Łomatko! Jakbym dostawał złotówkę za każdy raz, gdy słyszę lub czytam narzekania na „te wszystkie bezsensowne rzeczy, których musieliśmy się w szkole uczyć”, to mógłbym za to postawić własną szkołę ;)

Powiem tak – sam wtedy na to psioczyłem. Bardzo.

Tylko dziś, bogatszy o parę lat doświadczeń, psioczę na coś zupełnie innego. Że w wielu miejscach nie przykładałem się, sam dla siebie, tak jak mogłem. Że nie starałem się zrozumieć i poukładać sobie pewnych spraw.

Bo z perspektywy tego, co wiemy nt. pamięci i myślenia, te „bezsensowne rzeczy” wcale nie były takie bezsensowne!

Zanim wyjaśnię, kilka zastrzeżeń. Bezdyskusyjnie szkoły nie są idealne, a w wielu sytuacjach wręcz są wredne.

Ogromnym problemem naszej edukacji jest to, że nie wyjaśnia uczniom PO CO się uczą. Nic więc dziwnego, że tak wiele osób kończy z przekonaniem, że absolutnie po nic.

Bezdyskusyjnie też wiele problemów można by ująć lepiej, ciekawiej, w bardziej interesujący i trafiający do uczniów sposób.

 Również sami nauczyciele mogliby być lepsi i bardziej kompetentni (zarówno merytorycznie, jak i w podejściu do uczniów). Nie twierdzę też, że nie ma nauczycieli świetnych i kompetentnych, sam mam wobec paru takich dług wdzięczności! Po prostu mogłoby ich być dużo więcej.

Jednocześnie wszelkie wady naszego systemu edukacji są czymś, co warto naprawić, a nie czymś, co ten system przekreśla.


Pamięć, a proces edukacji

No dobrze, więc czemu uważam, że nauka tych wszystkich całek, systemu trawienia jamochłonów i złóż węgla na Kamczatce miała swój głębszy sens? W końcu to wszystko można wygooglować!

Sęk w tym, że pamięć ludzka działa jak sieć. Każda rzecz, którą zapamiętasz staje się kolejnym elementem tej sieci i ułatwia zarówno zapamiętywanie nowych rzeczy, jak i przywoływanie już istniejących. Dlatego dobrze zbudowana, szeroka wiedza podstawowa – nawet jeśli większość z niej w dużej mierze zapomnisz – stanowi fundament, na którym później możesz zbudować prawdziwe cuda.

Jasne, ogromna część tych fundamentów pozostanie niewykorzystana, ale taka jest cena elastyczności w dzisiejszym świecie. Jeśli chcesz być gotowym dostosować się do różnych sytuacji, być w stanie jako dorosły nauczyć się różnych rzeczy, to potrzebujesz określonych podstaw.

Dlatego tak boleję nad rzeczami, co do których w szkole mniej się przykładałem. Bo dziś ich znajomość ułatwiłaby mi opanowanie kolejnych, nowych informacji. Po prostu zdecydowanie by procentowała. I oczywiście, mogę próbować dziś uczyć się tych rzeczy od nowa, ale będzie to proces wolniejszy – choćby dlatego, że nie mam dziś tyle wolnego czasu, ile miałem w podstawówce.

Ten efekt sieci pamięciowej jest tak silny, że gdy uczysz się nowych informacji na szereg różnych tematów, można z góry przewidzieć, że więcej i bardziej szczegółowych danych zapamiętasz na te tematy, w których już i tak masz rozległą wiedzę. W świecie informacji bogaci stają się jeszcze bogatsi. Im więcej już wiesz, tym więcej będziesz wiedzieć, tym więcej się nauczysz w tym konkretnym obszarze.

szkola

Myślenie, a proces edukacji

Fakt, fajnie byłoby, gdybyśmy byli uczeni w szkole krytycznego myślenia, ale ja nawet nie o tym. Chodzi mi bardziej o to, że im bardziej rozległą masz wiedzę, tym większa szansa, że wychwycisz wadliwą argumentację, nieuczciwe oferty, czy odloty, których wszak w googlu nie brakuje. Po prostu przypadkiem złapiesz coś, co Ci nie pasuje, a to uczyni Cię bardziej sceptycznym (i słusznie) do całego przekazu.

Ponadto, często potrzebujesz najpierw poznać i zrozumieć pewne rzeczy, by móc iść dalej. Dlatego właśnie ta „bezsensowna” wiedza nie jest taka bezsensowna. Przez (wadliwą) analogię, to jak motyw z Karate Kid i woskowaniem samochodu pana Miyagi*. Pewne rzeczy, pozornie bezsensowne, musisz zrobić, żeby później połączyły się w większą całość. Magicy sceniczni ćwiczą jak małpy pojedyncze ruchy, setki tysięcy razy… a potem łącza je w takie sztuczki, że czujesz się, jakbyś trafił do innego świata. Tak samo z wiedzą, czy z tymi nieszczęsnymi działaniami na matematyce – to po prostu coś, co trzeba odrobić by mieć szansę na więcej.

*To wadliwa analogia, wiem, że w praktyce akurat tak się karate nikt nie nauczy. Jednak fajnie demonstruje ona potrzebę wyrobienia pewnych podstaw, by móc dodawać kolejne rzeczy.

Nie każdy zostanie fizykiem teoretycznym. Ale nie masz specjalnie szans nim zostać, sięgając od razu po książki nt. fizyki kwantowej. Najpierw potrzebujesz zrozumieć bardziej podstawowe zjawiska. I najlepiej jest to zrobić gdy masz jeszcze czas i możliwości, oraz w wieku, w którym będziesz dopiero miał kontakt z masą informacji, które możesz podłączyć pod te dane.

Tak, wiele takich „fundamentów” się zmarnuje. Zupełnie jak z inwestycjami w startupy w biznesie – wiele nie wyjdzie. Jednak te, które wyjdą, zarobią i na siebie i na nieudane :) Tak jak z tą pozornie bezsensowną wiedzą, do której ogarnięcia zmuszają nas szkoły.


Projektowanie Szkoleń - skuteczność szkolenia w ogromnej części zależy od tego, jak dobrze zostanie ono zaprojektowane. Kurs Projektowanie Szkoleń to dwa intensywne dni, na których dowiesz się jak konstruować szkolenia zapewniające uczestnikom optymalne skorzystanie z procesu rozwojowego. Do 15 kwietnia w przedpłacie tylko 790 zł!

 


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis