Jestem graczem. Zwykle gram dla fabuły i postaci, traktując gry jako medium podobne do książki, filmu czy komiksu. A jednak lubię co jakiś czas rozegrać partyjkę w Titanfall czy Gotham City Impostors i po prostu radośnie postrzelać sobie z obcymi ludźmi. Popularność serii typu Call of Duty czy Battlefield pokazuje, że nie jestem tu wyjątkiem.

Charakterystyczne w takich grach jest to, że jeśli partia jest naprawdę dobra, jeśli gracze są na poziomie – to zwycięstwo nie ma większego znaczenia. Jasne, miło jest wygrać, ale prawdziwa przyjemność płynie z samej rozgrywki, z gry na takim poziomie.

Oczywiście, jak to w grach bywa, zdarzają się też gracze kiepscy, nie mający zupełnie pojęcia co robią, lub wręcz celowo sabotujący rozgrywkę. O ile jeszcze widać, że się starają, to pół biedy, ale bardzo często nie dość, że grać nie umieją, to i umieć nie chcą. Grają głównie po to, by uprzykrzać życie innym, „trollować”*. Tacy gracze są powszechnie nielubiani w środowisku doświadczonych graczy. Są irytujący i frustrujący, potrafią zniechęcić innych do zabawy – co rodzi też agresję i niechęć.

*Zjawisko doczekało się nawet badań, np. tych


Oczywiście, takie osoby znajdą się w praktycznie każdym obszarze ludzkiej działalności. Ich ilość będzie zależała głównie od jednej kwestii: tak zwanej bariery wejścia. Im trudniej rozpocząć zajmowanie się daną rzeczą, tym mniejsza szansa na to, że takie trolle tam się pojawią. Jak potrzebujesz poświęcić pięć lat na naukę gry na instrumencie i dostanie się do zespołu, szanse na to, że w środku koncertu zaczniesz „trollować” kolegów z zespołu są niewielkie. Jak możesz po prostu kupić i uruchomić grę, to staje się to dużo łatwiejsze.

LOL

Czas potrollloować!!!

Dlaczego o tym piszę? Bo zdałem sobie sprawę, że bardzo podobny układ pojawia się w dyskusji. Nie bez powodu mówi się o niej jako o sztuce – dobra dyskusja faktycznie jest sztuką, wymagającą umiejętności, znajomości reguł i chęci ich przestrzegania. Tak realizowana stanowi ogromną przyjemność i w takiej dyskusji zwycięstwo naprawdę nie ma większego znaczenia. Gdy wszyscy znają obowiązujące reguły i potrafią z nich korzystać, gdy są przynajmniej kompetentni w tym co robią i sprawnie poruszają się w argumentacji, dyskusja jest czymś wspaniałym i rozwijającym dla wszystkich.

Tak, dyskusja ma reguły, cały solidny ich zestaw. Takie kwestie jak ciężar dowodu, reguły wnioskowania logicznego, itp. są dobrze znane w debatach, w świecie anglosaskim regularnie trenowane w szkolnych kółkach dyskusyjnych, będących często wstępem do aktywności politycznej. Bardzo boleję zresztą nad tym, że takich kółek nie ma u nas, że na lekcjach nie stosuje się debaty jako formy utrwalania wiedzy, wiele by to ułatwiło.

To naprawdę nie jest mój wymysł (choć nie raz się z takim argumentem spotkałem), tak jak reguły gry w określoną grę komputerowa nie są wymysłem graczy. Fakt, w grze często masz „tutorial”, wprowadzenie uczące Cię reguł. W życiu i w dyskusji musisz takich tutoriali celowo poszukać, nie są automatycznie oferowane.  Jest to tym bardziej problematyczne, że dyskusja ma też niestety bardzo niską barierę wejścia. Nawet niższą niż gry komputerowe. Nie musisz nic wiedzieć w temacie. Nie musisz znać reguł. Wystarczy, że możesz zabrać głos. No i ludzie zabierają, niezależnie od tego, czy powinni, czy nie.


To potrafi być potwornie frustrujące. Tak jak w grze jesteś w stanie przewidzieć typowe błędy „NEWBa” (od newbie – nowy gracz). Gra doświadczonego gracza z początkującym nie ma zwykle większego sensu i będzie męcząca dla obydwu stron. Zwłaszcza, jeśli ów „NEWB” jest święcie przekonany o tym, co to potrafi i jaki powinien być wynik partii… a rzeczywistość jakoś nie chce się do tego dopasować. Najgorzej, gdy kilku takich „NEWBów”, jeszcze z tendencją do trollowania (przeszkadzania) wpadnie w środek rozgrywki (czy dyskusji) doświadczonych graczy, bo potrafią ją wtedy totalnie zniszczyć.


Doświadczony gracz zwykle wyrobi sobie odruchową alergię na zachowania trollingowe (i niestety często również, przez przeniesienie, na zachowania typowe dla początkujących). Co więcej, jest w stanie je przewidzieć z dużym prawdopodobieństwem – „O, ten gość biegnie na tej mapie tam, wystawiając się na snajperów, widać, że nowy.” Podobnie z dyskutantami – pewne rzeczy z doświadczeniem po prostu można przewidzieć. Pewne błędy czy wzorce dyskusji robią się oczywiste i można je po prostu przewidzieć. Trudniej przewidzieć czy ktoś początkujący będzie chciał wyrosnąć ponad te podstawowe błędy, nauczyć się reguł i zacząć lepiej grać.

Podobnie w wypadku dyskusji. Reguły nie są skomplikowane, choć pilnowanie się ich może być na początku trudne. Warto to jednak zrobić. Ich opanowanie ułatwi Ci udział w dyskusji i uargumentowanie swojego zdania. A jeśli więcej osób zacznie je stosować, można liczyć na to, że dyskusje będą coraz częściej tak przyjemne, jak gry. Jak dla mnie, gra warta świeczki :)

 


Beyond NLP w Praktyce to kurs dla wszystkich, którzy chcieliby opanować NLP i zacząć korzystać z tych narzędzi na co dzień.  Usprawnij swoją komunikację, inteligencję emocjonalną i skuteczność w codziennym życiu. Ogromny pakiet nagrań i materiałów w wyjątkowo przystępnej cenie!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis