Efekt „IKEA”, czyli jak rzeczy, które robimy mają dla nas większą wartość?

Czy zdarzyło Ci się kiedyś zachodzić w głowę jak to możliwe, że znajomy powiesił na ścianie jakiś straszny bohomaz, którego akurat był autorem? Jak to możliwe, że był dumny z tego czegoś? I to na tyle, by chcieć go prezentować gościom?

Cóż, fakt, że był jego autorem miał zdecydowanie duże znaczenie…

Dan Ariely, ekonomista behawioralny, razem ze swoim zespołem, przeprowadzili wiele fascynujących eksperymentów. Wciąż odnajdują kreatywne schematy badań, ilustrujące to jak ludzie faktycznie myślą i działają.

Jednym z nich był cykl badań, których wynik nazwano na cześć dumy, jaką wiele osób czuje z własnoręcznego złożenia mebli z Ikei. Nawet, jeśli meble te wyjdą trochę krzywe i nieładne, dla ludzi, którzy je złożyli są wspaniałe – bo to oni je złożyli.

Badania Ariely’ego (np. tutaj) najczęściej polegały na daniu uczestnikom do złożenia jakiegoś obiektu – rzeźby origami, modelu z klocków Lego czy nawet dosłownie mebli z Ikei. Za każdym razem przeceniali wartość tego co zrobili- nawet jeśli wykonane dzieło było wadliwe. (A było, gdyż badani dostali wadliwą instrukcję.) Byli gotowi płacić za meble które złożyli o 63% więcej, niż za meble profesjonalnie złożone przez fachowców. Byli gotowi więcej płacić za origami, które złożyli, niż gotowe były za nie zapłacić osoby trzecie zaangażowane do badania. Uznawali swoje amatorskie origami za równie jakościowe jak origami złożone przez zawodowców. (Trzeba przy tym wskazać, że w pełni ukończone przez siebie dzieła były wyceniane wyżej, niż dzieła częściowo tylko wykonane.)


Ten „Efekt IKEA” okazał się być bardzo silnym i wszechstronnym zjawiskiem. Prawdopodobnie stanowi po prostu szczegółowy przejaw dysonansu poznawczego i pokrewnych zjawisk służących m.in. podtrzymaniu dobrego wizerunku siebie. Skoro ja jestem taki cudowny i ja coś zrobiłem, to to również musi być bardziej cudowne, niż wskazują na to obiektywne fakty!


Jak przeciwdziałać skutkom tego efektu u siebie? Zacznij odrobinę – tak o połowę ;) – zaniżać wartość tego, co zrobiłeś. Zwłaszcza, jeśli nie jesteś ekspertem w danej dziedzinie. To pozwoli Ci trafniej oceniać realną wartość swoich dzieł.

Jak wykorzystywać go w praktyce? Próbując przekonać drugą osobę do czegoś- klienta do zakupu, człowieka do działania, itp. – daj jej możliwość częściowego autorstwa gotowego produktu, usługi czy sposobu działania. Pozwól tej osobie poczuć się autorem (nawet w oparciu o coś tak prostego jak wybór kolorów butów czy dobór modułów do szkolenia), a dużo łatwiej będzie Ci ją przekonać… a po podjęciu decyzji będzie do niej dużo bardziej przekonana.

Drugie istotne zastosowanie tego efektu w praktyce, to świadomość, że autorzy przeceniają wartość swoich dzieł. Ma to ogromne konsekwencje m.in. dla menadżerów anulujących projekty (często nie docenią niezadowolenia pracowników, jakie może to wywołać), negocjacji (zwłaszcza przy nabywaniu firm od pierwszych założycieli), itp.



Jeszcze tylko kilka dni zostało na skorzystanie z przedpłaty na wiosennego Praktyka Beyond NLP! 17-25 marca 2018, Warszawa, 9 dni intensywnej pracy nad sobą. Więcej informacji znajdziesz TUTAJ


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Piotr Szostak

    Możliwe też, że efekt „Ikea” wynika z nakładu pracy i czasu włożonego w wykonanie danej rzeczy. Jeżeli poświęcam na to czas, starałem się to musi to być więcej warte. Do tego dochodzi przywiązanie się do „rękodzieła”. To co robimy ma dla nas większą wartość bo wykonaliśmy to sami. Zauważyłem to już u mojej córki (teraz ma 7 lat), że jak zrobi coś sama nawet gdy jest mocno niedoskonałe to przechowuje tą rzecz jak skarb. Natomiast wiele ładnych kupionych zabawek leży na dnie szuflady. Taka już nasza natura :)

    • Konkretnie może to wynikać z różnych rzeczy u różnych osób, ale mogę obstawiać najpopularniejsze źródło problemu: różnicę między laikami i ekspertami. Laicy przeceniają swoje kompetencje, eksperci nie doceniają swoich (uznają, że są bardziej powszechne, niż im się wydaje) i znając możliwe błędy są na nie dużo bardziej wrażliwi.

      • Piotr Szostak

        O tak różnica pomiędzy laikiem i ekspertem dużo wyjaśnia.

  • Zdzisiu

    „Jak przeciwdziałać skutkom tego efektu u siebie?”
    Wrzuć zdjęcie tego co zrobiłeś do internetu i przeczytaj komentarze.

    • Bekier Piotr

      To też nie koniecznie musi zadziałać. Jeśli jesteś otwarty na krytykę to faktycznie może i to pomoże, ale osoba równie dobrze może sobie zracjonalizować czyjąś krytykę np. „On się na tym nie zna” albo „Jak uważasz że to słabe to sam spróbuj lepiej”… Jak powstanie taki dysonans poznawczy „uważam że to moje dzieło sztuki” vs brutalna opinia internetu to w próbie zażegnania tego dysonansu takie przykłady mogą się pojawić

      • Zdzisiu

        Może i tak. Pamiętam, jak sam coś wrzuciłem i mnie pocisnęli, to też sobie tak tłumaczyłem (a tak na prawdę to był chłam). W sumie pocisk może wywoływać właśnie takie reakcje obronne. Jak potem znowu powrzucałem swoje „dzieła” i spotkały się z brakiem odzewu, to wtedy do mnie zaczęło docierać, że nie wrzucam fajnych rzeczy.

  • Piotr

    Jestem muzykiem z 15 letnim stażem i zauważyłem, że w moim środowisku często zachowanie jest zupełnie odwrotne. Do chwili wystawienie utworu, staramy się go dopracować jak tylko możemy, w trakcie nagrywania lub koncertu cieszymy się z tego i faktycznie bardzo podoba nam się to co robimy ale gdy już schodzimy ze sceny to mimo pozytywnego odbioru wśród słuchaczy, nadal na nagraniach znajdujemy dużo niedociągnięć i wad w swoim głosie/instrumencie. Z czego to wynika?

    • Kamil Kaczmarek

      Tak jak Artur napisał wyżej: efekt Krugera-Dunninga. Jesteś dobry i bez problemu dostrzegasz drobne wady. Efekt IKEA dotyczy raczej totalnych laików którym się wydaje, że to dziadostwo które stworzyli to arcydzieło :D