Dobre maniery w biznesie

Na rynku funkcjonuję, w różnej formie, od 2003 roku. Pracowałem w pozarządówkach za granicą i w kraju (w tej kolejności ;) ). Pierwszą własną firmę miałem przy tej okazji, w 2004, od 2007 prowadzę ChangeMakers. (Właśnie sobie zdałem sprawę, że to już niemal 7 lat! Bogowie…) Przez ten czas miałem okazję poznać naprawdę wiele osób, z wieloma współpracować. Z niektórymi utrzymuję kontakt do dzisiaj, mimo, że nie robimy razem niczego konkretnego. Od innych błyskawicznie się odbiłem i stwierdziłem, że za żadne pieniądze nie chcę z nimi nic robić.

W wielu przypadkach ta różnica sprowadzała się do tego, czy ktoś przestrzegał kilku prostych reguł zachowania. Jakich? O tym jest ten artykuł.


Zacznijmy od czegoś dość oczywistego: Odpisuj na maile (tudzież oddzwaniaj, itp.)

Tak, większości z nas zdarzy się co jakiś czas przeoczyć jakąś wiadomość i odpisać na nią z dużym opóźnieniem. Nie jest to fajne, będzie jednak miało miejsce. Po prostu zadbaj o to, żeby miało to miejsce jak najrzadziej.

Szczególnie ryzykowne w tym zakresie są chwile, gdy naprawdę dobrze Ci się powodzi. Urodzaj klientów ma tendencję do rozleniwiania, budowania przekonania, że tak już zawsze będzie, co przekłada się m.in. na skłonność do traktowania maili od nowych klientów jako niezbyt pilnych. Oczywiście, zazwyczaj prowadzi to do rezygnacji części potencjalnych zainteresowanych i co jakiś czas taki biznesmen budzi się z ręką w nocniku, zastanawiając się gdzie u licha podziali się ci wszyscy klienci, którzy chwilę temu pukali do jego bram… Nie daj się złapać w tą pułapkę.


Pamiętaj, że inni ludzie mają własne życie

Kilka lat temu umawiał się ze mną pewien trener NLP. Chciał mnie poznać, ustaliliśmy spotkanie. Na dzień przed tym spotkaniem, w niedzielę około 16 wysłał mi na Facebooku wiadomość p.t. „Czy spotkanie aktualne?” Po jakimś półtorej godziny, nie otrzymawszy odemnie odpowiedzi, stwierdził, że ma inne rzeczy na głowie i skoro nie odpowiadam, to spotkanie nie jest w takim razie aktualne. Było to irytujące z dwóch powodów. Po pierwsze – sam, ze względu na to spotkanie, przesunąłem kilka swoich rzeczy. Po drugie i dużo istotniejsze – obydwie wiadomości, z pytaniem o spotkanie i z jego odwołaniem, otrzymałem kilka godzin później, gdy w końcu włączyłem komputer. Wspomnianemu trenerowi nie przyszło do głowy, że ktoś może w niedziele mieć inne rzeczy do roboty i nie być akurat na FB.

Chciałbym powiedzieć, że to wyjątkowy przypadek, ale w sumie jest to tylko jeden z wielu przykładów na niepokojąco częsty problem – zapominanie o tym, że inni ludzie też mają swoje własne życie. Nie zliczę np. jak często przez te lata ktoś do mnie dzwonił w sobotę o 23, bez pytania, przeczytawszy jakąś moją wypowiedź, bo uznał, że czemu nie? W końcu mam udostępniony numer telefonu. Zdziwienie w wyniku braku natychmiastowego odpisania na mail wysłany w środku nocy w niedzielę też nie jest takie rzadkie.

Proszę, proszę, proszę – pamiętaj. Pamiętaj, że osoba z którą się kontaktujesz ma swoje życie. Nie siedzi przez cały czas przed komputerem oczekując na maila od Ciebie, nie jest przez cały czas pod telefonem licząc, że w końcu zadzwonisz. Ma swoje życie. Uszanuj to.


Szanuj czas innych

Skoro mowa o szanowaniu życia – jeśli rezerwujesz czyjś czas na spotkanie, ceń go tak bardzo, jak ceni to Twój rozmówca. Jeśli musisz odwołać, rób to jak najwcześniej i miej na to naprawdę dobry powód. Jasne, jeśli smarkasz i prątkujesz, nie idź na spotkanie tylko dla zasady. Ale jeśli czujesz, że możesz chorować, daj znać umówionym kontaktom już wcześniej, zapewniając im choćby ostrzeżenie, że możesz nie dotrzeć na czas.

Z tego samego powodu: BĄDŹ NA CZAS. Po prostu.


Przygotuj się

Jeśli umawiasz się na spotkanie, żeby omówić jakiś projekt, przemyśl co chcesz omówić na tym spotkaniu, zamiast liczyć, że „jakoś to poleci”. Musiałem zastosować naprawdę dużo samokontroli, by po prostu nie podziękować i nie wyjść, gdy pewien szef firmy szkoleniowej, który sam umówił ze mną spotkanie, zaczął słowami „Proszę mi coś o sobie powiedzieć.”

Krew i popioły – jeśli idziesz na spotkanie z kimś, po czym okazuje się, że nie wiesz z kim, to nawet nie jest niepoważne. Zwłaszcza, gdy to Ty chcesz coś z nim załatwić. Tak było w wypadku tego rozmówcy, możesz się więc chyba domyślić jak zareagowałem na jego propozycję.

„Przygotuj się” odnosi się też do luźnych spotkań, gdzie kilka osób zbiera się by stworzyć jakiś projekt razem. Potwornie łatwo wtedy zmarnować masę czasu na pustą gadkę, bez żadnych reguł ani założeń (ale z presją p.t. „robimy coś razem”, która uniemożliwia zmianę tematu, tak by gadka była wprawdzie pusta, ale chociaż ciekawa”). Dlatego zastanów się i zaproponuj konkretne ramy takiego spotkania. Wszyscy na tym skorzystają.


Nie marnuj czasu rozmówców

Pisze do mnie jakaś osoba na goldenline, chce się umówić na spotkanie. Nie ma sprawy, może coś ciekawego wyjdzie, zdarza mi się umawiać na takie spotkania, tylko chcę wiedzieć „po co”. Pytam więc na jaki temat to spotkanie i dowiaduje się, że na temat… projektu.

Jakiego projektu? Na jaki temat? Dla kogo? To już mam się dowiedzieć na spotkaniu. Prośby o jakiekolwiek konkrety spotykają się z milczeniem.

Niestety, takich sytuacji jest sporo i przyznam, że trudno mi zrozumieć czemu. Przecież to dość oczywista sprawa – jeśli proponujesz komuś spotkanie, zaznacz od razu czego to spotkanie ma dotyczyć. Jeśli go interesuje, chętnie przyjdzie. Jeśli nie interesuje, wszyscy oszczędzą czas.


Jeśli się rozmyślisz, daj rozmówcy znać!

Dość niedawna sprawa. Pisze do mnie pewna osoba: „Polecił mi Cię wspólny znajomy XY, robię niedługo projekt AB, mam dla Ciebie propozycję.”

Umawiamy się na to, że wyśle mi maila z wprowadzeniem do tematu następnego dnia, a za tydzień umawiamy się na telefon do omówienia sprawy. Następnego dnia dostaję informację, że się nie wyrobiła, ale mail dojdzie jeszcze kolejnego dnia.

Wieczorem na dzień przed umówionym telefonem piszę do tej osoby, że wciąż nie dostałem umówionego maila. Odpowiedź? „Tak, wiem. Świadomy wybór.” Proszę o doprecyzowanie, ale nie dostaję już odpowiedzi. Następnego dnia pytam raz jeszcze – lubię wiedzieć, czy mam sobie jakimś tematem zawracać głowę – i dopiero wtedy dowiaduje się, że sprawa nieaktualna.

To, że ludzie zmieniają zdanie, zmieniają się cele projektów, itp. to absolutnie normalne i oczekiwane. Tym, czego nie mogę jednak zrozumieć jest układ, w którym nie przyjdzie komuś nawet do głowy poinformować o tym innych zainteresowanych – zwłaszcza, gdy samemu inicjowało się wcześniej temat.

Zapamiętaj – druga osoba może brać pod uwagę Twoją propozycję przy planowaniu swojego czasu, potencjalnie odkładając inne swoje projekty. Uszanuj to i jeśli podejmiesz jakąś decyzję, poinformuj o tym jak najszybciej.


Koniec końców, dobre maniery sprowadzają się w zasadzie do kilku prostych reguł. Szanuj czas rozmówcy. Szanuj jego zaangażowanie. Pamiętaj, że ma swoje życie i rezerwuje jego kawałek na Twoje potrzeby – i zachowuj się odpowiednio. To proste, wręcz oczywiste – ale pominięcie tego może Cię dużo kosztować.

Co? Jak to rodzi Ci się właśnie dziecko i nie możesz rozmawiać? Przecież mam dla Ciebie biznes!

Co? Jak to rodzi Ci się właśnie dziecko i nie możesz rozmawiać? Przecież mam dla Ciebie biznes!


Chcesz być bardziej kreatywny? Skuteczniej rozwiązywać problemy? Pomoże Ci w tym e-kurs Techniki Praktycznej Kreatywności - jeden z wielu praktycznych materiałów rozwojowych dostępnych na MindStore.pl!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)



Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Kamil

    To ze sobie zawracasz glowe to moim zdaniem jest Twoj problem…

  • Jacek

    Hmm… A ja przez lata non stop sie powstrzymywalem z pytaniami do Ciebie, ktore sie pojawialy po lekturze Twoich roznych postow w wielu miejscach wlasnie dlatego, by nie zajmowac Ci czasu, nie meczyc – wiedzac, ze i tak masz go jak na lekarstwo. A jak widze – sa tacy, co sie nie szczypia – walą w ciemno o 23 wieczorem z postawa roszczeniowa, nie dotrzymuja terminow, slowo: „ja” to ich motto. Rzygac sie chce na te czasy i brak podstawowych zasad kultury. Pieprzone pokolenie yuppies i gowniarzy nie majacych szacunku dla innych ludzi.

    • Niestety z różnych pokoleń ludzie, nie da się uprościć.

      Natomiast na pytania jestem stosunkowo otwarty – nie gwarantuję odpowiedzi, jeśli uważam, że coś jest na sesję raczej, wprost to powiem, ale jeśli mogę coś w miarę sprawnie odpisać, na priva lub w ramach bloga, to zrobię to.

      • Jacek

        Dzieki wielkie za odpowiedz. Pytania odszukam, zrewiduje i jesli sam nie znajde odpowiedzi – zadam:) Pozdrawiam!!!