Digital Learning Congress 2014 – recenzja

Świeżo wróciłem z Digital Learning Congress 2014 (w sumie jeszcze trwającego – przyznam, urwałem się wcześniej) i pomyślałem, że podzielę się z Wami wrażeniami.

DLC* to odbywająca się co roku konferencja poświęcona E-learningowi. Ponieważ moja żona, Beata, była na edycji 2012 i bardzo ją sobie chwaliła, zdecydowaliśmy się oboje wybrać na kolejną. Miejsc jest ograniczona ilość (w 2013 żadne z nas się nie dostało, zresztą ze sporym zamieszaniem organizacyjnym), ale w tym roku udało nam się obojgu załapać. (Nawet nie musieliśmy miejsc kupować, co jest nową opcją dostępną od tego roku. I dobrze, że nie kupowaliśmy, bo wtedy raczej byśmy się wkurzyli. Ale o tym za chwilę.)

*Nie mam pojęcia, czy gra słów z DLC – DownLoadable Content celowa.


Kongres w tym roku odbył się na Stadionie Narodowym, który jest niestety bardzo kiepskim lokalem dla tego typu eventów (testowaliśmy to już kiedyś przy Planszówkach na Narodowym). Mówię to zarówno z perspektywy uczestnika, jak i kogoś, kto swego czasu współorganizował międzynarodowe konferencje dla grup od kilkuset, do półtora tysiąca osób. Stadion jest bardzo ładny, ale dla takich imprez jest skrajnie, niepotrzebnie i niewygodnie duży. Trzeba się strasznie dużo uchodzić by załatwić cokolwiek, a rozmiar sal konferencyjnych czy możliwość ich połączenia/podzielenia naprawdę tego nie uzasadniały. Hotel w centrum czy stosowane dwa lata temu Centrum Nauki Kopernik zdecydowanie lepiej by się sprawdziły. Logistycznie wszystko było niestety dość średnio rozwiązane. Np. bieżące informacje były podawane przez nagłośnienie konferencyjne, którego po prostu nie było słychać przez gwar kawowych rozmów. Zdarzały się też opóźnienia przez podłączanie komputera czy prezentacji (złota zasada – prezentacje powinny być na stosownym komputerze w sali konferencyjnej najpóźniej rano przed rozpoczęciem konferencji), oraz jeden dość dziwny wypadek z przypadkowym podłączaniem innych źródeł do nagłośnienia podczas wykładu. Zaznaczam, nic z tego to nie tragedia, ale po tym jak zachwycona była żona organizacją pierwszego DLC, kontrast był ogromny.


Jeśli chodzi o wykłady – we dwoje staraliśmy się testować różne sale, więc nasze wrażenia były dość odmienne. Ja miałem sporo szczęścia, prawie wszystkie na których byłem okazały się co najmniej przyzwoite (z jednym wyjątkiem, który szybko opuściłem). Wykłady były po angielsku – decyzja nieco wątpliwa o tyle, że nie wszyscy mówcy posługiwali się nim płynnie, na cztery sale lepiej byłoby moim zdaniem wybrać 1-2 na prezentacje po polsku. Wykłady warte odnotowania (jakoś tak się zdarzyło, że wszystkie były na sali nagrywanej) to moim zdaniem:

Charles Sanders – amerykanin mówiacy o blended learning/flipping, czyli dostarczeniu kursantom materiałów, zwykle wideo, przed szkoleniem, tak by mogli się przygotować wcześniej i na szkoleniach pracować nad konkretnymi zastosowaniami. Pomysł znałem, ale wykład skłonił mnie do przemyślenia jak stosować to we własnych projektach.

Ivan Hruska – czech opowiadający o marketingu w social media. Wiedza może dość podstawowa, ale dobrze podana i poukładana.

Krzysztof Przybylski – zdecydowanie najlepsze wystąpienie kongresu, bardzo dobra prezentacja n.t. gryfikacji/gamification w firmach, z odcięciem się od mitów, wskazaniem na wiele ciekawych caseów, itp. Traf chciał, że to tu były problemy techniczne, ale wykładowca zmógł je z ogromną cierpliwością. Wziąłem zdecydowanie kilka pomysłów na gry dla moich klientów :) Notabene, gamification był ewidentnie tematem przewodnim konferencji, widać, że staje się to dużym tematem w e-learningu w Polsce.

Niestety, wiele innych prezentacji (nazwiska pominę) sprowadzało się de facto do promocji firmy lub produktu mówcy – co w wypadku konferencji częściowo płatnej jest już moim zdaniem dużym nadużyciem i sprawia, że organizatorzy zarabiali równolegle i na pakietach reklamowo-prezentacyjnych od niektórych sponsorów/mówców i od niektórych uczestników płacących za „zaklepanie” sobie udziału. Słabe.


Z perspektywy networkingowej, klasyczna bolączka tego typu eventów – większość uczestników to inne osoby z branży, nauczyciele, konsultanci, trenerzy, specjaliści od social media, wszyscy szukający potencjalnych klientów, których to faktycznych klientów było dość niewiele (i raczej nie byli zainteresowani ludźmi chcącymi ich poznać tylko po to, by przedstawić im ofertę handlowa – a tak u nas niestety zwykle wygląda networking). Jasne, był to i tak lepszy sort niż typowi uczestnicy wieczorków networkingowych czy śniadań biznesowych, gdzie kołcz kołcza sprzedawcą ubezpieczeń pogania, ale tak czy tak, daleko temu od tego, jak networking wyglądać powinien.


Podsumowując – gdyby nie duże oczekiwania po pierwszej edycji, uznałbym to po prostu za dość przeciętną konferencję z kilkoma niezłymi prezentacjami i paroma nowymi pomysłami do wykorzystania w swojej pracy. Niestety, przez duże oczekiwania początkowe, ogólne wrażenia są bardzo średnie i chyba nie dam kolejnej edycji szansy na ich zmycie…


Jeszcze tylko kilka dni zostało na skorzystanie z przedpłaty na wiosennego Praktyka Beyond NLP! 17-25 marca 2018, Warszawa, 9 dni intensywnej pracy nad sobą. Więcej informacji znajdziesz TUTAJ


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Tomek

    Hmmm, Artur a jak prawidłowy networking powinien wyglądać wg Ciebie?

    • Zaczynasz od budowania relacji i zaufania, a nie od podejścia „czy mogę Ci coś sprzedać”. Zajmuje dużo więcej czasu, ale za to efekty są nieporównywalnie lepsze. Oznacza to, że zwykle taki networking będzie przy okazji zupełnie innych kwestii – siłowni, grupy kociarzy, itp.