Fake Guru: Bruce Lipton

Bruce Lipton był przez kilkanaście lat całkiem sensownym biologiem rozwojowym (nie genetykiem, jak niektórzy twierdzą). Może nie opublikował dużo, ale dość jakościowych prac, zwłaszcza na przełomie lat 70-tych i 80-tych ubiegłego wieku.

A potem, w połowie lat 80-tych, nawrócił się. Po tym nawróceniu był jeszcze autorem dwóch naukowych publikacji, opublikowanych na początku lat 90-tych (nie jest jasne kiedy były przeprowadzone badania do nich, publikacje potrafią tkwić w „piekle recenzenckim” nawet przez lata, zgłaszane do kolejnych pism). Od tamtej chwili opuścił jednak łono nauki, zajmując się w zamian za to promocją różnych bardzo dziwnych i odlecianych idei. Nie trzeba chyba dodawać, że od 1992 do chwili obecnej nie opublikował już nic w pismach naukowych, wszystkie jego książki (wydawane od 2005, średnio co dwa lata) to typowe publikacje new-ageowskie.

Choć sam Bruce Lipton nie jest szczególnie popularny jako guru, jego prace stanowią pożywkę dla całego szeregu wtórnych źródeł i guru. Naukowa przeszłość Liptona dodaje jego obecnym, zwariowanym poglądom patyny wiarygodności. Guru wręcz uwielbiają takie przypadki, „wyklętych naukowców”, bo mogą dzięki nim korzystać z całego prestiżu nauki, a jednocześnie odrzucać wszelkie naukowe kontrargumenty. (Jako opór konserwatywnego środowiska/spisek wielkiego biznesu/spisek rządu manipulującego ludźmi/wszystko powyższe, a co tam!) Dlatego warto zająć się obnażeniem poglądów głoszonych przez takie osoby.

serum


Nowa Biologia w (gorzkiej) pigułce

Przepraszam za to co napiszę. Naprawdę, jest już pewien poziom bzdur, który wstydzę się pisać. Aby jednak móc wskazać na patologie tego co pisze Lipton, trzeba najpierw przedstawić jego ideologię, czyli ową „Nową Biologię”. W pewnym sensie jest to ideologia magii rytualnej, gdyż jej przewodnim hasłem jest „Jak na górze, tak na dole”, jedno z klasycznych magicznych haseł. W tym wypadku, Lipton przedstawia nasze komórki jako… ludzi, „tłumacząc” każdą strukturę komórki na jakiś ludzki organ. Takie tłumaczenie mogłoby mieć sens jako analogia pomagająca w nauce, ale Lipton robi to na poważnie – dla niego jądro komórki jest jej mózgiem i kropka. Tak jak my postrzegamy świat zewnętrzny przez nasze zmysły, tak komórki „postrzegają” świat przez błonę komórkową. I tak jak nasze przekonania wpływają (u Liptona – absolutnie determinują!) nasze postrzeganie, tak bliżej nieokreślone przekonania komórek wpływają na ich postrzeganie. A jak postrzegają zagrożenie, to uciekają, co prowadzi do raka. A że „jak na górze, tak na dole”, to nasze przekonania wpływają na przekonania komórek, więc jak zmienimy nasze przekonania, to wyleczymy raka/ochronimy się przed nim.

(Tak, te ostatnie dwa przeskoki [nie]logiczne są tak chamskie, naprawdę ich nie skróciłem.)


O co tu kaman?

Tym, co trzeba zrozumieć odnośnie Liptona, jest fakt, że jest on kreacjonistą. Niekoniecznie kreacjonistą w rozumieniu ortodoksyjno-chrześcijańskim, ale cała jego głęboka argumentacja opiera się na odrzuceniu teorii ewolucji i narzuceniu swojej idei celowego zaprojektowania ludzi i zwierząt. Cała jego argumentacja, cała „nowa biologia” Liptona opiera się na tych religijnych założeniach.

Oczywiście, gdyby wszystko sprowadzało się do wiary, przekaz Liptona nie wywarłby tak dużego wpływu. Dlatego korzysta on z jednego z tych odkryć, które na pierwszy rzut oka wydają się być niesamowite, fascynujące i całkowicie zmieniające nasze spojrzenie na rzeczywistość… By, przy głębszym zbadaniu, okazać się dużo mniej istotne, niż nam się wydawało. Guru w rodzaju Liptona skupiają się jednak na tym pierwszym etapie i jeszcze dodatkowo rozdmuchują i wyolbrzymiają najbardziej optymistyczne hipotezy nauki z tego etapu. Sprzedają ludziom nadzieję, bo na nią zawsze są zrozpaczeni kupcy na których można łatwo zarobić.


Środowisko, a geny

Takim odkryciem był kiedyś elektromagnetyzm. Wciąż bywa nim często fizyka kwantowa. W przypadku Liptona takim nadużywanym odkryciem jest natomiast epigenetyka. To ona miałaby być tym magicznym sposobem na wpłynięcie myślami na komórki i zahamowanie raka.

Epigenetyka do dość nowa gałąź genetyki, zajmująca się ekspresją genów. Twoje geny zawierają informacje na temat tego jakie białka mają być produkowane w Twoim organizmie. Jednym z faktycznie ciekawych i nowatorskich odkryć nauki w drugiej połowie XX-wieku był fakt, że nie wszystkie Twoje geny są aktywne. Niektóre z nich mogą być wyciszone – są obecne, ale nie są wykorzystywane jako plan do produkcji białek. Co dla nas istotne – warunki środowiskowe mogą wpłynąć na to, które z tych genów zostaną aktywizowane, a które wyciszone, a zmiany te, nie wymagające zmiany DNA mogą być mimo wszystko dziedziczne. (Choć nie muszą.)

Jeśli interesujesz się trochę biologią, epigenetyka robi wrażenie, nawet duże, zwłaszcza przy pierwszym kontakcie. Tylko później nie jest już tak różowo.Większość faktycznie istotnych zmian epigenetycznych ma bowiem miejsce gdy jesteśmy w okresie płodowym. Co więcej, duża część możliwych zmian epigenetycznych jest tak naprawdę zakodowana w DNA. Czynniki wywołujące zmiany epigenetyczne są też typowymi czynnikami zewnętrznymi – to kwestie takie jak substancje chemiczne czy dostęp do żywności. A na dokładkę, zmiany epigenetyczne u dorosłych osobników są generalnie mocno ograniczone i stanowią jeden z wielu czynników wpływających na skomplikowany system. Innymi słowy epigenetyka to naprawdę fascynujący temat, zwłaszcza dla osób zainteresowanych biologią i genetyką. Nie ma ona jednak nijak przełożenia na tezy Liptona. Te są czystą magią, z nauką nie mającą nic wspólnego.


Gdzie tu szkoda?

Sam Lipton może być fajnym i sympatycznym człowiekiem, nie spotkałem się z żadnym źródłem, które sugerowałoby co innego. Jednak to co robi, krzywdzi ludzi i to na wielu poziomach.


1) Obwinianie ofiary – wiązanie raka czy innych chorób z przekonaniami chorego jest bardzo nieetyczną mentalnością. Te osoby i tak mają już ciężko, a teraz dorzucamy im dodatkowe poczucie winy i dodatkową presję. Przecież gdyby kochali swoją rodzinę, to mogliby zmienić swoje przekonania, żeby dla nich wyzdrowieć! Czemu nie mogą tego zrobić?!

Ludzie chorzy i tak mają problemy. Nie dodawaj im kolejnych, to naprawdę nie jest wobec nich uczciwe!


2) Zmniejszenie trzymania się zwykłej terapii – nawet jeśli dana zwichnięta metoda wyraźnie zastrzega, by nie rezygnować z normalnych terapii (a Lipton tego nie robi), badania są bezlitosne. Ludzie korzystający z terapii alternatywnych dużo częściej rezygnują z normalnych terapii medycznych, dających im realne szanse na dłuższe i zdrowsze życie (i płacą za to najwyższą możliwą cenę).  Czy to dlatego, że terapie alternatywne wydają się łatwiejsze, czy dlatego, że nie chcą by korzystanie z działającej medycyny było traktowane jako „niewierność” wobec alternatywnej terapii, tak czy tak, takie osoby ryzykują życiem i zdrowiem.


3) Marnowanie ostatnich chwil – w przypadku osób, których stadium choroby jest zbyt zaawansowane, ganianie za alternatywnymi rozwiązaniami nie jest żadną łaską, tylko przekleństwem. Takim osobom zostało niewiele czasu z bliskimi. Pozbawianie ich nawet tych resztek w imię bezsensownej pogoni jest po prostu okrutne.


Powrót do strony cyklu.


Rekrutacja na wiosennego Praktyka Beyond NLP już się rozpoczęła :) Zarezerwuj swoje miejsce już teraz i skorzystaj ze zniżki w przedpłacie! Więcej informacji znajdziesz na BeyondNLP.pl


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)




Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Purple Cat

    A jak odnosisz się Artur do wiary w Boga ? Gdzie się urodzisz tam inny Bóg i jedyny słuszny . Wiele wojen bo komuś się wydaje że ktoś jest niegodny życia bo nie wielbi tego kto stworzył świat.

    Wydaje mi się ze jesteś praktykującym katolikiem i dla mnie jest to trochę sprzeczne z twoją żelazną logika

    • Umm, po czym Ci się to wydaje? :) Jestem agnostykiem skłaniającym się ku ateizmowi. To powiedziawszy, nie mam nic przeciwko religii jako takiej, jeśli ktoś faktycznie wierzy, to ma to wiele pozytywnych konsekwencji dla jego szczęścia i zdrowia (głównie przez poczucie wspólnoty i sensu oraz realną możliwość pomocy wspólnoty). Wojny religijne są zwykle de facto wyrazem moralności pasterskiej (w odróżnieniu od rolniczej) lub innych pokrewnych rzeczy, religia jest pewną wymówką.

      • Purple Cat

        Powiazalem Cię z osobą Kamila Cybulskiego i teamu Asbiro .

        Ale czytając artykuł niżej juz po fakcie zrozumiałem ze odcinasz się od jego poglądów . Pomylilem Cię z kimś o nazwisku Królak co na szkoleniach odmawia anioł pański :D

      • Daniel P

        Co masz na myśli poprzez „Wojny religijne są zwykle de facto wyrazem moralności pasterskiej”?

  • Daniel P

    „Guru wręcz uwielbiają takie przypadki, „wyklętych naukowców”, bo mogą dzięki nim korzystać z całego prestiżu nauki, a jednocześnie odrzucać wszelkie naukowe kontrargumenty. (Jako opór konserwatywnego środowiska/spisek wielkiego biznesu/spisek rządu manipulującego ludźmi/wszystko powyższe, a co tam!)”

    No cóż. Trochę nierozsądnym byłoby oczekiwać, że w środowiskach gdzie w grę wchodzą wielkie pieniądze, władza, wpływy, itp (jak polityka, biznes i medycyna właśnie) nie będą miały miejsca różne nadużycia.
    Nie opowiadam się tu po żadnej stronie, ale takie tłumaczenia mogą coś w sobie mieć. Dlaczego mielibyśmy oczekiwać, że nauka jest tak bardzo wobec nas szczera i uczciwa?

    • Nauka nie musi być wobec nas szczera i uczciwa, wystarczy, by była egoistyczna :) Urok nauki polega na tym, że nawet jeśli pojedynczy naukowiec jest skrajnie nieszczery i nieuczciwy… To inni to wyłapią i w ich interesie jest to wyłapać i wykazać. Jest to wpisane w sam system :)

      • Pavel K.

        Arturze, a co z takimi przypadkami jak np. wykonywanie zabiegów lobotomii? Musiało upłynąć wiele czasu i dojść do wielu tragedii nim środowisko medyczne zaczęło z tym walczyć. Ba, wynalazca lobotomii zdążył wcześniej odebrać Nobla.

        • Wykonywanie lobotomii wydawało się uzasadnione jak na tamten czas. Dziś wiemy lepiej, mamy też choćby komitety etyki, które w tamtych czasach nie funkcjonowały w badaniach. – a jednocześnie jest to dobry przykład tego, jak nauka sama się oczyszcza z czasem i to przez ewolucje, nie rewolucje.

      • Daniel P

        A co jeśli w egoistycznym interesie naukowców leży egoistyczny interes koncernów farmaceutycznych, wielkich firm itp?

        Nie mam obiekcji wobec GMO, ale jak podaje Wikipedia: 48% autorów (badań nad GMO) zadeklarowało swoje źródło finansowania, przy czym okazało się, że większość naukowców, którzy tego nie zrobili, było powiązanych z firmami biotechnologicznymi.

        • Wikipedia w tematach kontrowersyjnych jest mocno wadliwym źródłem niestety, bo ideolodzy toczą istne boje o to.

          Sęk w tym, że fundusze, które firmy GMO wydają na lobbing i promocje… są podobne do funduszy wydawanych przeciw GMO przez ideologów takich jak Zieloni. Natomiast rozkład wyników badań sponsorowanych przez korpo i przez rządy jest po prostu podobny, co sugeruje, że nie ma tu żadnej manipulacji wynikami.

          Trochę manipulacji może być w przypadku farmakologii (choć na inne sposoby, niż to się laikom wydaje, polecam w temacie świetne „Bad Pharma” Bena Goldacre), ale temu przeciwdziała akcja All Trails, wymagająca uprzedniej rejestracji i udostępniania surowych wyników wszystkich prób klinicznych. Polecam jej wsparcie, jest to w interesach nas wszystkich.

          Nawet jednak w takich przypadkach, firmy nie sponsorują wszystkich, a mamy dzisiaj tak zaawansowane techniki wykrywania np. zakrzywionych wyników w badaniach, że ewentualne manipulacje po prostu wychodzą na jaw.

          • Daniel P

            Fajnie, że o tym piszesz. Mam paru znajomych, którzy interesują się medycyną alternatywną i uważają „oficjalną medycynę” za korpo i potencjalne zuo.

            U mnie ze zdrowiem w porządku, ale mogą przyjść czasy, gdy trzeba będzie się poleczyć. Nie mógłbyś poruszyć tego tematu na blogu, albo gdzieś odesłać? Jak z to z tymi medycynami jest i leczeniem w końcu jest?

  • Marsin Cybertrivializm

    Wyobraźni i pokory Panie Królewiczu.
    Ogarnij Pan swoją jaźnią gdzie się znajdujemy w tym teatrzyku…
    zoom in 0,00000000000000000000001
    zoom out 100000000000000000000000
    może teraz będzie Ci łatwiej ogarnąć, że nawet planety to byle komóreczki dla galaktyki?
    a ludzka Cywilizacja trwa od 5000 lat? wiek wszechświata to 14 000 000 000 lat? nie no te liczby nic mi nie mówią to tylko 0 i 1? A internet? cell phones? 20 lat? oh ah no duma rozpiera tego człowieka. No to człowieku powiedz mi co ty możesz wiedzieć o świecie?
    z koni mechnicznych w 1900 roku też się śmiano, rzekomo wszystko już nauka wielkiego odkryła mówili… Darwina też wyśmiewano….
    zastanów się…
    co Ty robaczku możesz wiedzieć?
    ;)
    a może żadna nawet najśmielsza myśl w perspektywnie 2000 lat do przodu nie jest niemożliwa. Ale kto by się ośmielił my.śleć? Na pewno nie Ty. Ty powiedziałbyś Panu Davinci że może spalić swoje dzieła w kominku bo są bezwartościowe ;) CO nie ? :D:D:D:D:D:D:D
    Zdrówko Bratku, otwórz se ten zapuszkowany umysł