Moda na duchowość i około-duchowe zachowania rośnie u nas w najlepsze. Niestety, często prowadzi to do sytuacji wręcz paradoksalnych. Ludzie napuszeni jak pawie rozprawiający o potrzebie bycia pokornymi i o tym, jak nie posiadają ego. Ludzie poszukujący ogromnych podniet emocjonalnych, przykrywających to pod płaszczykiem duchowości.

Nie chcę mówić o tym, czym jest duchowość, bo nie jest to moje miejsce. Jest to jeden temat, w którym zdecydowanie nie podjąłbym się nauczania, zbyt szanuje ten obszar i zbyt wyraźnie dostrzegam potrzeby własnego w nim rozwoju, zanim mógłbym w ogóle o tym pomyśleć.

A jednocześnie są dwa hasła, którymi chcę się z Tobą podzielić, które stanowią dla mnie najlepszy chyba wyznacznik, pozwalający na rozpoznanie czy aby nie oddalamy się od ścieżki rozwoju, a w kierunku własnych złudzeń, pragnień i obaw.

Te dwa hasła, czy może dwie modlitwy, brzmią następująco:

Daj mi czego potrzebuje i pozwól mi czynić co mogę.”

„Daj mi czego potrzebuję” – a więc wtedy kiedy tego potrzebuję i w takiej formie, jakiej tego potrzebuję, a nie wtedy kiedy chcę, czy kiedy uważam, że na to zasługuję. Nie „daj mi czego chcę”, nie „co wydaje mi się, że jest mi potrzebne”, ani nie „co jest dla mnie atrakcyjne”. Daj mi czego potrzebuje, choćbym nie wiedział, że właśnie tego potrzebuje, choćbym nie zgadzał się, z tym, że właśnie tego potrzebuję.

„Pozwól mi czynić co mogę.” – ponownie, nie „czynić co chciałbym robić”, „co sprawia mi przyjemność”, „co sprawia, że czuje się ważny, doceniony, akceptowany”, „co wydaje mi się, że powinienem czynić.” Po prostu, „czynić co mogę”, na co jestem faktycznie przygotowany, co będzie odpowiednie dla obecnej sytuacji.

Druga modlitwa brzmi:

Panie, jeśli czczę Cię z nadziei na niebo, zakaż mi wstępu do nieba. Jeśli czczę Cię z obawy przed piekłem, ześlij mnie do piekła.”

Ludzie często wchodzą w duchowość z bardzo mało duchowych pobudek – z chciwości (niekoniecznie chciwości skupionej na dobrach materialnych!), lęku przed brakiem sensu w życiu, pragnienia wypełnienia sobie czasu, przeżycia silnych emocji, dania ujścia wybujałej wyobraźni, itp. Te przyczyny mogą być dobre jako sposób wejścia na tą ścieżkę, ale jeśli trzymać się ich już po wejściu na nią, prostą drogą będzie to prowadziło do nieszczęścia.

Powiem szczerze – nie wiem czy dzieląc się tymi materiałami i swoimi przemyśleniami na ich temat i tak nie wykonałem o kroku za dużo. Nie mam zamiaru poruszać tego tematu dalej na tym blogu, nie taki jest jego cel. Być może dla kogoś ten materiał okaże się przydatny, choć boję się, że i tutaj zostaną one wykorzystane niezgodnie z przeznaczeniem (np. przez osoby zbyt ochoczo decydujące, że one już wiedzą co inni powinni dostawać i co mogą czynić).


Lean Actions  - chcesz zoptymalizować swoje działanie, tak by łatwiej, szybciej i pełniej realizować swoje zamierzenia? Ten kurs zapewni Ci narzędzia do realizacji tego celu. Trzy intensywne dni poświęcone wprowadzeniu podejścia Lean Mind do Twoich codziennych działań. Już w październiku w Warszawie! Kurs dostępny jest samodzielnie, lub jako fragment szerszego cyklu Lean Mind Experience


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis