Psychologia i rozwój osobisty dają szereg fajnych, sprawdzonych narzędzi pomagających w zwiększeniu motywacji i realizacji celów. Czemu więc, nawet gdy ludzie znają te wszystkie narzędzia, tak trudno jest zabrać się do robienia niektórych z nich? Czemu nawet doskonale wiedząc jakie metody motywacji, determinacji i planowania mamy zastosować… nie stosujemy ich?

Chcemy wstawać wcześnie. Nie wstajemy. Chcemy ćwiczyć regularnie. Lepiej się odżywiać. Czytać więcej. Nauczyć dodatkowych języków. Czemu tego nie robimy?! To fajne, dobre, zdrowe, powinniśmy chcieć to robić! Czemu to nie wychodzi?

Jest na to pytanie odpowiedź, która nie będzie przyjemna, ale bardzo często będzie niestety prawdziwa:

Bo wcale tych rzeczy robić nie chcemy!

Niezależnie od tego, co może nam się na ten temat wydawać…


W ciągu naszego życia uczymy się wiele n.t. tego kim jesteśmy, ale również tego kim chcemy być, a nawet kim być powinniśmy. To „powinniśmy” może wywodzić się zarówno z naszych własnych ambicji, jak i opinii i oczekiwań innych osób w naszym otoczeniu – partnera/ki, szefa, rodziców, dzieci, itp.

W psychologii jest taki termin jak introjekcja*. Oznacza ona bezrefleksyjne przyjmowanie poglądów innych ludzi i traktowanie ich, jako własnych. Duża część naszych przekonań i oczekiwań to właśnie owoce takiej introjekcji.

*Terminem tym określany jest też jeden z mechanizmów obronnych w psychoanalizie, ale tutaj mówimy o „klasycznym” rozumieniu introjekcji.

Czytamy artykuł w którym pisze, że ludzie bogaci cenią codzienną lekturę**. Chcemy być bogaci, prawda? Więc chcemy codziennie też czytać! W szkole słyszymy, że warto jeść więcej owoców i warzyw. Chcemy być zdrowi, więc chcemy też codziennie jeść owoce, prawda? To takie rozsądne i racjonalne. Tyle tylko, że po prostu nieprawdziwe.

**Osobnym problemem takich artykułów jest oczywiście mylenie korelacji z przyczynowością. Czy ludzie bogaci są bogaci dlatego, że cenią sobie codzienną lekturę? Czy może odwrotnie, mogą spokojnie poświęcić czas na codzienną lekturę, bo nie przejmują się tym, że nie stać ich na nowe buty dla dziecka?


Dla jasności – istnieją narzędzia, które pozwalają nam zbudować nawyki i wprowadzić w życie nawet działania, na które nie mamy najmniejszego cienia ochoty. Będzie to bardziej czasochłonne i – co tu dużo mówić – po prostu bardziej upierdliwe. Ale da się je zastosować i w tym zakresie.

Tyle tylko, że często po prostu nie ma sensu tego robić. Dużo lepiej jest przyjrzeć się tym rzeczom za które tak jakoś „nie potrafimy się zabrać” i zastanowić się czy faktycznie chcemy/potrzebujemy się za nie zabierać… Czy może po prostu wydaje nam się, że takie rzeczy powinna robić osoba jaką chcemy być?

I czy w tym wypadku naprawdę chcemy być taką osobą? Czy może raczej uważamy, że ludzie/rodzice/bliscy/koledzy tego akurat od nas oczekują? Albo może sami daliśmy sobie taką ambicję. Być biznesmenem. Być człowiekiem sukcesu. Być intelektualistą. Dbać o siebie. Daliśmy sobie takie wytyczne, nie zastanawiając się nad tym na ile faktycznie nam na tym zależy. Daliśmy sobie taki cel, „bo wszyscy tak robili”, bo wydawało się to dobrym pomysłem. Bo dobrze brzmiało, albo było prestiżowe.


Cały nasz współczesny świat wręcz wyje nam o takich „potrzebach”. Generuje absurdalne (i nieustannie rosnące) oczekiwania, niespecjalnie je zwykle uzasadniając. Znaj języki, bo języki są potrzebne. Super, ale do czego, tak naprawdę? Czy faktycznie masz dla nich zastosowanie? Jeśli jesteś frankofilem i chcesz zwiedzać rzadkie winiarnie, wtedy faktycznie francuski Ci się przyda. Jeśli chcesz czytać japońskie komiksy w oryginale – japoński będzie spoko. Jeśli chcesz robić interesy w chinach – jasne, chiński znajduje uzasadnienie. Jeśli po prostu bawi Cię nauka języków – też super i powodzenia.

Ale jeśli chcesz uczyć się języków „bo warto”, a nie masz do tego realnego zastosowania ani powodu… to jest duża szansa, że Twoja chęć jest zwykłym introjektem i będziesz miał z tą nauką spore problemy. Więc albo znajdź zastosowanie i powód – albo zajmij się czymś innym, do czego zastosowanie faktycznie znajdujesz.

Najgorsze, co możesz zrobić to tkwić w tej „strefie zmierzchu” pomiędzy „powinienem to robić”, a „nie mam tak naprawdę powodu by to robić.” Jasne, da się zbudować determinację i do tego.

Tylko po co?

Życie jest za krótkie, by je tak marnować.



Gry Planszowe w Szkoleniach - ostatnie miejsca na kurs poświęcony wykorzystywaniu gier planszowych w procesie rozwojowym. Dla trenerów i coachów chcących wzbogacić swój warsztat o szereg nowych narzędzi i rozwiązań!

 


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis