Czy mówienie o emocjach jest nieprofesjonalne?

Na jednej z grup do których należę pojawiła się niedawno ciekawa dyskusja na temat jednej z technik udzielania informacji zwrotnych. Jak się okazało, dla części ludzi technika ta wydawała się nieprofesjonalna. Dlaczego? Ponieważ jednym z jej głównych elementów było wyrażenie swoich emocji w związku z z zaistniałą sytuacją. A mówienie o emocjach, jak doskonale wiemy, jest nieprofesjonalne.

Tyle, że, oczywiście, nie. Nic z tych rzeczy.

Nie wiem dlaczego, ale w niektórych środowiskach biznesowych profesjonalizm został z jakiegoś powodu złączony z odczłowieczeniem. Profesjonalny oznacza chłodny. Pozbawiony emocji. Niczym robot, albo, z braku laku, przynajmniej socjopata. (Dobra, socjopaci mają emocje, ale mają już kłopoty z empatią, więc przynajmniej tych emocji jest mniej. Postęp!)

Wydaje mi się, że jest to przejaw naszej ludzkiej, poznawczej tendencji do odbijania się od ścian. Jak przesadziliśmy w jedną stronę, to musimy teraz przesadzić w drugą.

Bo jasne, bez problemu potrafię sobie wyobrazić nieprofesjonalną osobę, która non stop w środowisku biznesowym się fochuje, wybucha gniewem, płacze. Słowem, zupełnie nie panuje nad emocjami. Jeśli już, to one nad nią. Taki człowiek niewątpliwie nie będzie profesjonalny.

Nie znaczy to jednak, że jego odwrotnością będzie android marki T-1000. (T-800 by już nie przeszedł, bo emocje wykształcił i wykazywał. Rupieć!)


W rzeczywistości nie tylko nie ma nic nieprofesjonalnego w pokazywaniu emocji. Często będzie to najlepsze wyjście w danej sytuacji. Ludzie są istotami społecznymi i generalnie, z niewielkimi wyjątkami reagują mocno na emocje. (Tak, wiem, wyjątkami chwalebnymi wg. niektórych sposobów myślenia o biznesie. Ale tylko według nich.) To, że ktoś jest na nich zły czy zawiedziony może mieć dla nich nieporównywalnie większe znaczenie, niż to, że stracą stówę premii.

Kluczowe pytanie brzmi tu „jak” te emocje będą ukazywane oraz czy jest w ogóle sens je ukazywać.


Nie będzie profesjonalne, jeśli okażemy emocje, by samem się wyładować i zmniejszyć napięcie w nas siedzące. Jeśli np. nie jesteśmy zadowoleni z tego, jak ktoś się wobec nas zachował, ale już i tak nie będziemy mieli kontaktu z tą osobą i chcielibyśmy sobie tylko „ulżyć”, to okazywanie tu emocji może jedynie zaszkodzić. Sam miałem niedawno sytuację, gdy „domykałem” współpracę z jedną uczelnią, z którą zakończenie relacji wyszło, cóż, dość dziwnie. Bez słowa z ich strony, po prostu urwanie kontaktu, choć pozostawienie mnie na ich stronach. Po ponad roku takiej sytuacji miałem do wyboru:

  • albo „wylać” z siebie niezadowolenie z takiego rozwiązania sprawy (co byłoby przyjemne, ale nic by sensownego nie dało),
  • albo konkretnie zapytać jak wygląda sprawa, czy przewidują dalszą współpracę, a jeśli nie, to czy mogliby usunąć moje dane ze strony.

Napisałem pierwszą wiadomość. Przeczytałem ją na spokojnie, zdałem sobie sprawę z bezproduktywności takiego podejścia i napisałem drugą. Pierwsza i tak mi by nic realnego nie dało, a zostawiłaby tylko niesmak po obydwu stronach. Trudno w końcu byłoby oczekiwać, żeby nagle stwierdzili „a, faktycznie, spapraliśmy”. A nawet gdyby jakimś cudem do tego doszło to i tak raczej nie byliby z tego powodu zachwyceni.


Będzie natomiast profesjonalnie, jeśli powiemy o naszych emocjach, by pomóc drugiej osobie zrozumieć dlaczego nie chcemy takiego zachowania od niej na przyszłość, albo dlaczego taka sytuacja ma dla nas znaczenie. Gdy mówimy o emocjach nie po to, żeby je „ulać”, ale po to, żeby druga osoba mogła nas lepiej zrozumieć. Bo zwykle jest tak, że inni po prostu nie wiedzą jak coś jest dla nas ważne czy istotne.

Skupiamy się więc na tym, by pomóc innym w lepszym zrozumieniu nas i całej sytuacji. Mając też taki cel dużo łatwiej tak wyrazić swoje emocje w sposób łatwy do przyjęcia dla innych. Zanika więc ryzyko, że będziemy nieprofesjonalni, a nasza skuteczność może tylko wzrosnąć. W takiej sytuacji to brak odniesienia się do emocji byłby nieprofesjonalny – bo po prostu nieefektywny.


Byłby też bezpieczny. To właśnie jest prawdziwym powodem niechęci części biznesu do emocji. Ludzie często boją się emocji. Wytrącają je one z równowagi. Zarówno mówienie o własnych, jak i słuchanie o emocjach innych. O ileż łatwiej „odrzucić” całą tą sferę doświadczenia pod pretekstem „braku profesjonalności”?

Tyle tylko, że to dopiero byłoby nieprofesjonalne!



Beyond NLP w Praktyce to kurs dla wszystkich, którzy chcieliby opanować NLP i zacząć korzystać z tych narzędzi na co dzień.  Usprawnij swoją komunikację, inteligencję emocjonalną i skuteczność w codziennym życiu. Ogromny pakiet nagrań i materiałów w wyjątkowo przystępnej cenie!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis