Czy „tabletka geniuszu” jest możliwa?

W tym sezonie wystartował serial „Limitless”, kontynuacja filmu „Jestem Bogiem”, opowiadającego o losach człowieka, który przypadkiem wziął, NZT-48, „tabletkę geniuszu”. Środek ten miał drastycznie pobudzić jego zdolności mentalne – kreatywność, pamięć, zdolność uczenia się, a nawet wrażliwość zmysłów i refleks.

Czy takie tabletki są możliwe? Nie mówimy tutaj nawet o tym, czy dałoby się je wyprodukować dzisiaj, ale czy w ogóle – biorąc pod uwagę jak działa nasz mózg, dałoby się kiedyś stworzyć takie środki? Przyjrzyjmy się temu, jak faktycznie mogłoby to działać w Twoim mózgu.

oko

Limitless to nie to pierwszy ani jedyny film oparty o ideę takiego środka – wystarczy tu wymienić choćby skrajnie absurdalny „Lucy”. Filmy te wykorzystują realną koncepcję – tzw. leki nootropowe są obecne już dzisiaj. Sam, pisząc to, popijam właśnie wywar zawierający wysokie stężenie jednego z najbardziej klasycznych nootropów.

Znaczy się, dokładniej – kawę.

Takich substancji jest oczywiście dużo więcej i niektóre z nich są dużo silniejsze od kofeiny. Nie zmienia to faktu, że do faktycznych wyników z „Limitless” jest im dość daleko. W wielu przypadkach takie wyniki są, niestety, niemożliwe ze względu na to jak działa nasz mózg. W innych są nie tyle niemożliwe, co niosłyby ze sobą dość przerażające i niemożliwe do uniknięcia efekty uboczne. Warto przyjrzeć się temu, co jest możliwe, a co nie.

Oczywiście, nie chodzi tutaj o traktowanie takich filmów czy serialów na poważnie. Scenarzyści, nawet jeśli samemu byliby geniuszami i wiedzieli jak myślą geniusze  (a zwykle tak nie jest) muszą wciąż uczynić działania bohatera-geniusza kimś, z kim widz może się utożsamić. Filmowi geniusze – czy to na lekach, jak w Limitless, czy „wrodzeni”, jak różne wcielenia Sherlocka Holmesa – są więc zwykle raczej „relatywnie kumaci”, wrażenie ich geniuszu uzyskiwane jest głównie przez „ogłupienie” ich otoczenia (tak by w kontraście wydawali się mądrzejsi), względnie przez danie im wiedzy do której nie mogliby mieć normalnie dostępu i podobne zagrywki. Ale to inny temat- tu przyjrzyjmy się temu, czy możemy kiedykolwiek liczyć na „tabletki geniuszu”.


Zmiana percepcji

Jednym z najfajniejszych trików wizualnych zastosowanym w filmie i serialu Limitless jest zmiana palety barw w zależności od tego, czy bohater jest na NZT-48. Bez leku wszystko jest szare i przytłumione, z lekiem – jasne, wykontrastowane, wyraźne, w ciepłych barwach.

W rzeczywistości: Tak dramatyczna zmiana jak w filmie może być raczej trudna (choć zapewne możliwa np. przy niewielkich dawkach niektórych halucynogenów), ale w bardziej umiarkowanym stopniu jest to akurat dość powszechny efekt całego szeregu substancji psychoaktywnych. Takie psychologiczne „podkręcenie” kontrastu może zajść m.in. przy niewielkich dawkach alkoholu czy nikotyny, a zwłaszcza w przypadku psychodelików.

Istnieją również substancje zmieniające w ogóle działanie zmysłów (np. wykluczające smak kwaśny i gorzki). Nie mamy natomiast raczej co liczyć na „tabletkę sokolego wzroku” czy „pigułkę supersłuchu”, jakie przewijają się w filmach. Wątpliwe zresztą, by przy obecnym zanieczyszczeniu dźwiękiem było to coś pożądanego.


Zwiększone skupienie

Zdolność do tego by siąść i po prostu zaangażować się w pracę, bez dystraktorów, odwracania uwagi, itp. Dzięki temu potrafią np. napisać książkę w ciągu kilku dni.

W rzeczywistości: Takie zastosowanie – choć w dużo mniejszej skali – jest jednym z głównych realnych zastosowań leków nootropowych. Co ciekawe, duża część ich skuteczności w tym zakresie zdaje się brać z działania przeciwlękowego, pozwalającego uniknąć obaw, które normalnie sabotowałyby nasze działanie. Jest to jedno miejsce, gdzie filmowcy może trochę przesadzają, ale faktycznie istnieje potencjał dla tego typu leków. Inna sprawa, że duża część ich działania to jednak placebo. (Wiesz jak ta kawa pozwala Ci się skupić, wystarczy, że ją wypijesz i masz zwiększoną uważność? Cóż, kofeina zaczyna działać około 30 min. po spożyciu, więc kawa nie ma tu nic do rzeczy :) )


Błyskawiczna nauka

Bohaterowie Limitless (serialu i filmu) potrafią w ciągu kilku godzin/dni opanować nową dziedzinę wiedzy albo język.

W rzeczywistości:  Takie tempo nauki jest nie tylko skrajnie mało realne. Przede wszystkim byłoby fizycznie groźne dla takiej osoby i uczyniłaby z niej kalekę w ciągu kilku dni lub tygodni. Chemicznie zwiększając zdolność mózgu do uczenia się nie bylibyśmy bowiem w stanie zrobić tego selektywnie – sprawić, by taka osoba uczyła się lepiej np. tylko języków albo tylko medycyny*.

*Potencjał elektronicznego wzmocnienia takiej selektywnego zdolności nauki pozostaje wciąż niejasny.

Taka osoba ciągle uczyłaby się też np. chodzić albo robić sobie kawę. Problem w tym, że mózg może się pewnych rzeczy przeuczyć. Mamy tego przykłady u sportowców czy artystów, w formie tzw. dystoni zawodowych, zaburzeń kontroli ruchów przy wykonywaniu zawodu (np. gry na pianinie, pisania czy gry w golfa), zaburzeń przeradzających się w niekontrolowane drgawki i gesty. Są one wynikiem przeuczenia, przewrażliwienia mózgu na nowe bodźce w danym obszarze.  Dotykają tylko niewielkiego obszaru, bo to on był wzmacniany, rozwijany i szlifowany przez lata precyzyjnej nauki.

Jeśli dalibyśmy mózgowi zdolność superskutecznej i superszybkiej nauki – to dotyczyłaby ona wszystkiego. Także codziennych gestów i ruchów. W ciągu paru dni widzielibyśmy więc objawy dystoni przy chodzeniu czy myciu zębów. Mało atrakcyjna wizja, w zasadzie przekreślająca takie wzmacnianie mózgu.



Przerwa na reklamę ;)


Chcesz poznać Beyond NLP, ale nie jesteś w stanie wybrać się na kurs? Już teraz na MindStore  dostępny jest e-kurs Beyond NLP w Praktyce. Pełen program Praktyka Beyond NLP w wersji e-learningowej!

 


Wracamy do artykułu :)



Hiperpamięć

Zdolność do przywołania każdego bodźca, który kiedykolwiek zarejestrowaliśmy, niczym kamera wideo.

W rzeczywistości: O problemach z zapamiętywaniem nowych informacji już pisaliśmy, jeśli chodzi o przywoływanie starych, tu mamy mieszankę licencji poetyckiej z rzeczywistością. Istnieją substancje faktycznie pomagające lepiej przywoływać wspomnienia np. osobom chorującym na demencję. Nie są to jednak leki superskuteczne i nie dają one też specjalnej przewagi osobom zdrowym. Czystą fantazją jest natomiast filmowe „wszystko co kiedykolwiek widziałeś, słyszałeś, nawet kątem oka, jest zapisane w Twoim mózgu”. Niestety, ale nie ma opcji, by nasz mózg zapisał taką ilość danych, także ze względu na to, jak konkretnie działa nasza pamięć. A działa ona nie jak nagranie wideo, a bardziej jak grafika w grach komputerowych, renderujących film wg. zapisanych kluczowych obiektów. Innymi słowy, zapamiętywanych jest kilka najważniejszych haseł (a i one mogą ulec modyfikacji), a cała reszta jest tworzona „na bieżąco”. Nawet te najważniejsze hasła wymagają zwykle, żebyś poświęcił im choć trochę uwagi. Tak więc szansa na to, że superśrodek pozwoli Ci przypomnieć sobie co było na okładce gazety, która mignęła Ci na stoliku w kawiarni koło której przechodziłeś rok temu… jest absolutnie zerowa.


Teleportacja, lewitacja, materializacja, ewolucja na wyższy poziom bytu

W filmie Lucy jak Scarlett Johanson osiągnęła 100% zdolności swojego mózgu, mogła to wszystko robić!

W rzeczywistości: Taaaaaak…. Następne pytanie ;)


Dostrzeganie wzorców, zdolności analityczne

Bohaterowie filmów potrafią, dzięki supertabletkom zarabiać krocie na giełdzie lub w kasynie. Po prostu dostrzegają wzorce i potrafią na nie reagować.

W rzeczywistości: Tu mamy problem podobny jak z hiperuczeniem,  z tą różnicą, że już istnieją środki pomagające lepiej dostrzegać wzorce. Są to głównie środki zwiększające wydzielanie dopaminy (lub zatrzymujące tzw. wychwyt zwrotny tego neuroprzekaźnika), środki takie jak lewodopa/L-dopa, podawane m.in. osobom z chorobą parkinsona.

Takie osoby mają często problemy w kasynach. Bo dostrzegają wzorce, owszem. Zbyt wcześnie, ze zbyt małej ilości danych. Dostrzegają wzorce, których po prostu nie ma. I tracą na nich wielkie pieniądze.

Problemem ludzkiego mózgu jest, generalnie rzecz biorąc nie tyle dostrzeganie wzorców – to potrafi aż za dobrze! Problemem jest odróżnianie wzorców trafnych i prawdziwych od pozornych i nieprawdziwych.  Tego, niestety, nie zrobi za nas żadna tabletka, gdyż wymaga to generalnie działania WBREW naszemu mózgowi i jego uwarunkowaniom. Superwnioskowanie można więc niestety schować między bajki.


Szybsze i skuteczniejsze myślenie

Lepsze i wydajniejsze rozumowanie. Może chociaż to jest możliwe?

W rzeczywistości: Jest to trzecie (po zwiększonym skupieniu i zmianom percepcyjnym) miejsce, gdzie jest faktycznie nadzieja dla chemii. To, co nas tutaj interesuje, to serotonina, dość specyficzny neuroprzekaźnik, który nie tyle odpowiada za jakiekolwiek jedno działanie, co ogólnie zwiększa przewodnictwo w mózgu. Już teraz mamy środki pozwalające chwilowo wręcz zalać mózg serotoniną – tyle tylko, że mamy później solidnego i długiego „neurologicznego kaca”, bo ta serotonina nie wzięła się z powietrza, tylko wyczyściliśmy sobie jej zapasy.

To co faktycznie by nas interesowało, to leki pozwalające komórkom nerwowym zwiększyć produkcję serotoniny, tak by jej ogólne zapasy były większe (ale też nie za duże, bo mogłoby to wpłynąć na trzeźwość naszego myślenia lub nawet być groźne dla zdrowia). Takie leki są możliwe, już teraz mamy nieco substancji o takim działaniu, ale trzeba jeszcze sporo czasu na ich „doszlifowanie”.

(A, jeśli bez używek chcesz mieć więcej serotoniny, po prostu śpij więcej. Serotoninę produkujemy cały dzień, ale na jawie zużywamy jej więcej niż produkujemy, więc potrzebujemy nadganiać braki podczas snu. Jak niedosypiasz, to i serotoniny brakuje.)


Filmy, a rzeczywistość

Chemiczne wspomaganie mózgu jest czymś znanym ludzkości już od tysięcy lat. Niestety, fantazja i oczekiwania scenarzystów są tutaj dużo większe, niż realne możliwości chemicznej interwencji. Bardziej obiecująca – choć też bardziej odległa – wydaje się być interwencja elektryczna, połączenie naszego organicznego mózgu z elektronicznymi układami operującymi na podobnej zasadzie. Do takiej modyfikacji jeszcze dłuuuuga droga, ale jeśli oczekujemy realnej poprawy naszych neurologicznych osiągów, to jest to najbardziej obiecujący kierunek.



Chcesz być bardziej kreatywny? Skuteczniej rozwiązywać problemy? Pomoże Ci w tym e-kurs Techniki Praktycznej Kreatywności - jeden z wielu praktycznych materiałów rozwojowych dostępnych na MindStore.pl!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Daniel P

    Spoko artykuł :)
    Znasz może jakieś dobre opracowanie filmu Lucy? Słyszałem wiele zachwytów nad nim, ale z drugiej strony podobno pełny jest jakiś dziwactw i mitów psychologicznych. Ogólnie to warto go tak czy inaczej obejrzeć?

    • Powiem tak – lubię Scarlett, ale Lucy oglądałem z bólem zębów. Ten film jest nawet bardziej niż głupi, jest przekretyński :)

  • Dominikos

    Z tą pamięcią, to chyba nie do końca jest tak, że ona zawsze wiąże się z dopowiadaniem czegoś, z jakąś rekonstrukcją. Znane są przypadki sawantów, czy osób uzdolnionych pamięciowo, którzy byli w stanie przywoływać z „filmową dokładnością” zdarzenia ze swojej przeszłości. Nie jestem pewien, czy dobrze pamiętam, ale chyba Temple Grandin i mnemonista opisany przez Łurię mieli tego typu zdolności. Może w takim razie możliwe byłoby przełączenie mózgu na taki inny sposób pamiętania.

    • Sawanci wciąż nie mieli idealnej dokładności, to wciąż były najczęściej mnemotechniki rozbudowane (jak S Łurii). W nielicznych wypadkach jest to inny, ciekawszy obiekt – brak rozdziału przyjmowanego obrazu, coś czego najlepsi artyści muszą się długie lata uczyć wyłączać, a co u niektórych osób w ogóle się nie wykształca (i co dziś możemy wyłączyć sztucznie dzięki przezczaszkowej stymulacji magnetycznej). Problem w tym, że cena takiego braku rozdziału jest dość drastyczna.

      Brak rozdziału – widzisz po prostu wzór plam, nie rozróżniasz ich np. na nogi konia, jego grzywę, głowę, tułów, ogon, itp.

      • Dominikos

        Pytanie, czy musimy taką cenę płacić. Wydaje mi się, że istnieją po prostu różne sposoby zapamiętywania – różniące się stopniem przetworzenia danych zmysłowych – i myślę, że niewykluczone jest, że kiedyś nauczymy się wspomagać mózg w przełączaniu między nimi lub też nawet w równoległym zapamiętywaniu na dwa sposoby.
        Ten drugi sposób umożliwiałby analizę obrazu post factum. Temple Grandin opisywała, jak jest w stanie sobie, w ramach przypominania i wyobrażania, „odtwarzać filmy” i wyłapać na nich szczegóły, wcześniej niedostępne dla jej świadomości np. ułożenie cienia na rampie (czy innym urządzeniu w rzeźni), które płoszy zwierzęta.
        Taka pigułka czy inny wspomagacz pamięci jest IMHO możliwa. Wyobrażam sobie np. policjanta czy sędziego, który udaje się na miejsce zbrodni, ogląda je z takim „dopalaczem”, a potem już na spokojnie analizuje inne dane i własne wspomnienia.

        • 1. Tak, musimy płacić taką cenę, bo to nie kwestia zapamiętywania, tylko przetwarzania informacji.

          2. Nie ma żadnych dowodów na takie różne sposoby zapamiętywania (jest podział na pamięć ruchową czy epizodyczną, ale żadna z pamięci z tego podziału nie pasuje do takiej pamięci absolutnej).

          3. Takie „odtwarzane” filmy są generowane na bieżąco, nie realistycznie przywoływane – jest na to wiele badań.

          4. W świetle wszystkiego co wiemy o naszym mózgu, nie, taka pigułka to zdecydowanie mrzonka, niestety.

          5. Nomen omen, w świetle tego jak pracują sędziowie ,taki scenariusz również, niestety ;)

  • Dobre. Dobre

  • Daniel Czartoryski

    Skrajnie sceptyczny artykuł! ;p