Dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają. Nie wypada. A jeśli nawet, to już absolutnym wykroczeniem jest zasugerowanie, że pieniędzy się nie ma. Że ma się jakieś finansowe problemy.

W ostatnich miesiącach trafiam na coraz więcej artykułów -na razie zachodnich, ale sądzę, że i u nas prędzej czy później nastąpi takie przełamanie –  w których ludzie wprost piszą „Wstydziłem się rozmawiać o moich problemach finansowych. Wciąż się wstydzę, ale mam dość. Czas o tym zacząć mówić!”

Takich ludzi będzie więcej – gdy dżin raz został wypuszczony z butelki, gdy tabu zostało przełamane, nieprędko powróci. A ludzie mają powody by o tym mówić. Badania amerykańskiego Banku Rezerwy Federalnej pokazały, że 47% Amerykanów – nie tylko ubogich, ale też z klasy średniej i wyższej – nie byłoby w stanie bez pożyczki pokryć nieoczekiwanych wydatków o wartości 400 dolarów. Co najmniej 47% osób najbogatszego państwa świata żyje de facto od pierwszego do pierwszego. Długo o tym milczeli, ale ewidentnie mają dość.

W tym wpisie nie będę rozważał czemu zaszła taka sytuacja. Tu chciałem się zająć nieco inną kwestią – skąd w ogóle wziął się ten opór przed mówieniem o takich kwestiach?

pieniadze

O tym, że taki problem istnieje, nie muszę chyba nikogo przekonywać. Jak często rozmawiasz z przyjaciółmi o pieniądzach? Znasz w ogóle sytuacje finansową swoich bliskich kumpli/przyjaciółek? Albo swojej rodziny?

Większość czytelników może nawet nie być do końca świadoma sytuacji finansowej własnych rodziców czy dzieci, a co  dopiero przyjaciół czy dalszych krewnych!

Bo o pieniądzach się nie rozmawia.


No dobrze, ale dlaczego? Są przynajmniej cztery duże tego przyczyny.


Mit „self-made-mana” – ta ideologia przywędrowała do nas z USA, ale utrwaliła się dość solidnie i u nas. A sprowadza się do tezy, że sam jesteś w 100% odpowiedzialny za swój sukces życiowy. Jeśli więc nie powodzi Ci się finansowo, to jest to Twoja wina. Ty coś spaprałeś. Ty jesteś zły, słaby, nieudolny, grzeszny i niezdyscyplinowany.

Mówiłbyś przyjaciołom o tym, jakim jesteś złym człowiekiem? No właśnie. To i o kłopotach finansowych nie powiesz.

W rzeczywistości idea „self-made-mana” jest oczywiście mitem. Twój sukces nie jest od Ciebie zależny w 100%. Jasne, możesz się do niego przyczynić, możesz też mu zaszkodzić. Ale na koniec dnia strasznie dużo zależy np. od tego w jakiej rodzinie się urodziłeś, albo jakich ludzi napotkałeś na swojej drodze. Nie byłbym dzisiaj tu gdzie jestem, gdybym nie urodził się w domu wręcz zasypanym książkami. Gdybym nie miał wyjątkowego anglisty w podstawówce (ani rodziców których było stać na posyłanie mnie na zajęcia pozalekcyjne z angielskiego). Gdybym nie trafił do pierwszej pracy na staż do Anglii, do firmy gdzie po prostu dorosłem. Żadna z tych rzeczy nie była moją zasługą. Jasne, mogłem je i tak zmarnować – ale w ogóle miałem te okazje, czego inni nie są w stanie o sobie powiedzieć.


Brak wzorców rodzinnych – kto z Was dorastając wiedział jak wygląda rodzinny budżet? Jakie są dochody i stałe koszta rodziny, co zostaje i jak można to dzielić? W większości rodzin nie był to popularny temat. Może uważano, że dzieci nie zrozumieją? A może, że będą gadały kolegom i złodzieje coś podchwycą? Jakkolwiek by nie było, bez wzorców rodzinnych p.t. „rozmawiamy o pieniądzach” do dziś wielu ludziom ciężko jest o nich rozmawiać.


Pieniądze jako coś nieczystego – powiedzmy sobie szczerze, pieniądze w naszej kulturze nie kojarzą się specjalnie z moralnością. „Brudne pieniądze”, „krwawa forsa”, czynnik prowadzący do „korupcji” i „zgnilizny moralnej”… Pieniądze są u nas głęboko powiązane z zepsuciem, niemoralnością i nieczystością. To sprawia, że nadmierne skupienie na nich traktowane jest jako przejaw braku moralności – po co więc o nich mówić i sugerować, że jesteśmy tak nieczyści?


Jeśli musimy mówić o pieniądzach, jesteśmy biedni – pakietu dopełnia podejście, które stanowi jednocześnie dopełnienie i przeciwieństwo poprzedniego. Najlepiej charakteryzuje je stara anegdota p.t. „W tym lokalu nie podają cen przy potrawach. Jeśli musisz pytać o ceny w tej restauracji, to znaczy, że nie stać cię, żeby tam jeść.” Mentalność w której, jeśli w ogóle trzeba mówić o pieniądzach, to znaczy, że jest z nimi źle. Naturalnie zniechęca ona do poruszania tego tematu w ogóle.


No dobrze, skoro wiesz skąd bierze się problem, to co dalej?

Proponowałbym przyjrzenie się swoim przekonaniom w tych obszarach i ewentualną zmianę problematycznych. Sugeruję też wyznaczenie sobie celowych zadań – rozmów o pieniądzach, tak by zobaczyć reakcje otoczenia.

Bo pieniądze to zbyt ważny obszar życia, by milczeć na jego temat.



Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis