Czy i kiedy warto zakładać własną firmę?

Posiadanie własnej firmy stało się w pewnych kręgach modne. Jest postrzegane jako dowód na zaradność, przebojowość, niezależność.

Jednocześnie jednak – o czym niewiele osób pamięta – posiadanie firmy może się wiązać z licznymi kosztami i ograniczeniami. Dlatego warto bliżej przyjrzeć się tej kwestii i przeanalizować kiedy własna firma będzie cenna… a kiedy straty zdecydowanie przeważają korzyści…


Podstawowe pytanie, od którego warto zacząć dyskusję o posiadaniu swojej firmy jest proste: po co tak naprawdę chcesz ją mieć?


Odpowiedź wydaje się oczywista – „żeby zarabiać” – ale wcale taka oczywista nie jest.

Jeśli faktycznie chcesz zarabiać pieniądze, to w wielu wypadkach praca na etacie, albo łączenie pracy na etacie i jakiejś formy dorabiania, będą lepsze, niż „pójście na swoje”. (Więcej o tym poniżej.) Dlatego nie powinno dziwić, że ludzie często zakładają firmy pod wpływem innych motywacji, niż tylko chęci zarobku. Przyjrzyjmy się im po kolei.


Pieniądze

W pewnych środowiskach, zwłaszcza związanych z przedsiębiorczością, utarło się przekonanie, że prawdziwe pieniądze zarabia się mając własną firmę, a na etacie nie ma się na to szans. Jest w tym trochę prawdy – prowadząc własną firmę (przy zachowaniu kilku niezbędnych warunków) tworzymy tak naprawdę oddzielny produkt, który możemy za jakiś czas sprzedać. To właśnie wzrost wartości tego produktu może być drogą do zarobienia naprawdę dużych kwot…

Tyle, że takich firm jest zdecydowana mniejszość. Wiele firm istniejących na rynku opiera się na wiedzy, kontaktach lub osobie właściciela i bez nich nie przetrwałoby za długo. Wiele innych to de facto po prostu małe miejsca pracy dla właściciela i ew. kilku osób do pomocy. Coś, co trudno sprzedać, a jeśli nawet się uda, to nie ma co liczyć na żadne kokosy. Średnie zarobki w mikroprzedsiębiorstwach bez osobowości prawnej (większość naszego rynku) to zaledwie 120% płacy minimalnej – i to z tendencją spadkową!

Z drugiej strony nie jest bynajmniej tak, że pracując na etacie jest się skazanym na niskie dochody. Wysokiej klasy specjaliści zarabiają na etatach kilkanaście do kilkudziesięciu tysięcy, co w połączeniu z różnymi bonusami może dawać nieporównywalnie większy majątek, niż przy pracy „na swoim”. Etat w dużej organizacji to również możliwość korzystania z zasobów takiej organizacji, co może być zdecydowanym ułatwieniem w codziennej pracy (łatwiej negocjować w sklepie cenę wszystkich piw na stanie, niż jednego kupowanego piwa ;) ).

Nie udało mi się niestety znaleźć bezpośrednich porównań, ale te pojedyncze statystyki, jakie znalazłem sprawiają, że z dużą pewnością stawiam, że przeciętne dochody osób na etacie będą wyraźnie wyższe od przeciętnych dochodów właścicieli firm. Nie oznacza to bynajmniej, że etat jest jedynym słusznym wyborem. Po prostu, patrząc z perspektywy czysto finansowej, prowadzenie firmy wcale nie musi być najlepszym rozwiązaniem i warto to sobie dobrze wyliczyć.


Status

Dążenie do statusu i prestiżu jest zarówno jednym z najczęstszych, jak i absolutnie najgłupszym motywatorem do prowadzenia firmy. Prowadzi regularnie do bardzo złych decyzji… najczęściej pogłębianych przez kolejne złe decyzje! (Wynika to z naturalnej skłonności osób wysokostatusowych do reagowania na błędy przez kolejne szybkie, choć niekoniecznie trafne decyzje.)

Niestety, ogromna część osób zakładających firmy chce je założyć właśnie dla statusu. Dla tego poczucia, że są właścicielem, możliwości napisania na wizytówce stosownego tytułu, wizji przechadzania się po swojej restauracji i witania znajomych gości gratisową butelką wina… Nikogo więc nie powinno dziwić, że choć restauracje są bardzo chętnie zakładane, to jeszcze chętniej zamykane w wyniku bankructwa…

To dążenie do statusu może mieć pewną wartość – ludzie, którzy mu NIE ulegają mogą zbudować solidne dochody na całej masie niezbyt „seksownych”, niskostatusowych, ale dochodowych firm. Buda z kebabem nie brzmi tak prestiżowo jak restauracja, ale ma szanse na dużo większe dochody. Podobnie jak np. wynajem szambiarek albo produkcja desek klozetowych.

Krótka piłka – jeśli chcesz zakładać firmę dla statusu… To potraktuj to jako hazard. Wsadzone w to pieniądze i czas z góry traktuj jako stracone, jako wydatek na rzecz prestiżu. Jeśli taka wymiana Ci pasuje, ok. (Choć taniej byłoby przepracować w sobie potrzebę statusu…)

Jeśli nie? To po prostu nie rób tego! Najlepiej przepracuj sobie najpierw potrzebę statusu, dopiero potem myśl o zakładaniu firmy.



Przerwa na reklamę ;)


Chcesz dojść do siebie po zakończonym związku? Pakiet Autocoachingowy Odkochanie pomoże Ci o to zadbać!


Wracamy do artykułu :)



Problemy z autorytetem

Innym popularnym motywem przy zakładaniu firmy jest niechęć do podlegania innym. „Nikt mi nie będzie rozkazywał!” mówią takie osoby. „Sam sobie będę szefem!”

No cóż, jakby to delikatnie ująć… Nie.

Nie znam sensownie działającej firmy, której właściciel faktycznie „sam sobie by był szefem”. Zamiast tego wymienia on jednego szefa, albo stosunkowo krótką ich hierarchię, na ogromną pajęczynę pojedynczych szefów. Niekiedy dużo bardziej roszczeniowych, miotanych zachciankami, brakiem zrozumienia uwarunkowań danej działalności, itp.

Z jednym szefem da się zwykle dogadać lub przynajmniej znaleźć jego uwarunkowania i je odpowiednio rozgrywać. Gdy prowadzisz firmę, Twoim szefem staje się wielu oddzielnych klientów… często uwarunkowanych w swoje własne relacje. (Z mężem/żoną, własnym szefem, działem zakupów w firmie, itp.)

Zamieniasz jednego szefa na wielu różnych. Jasne, możesz nie przyjąć takiego zlecenia… Ale skądś musisz mieć pieniądze. Czym to się różni od nie przyjęciem polecenia od „głupiego” szefa na etacie?

Problemy z autorytetem to kolejna rzecz, którą należałoby raczej przerobić, niż zakładać firmę dla jej zaspokojenia.


Chęć wyrażenia siebie

Są osoby, które myślą, że najważniejsze w sformułowaniu „moja firma” jest „MOJA”. Traktują firmę jako okazję do wyrażenia siebie, swoich umiejętności, pragnień, celów, marzeń.

To wszystko cenne rzeczy… Ale może niekoniecznie akurat firma jest na nie dobrym sposobem. Może lepiej byłoby wyrażać je np. w ramach wolontariatu? Organizacji pozarządowej? Kółka hobbistów? Freelancerskich projektów na zlecenie?

Generalnie rzecz biorąc, w jakikolwiek sposób inny niż zakładając swoją firmę?

Bo cały problem z wyrażaniem siebie jest taki, że ludzie niekoniecznie chcą kupić dokładnie Ciebie.

Nawet coś podobnego, jasne… Ale jednak trochę dopasowaną do nich. Do ich potrzeb, ich wiedzy, ich kompetencji, ich gustu, ich oczekiwań.

Za to mogą zapłacić, nawet dużo. Za Ciebie… może też, ale już niekoniecznie tak wiele.

A rachunków nie interesuje co wyrażasz, a czego nie…


Możliwość decydowania o sobie

Ostatnim popularnym motywatorem do założenia firmy, który chciałbym tutaj omówić, jest możliwość większego decydowania o sobie, swoim codziennym życiu, spędzaniu czasu, itp.

Jest w tym trochę prawdy. Faktycznie, jeśli masz dużą samodyscyplinę, determinację do działania i sprawnie zarządzasz swoim czasem, oraz jeśli Twoja firma jest odpowiedniego typu, to będziesz w stanie we własnej firmie dużo wydajniej zarządzać swoim czasem. Kilka godzin pracy, a potem odpoczynek i więcej czasu dla siebie, bliskich, itp. Tzn. zazwyczaj, jeśli akurat nie będzie jakiegoś kryzysu czy czegoś, co po prostu wymaga Twojej obecności lub uwagi. I jeśli zdołasz wyrwać swój umysł z myślenia o sytuacji w firmie…

Dużo tych „jeśli”.

To powiedziawszy, przynajmniej część firm, zwłaszcza po pewnym okresie początkowym, faktycznie umożliwia OKRESOWO większą elastyczność. Częściej możesz na tygodniu zapić ze znajomymi bez obaw o konieczność porannego wstania… (Gorzej może być ze zgraniem się z tymi znajomymi, jeśli oni pracują normalnie. Ale to już temat na oddzielny post.)  Częściej możesz dłużej pospać, iść do kina czy na siłownię na tygodniu w ciągu dnia, gdy opłaty są najniższe… Są to rzeczy, które na etacie, w świetle naszego prawa pracy i jego ograniczeń, po prostu ciężko jest legalnie uzyskać.

Ale nawet taka elastyczność okupiona będzie zwykle też okresami, gdy zamiast pracować 3h dziennie będziesz pracować 12-15 godzin… (Jakkolwiek to może być niewydajne). Okresami, gdy MUSISZ opuścić ważne rodzinne zobowiązania, bo masz zobowiązania firmowe których nie jesteś w stanie przestawić ani wziąć nikogo na zastępstwo.

Jeśli masz świadomość tych ograniczeń, przyjmujesz je, branża w której pracujesz pozwala Ci faktycznie na taką elastyczność i jesteś gotowy wypracować sobie stosowną dyscyplinę (nie tylko do pracy, ale też do rezygnacji z pracy, co równie trudne!)… Jeśli to wszystko zrobisz, to faktycznie własna firma może tu dawać potencjał, którego praca na etacie nie da.

Oczywiście, jeśli tego nie zrobisz, własna firma pożre Cie i wypluje tylko nieprane od dwóch tygodni skarpetki…


Brak pomysłu na siebie

Jakkolwiek to dziwnie może brzmieć, własna firma jest dla części ludzi odpowiedzią na brak pomysłu na swoje życie. „Nie wiem co ze sobą zrobić… co teraz ludzie robią? A modne jest zakładanie firm! To założę firmę!”

Fakt, że rodzi to morze nowych problemów i niejasności zwykle takim osobom nie świta.

Założenie firmy może dla niektórych osób być alternatywą do kolejnego kierunku studiów. Zamiast „Co robię? Studiuję” mogą odpowiedzieć „Co robię? Prowadzę firmę”… Tyle, że firma zwykle generuje deczko więcej kosztów niż studia…

Nie jestem w stanie wyrazić jak bardzo kiepskim pomysłem jest takie podejście. Jeśli masz takie skłonności, nie ulegaj im. Lepiej iść do pracy gdziekolwiek i zdobyć tam jakiekolwiek doświadczenie, niż zakładać własną firmę „bo nie wiem co robić ze sobą…”


Zanim założysz firmę, poznaj siebie…

Jak widzisz z powyższych, choć własna firma wydaje się odpowiedzią na wiele pragnień, tylko niektóre z nich ma szanse sensownie wypełnić. Dlatego zanim podejmiesz decyzję o założeniu firmy warto przyjrzeć się sobie i swojej motywacji. Czemu faktycznie chcesz akurat zakładać firmę? Jakie masz alternatywy? Jakie potrzeby Ci spełnia i czy jest w stanie je spełnić? W jakim stopniu?

Dopiero gdy te rzeczy przemyślisz i jeśli stwierdzisz, że firma jest rozwiązaniem dla Ciebie, warto będzie przyjrzeć samemu prowadzeniu firmy i wyzwaniom tam czekającym. Przyjrzymy się temu w kolejnych wpisach.



Rekrutacja na wiosennego Praktyka Beyond NLP już się rozpoczęła :) Zarezerwuj swoje miejsce już teraz i skorzystaj ze zniżki w przedpłacie! Więcej informacji znajdziesz na BeyondNLP.pl


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Pawel

    Możesz wskazać przykłady specjalistów zarabiających po kilkadziesiąt tys.? Pytanie ciekawość – nie uszczypliwości, czy temu podobne :)

    • Programiści, finansiści, menadżerowie wyższego szczebla, specjaliści od ochrony danych i bezpieczeństwa systemów (także fizycznego), geolodzy szukający ropy, to tak na szybko.

  • Ppp

    Bardzo dobry tekst – trzeba umieć i lubić robić biznes.
    Dla mnie najlepsze jest połączanie etatu z inwestowaniem:
    1 – Zarabiam pensję i o odpowiedniej godzinie idę do domu, a nie grzebię w papierach nt. np. VATu.
    2 – Co zaoszczędzę i zainwestuję, to moje – sam sobie wypłacam premie. Robię to wtedy, kiedy uzbieram pieniądze, nie będąc obligowanym terminem płacenia podatków i składek – nawet jeśli nie mam wolnych pieniędzy.
    Pozdrawiam.

  • Adam314

    A kiedy należy założyć własną firmę? Wtedy, kiedy coraz częściej słyszymy „Kupiłbym to od Pana a wystawi Pan fakturę?”. Jeśli mamy klientów tylko czekających na kupienie naszych usług czy produktów, wtedy zakładamy firmę.

    • Taaak, sam tak zrobiłem… A potem pół roku jakoś tych klientów zabrakło :P Dobrze, że miałem oszczędności ;)

      Powiedziałbym, że to deczko bardziej złożony temat, zresztą będą w nim kolejne wpisy.