Fake Guru: Deepak Chopra

Fake Guru, swoista kontynuacja Anty-Guru, to cykl poświęcony nazwiskom popularnym w rozwoju, ale firmującym rzeczy szkodliwe, bezwartościowe lub wprowadzające ludzi w błąd.

Trudno o lepszy przykład tej kategorii niż Deepak Chopra.

Autor zdjęcia: BankingBum, zdjęcie z Wikipedii.

Autor zdjęcia: BankingBum, zdjęcie z Wikipedii.

Deepak Chopra jest Amerykaninem hinduskiego pochodzenia. Wykształcony jako lekarz, w latach 70-tych rozpoczął w USA dobrze zapowiadającą się karierę endokrynologa.

Karierę tą przerwał kontakt z mocno sekciarskim ruchem Medytacji Transcendentalnej. Deepak spróbował medytacji, uznał, że dzięki niej rzucił palenie, więc postanowił rzucać dalej. Porzucił więc również swoją karierę medyczną i zamiast tego założył centrum medycyny arjuwedycznej (odwołującej się do tradycyjnych religijnych wierzeń w Hinduizmie). Przy wsparciu ruchu Medytacji Transcendentalnej zaczął osiągać pierwsze sukcesy biznesowe.

Dalsze sukcesy Chopry doprowadziły zresztą do jego rozstania z ruchem TM – guru tego ruchu oskarżył Deepaka o konkurowanie o pozycję guru całego ruchu, pojawiły się też problemy z biznesową konkurencją. Normalnie mogłoby to zniszczyć jego firmy, ale szczęśliwym trafem zaledwie kilka miesięcy później, w lipcu 1993 roku, Deepak Chopra dostał zaproszenie do show Oprah Winfry.

W Polsce Oprah jest praktycznie nieznana, ale na zachodzie jest to najpopularniejszy tabloidowy (i nie tylko tabloidowy) talk-show. Coś jak nasza Drzyzga tylko do dziesiątej potęgi. Oprah ma ogromny wpływ na rzesze swoich fanów i jest odpowiedzialna za wypromowanie ogromnej masy odlecianych koncepcji. To dzięki niej „Sekret” stał się swego czasu tak znany.

Jej również zawdzięcza swój sukces Deepak. Jeden występ u Oprah sprawił, że do końca tygodnia sprzedał 400 tysięcy egzemplarzy swojej książki. Stał się bardzo sławny i wpływowy. Oprah ustawiła Deepaka na całe życie.


Co jest niestety o tyle problematyczne, że to co twierdzi Deepak to szczyty absurdu. Promuje on całą masę skrajnie nienaukowych tez. Jednocześnie wykorzystuje naukowo brzmiące (choć nieprawidłowo stosowane) terminy by nadać swoim wypowiedziom większej wiarygodności. To on m.in. spopularyzował wszelkie „kwantowe” fantazje na temat medycyny alternatywnej. W kontekście AIDS potrafi np.  stwierdzić, że „gdy DNA słyszy (sic!) wirusa (HIV) w swoim pobliżu, mylnie bierze go za przyjazny lub dopasowany dźwięk.”

To jest bełkot, po prostu. Zdanie gramatycznie poprawne, ale logicznie bezsensowne.

Tak samo wypada większość wypowiedzi Deepaka, co wielokrotnie było mu jasno punktowane (patrz np. debatę na Yale, gdzie Leonard Mlonidow bardzo sympatycznie, ale skutecznie wypunktował skrajną niekompetencje Choopry). To punktowanie niezbyt Chooprze pasuje, potrafi więc rzucać tezami typu „żaden sceptyk, wedle mojej wiedzy, nigdy nie dokonał znaczącego odkrycia naukowego ani nie wspomógł dobra innych ludzi” – ignorując przy tym choćby takie osoby jak Richard Feynman czy wspomnianego Mlonidowa.

Bełkot Chopry jest zresztą na tyle rozpoznawalny, że powstały już generatory losowych zdań brzmiących jak pochodzące od niego.


Gdzie tu szkoda?

Paranaukowe terminy Chopry służa uwiarygodnieniu technik, które w najlepszym wypadku opróżnią Twój portfel, a w najgorszym mogą aktywnie zaszkodzić. Korzystanie z rozwiązań medycyny alternatywnej zmniejsza niestety tendencje do skorzystania z terapii, które mogłyby faktycznie pomóc -tym samym narażając życie i zdrowie pacjentów.

Sam Chopra wydaje się bardzo sympatycznym starszym panem. Strasznym hipokrytą, bo i trudno inaczej określić człowieka zachwalającego ubóstwo i noszącego okulary wysadzane diamentami. Ale hipokryci też mogą być mili. Problem w tym, gdy ich tezy zaczynają realnie zagrażać ludziom.


Powrót do strony cyklu.



Chcesz być bardziej kreatywny? Skuteczniej rozwiązywać problemy? Pomoże Ci w tym e-kurs Techniki Praktycznej Kreatywności - jeden z wielu praktycznych materiałów rozwojowych dostępnych na MindStore.pl!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Bekier Piotr

    Kiedy jeszcze kiedyś działałem w MLM-ie ( czyt. kiedy byłem jeszcze młody i głupi) on jak i jego książki były bardzo ochoczo tam czytane i cytowane. Tragedia zważywszy jakim bełkotem są one napisane. A reklama o autorze z tyłu książek buduje go niczym jakiegoś genialnego uczonego… Po prostu wstyd mi że kiedyś sięgałem po tego typu książki takich autorów

    • Bez przesady. Jak człowiek nie wiedział pewnych rzeczy,to i nie mógł dobrych decyzji podejmować.

  • olson

    Nie na temat, ale taka kosmetyczna uwaga – „…ignorując przy tym choćby takie osoby jak Richard Feynman czy wspomnianego Mlonidowa.” Jeśli decyduje się Pan na odmianę nazwiska obcego pochodzenia, to dobrze byłoby robić to konsekwentnie, zaznaczam, że jest to wersja normatywna. Richarda Feynmana :-)
    Rozumiem, że np. w pośpiechu zdarzają się różne rzeczy, ale strasznie mnie to wybiło z rytmu.
    Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie teksty.