Tak naprawdę artykuł ten dotyczy dużo szerszej tematyki, niż tylko wystąpień publicznych. Stres egzaminacyjny, nieśmiałość, stres przed wystąpieniem na scenie oraz wiele innych rodzajów lęku będzie również pasowało do tego rozróżnienia.

Inspiracją dla tego artykułu był jeden z rozdziałów „Co widział pies” Malcolma Gladwella – świetnej książki, której dłuższa recenzja niedługo pojawi się na blogu. Rozdział ten dodał mi istotne i wartościowe rozróżnienie, które mogłem łatwo zaadaptować do swojej pracy z pewnością siebie w różnych sytuacjach.

Lęk przed mówieniem do ludzi ma dwa główne oblicza:

1) Ataki paniki. To stan, gdy masz pusto w głowie, nie wiesz o czym myśleć, Twoja uwaga jest bardzo ograniczona. Na poziomie neurologicznym jest to, co może być zaskakujące dla niektórych, stan odpowiadający stanowi flow/uptime.

2) Przeintelektualizowanie. To z kolei stan w którym myślisz aż za dużo, klasyczny neurologiczny downtime, z uwagą skupioną wokół możliwości porażki, reakcji ludzi, itp.

Z tych dwóch stanów drugi jest nieco lepszy – bo przynajmniej człowiek w nim będący może coś sensownego powiedzieć, nawet jeśli odpłaci to solidnym stresem i nawet, jeśli nie będzie to prezentacja na szczycie jego możliwości.

Zanim przejdę do dokładnego opisania tych stanów, musimy zrobić mały objazd i przyjrzeć się temu, jak działa proces uczenia się. Na początku, ucząc się nowej umiejętności, jest ona kodowana w wyższych, nowszych i bardziej zaawansowanych warstwach mózgu. Aby z niej skorzystać musisz do nich świadomie sięgnąć i wydobyć dostępne tam umiejętności.

Mija kilka tygodni, miesięcy albo lat treningu i następuje pewne przejście jakościowe – umiejętność (lub jakaś jej część) zostaje przetransferowana do głębszych, prymitywniejszych warstw mózgu. Teraz działa bardziej automatycznie.

Za jakiś czas zostaje przetransferowana do najgłębszych, najbardziej podstawowych warstw. Teraz działa już zupełnie automatycznie, na poziomie instynktu. To prawdziwa nieświadoma kompetencja. Dojście do tego poziomu zajmuje dużo czasu, natomiast efekty takiego opanowania umiejętności widać m.in. w dużo większej szybkości i naturalności reakcji. Pierwotne części mózgu dużo szybciej reagują na informacje ze środowiska niż świadomość (ok. 0.5 sekundy różnicy – całe wieki na poziomie neuronalnym). Takie rozwinięcie umiejętności sprawia, że gdy dany człowiek przestanie próbować świadomie sterować tą umiejętnością i stanie się swego rodzaju obserwatorem, wchodzi w stan flow i jest po prostu świadkiem tego, jak wspaniale reaguje na daną sytuację.

Przy takim poziomie rozwoju umiejętności, przeintelektualizowanie będzie prowadziło do pogorszenia wyników. Można je porównać do forsownego wyrwania takiego człowieka z umiejętności na poziomie „flow” do umiejętności z powrotem na poziomie początkowego, świadomego kontrolowania umiejętności. Dotyczy to wszelkich umiejętności, w tym prezentowania do ludzi.

Czy więc wchodzenie w stan uptime i „flow” jest rozwiązaniem? Otóż nie do końca. Gdy umiejętność zostanie opanowana na odpowiednim poziomie – jak najbardziej warto się skupić na „pływaniu”, na byciu w uptime. Natomiast jeśli chodzi o umiejętność, której dopiero się uczysz, w której nie zdobyłeś jeszcze dość doświadczenia, wejście we „flow” doprowadzi do wspomnianego wcześniej ataku paniki. Bo zszedłbyś do poziomu reakcji instynktownej w sytuacji, w której takiej reakcji, pasującej do okoliczności, jeszcze nie masz w sobie wykształconej. I znalazłbyś pustkę w głowie, trafnie opisującą zasoby, do których na tym poziomie funkcjonowania masz dostęp w danej sytuacji.

Ok, jakie więc wynikają z tego praktyczne konsekwencje do radzenia sobie z lękiem?

Lekarstwem na ataki paniki jest zdobywanie doświadczenia. Te wszystkie sugestie pt. jeśli chcesz być dobrym mówcą publicznym, musisz po prostu wyćwiczyć to przed publiką, itp. są świetne – jeśli tym, co Cię ogranicza są ataki paniki. W tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem jest po prostu obycie się z tą sytuacją, czy to w praktyce, czy nawet w wyobraźni, byle zbudować odpowiedni poziom kompetencji, by w momencie wejścia we „flow” czekał na Ciebie jakiś zakres wiedzy i umiejętności.

Natomiast jeśli lęk bierze się z przeintelektualizowania, wtedy faktycznie dobrym rozwiązaniem będzie usprawnienie swoich umiejętności wchodzenia w uptime/”flow” i reagowanie na bardziej instynktownym poziomie. Tutaj warto też pracować z przekonaniami, Panoramą Społeczną i całą masą innych rzeczy, które mogą wpływać na rodzaj i styl przeintelektualizowania.

Jeśli wiesz co jest Twoim problemem, możesz skutecznie na to reagować. Mam nadzieję, że ten artykuł dostarczył Ci w jakimś stopniu tej wiedzy.

przemówienie


Lean Actions  - chcesz zoptymalizować swoje działanie, tak by łatwiej, szybciej i pełniej realizować swoje zamierzenia? Ten kurs zapewni Ci narzędzia do realizacji tego celu. Trzy intensywne dni poświęcone wprowadzeniu podejścia Lean Mind do Twoich codziennych działań. Już w październiku w Warszawie! Kurs dostępny jest samodzielnie, lub jako fragment szerszego cyklu Lean Mind Experience


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis