Czy nauka i racjonalizm są lewackie?

Czy nauka sprawia, że ludzie stają się bardziej lewicowi? Uważam, że tak. Nie mam wątpliwości, że jeśli wziąć osobę o nieukształtowanych poglądach politycznych, nauczyć ją rozumienia metody naukowej i przedstawić badania, jej poglądy będą bliższe lewego, niż prawego krańca spektrum politycznego. (I mówię tu o światowym standardzie tego spektrum, nie o dziwnym spektrum w Polsce, gdzie światowa centroprawica jest określana mianem skrajnego lewactwa.)

Prawdziwe pytanie brzmi – czy nauka jest w jakiś sposób skrzywiona, by dawać bardziej „lewicowe” odpowiedzi, czy też kwestią jest tutaj natura samego spektrum lewica-prawica?

W kosmosie nikt nie usłyszy, że jesteś lewakiem…

Nie ma wątpliwości, że stanowiska dalekie od naukowego pojawiają się po obydwu stronach spektrum. Choć częściej zdarza mi się punktować prawicowe „odloty”, lewica też ma wiele za uszami. Szczególnie wyróżnia się tutaj skłonność do idealizacji natury. Przejawia się ona m.in. w oporze przed GMO, sterylizacją jedzenia przy użyciu promieniowania czy energią atomową. (Ktoś celnie zauważył, że i lewica i prawica mają tabu świętości ciała i umieszczania w nim niedozwolonych rzeczy. Tyle, że prawicy chodzi o penetrację seksualną, a lewicy o odżywczą.) Są też nurty antynaukowe, które zdają się działać ponad podziałami politycznymi, np. antyszczepionkowcy. Nie jest również tak, że poglądy prawicowe oznaczają zawsze, że ktoś będzie na bakier z racjonalizmem (ani tym bardziej, że lewicowe gwarantują racjonalność!).  Chodzi tu o predyspozycje, nie sztywne reguły.

Jednocześnie jednak pozostaje silne wrażenie, że to prawa strona sceny politycznej jest bardziej nienaukowa w swoich postulatach. Sądzę, że opiera się ona na silnych podstawach.


1. Religia – nurty prawicowe są zwykle silnie powiązane z religiami (nie tylko Chrześcijaństwem – Islam, Judaizm czy wiele innych religii może pełnić te same funkcje), a wiara jest nurtem słabo łączącym się z myśleniem naukowym.


2. Oceny moralne – nurty prawicowe mają silną tendencje do ocen moralnych, które są w swojej naturze absolutne. X jest z definicji wartością, Y i Z to wykroczenia przeciwko tej wartości. Tymczasem nauka mniej patrzy na wartości, a bardziej na przyczynowość. Dlaczego ludzie robią Y i Z? Jak często to robią? Jakie są tego konsekwencje? Taki sposób myślenia automatycznie niuansuje rzeczywistość i utrudnia definitywne oceny moralne, odsuwa więc od prawicowej mentalności.


3. Konserwatyzm – nurty prawicowe są silnie konserwatywne, co nie sprzyja zmianie zdania pod wpływem nowych dowodów. Tymczasem nauka wymaga gotowości do takiej zmiany – inaczej wkraczamy w rejon wiary. Konserwatyzm dodatkowo sprzyja zakładaniu, że to co dziś jest „tradycją”, zawsze takim było – podczas gdy nauka pokazuje jak często dzisiejszy konserwatyzm był niegdysiejszym łamaniem standardów.


4. Koncepcja prawa naturalnego – popularna w środowisku prawicowym i często mająca silne podteksty religijne, a sprzeczna z podstawową wiedzą naukową n.t. świata, gdzie „prawa” są jedynie naszymi opisami prawdopodobnych wzorców wydarzeń.


5. Odrzucenie egalitaryzmu, elitaryzm – myśl prawicowa jest silnie powiązana z domyślną akceptacją hierarchii (społecznych  i nie tylko). Tymczasem nauki takie jak socjologia czy ekonomia traktują hierarchie jako obiekt badań, co automatycznie podważa ich unikatową rolę. Jeśli hierarchia może być produktem konkretnych uwarunkowań kulturowych, to zmiana uwarunkowań mogłaby prowadzić do zmiany hierarchii – a więc jej rola nie może być zbyt dominująca.


Wszystkie te czynniki (i pewnie kilka innych, które tu pominąłem) sprawiają, że prawicowa myśl będzie z natury mniej skłonna do przyjmowania naukowej perspektywy na rzeczywistość. Nie znaczy to, że nauka nie może być nadużywana w imię prawicowej (czy dowolnej innej) ideologii. Znaczy to natomiast, że typowy człowiek osadzony w myśli naukowej będzie miał dużo większą skłonność do lewicowych, niż prawicowych poglądów.

Więc tak, nauka czyni ludzi lewakami. Ale to nie wina nauki. Nauka tylko odwzorowuje rzeczywistość – a ta jest, wg. współczesnych kryteriów, bardziej lewacka niż prawacka ;)



Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • kotekkkk

    Nauka jest częścią kultury. Współczesna kultura tak od połowy lat piecdziesiątych XX wieku stała się lewicowa (używając cybernetycznego wyjasnienia – po tych wszystkich hitleryzmach i faszyzmach kulka wychyliła się w drugą stronę). Wiekszość naukowców zawsze żyła duchem epoki, w której funkcjonowała. Aby kultura mogła być spoista wymagany jest pewien konformizm. Dotyczy to też elit…

    Gdybys zbadał trendy polityczne wśrod elit z poczatku XX wieku (swoja droga w tamtym okresie nauka cieszyla sie wiekszym szacunkiem niż obecnie) to zobaczyłbyś, że z lewicą ma to nie wiele wspolnego (darwinizm społeczny, obyczajowy konserwatyzm, ksenofobia itp.)
    Tak wiec mysl lewicowa nie jest blizsza racjonalizmowi. Ba, na plaszczyznie filozoficznej wiekszosc lewicowców sie od racjonalizmu odcina (postmodernizm, szkoła Frankfurcka)

    • 1. Nauka jest częścią kultury tylko w bardzo szerokim rozumieniu kategorii kultura. Kultura o której piszesz w kategorii współczesna kultura jest dużo węższym rozumieniem kategorii kultura. Twoja argumentacja opiera się więc na błędzie logicznym – myleniu poziomów wnioskowania.

      2. Nie, kultura lat 50-tych XX wieku zdecydowanie nie była lewicowa. Dżizas, obejrzyj Mad Men :P

      3. Nauka na początku XX wieku miała nieporównywalnie większą ubogość narzędziową, niż obecnie.

      4. A wszystkie te argumenty są non sequitur dla wniosku o myśli lewicowej jaką przedstawiasz.

      • kotekkkk

        1. Chodziło mi o ludzi nauki. Nauka sama w sobie jest wolna od światopogladu, gdyż jest tylko surową analizą danych – bez wartosciowania. Lewicowosc wiec jest filozoficzną interpretacją świata. To komuniści wierzyli w naukową ideologię (dosłownie w naukowy materializm – do tego oparty na mistycznej wierze w historyczny postep)
        2. no tak, bo to byl ewolucyjny proces. Jednakże w tamtym okresie pojawiła się już moda na egalitaryzm materialny. Była też wsród elit duża poblażliwośc dla Stalina (podobnie nie tak dawno w UE upamietniano Lenina czy Fidela Castro). Ta ewolucja w strone lewicowosci zaczela sie w Europie. Do USA rzeczywiście dosc pozno przeniknela. Mniej wiecej po prezydenturze Reagana.
        3. Nauka zwykle ma nieporownywalnie wieksza ubogosc narzedziową do wieków poprzednich. Nic z tego absolutnie nie wynika. Np. bardziej ubogie w narzedzia naukowe Oświecenie było bardziej lewicowe niż okres faszystowsko-nazistowski

        • 1. W takim ujęciu ta kwestia nie ma wiele wspólnego z tematem.
          2. Nawet w latach 50tych w europie trudno powiedzieć, by kultura była lewicowa. Była mocno prawicowa, większy egalitaryzm finansowy był raczej pochodną wojennego i powojennego paktu między biednymi i bogatymi, który ruszyła dopiero kontrkulturowa rewolta klasy średniej. I to ta rewolta przyniosla lewicowość.
          3.W oświeceniu w ogóle nie mieliśmy nauki tak jak ten termin rozumiemy, więc chybiony argument.

  • kotekkkk

    Tak na marginesie to moją hipotezą jest, że nastepna epoka będzie do bólu antyegalirystyczna (w sensie lewicowym ale nawet libertarianskim) i wysoko ceniąca metody naukowe oraz technologie. Coraz bardziej modny transhumanizm na to wskazuje. Jeśli tak się stanie to bedzie to epoka hołdująca scjentyzmowi. Odrodzą się jakieś formy eugeniki, demokracja zamieni się w jakąś formę geniokracji, bedzie wiekszy bat na swobody obyczajowe, wolnego rynku bedzie tylko tyle, żeby używać go do budowania dobrobytu technologicznego itp. itd.

    • Ta konstrukcja którą postulujesz nijak nie trzyma się kupy. Wiara w boga jako rozum wszechświata? Srsly?

  • Malgorzata Nowak

    takie zapytanie, hipnoza w coachingu…? słabo się koreluje z wywodem racjonalności nauki…widzę duże sprzeczności w Pana ofercie dla klientów i z tym co Pan pisze o racjonalności nauki

    • Co konkretnie uznajesz za nieracjonalnego w coachingu, hipnozie lub mojej ofercie?

      • Malgorzata Nowak

        Hipnoza metoda kontrowersyjna, co potwierdzi każdy rozsądny psychiatra i psychoterapeuta, wchodząca nachalnie we wnętrze osobowości człowieka, w sumie nie szanująca go. Poza tym czy rzeczywiście się może odbyć mam wątpliwości , być może u niestabilnych emocjonalnie osób może się może zadziać, ale podziwiam odwagę, że nie obawia się Pan, że może Pan kogoś skrzywdzić. Odwołuje się Pan do nauki i do racjonalności a używa Pan w swojej pracy metody paranaukowej i kontrowersyjnej

        • 1. „Co potwierdzi każdy rozsądny psychiatra i psychoterapeuta” to trik retoryczny, argument typu „żaden prawdziwy szkot”. https://yourlogicalfallacyis.com/pl/prawdziwy-szkot

          2. Nie mam pojęcia jak definiujesz hipnozę, skoro zakładasz, że metoda ta w jakikolwiek sposób „wchodzi we wnętrze osobowości człowieka” (prawdę mówiąc, doceniłbym też definicję „wchodzenia we wnętrze osobowości” bo jest to termin mocno nie pasujący do jakiegokolwiek znanego mi paradygmatu psychologicznego).

          Hipnoza – akurat moje magisterium dotyczyło podatności hipnotycznej, więc „nieco” badań w temacie miałem okazję przeczytać ;) – jest po prostu metodą kierowania uwagi. Ma też konkretne, unikatowe korelaty neuronalne, stąd hipoteza hipnozy jako stanu od dawna jest uznawana za potwierdzoną.

          Jaki miałaby mieć związek z „niestabilnością emocjonalną”, czyjąkolwiek odwagą czy możliwością skrzywdzenia – naprawdę nie wiem i mam wrażenie, że masz jakieś mocno wypaczone wyobrażenie nt. hipnozy, żeby w ogóle używać tak nasyconych emocjonalnie terminów.

          Hipnoza jako taka to stosunkowo prosta i umiarkowanie skuteczna technika wspierająca. Prawdę mówiąc niespecjalnie z niej korzystam, z tego prostego powodu, że jest po prostu mniej wydajna od większości współczesnych narzędzi. (Choć jest atrakcyjna dla części klientów ze względu na – błędne – przekonanie o tym, że pozwala hipnotyzerowi dokonać zmiany bez pracy własnej osoby hipnozie poddawanej.Trzeba też docenić jej skuteczność jako techniki modulowania bólu – tu trudno o niechemiczną interwencję o większej skuteczności.)

          Deklarujesz, że hipnoza jest metodą paranaukową – prosiłbym o dowody na to. Ze swojej strony odsyłam na pubmed i hasło hypnosis, badań w temacie masz dość dużo (tak koło 14 tysięcy). Twierdzisz, że jest to metoda kontrowersyjna – wypadałoby na to przedstawić konkretne badania. Zgodzę się – sam wielokrotnie o tym pisałem – że jest to metoda reklamowana w stopniu nieuzasadnionym jej skutecznością oraz mająca bardzo dziwne społeczno-medialne wyobrażenie. Ale to nie to samo, co kontrowersyjność. Elektrowstrząsy też mają dziwne społeczno-medialne wyobrażenie, dużo gorsze od hipnozy, natomiast jako metoda okazują się być bardzo cenne w glębokiej depresji (choć TMS zapewne je zastąpi ze względu na brak efektów ubocznych, mimo odrobinę niższej skuteczności.)

          • Malgorzata Nowak

            Nie zamierzam z Panem dyskutować, jednak chyba myślimy w zupełnie innych płaszczyznach. Znam kilku dobrych i cenionych psychoterapeutów i coachów, którzy pracują szanując osobowość człowieka opierają swoją pracę na wartościach. Łapanie za słowa i zdania przypomina mi dyskusję akademicką lub właśnie retoryczny trik;-). Nie jest sztuką coś poprawnie przeprowadzić, sztuką jest sobie zadać pytanie, po co to się robi.

          • Aha. Czyli zarzucasz brak racjonalizmu i odniesienia do nauki, po czym skonfrontowana z dowodami na to, że podane przez Ciebie tezy są nieuzasadnione… strzelasz focha, rzucasz odwołaniem do autorytetu i znikasz.

            To po prostu niepoważne i dziecinne.

            Chcesz dyskutować na tym blogu – dyskutuj merytorycznie, albo wcale.

          • Malgorzata Nowak

            Drogi młody człowieku nie zamierzam Cię pouczać. Zła diagnoza to nie foch:-). Proszę mi rozkazywać, bo to bardzo nieładnie

          • To nie kwestia pouczania lub nie. To kwestia minimalnego poziomu argumentacji w merytorycznej dyskusji,bez którego jedynym racjonalnym wnioskiem jest to, że jesteś ignorantką głęboko przeświadczoną o swojej wiedzy, ale jej równie głęboko pozbawioną.

            Ja ze swojej strony przedstawiam konkretne badania na moje stanowisko. Zrób to samo, albo zmień zdanie, albo, oczywiście trzecia opcja – ucieknij z dyskusji. Tyle, że brałaś w niej udział pod nazwiskiem, więc na zawsze pozostanie jako ślad zademonstrowanej ignorancji.

          • Malgorzata Nowak

            I bardzo dobrze, że tu zostanę, bo mądrze piszę:-). I proszę mnie nie obrażać, bo to jest bardzo nieładnie. A tak bez rozbawienia i na poważnie – technokratyczne podejście do człowieka zaprzecza istocie człowieczeństwa…dobranoc

          • Niestety, ale mądrze nie piszesz. Piszesz tak, że głęboko mi wstyd za to, że ktoś taki jak Ty hańbi mój zawód i wykształcenie. „Technokratyczne podejście do człowieka” to coś takiego, za co dostałaś magisterium. Jak Ci się nie podoba – to się go zrzeknij.

            P.S. Głębokie zadufanie w sobie to wprawdzie nie narcyzm, ale może do niego prowadzić. Warto może, żebyś z kimś na ten temat porozmawiała.

          • Podsumujmy naszą wymianę:
            a) przedstawiłaś wyssane z palca twierdzenia n.t. hipnozy. obaliłem je odwołaniami do badań- foch
            b) próbowałaś podważyć moje stwierdzenia co do terapii depresji, w odpowiedzi próbowałaś zaatakować moje kompetencje, a gdy zostałaś potraktowana konkretnymi odnośnikami do badań – foch
            c) przedstawiasz dziwne i nie mające uzasadnienia w nauce konstrukty typu „wchodzi we wnętrze osobowości człowieka” i ignorujesz prośby o wskazanie na jakiej konkretnie koncepcji się opierasz.
            d) na koniec rzucasz banialuki o technokratycznym podejściu do człowieka

            A wszystko w dyskusji którą zaczęłaś od zarzucania mi paranaukowości i nieracjonalności – tylko po to, by w jej toku zademonstrować, że ani z nauką, ani racjonalnością nie jest Ci niestety po drodze.

            A szkoda. Bo to jedna z najgorszych rzeczy, jaką można powiedzieć o kimś, kto pracuje z klientami i ma na nich realny wpływ.

          • Malgorzata Nowak

            Czy obrażenie innych ludzi, to jest to, co powinien Ktoś, kto podaje się za coacha, z posiadanych przez mnie informacji, gdyż sama mam podpisany kontrakt z coachem – rzecz niezgodna z etyką coacha

          • Sama zaczynasz od obrażania mnie, zachowujesz się wybitnie arogancko, po czym dziwisz się, że dostajesz lekko po nosie za swoją pychę?

            Jeśli chodzi o bycie coachem – coachem jestem dla klienta, który wykupi u mnie sesję. Wtedy jesteśmy w relacji coachingowej. Tutaj natomiast jestem gospodarzem na blogu, na którym pewien gość zachowuje się w sposób nie przystający do jakichkolwiek standardów i potem dziwi się, że nie jest hołubiony. Przypomina mi się aż scena z pewnym pijakiem w kawiarni, jaką dziś widziałem. Pan też nie mógł zrozumieć czemu jest wypraszany przez obsługę.

            Zacznij się zachowywać, podejmij merytoryczną dyskusję i będzie miło, może nawet sympatycznie. Kontynuuj obecne działanie – a tylko dalej się ośmieszysz.

          • Malgorzata Nowak

            Groźby, obrażanie, groźby…po co …niech Pan na spokojnie przeczyta, co tu Panu napisałam, przemyśli…może być to dla Pana za jakiś czas odkrywcze i rozwojowe…piszę to bardzo poważnie

          • Malgorzata Nowak

            Muszę dodać jeszcze, gdyż drugi fragment Pana wywodu przeczytałam teraz, że ma Pan bardzo mizerne pojęcie czym depresja i jak się nią zajmować i jestem szczerze zadziwiona, że prowadzi Pan zajęcia coachingowe, rozbawił mnie Pan do łez…

          • No to dajemy:
            TMS w terapii depresji: https://web.archive.org/web/20160218222950/http://tmscenterofcolorado.com/wp-content/uploads/2015/09/Clinical-TMS-Society-WhitePaper_2015.pdf

            Elektrowstrząsy w depresji, metaanaliza http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/j.1399-5618.2012.00997.x/abstract;jsessionid=9355180C641465B45CAB537739D05803.f02t02

            Takie są badania.

            Umiarkowana depresja dobrze reaguje na psychoterapię ( słabo na leki). Głęboka niemal zupełnie nie reaguje na terapię i przyzwoicie na leki. Na lekoodporną elektrowstrząsy sprawdzają się bardzo dobrze, choć niestety wiążą się z nimi umiarkowane efekty uboczne (tymczasowa amnezja oraz minimalne, ale realne ryzyko związane ze znieczuleniem podczas zabiegu). Stąd próby przejścia na TMS.

            Takie są wyniki badań. Jeśli chcesz mi zarzucać „bardzo mizerne pojęcie” na jakikolwiek temat, potrzebujesz na swoje stanowisko przedstawić badania, które przynajmniej dorównałyby przytoczonym. Mam nadzieję, że mimo swojego rozbawienia, albo nawet dzięki niemu, zdołasz to zrobić… Bo jak nie, to wychodziłoby, że Twoje rozbawienie wynika z faktu, że sama wiesz dużo mniej, niż Ci się wydaje.

          • Malgorzata Nowak

            A dziękuję za przytoczenie definicji depresji i jak się ją leczy czy to jest z wikipedii;-).?..Jak by Pan miał kiedyś depresję to zapraszam, myślę , że mogła bym Panu pomóc…bezpłatnie. Nadal jestem bardzo rozbawiona…

          • Jeśli jako psycholog i psychoterapeuta nie masz wiedzy n.t. tego, jak skutecznie leczy się depresję, a mimo to podejmujesz się pracy z nią, to łamiesz kodeks etyczny PTP. Zacznijmy od tego.

            To powiedziawszy, definicji depresji nie przytoczyłem, wskazałem natomiast badania potwierdzające moje stanowisko. Ty takowych nie przedstawiłaś, co niestety silnie sugeruje, że ich po prostu nie masz. (btw. zdecyduj się może w końcu. pan, młody człowieku, takie przeskoki sugerują akurat dużą niestabilność emocjonalnąw dyskusji ;) )

            Masz opinię, ale nie wiedzę. I tym się różnimy. I dlatego ja opieram się na nauce i racjonalności. A Ty, coś mam wrażenie, po prostu na głębokim zadufaniu w sobie.

          • Malgorzata Nowak

            Nie jestem psychologiem ani psychiatrą ani coachem i w ogóle co za styl, że coś łamię…mam wiedzę i duże doświadczenie, które zdobyłam od bardzo cenionego psychoterapeuty, w jaki sposób niech to będzie dla Pana zagadka, bo wygląda, że lubuje się Pan w logicznych rozważaniach…

          • Niestety, ale nie masz wiedzy żadnej, czemu dajesz ujście w tej dyskusji. Chcesz demonstrować wiedzę – pokaż badania potwierdzające Twoje tezy. Tak to działa. A doświadczenie zdobyte od psychoterapeuty absolutnie mnie nie interesuje – z doświadczenia się nie wnioskuje, zbyt dużo błędów zniekształcających wnioskowanie, to podstawowa wiedza racjonalisty..

            Ale czuję się pocieszony – bałem się, że osoba na tym poziomie pracująca z klientami mogłaby ich faktycznie skrzywdzić. A tak tylko tu trollujesz, nieświadoma głębi własnej niewiedzy.

  • stałyczytelnik

    „Prawica” – „Lewica” – na wielkiego zeusa czy ktoś normalny używa jeszcze tych pojęć!?

    • Nawet regularnie, niemal wszyscy. Nie wiem czy normalny natomiast – ja się uważam wprawdzie za przeciętnego, ale zdecydowanie nie za normalnego…

      • stałyczytelnik

        I to w kraju gdzie prawica wywodzi się ze związku zawodowego i podwyższa podatki, a lewica je obniża i najwięcej przeznaczała pieniędzy z budżetu na Kościół. No popatrz…

        • Bardziej bym wskazał na to, że w kraju w którym dyskurs polityczny jest przesunięty tak bardzo na prawo, że partie na zachodzie centroprawicowe (PO, SLD) u nas uznawane są wręcz za lewackie.

          • stałyczytelnik

            A z czego to wynika Twoim zdaniem? Przeszłość? Mentalność?

          • Głównie to, że siły post PRLowskie były u nas kojarzone z lewicą (zamiast np. PPS), w sytuacji gdy elita PRLu była de facto obyczajowo dość konserwatywna. Nie lubili kościoła, owszem, ale to kwestia walk o władzę, a nie niechęci do religii per se.

  • bywalec

    no mi lewica Zachodnia (oczywiście w swej masie) kojarzy się z rozhisteryzowanymi płaczkami. Ludźmi przewrażliwionymi, hedonistycznie nastawionymi do życia i roszczeniowością na zasadzie: jestem biedny to mi się należy i koniec. Tak jak prawica cierpi na syndrom surowego ojca, tak lewica na syndrom braku ojca lub słabego ojca (rozpieszczony przez mamusie bachor).
    Ostatnią rzeczą jaką bym z nimi skojarzył to racjonalizm. A tak poza tym drogi Arturze istnieje coś takiego jak APOLITYCZNOŚĆ i dotyczy to wiekszości ludzi!
    Jak byłem w USA to niefortunnie trafiłem na protest anty-Trumpowski no i ci ludzie… No sorry, ale dla normalnego czlowieka to wiekszość z nich zachowywała się jak człowiek chory psychicznie przy całym nie szacunku dla Trumpa. Oczywiście wśród prawaków jest tak samo (wystarczy popatrzeć na zjazdy moherowych beretów) tylko troche inaczej się to objawia. A to, że dzisiaj lewica częściej uznaje globalne ocieplenie czy sceptycznie podchodzi do ruchów antyszczepionkowych – to zbieg okoliczności. Po prostu prawica z racji, że konserwatywna zamiast w ekologie wierzy w Boga i kładzie wiekszy akcent na autonomie rodziców (co sprzyja postawom antyszczepionkowym). Jednak wszystkie nurty polityczne mają to do siebie, że są sekciarskie

    • Cóż, masz prawo do swoich skojarzeń, pytanie na ile są one trafne.

  • Cały Twój argument opiera się na chochole p.t. „Zizek to główny guru lewicy”. Jeśli tego argumentu nie przyjmujemy – a nie jest on uzasadniony – to nic nie zostaje. Niektórzy lewicowcy uznają Zizka za autorytet. Obstawiam, że większość nawet o nim nie słyszała.

  • Dominikos

    Jak sobie przeczytałem punkt 2, to przyszła mi do głowy myśl, że może rzeczywiście coś w tym jest tzn. napisałeś „Tymczasem nauka mniej patrzy na wartości, a bardziej na przyczynowość.
    Dlaczego ludzie robią Y i Z? Jak często to robią? Jakie są tego
    konsekwencje?” – czy to nie jest sposób myślenia bliski utylitaryzmowi? To najbardziej konsekwencjonalistyczna z głównych teorii moralnych.
    Jeśli więc, tak jak w Twoim założeniu, mamy człowieka bez wykształconych poglądów politycznych, więc pewnie też bez mocno „zinternalizowanego” systemu moralnego (mam na myśli taki, który jest przemyślany, sprostał krytyce), to pewnie będzie ciążył ku byciu utylitarystą. A utylitaryzm i „lewicowość” bardzo często współwystępują.

    Więc może stąd się bierze ta „lewicowość nauki”.
    Klasyczni utylitaryści starali się być „naukowi”, empiryczni w swoich rozważaniach w przeciwieństwie do takich przedstawicieli liberalizmu, którzy są bardziej dogmatyczni – jawnie z góry zakładają nadrzędność wolności człowieka. Oczywiście w myśleniu „lewicowym” też jest sporo myślenia liberalnego, ale jest ono też chyba równie obecne po „prawej” stronie. Natomiast „prawica” jest w dużym stopniu antyutylitarystyczna.

    Oczywiście nie można z tego wyciągnąć wniosku, że nauka jest „lewicowa” ani tym bardziej, że taka jest natura. I odwrotnie, że „lewica” jest naukowa albo naturalna. To po prostu podobieństwo schematów myślowych? paradygmatu? wzorców rozumowania?

  • Dominikos

    Moje uwagi do pozostałych punktów:
    Ad. 1 – większość ruchów prawicowych/lewicowych jest powiązana z jakimiś ideologiami (dla prawicy to przede wszystkim religia), co przekłada się na podobny stosunek do nauki – wybieranie wygodnych obserwacji, ignorowanie niepasujących do obrazu świata.
    Ad. 3 – ja bym powiedział, że nauce właśnie blisko do konserwatyzmu (takiego jak u Burke’a), bo istnieje w niej duży opór przed zmianą paradygmatu czy rewolucjami i muszą być istotne przyczyny, dla których jakaś duża zmiana być przeprowadzona
    Ad. 4 – „lewicowe”prawa człowieka też mają charakter prawa naturalnego. Aczkolwiek tu się generalnie zgadzam – prawo naturalne było zwykle powiązane z jakimś opisem świata (mam tu na myśli chrześcijaństwo), co blokowało zmianę poglądów.
    Ad. 5 – tu się zgodzę częściowo, bo z jednej strony nauka może wskazać tylko lepszy środek do celu, ale samego celu już nie, natomiast często się zdarza, że poglądy elitarystyczne są podbudowywane jakimiś pseudo-naukowymi wywodami, które nie wytrzymują starcia z nauką np. nazistowska ideologia rasy panów.

    • 1, Ideologia nie musi oznaczać negatywnego stosunku do nauki. Sceptycyzm naukowy jest ideologią.

      3. Ale to co innego, niż konserwatyzm społeczno-religijny. W nauce jak zbierze się dowody, nie ma wyjścia, zmieniamy paradygmat.

      4. Znów mam wrażenie innej definicji prawa naturalnego. Prawicowo – „prawo boskie, moralne”. Lewicowo – „niezbywalne”, ale jednak uznane przez ludzi.