Skąd takie ceny coachingu?

50 minut psychoterapii, w zależności od ośrodka,  kosztuje od ok. 90 do 150 zł. Godzinna sesja coachingowa ze mną, w zależności od wybranego rozwiązania (1 h, 2h lub pakiet 8 h) kosztuje między 300 a 500 zł. Skąd ta różnica w cenie? Pomyślałem, że warto poświęcić temu wpis, przy okazji odnosząc się do różnych innych istotnych kwestii.


Czas pracy

Głównym czynnikiem wpływającym na cenę sesji jest zdecydowanie krótszy przeciętny czas pracy niezbędny do uzyskania efektów w obszarach, z którymi podejmuję się pracy.

Psychoterapia, polegająca zwykle na spotkaniach co tydzień lub dwa razy w tygodniu, trwa zwykle, w zależności od problemu i rodzaju terapii, od 6-12 tygodni (terapia krótkoterminowa), przez 20-30 sesji (typowa długość), a w niektórych przypadkach może trwać nawet kilka lat (zwłaszcza w przypadku poważnych zaburzeń lub terapii w rodzaju terapii psychodynamicznej).  Oznacza to, że typowy terapeuta, pracując z pojedynczym klientem,  ma zapewniony przychód z ok. 20-40 sesji, zdecydowanie więcej w przypadku terapii długoterminowej. Przy najniższych wspomnianych stawkach jest to równoznaczne z 1800-3600 zł,  przy najwyższych 3000-6000 zł. W przypadku terapii długoterminowej, trwającej np. 5 lat 2 razy w tygodniu mówimy już o kwotach (licząc po niższych stawkach) w granicach 50 tysięcy złotych z jednego klienta.

Mój typowy klient pracuje ze mną przez 1-2 sesje dwugodzinne, co równoznaczne jest 800-1600 zł. Pewna grupa wykupuje pakiet 8 godzin, płacąc 2400 zł. Praktycznie nie zdarzają się osoby, z którymi nad danym problemem pracuję dłużej (zdarzały się osoby, które wykupywały więcej sesji niż 8h, były to jednak sesje poświęcone zdecydowanie odmiennym tematom, zwykle również w dłuższym odstępie czasu). W przypadku problemów z którym nie mam dużo doświadczenia, a decyduje się z nimi i tak pracować, oferuję zwykle dodatkowe zniżki, zmniejszające te kwoty.

W efekcie, typowy klient pracuje ze mną krócej i wydaje mniej niż typowy klient psychoterapeutyczny. Jeśli weźmiemy ekstremum pracy ze mną – 8 godzin – oraz stosunkowo wysoki wynik w typowej terapii – 40 sesji 50-minutowych, typowy klient oszczędza między 600 a 3600 zł (jak również czas niezbędnym na uzyskanie efektu, unika konsekwencji nieprzepracowania problemu przez dłuższy czas, itp.). Przy dłuższej pracy terapeutycznej różnica jest tym wyraźniejsza (choć trzeba też przyznać, że przy niektórych terapiach krótkoterminowych to terapia krótkoterminowa może być bardziej opłacalna – wszystko zależy od poruszanego problemu, m.in. w tym celu proszę klientów o wypełnienie kwestionariusza przedsesyjnego).

Nie chciałbym przy tym stawiać psychoterapii w złym świetle. Uważam, że jeśli kogoś stać, długoterminowa psychoterapia może być bardzo cenna (pokazują to też badania), na poziomie ogólnożyciowego rozwoju. Czysto praktycznie, już samo poświęcanie godziny w tygodniu na szczere i zaangażowane pomyślenie o swoim życiu jest czymś bardzo cennym, a jeśli jest to wspierane przez dobrego terapeutę, który czasem wspomaga, niekiedy prowokuje lub skłania do przekraczania swoich granic, to jest to tym cenniejsze. Oczywiście są też problemy stricte nadające się na psychoterapię i nie do poruszenia na coachingu (tu również przydaje się kwestionariusz przedsesyjny). Jednocześnie, jeśli mówimy o pracy nad konkretnym problemem lub celem, terapia długoterminowa niekoniecznie jest najlepszym rozwiązaniem, tu przydaje się szybsza interwencja. Jest ona, przy okazji, bardziej opłacalna.

Musze tu wprost powiedzieć – gdybym z tym samym typowym klientem pracował przez 20 godzin dla uzyskania podobnych wyników – moje stawki byłyby wyraźnie niższe. Jako, że pracuję z nim stosunkowo krótko, paradoksalnie jestem zmuszony do oferowania wyższych cen za uzyskanie tego samego efektu. Jestem przy tym świadomy, że nie każdego klienta stać na takie stawki. Wcześniej oferowałem takim osobom możliwość odpracowania sesji np. w kuchni dla bezdomnych, obecnie zmierzam do udostępnienia tanich i praktycznych rozwiązań dla takich osób – m.in. dlatego moje książki „Pewność siebie” i „Jak zbudować szczęśliwy związek” dotyczą najpopularniejszych problemów, z jakimi pracuję. Również przygotowywany sklep MindStore (premiera wkrótce) będzie oferował materiały edukacyjne i rozwojowe w bardzo przystępnych cenach, dla osób, których nie stać na wykupienie sesji.

Skoro już mówimy o stawkach, skuteczności i typowym czasie pracy, to warto poruszyć inną, bardzo istotną kwestię.

 

Czy coaching lub terapia może gwarantować efekty?

Mówiąc krótko, nie. Co więcej, taka gwarancja może być wręcz szkodliwa.

Coaching, psychoterapia, czy nawet zwykła terapia, to wszystko prace na złożonym, żywym organizmie. To nie komputer zbudowany wg. jednego schematu, przez co na każdym komputerze ta sama operacja przyniesie ten sam efekt. Interwencje nie są dobierane na zasadzie absolutnej pewności skuteczności, a w oparciu o to, co ma największe szanse zadziałać, jak najskuteczniej, jak najtrwalej i jak najszybciej, przy jak najmniejszej ilości ewentualnych skutków ubocznych czy negatywnych konsekwencji. To właśnie bilans tych czynników bierze się pod uwagę, tak przy pracy z ludzką psychiką, jak i przy pracy z ludzkim ciałem.

Im lepiej coach zna tematykę z którą pracuje, im większe ma doświadczenie praktyczne i wiedzę teoretyczna, tym trafniej może dobrać odpowiednie narzędzia i tym większa szansa na jak najszybszą i najskuteczniejszą interwencję. Pewności nie ma jednak nigdy i nie może jej mieć, bo ludzie nie są komputerami. Zresztą nawet fachowcy od komputerów wskażą na to, że niby komputery są podobne, ale jeśli ktoś zainstalował sobie dużo różnych dziwnych rzeczy na dysku, poprzestawiał różne opcje, itp. to nawet naprawa komputera może nie być taka przewidywalna – a co dopiero „naprawa” życia żywej osoby?

Co więcej, „gwarancja” sukcesu,  uzależnianie płatności od sukcesu itp. jest generalnie dla pacjentów bardzo rozleniwiające i prowadzi do mniejszego zaangażowania w sesje. Po co robić pracę domową między sesjami, skoro można ją zrobić na sesji? Ten sam efekt widzimy w różnicy zaangażowania w lekcje języków obcych, w zależności od tego, czy są to darmowe lekcje w szkole, prywatne lekcje opłacone przez rodziców, czy też zajęcia, na które kursant sam się zdecydował i opłaca je z własnej kieszeni. Poziom zaangażowania – a więc i skuteczność lekcji – jest w tym trzecim przypadku nieporównywalnie wyższy.

Praca z „gwarancją” sukcesu lub opłatą „za efekt” jest więc, w praktyce, mniej skuteczna. (W moim doświadczeniu, zdecydowanie mniej skuteczna.) Klient może oszczędzić pieniądze, ale marnuje czas i energię, jego problem stoi w miejscu. Niekiedy nie ma to większego znaczenia, ale w wielu przypadkach, może to być bardzo groźne. Tak jest zwłaszcza wtedy, gdy problem jest dla klienta faktycznie znaczący, albo gdy ma wyraźne granice czasowe (np. jeśli problem będzie się przedłużał, dana osoba może oblać studia lub stracić pracę). To jedna z tych rzeczy, na którą „napala” się wielu początkujących coachów czy terapeutów (sam taki byłem) i dopiero z czasem uczą się o ciemnych stronach tego rozwiązania.

Czy więc praca „na efekt” z definicji jest do niczego? Cóż, spotkałem się z jednym wariantem pracy ” na efekt”, który może być tu wyjątkiem i z którym będę w najbliższym czasie eksperymentował. Jest to podejście stosowane przez Jorgena Rasmussena, twórcę Hipnozy Prowokatywnej i polega na tym, że klient „z góry” płaci za efekt (dość dużą kwotę), po czym zgadza się robić wszystko to, co powie coach (ten zgadza się nie kazać klientowi robić niczego nielegalnego, niezdrowego ani tuczącego) oraz pracować przez tyle sesji, ile coach uzna za stosowne. Jeśli coach dojdzie do punktu gdy stwierdzi, że nie jest w stanie nic zdziałać, wtedy zwraca klientowi wpłacone pieniądze. Oczywiście stawki w przypadku takiego układu są wyraźnie wyższe niż typowe stawki coachingowe.


Co możesz zrobić, by zwiększyć szanse na skuteczną interwencje?

1. Podejmij decyzję o zaangażowaniu się. Nie oczekuj, że cała praca zostanie za Ciebie wykonana na sesji, że jesteś oto pacjentem, pod narkozą oddającym się pod „plastycznego chirurga duszy”, który poprzestawia Ci to i owo i wszystko zmieni. Praca nad sobą nazywa się „pracą” nie bez powodu. Coach lub terapeuta pomaga w dobraniu metod tej pracy, wspiera w jej toku, niekiedy umożliwia spojrzenie na sprawę z odpowiedniego dystansu i stanowi swoistą drabinę, po której można się wspiąć wyżej. Ale to Ty będziesz się wspinać, nikt nie może Ci uczciwie zaoferować windy.

2. Zdecydowanie nie decyduj się na terapię czy coaching „na próbę”, na zasadzie „pójdę na 1-2 sesje, jak mi to nic nie da, to daje sobie spokój.” Jeśli terapeuta lub coach szacuje czas pracy na dłuższy okres, a Ty zamierzasz tylko „spróbować”, powiedz mu o tym wprost. Jeśli nie masz funduszy na dłuższą pracę, powiedz o tym wprost. Dostaniesz jasną informacje czy to ma sens, ew. propozycje alternatywnych rozwiązań, itp. Dodatkowo, działając „na próbę”, Twoje zaangażowanie będzie mniejsze, masz mniejszą szansę wykonywać ćwiczenia po sesjach, itp. Sam sabotujesz swój wysiłek i marnujesz swoje pieniądze.

3.  Nie oczekuj, że coach przekona Cię do zmiany. Jeśli nie chcesz się zmienić, nikt Cię do tego nie zmusi, byłoby to zresztą dość nieetyczne. Coach czy terapeuta pomoże Ci, jeśli chcesz się zmienić, ale nie wiesz jak. Jeśli takiej zmiany nie chcesz, nikt Cię nie ruszy.

4.  Wykonuj zadane ćwiczenia. To naprawdę nie jest tak, że pracujesz tylko na sesji, a po sesji fajrant, bo „ćwiczenia to mógłbym sobie robić i bez sesji”. Nic z tego. Jedno jest połączone z drugim, to pełna struktura i jeśli nie wykonasz ćwiczeń, które otrzymałeś, sam szkodzisz skuteczności pracy, za którą zapłaciłeś. A jeśli już nie zrobiłeś ćwiczeń, to nie kłam przynajmniej coachowi i nie udawaj, że pracę domową zrobiłeś. To naprawdę nie podstawówka, gdzie przed nauczycielami udaje się, że się pracowało.

5. Bądź szczery, zaryzykuj odsłonienie się. Wiem, to nie łatwe. Zwłaszcza, gdy dotyczy to spraw prywatnych i intymnych. Ale im bardziej szczery będziesz, tym szybciej i skuteczniej przepracujesz problem, z którym przychodzisz.

6. Nie staraj się wypaść dobrze. Wiem, to problem szczególnie dla osób, które przychodzą właśnie z problemem p.t. „boję się, co inni o mnie pomyślą”. Ale spójrz na to w ten sposób – jeśli nie pracujesz z zupełnym nowicjuszem, jest niemal pewne, że dany coach czy terapeuta pracował z osobami zdecydowanie dziwniejszymi, głupszymi, śmieszniejszymi, itp. niż Ty. Naprawdę ich nie przebijesz, choćbyś się starał. Wiec nie ma co udawać.

7. Oddaj kontrolę. Kolejny problem, który może dotyczyć wielu osób, dla których poczucie kontroli daje bezpieczeństwo. Problem w tym, że jeśli będziesz próbował kontrolować sesję, to na sesji zrobisz tylko to, co dla Ciebie komfortowe w jakiś sposób – inaczej byś na to nie pozwolił, a to Ty kontrolujesz sesję. Tym samym, narzucając kontrolę, niemal zapewniasz brak skuteczności sesji. Pozwól sobie na oddanie kontroli,a dużo skorzystasz.

8. Nie staraj się „zrobić dobrze” coachowi czy terapeucie. Niekiedy ludzie tak bardzo troszczą się o ludzi wokół siebie, w tym coacha lub terapeutę, że udają, że interwencja im pomaga, „byle tylko nie zrobić terapeucie przykrości”. To naprawdę nie ma sensu i tym samym szkodzisz nie tylko sobie, ale też terapeucie czy coachowi. Zamiast tego postaw na szczerość – pomoże to wszystkim zainteresowanym i będzie wyrazem prawdziwej troski.

9. Komunikuj się z trenerem lub coachem. Jeśli masz wątpliwości, ćwiczenia Ci nie wychodzą, itp. powiedz o tym na sesji lub napisz między sesjami. Sam oferuję taką opiekę posesyjną i z tego co wiem, nie jestem w tym jedynym, a to niewątpliwie przydatne we wzmacnianiu efektów interwencji.


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis