Czy da się zarabiać na…

Przekonałem się, że w efekcie cyklu Anty-Guru pojawiło się kilka nieporozumień odnośnie tego, jak podchodzę do różnych form zarabiania. Starałem się być w tej kwestii precyzyjny, ale jak pokazuje rzeczywistość – niedostatecznie. Warto wiec skorygować co sądzę o tych kwestiach.


A więc:

Zarabianie w internecie – mimo bycia fanem Salty Droida, nie zgadzam się z jego tezą „nie da się zarabiać w internecie”. Uważam, że jak najbardziej się da, przy czym:

– internet to typowy rynek „zwycięzca zabiera wszystko”, jak sport czy aktorstwo. A to znaczy, że 1% chcących tu zarabiać będzie zarabiało krocie, 10% będzie zarabiało przyzwoicie, a 90% będzie zarabiało odrobinkę lub wręcz dopłacało do interesu. Istotne, jeśli ktoś chce wiązać z tym swoją karierę – najpierw zacznij realnie zarabiać, potem rezygnuj ze swojej pracy.

– ze względu na powyższe robi mi się niedobrze gdy ktoś próbuje sprzedawać „metody zarabiania w internecie” ludziom zupełnie z internetem nie obytym, twierdząc, że oczywiście nic nie muszą umieć, zostaną poprowadzeni za rączkę. Ci ludzie będą wśród tych dopłacających i są po prostu oszukiwani.

– powyższe dotyczy oczywiście klasycznego zarabiania na wiedzy, blogach, itp. Zarabianie na sklepach internetowych, usługach SEO, grafice, tworzeniu stron, itp. to oddzielna działka, często biznesu „klasycznego”.


Programy partnerskie – jestem jak najbardziej za. Sam korzystam m.in. z programu Helionu czy – do czasu gdy ten program funkcjonował – z programu Rebel.pl na moim blogu Niedzielni Gracze. Kokosów się na tym raczej nie zarobi, ale parę groszy zawsze wpadnie.


Przychód pasywny – nie ma czegoś takiego. Serio. Wszystkie rzeczy reklamowane jako „przychód pasywny” są de facto „przychodem z nieregularnym powiązaniem między pracą, a zarobkami”, ale pracę tam i tak trzeba wykonywać i to regularnie. Nawet jako autor książki, gdzie w teorii tantiemy same wpadają, muszę w jakiś sposób dbać o promocję tej książki. Gdy mam program partnerski na serwisie, muszę, minimalnie, zadbać o odświeżanie strony, a jeśli ma przynosić realne dochody, to również co jakiś czas ją uaktualniać, itp. O zajmowaniu się nieruchomościami, gdy je wynajmujesz, nie wspominając – jak masz szczęście, nie będzie z tym dużo roboty. Jak masz pecha, przygotuj się na istne piekło. Nie znaczy to, że sposoby zarabiania reklamowane jako przychody pasywne są złe, tylko podejdźmy do nich realistycznie.


Etat – a’propo piekła, to etat bynajmniej nie jest piekłem. A jeśli masz problemy z posiadaniem szefa (nie dlatego, że ten jednostkowy szef jest bucem, co się zdarza, ale dlatego, że ktoś śmie wydawać Ci polecenia), to jest to coś na terapię i jeśli tego nie przepracujesz dzisiaj, to prędzej czy później wróci to do Ciebie i zrobi ci solidne kuku.

Nie jest również upodleniem czy jakimś kryzysem finansowym. Sorry, znając samozatrudnionych i etatowców, finansowo i prestiżowo etatowcy nie raz stoją w dużo lepszej pozycji, mając przy tym dużo więcej swobody i spokoju psychicznego. Tak, są też kiepskie prace. Co więcej, często musisz przez te kiepskie prace przejść, by mieć szanse na te lepsze. Biedactwo.

Z mojej perspektywy – nawet, jeśli zamierzasz zakładać firmę, idź najpierw na kilka lat na etat, bo możesz się dzięki temu dużo nauczyć. I zaliczyć nieco prawdziwego rozwoju osobistego.


Własna działalność – bynajmniej nie jest rajem ani nobilitacją. Jest po prostu jedną z wielu form obecności na rynku. Jasne, można powiedzieć, że trzeba mieć odwagę, przedsiębiorczość i co tam jeszcze, by założyć własną firmę. Tylko równie dobrze można powiedzieć, że własna działalność jest wtedy, gdy Twoje umiejętności nie są na tyle wysokie, by ktoś za wszelką cenę chciał Cię wynająć i zaoferować naprawdę dobre warunki.

W praktyce większość osób zakłada własne firmy dla statusu płynącego z posiadania własnej firmy. Kiepsko się to zwykle kończy.

Własna działalność może też oczywiście przynieść sukces i to duży. Nie róbmy jednak kultu „prywaciarza” i anty-kultu „etaciarza”, bo to absurd. Ogromną karierę można zbudować i w jednym i w drugim układzie (jeśli ktoś ma wątpliwości – obecni CEO Microsoftu i Apple to etatowcy z krwi i kości). Podobnie jak odnieść ogromną porażkę.

Dodatkowo, są pewne rzeczy, które możesz zrobić tylko na własnej działalności i takie, które możesz zrobić tylko na etacie – więc dużo zależy od obszaru, w jakim chcesz pracować.


MLM – ponieważ nie chcę po raz tysięczny powtarzać tej samej, bezsensownej dyskusji, bardzo krótko – uważam, że MLMy są naciąganiem większości przystępujących do nich osób, niezależne dane pokazują, że większość aktywnych dystrybutorów dopłaca do interesu (co istotne, proporcje dopłacających – ponad 99% – spójnie powtarzają się w danych z różnych źródeł). Jeśli chcesz dyskutować i przekonywać mnie, że MLM działa, czy w komentarzach tutaj, czy na Facebooku, czy gdziekolwiek indziej, zrób to podając niezależne dane n.t. opłacalności MLMu dla aktywnych dystrybutorów. Niezależne dane, tzn. wyniki badań naukowych, dane sądowe, dane niezależnych instytucji, choćby wyniki niezależnych audytów. Jeśli będziesz próbować dyskutować w jakikolwiek inny sposób, to:

1) Po pierwsze, nic to nie da – nie przekonasz mnie, ani nie uwiarygodnisz swojego stanowiska.

2) Po drugie, zademonstrujesz, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.

3) Po trzecie, zademonstrujesz, że jesteś idiotą (lub idiotką).

Sorry, skończyła mi się cierpliwość, więc krótka piłka.


Sprzedaż Bezpośrednia – tak jak nie trawię MLM, tak nie mam nic przeciwko sprzedaży bezpośredniej jako takiej (choć oczywiście nie toleruję takich rzeczy, jak wciskanie emerytkom koców za 10.000). To po prostu forma sprzedaży i tak długo, jak produkt jest sensowny i w dobrej cenie, nie ma problemu. Gorzej, jeśli sprzedawany jest szmelc w sposób manipulatywny – ale to samo może dotyczyć też normalnej sprzedaży, więc trudno tu argumentować wobec SB. Jeśli dana firma łączy SB i MLM – przeciwko części SB danej firmy nic nie mam. Przeciwko części MLM danej firmy mam dużo. Odnośnie uwag do tego i dyskusji – J.W.


Platform Selling – sorry, nie toleruję manipulacji w tej skali. Coś jeszcze?


Blogowanie – tak, da się zarabiać na blogach, przy czym dochody deklarowane przez „czołowych polskich blogerów lifestylowych” to wg. wszelkiego prawdopodobieństwa ściema robiona na zasadzie „jak będę dostatecznie uparcie twierdził, że tyle zarabiam, to w końcu mi firmy tyle zaproponują”. Kasia Tusk – przebijająca popularnością wszystkich najważniejszych blogerów lifestyle’owych razem wziętych, wprost zadeklarowała, że jej firma nie miała nigdy przychodu w wysokości 50 tys. zł/miesiąc. Szanse, że inni blogerzy mieli taki przychód są więc minimalne.


I to chyba tyle. Oczywiście zapraszam do dyskusji :)


Nadchodzi kolejna edycja Praktyka Beyond NLP. 9 dni. 6-12 osób. Ponad 70 narzędzi rozwojowych. Ponad 100 stron szczegółowego skryptu. Po prostu kawał solidnego szkolenia na którym poznasz tajniki komunikacji, inteligencji emocjonalnej i skuteczności osobistej. Do 3 lipca w przedpłacie! Więcej informacji znajdziesz TUTAJ


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • No właśnie czegoś takiego mi brakowało. Świetny artykuł, podzielam Twoje zdanie w 100% Arturze :)

  • Nom

    Jeszcze można dodać zarabianie na filmach YT. Sporo blogerów ma po kilkaset tysięcy wyświetleń każdego filmiku, co da dość sporą sumkę pieniędzy.

    • Krzychu

      Jeśli dobrze pamiętam, żeby dostać 1 000 euro trzeba mieć 1,5 mln wyświetleń. Czyli część czołowych blogerów się z tego utrzyma, reszta nie.

    • Mateusz Brykczyński

      Nom, Krzychu – tu tez nie jest tak kolorowo. Nie ma zadnego prostego przelicznika na zasadzie X wyswietlen = Y pieniedzy (nawet w duzym przyblizeniu). Zacznijmy od podstawowej kwestii: YT ani nikt inny _nie_ placi za wyswietlenia. Jakikolwiek zarobek pojawia sie dopiero przy kliknieciu w reklame. Generalnie to sa podstawy, ktore zna kazda osoba bawiaca sie w adsense. Ile osob dzis klika w reklamy? Ile w ogole je widzi, bo nie ma zaistalowanego adblocka? ;) Ile z tych klikniec bedzie zaliczone jako „prawidlowe klikniecia” za ktore sie placi, a ile za przypadkowe za ktore nie ma nic? Ile tych klikniec bedzie dawalo zarobek lepszy niz 1-3 centy? Warto tez pamietac, ze w miare sensowne stawki sa na rynku anglojezycznym, rynek polski i nasze rodzime sieci reklamowe z ktorych trzeba korzystac moga dac w przypadku najlepszych w miare niezle miesieczne kieszonkowe.

      • noname

        Najwięksi youtuberzy zarabiają po 5k i więcej miesięcznie, taki gimperr wyciąga około 3k. Ogólnie kasa na YT jest bardzo, bardzo duża jak na Polskę. Nie mówiąc o tym, że dostają za darmo różne rzeczy, gry, jeżdżą sobie na darmowe sponsorowane wakacje do innych krajów

        Stąd taki wielki ból dupy u ludzi. Jakiś facet siedzi sobie w domu nagrywa, gra w gierki, a inni muszą zapierdalać po 8-12h godzin dziennie, żeby tyle zarabiać. Ja osobiście nie mam nic przeciwko. Jednak mówienie, że kasa na YT jest mała to jawne kłamstwo. To dla wielu praca marzeń, dla mnie osobiście również.

        Dla studenta taka kasa to spełnienie marzeń. Możesz spokojnie wynajmować mieszkanie, chodzić na impry, a realnie pracuje się na to po maks 2-3h dziennie. W tym jedyne co jest nieprzyjemne to montaż i synchro.

        W dodatku stajesz się medialny, firmy się do ciebie same zgłaszają z propozycjami.

        Niestety nie jest łatwo się wybić. Nie tylko ja zauważyłem, że to stosunkowo łatwa kasa i rynek się szybko nasycił.

        • Noname, 3 tysiące czy 5 tysięcy miesięcznie to kasa wg. Ciebie „bardzo duża jak na Polskę”? Biorąc pod uwagę, że w tej sytuacji legalnie potrzebujesz już mieć działalność gospodarczą i tysiąc idzie na zus, to wychodzi tak średnia pensja/ ew. pensja średnia w Warszawie i to dla niewielkiej części całości, jak zauważyłeś. Po ładnych kilku latach zbierania takiej publiki?

          Wybacz, ale „wielkiego bólu dupy” o takie pieniądze naprawdę nikt nie będzie miał.

          • noname

            @Artur Król

            Wiesz ile w takim trójmieście zarabia student/pracownik niewykwalifikowany? 6zł netto za godzinę. Co daje około 1k miesięcznie. To standard u mnie.. Nie wiem jak jest w Warszawie. Więc dla mnie to duże pieniądze tym bardziej, że robi się to co lubi i jeszcze dostaje pieniądze. 5k zarabiają tylko jacyś dobrzy specjaliści, chociaż mój ojciec ledwo czasami wyciąga 4. Widać żyjemy w innych krajach :)

            Pragnę zauważyć, że oni tyle zarabiają tylko na samym YT, często zajmują się również jakimiś projektami na boku.

          • noname

            @Artur Król

            Moja siostra pracowało po 8-10h dziennie przez dwa tygodnie i dostała ledwo 300 zł. Dlatego tyle osób emigruje z Polski. Ma Pan odpowiedź.

          • noname

            „Wybacz, ale „wielkiego bólu dupy” o takie pieniądze naprawdę nikt nie będzie miał.”

            Nie wiem czy wyraziłem się nie jasno, ale kupa ludzi już teraz ma. Dlatego youberzy boją się mówić o kasie i to najmocniejsze tabu.

          • Mateusz Brykczyński

            „Nie wiem czy wyraziłem się nie jasno, ale kupa ludzi już teraz ma. Dlatego youberzy boją się mówić o kasie i to najmocniejsze tabu.”

            Rynek gier komputerowych i nagrania na YT sa kierowane glownie do dzieciakow (gimnazjum i nizej), dla ktorych nawet takie kwoty to powazny policzek i przezycie, szczegolnie dla tych z biedniejszych rejonow Polski, ktore obserwuja swoich rodzicow i cos tam zaczynaja kojarzyc. Nie wiem czy posiadanie takich odbiorcow i medialnosc wsrod nich to taka „praca marzen dla studenta” jak opisujesz. Tym bardziej, ze to grupa niestabilna, grupa ktora zniknie jak wyrosnie i grupa na ktorej ciezko zarabiac, bo ma malo gotowki, a oferowane im gry raczej sciagaja z torrentow. Przypuszczam, ze nawet jakies tanie t-shirty z fajnymi nadrukami byloby ciezko im sprzedac.

        • noname

          Żeby się stać popularny wcale nie trzeba mieć wiedzy, umiejętności, nie trzeba nawet mówić z sensem. Taki Rojo po prostu drze mordę i piszczy przy graniu i robi tak już od ponad roku a widzom się to jeszcze nie znudziło :)

          Gameplaye z komentarzem to w ogóle jakiś dziwny fenomen.

        • Mateusz Brykczyński

          Zakladajac, ze te kwoty sa prawdziwe to 3-5 tys. zlotych miesiecznie to nie sa zadne specjalne pieniadze. Tym bardziej, ze mowimy o czolowce danej branzy, wiec byciu najlepszym/najpopularniejszym, czyli z waskiej gornej grupy. Sredniacy i malo znani goscie moga juz liczyc na zupelne grosze.

          Co do gier i wyjazdow to nie ma nic za darmo, takie osoby musza sie z tego rozliczyc, zrecenzowac, opisac a to juz jest normalna dzialalnosc reklamowa, ktora ma swoja wartosc i dodatkowo zniecheca jakas czesc ich wlasnych odbiorcow.

          • noname

            „Zakladajac, ze te kwoty sa prawdziwe to 3-5 tys. zlotych miesiecznie to nie sa zadne specjalne pieniadze.”

            Zależy dla kogo, dla większości jest to dobra suma. Sprawdziłem i nie trzeba działalności zakładać, wystarczy wypełniać pit 53. Więc ZUS cię nie interesuje.

            Kasa jest niezła jak na około 3h godziny ‚pracy’ dziennie. Spokojnie można chodzić na studia dzienne i się samu za to utrzymać.

            „Tym bardziej, ze to grupa niestabilna, grupa ktora zniknie jak wyrosnie i grupa na ktorej ciezko zarabiac, bo ma malo gotowki, a oferowane im gry raczej sciagaja z torrentow.”

            Bardzo się mylisz. Paradoksalnie moda na to nie mija już od 2 lat i liczba widzów jest mniej więcej stała. Dzieciaki też nie są wcale tak biedne jak myślisz. Jeden youtuber napisał książkę i sprzedała tak dobrze, że nakład się skończył i trzeba było dodrukowywać. Do tego dzieciaki chętnie kupują koszulki, chodzą na płatne zabawy i tak dalej. To najczęściej wierni widzowie.

            Ogólnie bardzo mnie zdziwiło, że ktoś uważa zarobki 3-5k za przeciętne i to z samego YT. Tak czy inaczej większość ludzi nie zarabia tyle co wy.

          • Standardowy nakład pierwszego druku książki to ok. 1000 sztuk, zwłaszcza przy pierwszej książce autora. Więc „nakład się skończył” to naprawdę nie jest problem – każda moja książka miała dodruk i nie jest to specjalnym osiągnięciem.

          • Mateusz Brykczyński

            „Paradoksalnie moda na to nie mija już od 2 lat i liczba widzów jest mniej więcej stała.”

            Dwa lata to strasznie krotki okres czasu zeby stwierdzic, ze cos jest stale – szczegolnie w internecie. Tak na prawde to gimnazjalista, ktory zaczal edukacje, jak oni zaczeli nagrywac na YT jeszcze nawet nie wyszedl ze swojej szkoly. ;)

            „Dzieciaki też nie są wcale tak biedne jak myślisz. Jeden youtuber napisał książkę i sprzedała tak dobrze, że nakład się skończył i trzeba było dodrukowywać. Do tego dzieciaki chętnie kupują koszulki, chodzą na płatne zabawy i tak dalej.”

            Ok, czyli wnioskując z tego jednak maja pieniadze, ale hejtuja swoich wlasnych idoli za to, ze zarabiaja dzieki nim te 3 tys. zl miesiecznie? Cos tu nie gra.

  • Dochód pasywny istnieje.
    Pomijam MLM, bo w większości nie jest on w pełni… lub w ogóle nie jest pasywny.
    Mam wiele inwestycji które przynoszą mi naprawdę duże, miesięczne stopy zwrotu, a ja nie robiłem przy nich nic od 2 lat.
    Odnośnie MLMu – masz rację. Ja dopłacam do interesu i nie zarabiam – tak jak aktywne osoby z mego zespołu. Ściema jak nic, dlatego od roku robię praktycznie tylko to ;-). Jak się kiedyś poznamy to Ci pokażę dowody… bo nie mogę tak po prostu udostępnić pewnych danych.

    Poza tym jeżeli masz kawałek płota i dasz na nim baner, to raz wykonałeś pracę, a baner może być latami – szczególnie jeżeli cena będzie atrakcyjna. Są ludzie którzy w ten sposób zarabiają pasywnie od wielu lat. Chyba, że zaliczyć do pracy wystawienie faktury… lub ręki po pieniądze :), ale też nie można iść w skrajność, bo potem za pracę będziemy liczyć sprawdzenie konta, czy pójście do bankomatu :)

    Co do reszty się zgadzam – rzetelnie i obiektywnie :)

    • Aha – powrócę do pytania, które kiedyś zadałem:
      Jak zrobić audyt zarobków w MLMie skoro nie ma możliwości sprawdzenia ile godzin dana oso ba przepracowała?
      Bez tej podstawowej informacji żaden audyt nie jest obiektywny. U mnie w fimie jedna osoba na 1000 ma samochód spłacany przez firmę, czyli 99,9% nie ma. Pytanie ile faktycznie na niego pracuje? Ja znałem tę liczbę zanim osiągnąłem wymagany próg, bo wiedziałem, że to nie kwestia szczęścia tylko nauki i pracy.

      U mnie w zespole zdarzają się czasem takie osoby, które narzekają, że im „nie idzie”, wtedy mówię im, że to nie ma „iść” tylko Ty masz robić i wtedy zadaję pytanie: „Ile spotkań zrobiłeś w ostatnim tygodniu/miesiącu?” – wynik z reguły oscyluje w granicach zera.
      Jednak takie osoby komunikują na zewnątrz… że działają w MLM… i to od dawna!
      Z reguły do pracy zaliczają oglądanie szkoleń VIDEO i motywacyjnych filmików na YT.

      Powiesz jak zbadać że ktoś kto faktycznie pracuje nie ma efektów… a wyczyszczę Ci buty przy najbliższej okazji :). Serio.

      Wczoraj byłem na szkoleniu na którym było około 30 osób. Z czego 25 zadeklarowało, że chciało by osiągnąć 3000 zł dochodu i premię na zapłatę raty leasingowej samochodu.
      Następnie padło pytanie ile osób zrobiło w tym miesiącu 19 spotkań (tyle było dni roboczych w tym miesiącu odliczając niedziele), czyli przepracowało 19 godzin + czas na dojazd. Zgłosiły się 4 osoby. Z tego 3 już mają samochodu, a jedna (ja) będzie miała za 2 tygodnie (czekam dosyć długo bo są opóźnienia w produkcji)

      Jak więc ludzie mają osiągać sukcesy, skoro nie chcą przepracować nawet 60 godzin miesięcznie (liczę spotkania, dojazdy i telefony), skoro normalny etat ma 160 godzin?
      Ja na swoje auto pracowałem sporo – wyrabiałem spokojnie etat i każdy kogo znam tyle wyrabiał. Nie wiem jakie znasz MLMy, ale w naszym pokazujemy czarno na białym ile trzeba przepracować aby mieć konkretny wynik. Część osób mówi, że nie chce turbo-wyników i wtedy ustalamy czego chce (tańszych zakupów, darmowych zakupów, zakupów + paru stów extra) i pomagamy im to osiągnąć. Proste.

      • Kacper, zgodnie z tym co napisałem wyżej:
        2) Właśnie zademonstrowałeś, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem.
        3) Właśnie zademonstrowałeś, że że jesteś idiotą.
        1) Po raz kolejny, podasz dane, dyskutujemy. Co do sprawdzania czasu pracy – wystarczy zwykły time-logger działający online, do którego ma dostęp audytor, połączony z losową weryfikacją, np. telefoniczną, na reprezentatywnej próbie, gdzie tu problem? Serio tak prostych rozwiązań nie jesteś w stanie wymyślić?

        Swoją drogą, na normalnym etacie biurowym ludzie faktycznie pracują typowo (realna praca) ok 1/4 czasu pracy wg. różnych źródeł, więc 40 h zamiast 160 czy 60, więc argument błędny. M.in. dlatego rozwiązania typu ROWE mają takie możliwości rozwjowe.

        • MLMowiec

          Dyskusja była żywa 5 miesięcy temu, więc troszkę odświeżę temat.
          Na początku zaznaczam, że Twój pogląd na MLM rozumiem i widzę, że dość dobitnie pokazałeś dlaczego jest taki a nie inny. Chcę tylko, żebyś zwrócił uwagę na jedną rzecz. (Nie, nie będzie to żadne naukowe udowodnienie, więc nazwij mnie idiotą jeżeli masz taką potrzebę). Jedna z poważniejszych wad MLMu jest to, że może tam dołączyć każdy.
          Dołącza więc idiota. Ten idiota niesiony falą entuziazmu rejestruje kolejnych dwóch idiotów. W tym momencie staje się coś niesamowitego, bo 3 entuziastycznych idiotów robi niesamowicie dużo idiotycznych rzeczy.

          Tym samym psują opinię MLM w danym otoczeniu.

          Tak samo wygląda sytuacja z ludźmi ogarniętymi, etycznymi, ogólnie nie-idiotami. Gdy zbierze się takich trzech, potrafią osiągnąć niesamowite rzeczy w MLM, działając (znów użyję tego słowa, bo wydaje mi się, że to właśnie tej cechy brakuje ludziom próbującym zajmować się MLMem) etycznie i z kulturą.

          MLM nie jest zły, daje niesamowite możliwości, to nieodpowiedni ludzie są źli w MLMie.

          Dlaczego tak uaważam? Ponieważ sam staram się rozwijać swoją sieć. Pokazałem model działania kolegom, znajomym. Nie straciłem przez to żadnego znajomego, z tymi, którzy dołączyli mam nawet lepszą relację, z tymi którzy nie dołączyli, taką samą jak wcześnij.

          Mnie osobiście MLM się bardzo podoba. Nie mówię ludziom o tym, że będą mieli za miesiąc nowy samochód, o tym, że będą milionerami w rok.

          Pokazuję im model, mówię jak u mnie to wygląda. Jeżeli im się podoba to ok, zaczynamy działać. Jeżeli nie to też okej.

          I tak o to moja struktura się rowija, ja poznaję nowych ludzi, a znajomym pokazuję coś dla nich nowego. I robie to najbardziej etycznie jak tylko potrafię.

      • Nom

        Kacprze, widziałeś tego chłopaka? http://www.wykop.pl/link/1550591/najmlodszy-na-swiecie-wyprany-mozg-przez-mlm/

        Dobry przykład człowieka zajmującego się MLM…

    • Mateusz Brykczyński

      „Mam wiele inwestycji które przynoszą mi naprawdę duże, miesięczne stopy zwrotu, a ja nie robiłem przy nich nic od 2 lat.”

      Wymien prosze chociaz 5 z nich.

    • Mateusz Brykczyński

      Kacper, sorry, ale zadawalem Ci juz poprzednio pytanie na ktore nie raczyles dac mi odpowiedzi.

      Pozwole sobie przypomniec:
      „Czyli co miesiąc od prawie pół roku sprzedajesz wody toaletowe za jakieś 30 tyś. zł i masz tylko 800 zł kosztów… Ciekawi mnie jakim cudem masz tak gigantyczny zbyt, kto tyle tego zużywa i co z nasyceniem rynku? Niejedna sieciowa Sephora w mniejszych centrach handlowych by chciała tyle sprzedawać. Musisz być geniuszem biznesu stary, może to szkolenie z Brianem Tracym tyle dało?”

      • Krzychu

        Nie widziałem poprzedniej rozmowy, ale pozwolę się wtrącić.
        – w MLMie w którym działa Kacper są też inne produkty, nie tylko wody toaletowe
        – Obrót o którym mowa to prawdopodobnie obrót jego grupy, nie jego własny ;)

      • Mateusz Brykczyński

        Krzychu, nie ma sprawy. Przy okazji Twojego komentarza ja tez doprecyzuje.

        Te wody toaletowe to ich flagowy produkt na ktorym glownie opieraja swoja promocje poprzez konkurowanie cenami oferujac tansze i gorsze jakosciowo zamienniki markowych zapachow. Takie cos jeszcze w miare trzyma sie kupy, jesli zaczniemy mowic o konkurowaniu w segmencie mydel, szamponow itp produktow – to ta spolka generalnie nie ma najmniejszych szans, przy marketingu innych firm (telewizja, prasa), ich dostepnosci w zwyklych sklepach, cenach, latach przyzwyczajen ludzi itd… Pomijajac te produkty de facto dawalem wieksze szanse Kacprowi w dyskusji.

        Nie mowie o obrocie, on nas nie interesuje. Mowie o zysku netto i to o zysku netto samego Kacpra, a z kontekstu jego poprzednich wypowiedzi wynikalo, ze taki wlasnie jest. I znowu druga strona medalu: nawet jesli mialby to byc zysk tylko jego zespolu to ciagle pozostaje zagadkowa kwestia kto tyle tego zuzywa, co z konkurencja, co z nasyceniem rynku…? Serio, zaden z tych czynnikow tam nie istnieje i zagina sie czasoprzestrzen biznesowa, ze „tyle ile wyprodukujemy, tyle sie sprzeda i tyle zarobimy”? Raj na ziemi, tez tak chce. :)

  • (poprzedni komentarz do usunięcia – za szybko mi się wysłał)
    Wody Toaletowe i Perfumy to tylko część produktów.
    Jest tam telefonia komórkowa, chemia domowa i kosmetyki.
    30 000 obrotu to miałem kiedyś. Teraz mam ponad 70 000.
    Jakim cudem? Wystarczy, że 1000 osób zrobi zakupy na 70 zł . Siła MLMu.
    Wiadomo, że większość osób w MLMie nic nie robi, więc moja grupa liczy ponad 2100 osób, więc łatwo sobie policzyć ile faktycznie wychodzi na osobę.
    Akurat kosmetyków, chemii i telefonii używa się w każdym domu… czy naprawdę tak ciężko przekonać ludzi do tego, aby zmienili firmę u której wcześniej zaopatrywali się w wyżej wymienione rzeczy? 1000 osób w jednym mieście można mieć, a co dopiero jeżeli mówimy o MLMie, który wykorzystuje efekt kuli śnieżnej i obrót robi się w całej Polsce, oraz poza nią (w moim przypadku jest to Holandia i Wielka Brytania, mimo, że nikogo nie znam z tamtych okolic)

    To chyba nie jest jakaś filozofia? A koszty stałe to ZUS (a właściwie składki na Słowacji), telefon (który i tak mam prywatnie), podatki dojazdy i kawy. Koszty wzrastają jeżeli jadę do grupy oddalonej o kilkaset kilometrów – ale takie eskapady są tylko raz na jakiś czas i wtedy „ogarniam” po kolei wszystkie miejsca gdzie są aktywne osoby.

    Artur… o jakim time-loggerze mówisz? Ja mówię o tym jak zbadać prawdziwą grupę w MLMie, czyli jak zbadać np. moje osoby. W przypadku MLMu można badać tylko „żywy organizm”. Czyli jak zabrało by się 100 osób, to z każdą musiałaby by być audytor, który sprawdza czy dana osoba robi faktycznie np. prezentacje, czy udaje, że robi. No chyba, że mamy badać internetowe MLMy, ale to inna para kaloszy, bo według mnie robienie MLMu przez Internet mija się z celem – co innego jako wspomagacz.

    Pytam, bo kompletnie nie znam się na tym i jestem idiotą :)

    • Kacper, J.W. timelogger by to załatwił, choćby w komórce. Nie potrzebujesz audytora z każdą osobą – wystarczy time-logger i wyrywkowe testy wiarygodności rejestracji, od tego naprawdę mamy już od dawna odpowiednie narzędzia statystyczne. To się naprawdę da łatwo ogarnąć. I nie, nie badamy „Twojej” grupy, tylko badamy losową próbkę z całej struktury w kraju – tak by było reprezentatywnie.

      • Time-logger nie sprawdza czy ktoś pije piwo z kumplem czy robi prezentacje, ale mimo wszystko chciałbym zobaczyć takie badania. Inną sprawą jest to, że tutaj trzeba by zbadać co najmniej 3 inne czynniki o których może nawet nie pomyśleć ktoś z poza MLMu)
        Swoją drogą ciekawe, że jeżeli ponad 99% ludzi nie dostaje tego czego oczekuje w MLMie to dziwne, że branża rozwija się dynamicznie na całym świecie. W Polsce od 20 lat cały czas MLM idzie do przodu. Długo się ludzie dają oszukiwać :).

        Ja jestem gotów na test – dowolny „audytor” dzwoni do 100 losowych osób z mojej grupy i pyta dlaczego weszli do MLMu, czego oczekiwali, co zrobili i co dostali. Jak to mała próba to mogliby dzwonić do wszystkich osób. Nawet badania oparte o deklaracje pokażą kompletnie inne liczby niż Twoje .

        Mocno obstawiasz przy swoim, dlatego ja wykładam 10 000 na stół (stać mnie) i możemy pójść kiedyś na kawę i sam zadzwonisz do ilu chcesz osób (bez skrajności) z mojej grupy i zadasz im te 4 pytania (lub inne uzgodnione). Jeżeli wyniki będą chociaż trochę zbliżone do Twoich, to kasa jest Twoja. Jeżeli nie, to… stawiasz kawę.

        Ja dysponuje faktami, bo w tym siedzę – tym dysponujesz opiniami „niezależnych eskortantów” – jestem gotów to skonfrontować.

        Mogę w ciemno powiedzieć Ci jakie będą wyniki – większość powie, że chciała sobie dorobić (nie widziała w tym biznesu życia) i coś ram porobiła, ale z braku czasu olała, a teraz kupuje, lub tez nie kupuje produkty i to wszystko.
        Natomiast Ci, którzy mają jakiekolwiek poziomy (nawet te niskie) powiedzą, że włożyli sporo pracy i też widzą dzięki niej efekty.

        • Mateusz Brykczyński

          „Swoją drogą ciekawe, że jeżeli ponad 99% ludzi nie dostaje tego czego oczekuje w MLMie to dziwne, że branża rozwija się dynamicznie na całym świecie. W Polsce od 20 lat cały czas MLM idzie do przodu.”

          Nie masz zadnych danych ani dowodow na to, ze cokolwiek sie rozwija. Wrecz przeciwnie, duzo firm z tego segmentu w tajemniczych okolicznosciach znika.

          „Ja jestem gotów na test – dowolny „audytor” dzwoni do 100 losowych osób z mojej grupy i pyta dlaczego weszli do MLMu, czego oczekiwali, co zrobili i co dostali. Jak to mała próba to mogliby dzwonić do wszystkich osób. Nawet badania oparte o deklaracje pokażą kompletnie inne liczby niż Twoje .”

          Ale to nie jest zaden test, tylko deklaracja subiektywnych odczuc tych ludzi, a to nic konkretnego nie wykazuje. Podoba mi sie to jak w drugim zdaniu przeszedles gladko do tego, ze te slowne opisy odczuc nagle zamienia sie w jakies konkretne liczby swiadczace na Twoja korzysc. Sprytne. ;)

        • „Time-logger nie sprawdza czy ktoś pije piwo z kumplem czy robi prezentacje”
          Dlatego tu wchodzi losowa weryfikacja przez audytorów. Do zrobienia. Wisisz mi osobiste czyszczenie butów.

          „mimo wszystko chciałbym zobaczyć takie badania”

          Powodzenia w ich robieniu – szczerze. Na tym etapie ciężar dowodu zdecydowanie spoczywa na zwolennikach MLM i to Wy musicie przedstawić badania podważające dostarczone dowody.

          „Swoją drogą ciekawe, że jeżeli ponad 99% ludzi nie dostaje tego czego oczekuje w MLMie to dziwne, że branża rozwija się dynamicznie na całym świecie. W Polsce od 20 lat cały czas MLM idzie do przodu. Długo się ludzie dają oszukiwać :).”

          „Sekret” wraca co pokolenie od dobrych 120 lat. Piramidki Ponziego, mimo bezpośredniej nielegalności, też się nieźle rozwijają od prawie 100 lat. Naiwnych ludzi przybywa, nie ubywa.

          „Ja jestem gotów na test – dowolny „audytor” dzwoni do 100 losowych osób z mojej grupy i pyta dlaczego weszli do MLMu, czego oczekiwali, co zrobili i co dostali. Jak to mała próba to mogliby dzwonić do wszystkich osób. Nawet badania oparte o deklaracje pokażą kompletnie inne liczby niż Twoje .”

          Oczywiście, że pokażą kompletnie inne liczby – bo są oparte o deklaracje. I jako takie skrajnie niewiarygodne. Kamil, jaja sobie robisz, czy faktycznie masz tak skrajny brak wiedzy w temacie?

          „Mocno obstawiasz przy swoim, dlatego ja wykładam 10 000 na stół (stać mnie) i możemy pójść kiedyś na kawę i sam zadzwonisz do ilu chcesz osób (bez skrajności) z mojej grupy i zadasz im te 4 pytania (lub inne uzgodnione). Jeżeli wyniki będą chociaż trochę zbliżone do Twoich, to kasa jest Twoja. Jeżeli nie, to… stawiasz kawę.”

          Kamilu drogi, ja Cię proszę o realne badanie, a nie o wyssane z palca pseudooferty. Mnie stać nawet na milion na takich warunkach i na Twoim miejscu, bo takie „badanie” jest skrajnie niewiarygodne i bezwartościowe. Pytanie – czy rozumiesz to i pozujesz, czy naprawdę masz tak skrajne braki w umiejętności trafnego wnioskowania?

          „Ja dysponuje faktami, bo w tym siedzę – tym dysponujesz opiniami „niezależnych eskortantów” – jestem gotów to skonfrontować.”

          Sorry, nie dysponujesz niczym. Przedstaw badania – wtedy dysponujesz. Na razie po prostu coraz bardziej demonstrujesz jak bardzo nie rozumiesz tematu.

    • Mateusz Brykczyński

      Ok, czyli wycofales sie z tych zyskow. Wlasciwie to gorzej dla Ciebie, bo wychodzi, ze te 70000 zl obrotu na 2100 osob to obrot ledwo 33 zl (i to obrotu, a nie nawet 33 zl zysku miesiecznego) na osobe. Czyli faktycznie dolaczanie tych ludzi do struktury to mozolna syzyfowa praca. Gdybym mial klasyczna firme np produkty budowlane bez MLM i 2100 pracownikow bylbym mocno powaznym przedsiebiorca. Wychodzi na to, ze system, ktory tak usilnie promujesz, nie jest zadnym efektem kuli sniegowej ani lewarem, tylko poteznym oslabiaczem.

      „Jest tam telefonia komórkowa, chemia domowa i kosmetyki.”

      Czekam az Play, Orange i T-Mobile zaczna oglaszac upadlosci. ;)

      „Akurat kosmetyków, chemii i telefonii używa się w każdym domu… czy naprawdę tak ciężko przekonać ludzi do tego, aby zmienili firmę u której wcześniej zaopatrywali się w wyżej wymienione rzeczy?”

      Obawiam sie, ze jednak ciezko. Po pierwsze lata przyzwyczajen, po drugie o wiele mniej korzystna cena nawet przy zalozeniu tej samej jakosci (z czym bywa roznie), po trzecie gorszy model dostepnosci (skladanie zamowienia, posrednik vs zwykle wyjscie do sklepu).

      • Ciężko ludzi przekonać dlatego moja firma ma 22 miliony obrotu miesięcznie, a właściciele są w rankingu Fobresa najbogatszych Polaków.
        35 zł na osobę to ani dużo, ani mało – przecież w MLMie większość to konsumenci.
        Porównywanie gościa, który kupuję piankę do golenia, lub dziewczyny która kupuje make-up do pracownika jest nieporozumieniem :).
        Trzeba znać trochę MLM – większość wchodzi albo dla produktu (aby mieć taniej), albo aby dorobić – mniejszość chce wielkich pieniędzy, samochodów i wycieczek.
        W kwestii dostępności… słyszałem, że Allegro upada, bo ludzie wolą kupować w normalnych sklepach :). Jak zamawiam produkty dziś rano, to jutro rano mam je u siebie – to naprawdę nie problem szczególnie, że kurier przynosi mi je pod drzwi i nie muszę jechać do sklepu i taszczyć tego :). Ja to jeszcze bym przeżył (dużo jem to i tak dużo noszę), ale wierz mi, że osoby starsze doceniają, że im chemia do domu przychodzi :)

        • Oczywiście, że są dane na rozwój – i w Polsce i za granicą – sprawdź.
          Najlepszym przykładem jest znany wszystkim Oriflame – od 20 lat sukcesywnie idzie do przodu, a to MLM w najczystszej postaci.

        • Mateusz Brykczyński

          „Ciężko ludzi przekonać dlatego moja firma ma 22 miliony obrotu miesięcznie”

          Rozpedzamy sie, zaczales od 30 tys., potem przeskoczyles na 70 tys. a teraz na 22 miliony. Ciekawe co bedzie dalej, bo przyrost jest ponad geometryczny.

          „właściciele są w rankingu Fobresa najbogatszych Polaków”

          Jezeli faktycznie sa, a nie raczyles podac zadnego konkretnego nazwiska, to jak napisales sa to WLASCICIELE calej struktury… a jak to sie ma do zyskow szeregowego pracownika?

          ” Porównywanie gościa, który kupuję piankę do golenia, lub dziewczyny która kupuje make-up do pracownika jest nieporozumieniem :).”

          A jednak nie przeszkadzalo Ci to tego robic do momentu w ktorym to bylo wygodne.

          „Trzeba znać trochę MLM – większość wchodzi albo dla produktu (aby mieć taniej)”

          Serio? Ludzie wchodza w MLM zeby miec nieco taniej MLMowy szampon za 14 zl, ktorego odpowiedniki z normalnych firm o identycznej kubaturze kosztuja 8 zl? Akurat „produkt” to wlasnie jedna z wielu wad MLMu, ale chyba najbardziej i namacalnie widoczna.

          „słyszałem, że Allegro upada, bo ludzie wolą kupować w normalnych sklepach”

          Co ma allegro do MLM? To MLM nagle sie zaczal mutowac w system internetowych aukcji? Swoja droga, to czesta taktyka retoryczna, zeby podpierac sie w dyskusji wykorzystujac znane i zaufane marki do nieuprawnionych porownan.

          „Jak zamawiam produkty dziś rano, to jutro rano mam je u siebie – to naprawdę nie problem szczególnie, że kurier przynosi mi je pod drzwi i nie muszę jechać do sklepu i taszczyć tego :)”

          Jasne, czyli poza tym, ze produkt ma wyzsza cene niz ten normalny sklepowy (vide przyklad z szamponem) to jeszcze musisz doplacic za jego dowoz. Faktycznie zloty biznes.

          „Oczywiście, że są dane na rozwój – i w Polsce i za granicą – sprawdź.”

          Bardzo chetnie, wiec dostarcz nam je. Wystarczy najzwyklejszy link.

          • http://www.networkmagazyn.pl/raport-wyniki-finansowe-firm-mlm-w-polsce – wystarczy użyć google. Sorry, ale nie będę dawał Ci wszystkiego na tacy – wygoogluj sobie kto jest w rankingu Forbesa z branży MLM.

            Porównanie do Allegro było bardzo trafne – tam też czekasz na produkt, a nie masz go na już. Dlaczego ludzie tam kupują? Bo mają albo taniej, albo mają coś czego (w formie, lub jakości) gdzie indziej nie dostaną, albo tam im jest wygodniej. Dokładnie tak samo jest w MLM.

            Kiedy mówiłem, że osoby w mojej strukturze to są typowi „działacze”?
            Mówiłem ile mam osób w grupie, a to różnica. Zresztą jakbyś prześledził inne dyskusje z Arturem to już była o tym mowa od początku – w MLMie większość osób nie jest dla dużej kasy, a osoby które psioczą na MLM często wychodzą z takiego założenia.

            W MLMie każdy czego innego oczekuje i każdy kto chce – dostaje to.
            Produkt w MLMie jest najważniejszy – są produkty droższe niż w sklepach, a są też dużo tańsze. Cena nie jest wyznacznikiem tylko stosunek ceny do jakości – a ten dla wystarczającej ilości osób jest zadowalający, aby opierać na tym biznes. Masa osób u mnie w grupie nie robi nic poza zakupami…. coś jednak musi być w nich fajnego skoro nie idą do Lidla obok.

            Ja sam kupuje produkty (suplementy) w 2 „nie moich” firmach MLM. Dlatego, że jest mało alternatyw na rynku tradycyjnym. Mimo iż osobiście uważam, że MLM na rynku welness robi się dosyć ciężko – jednak mówię to z perspektywy osoby młodej, która ma w okół siebie osoby młode.

            A tak zupełnie z innej beczki byłbym skończoną szują gdybym pokazywał coś co nie jest dobre moim bliskim i przyjaciołom. Pokazałem mój biznes 3 przyjaciołom. Jeden już jeździ autem, drugi miał dosyć mało czasu, więc popracował i olał temat, ale jest zachwycony, że mimo małej ilości pracy którą włożył na początku ma teraz pokaźną grupę i zaczyna działać. Wcześniej tylko kupował produkty. Trzeci od początku nie był nastawiony biznesowo, więc kupuje tylko produkty… regularnie.

          • „A tak zupełnie z innej beczki byłbym skończoną szują gdybym pokazywał coś co nie jest dobre moim bliskim i przyjaciołom. ”

            Tak, byłbyś. (Czy może raczej czas teraźniejszy?) Ale cholernie ciężko to zaakceptować, stąd ogromny dysonans poznawczy i racjonalizacje MLMowców.

            A jazdę autem na leasing możesz sobie schować :D

          • Mateusz Brykczyński

            „http://www.networkmagazyn.pl/raport-wyniki-finansowe-firm-mlm-w-polsce – wystarczy użyć google. Sorry, ale nie będę dawał Ci wszystkiego na tacy – wygoogluj sobie kto jest w rankingu Forbesa z branży MLM. ”

            Czy wyobrazasz sobie sytuacje w ktorej prestizowy Network Magazyn publikuje dane wg ktorych branza MLM ma sie slabo czym samym sciagna na siebie gromy ludzi w niej dzialajacych i podetna galaz na ktorej sami siedza?

            „Porównanie do Allegro było bardzo trafne – tam też czekasz na produkt, a nie masz go na już. Dlaczego ludzie tam kupują? Bo mają albo taniej, albo mają coś czego (w formie, lub jakości) gdzie indziej nie dostaną, albo tam im jest wygodniej. Dokładnie tak samo jest w MLM.”

            Nie bylo trafne. Porownujesz aukcje z akwizytorstwem. Allegro nie opiera sie na sprzedazy chemii gospodarczej ani kosmetykow codziennego uzytku.

            „Kiedy mówiłem, że osoby w mojej strukturze to są typowi „działacze”?
            Mówiłem ile mam osób w grupie, a to różnica. Zresztą jakbyś prześledził inne dyskusje z Arturem to już była o tym mowa od początku – w MLMie większość osób nie jest dla dużej kasy, a osoby które psioczą na MLM często wychodzą z takiego założenia. ”

            Klasyczne przesuwanie bramki na zasadzie „ja wcale tego nie obiecywalem”.

            „Produkt w MLMie jest najważniejszy – są produkty droższe niż w sklepach, a są też dużo tańsze. Cena nie jest wyznacznikiem tylko stosunek ceny do jakości – a ten dla wystarczającej ilości osób jest zadowalający, aby opierać na tym biznes.”

            „Ja sam kupuje produkty (suplementy) w 2 „nie moich” firmach MLM. Dlatego, że jest mało alternatyw na rynku tradycyjnym. ”

            Z ciekawosci: co to za suplementy?

            „A tak zupełnie z innej beczki byłbym skończoną szują gdybym pokazywał coś co nie jest dobre moim bliskim i przyjaciołom.”

            No nie wiadomo, moze jednak jestes mimo pozornie dobrych intencji chociaz i tak ich udzial sprowadza sie takze do Twojego zysku? Zaczynasz szafowac argumentami emocjonalnymi jak przy tych 10 tys. zakladu rzuconych na stol.

            „Pokazałem mój biznes 3 przyjaciołom. Jeden już jeździ autem”

            Kurcze, pokazales mu biznes a on juz jezdzi autem. :D Sorry, ale to tak rozkosznie nieprecyzyjne, ze az musialem wyciagnac.

  • Chyba, że za ten leasing płaci mi firma… a potem auto jest moje i dostaje kolejne w leasing :)
    Szuja ze mnie – pokazałem to 3 przyjaciołom i każdy kurczę zadowolony :)

    • Mateusz Brykczyński

      „Chyba, że za ten leasing płaci mi firma… a potem auto jest moje i dostaje kolejne w leasing :)”

      Czyli cos w stylu „moj sasiad kupil sobie auto za ktore zaplacil i mi je oddal, zebym ja i moja rodzina mogla z niego korzystac, bo to dla niego po prostu oplacalne”.

  • Nom

    „W MLMie każdy czego innego oczekuje i każdy kto chce – dostaje to” – większość oczekuje dużych zarobków, ilu udało się je zdobyć?

    Niestety czytam relacje wielu ludzi z MLM, i tylko ci „na górze” zarabiają krocie. Zwykli domokrążcy jeszcze na tym tracą, tracą również więzi społeczne.

    • Ja czytałem, że PLUS, ORANGE, T-MOBILE I PLAY mają słabą obsługę klienta – poważnie sprawdź forum – o każdej możesz to przeczytać :).
      A tak poważnie – większość wbrew pozorom nie chcę zarabiać dużo (bo nie wierzą, że się da), a z tych którzy chcą to każdy kto rzeczywiście pracuje – zarabia. Zresztą dobrym przykładem jest ten który dałem parę postów wyżej – o pytanie na szkoleniu – zobacz. tym którzy włożą odpowiednią ilość czasu i pracy – firma płaci. Tym którzy udają, że pracują – firma udaje, że płaci ;-)

  • „Zresztą ciężko znaleźć jakąkolwiek inną polską firmę która radzi sobie na całym świecie. Mnie osobiście znane są tylko browary. To daje do myślenia.”

    Tak. Odnośnie Twojej znajomości rynku.

    Polskich firm odnoszących sukcesy na świecie masz całkiem sporo, choćby Drutex, Kruk, Kross, Inglot Cosmetics, KGHM, Boryszewo, Comarch, tak na szybko.

    • Mateusz Brykczyński

      „Skoro już przy tych branżach jesteśmy to kupuję napoje energetyczne z MonaVie (nie znam niczego innego naturalnego suplementu, który pobudza, poza kawą oczywiście) i Mind Master z LR (bomba flavonoidowo-witaminowa podana w aloesie).”

      Patrzac na sklad wymienionych produktow to zwyczajne soki owocowe… serio uwazasz, ze nie ma zadnej alternatywy na rynku dla nich? :D Naturalnych pobudzaczy za ulamek ceny masz mase, zielona herbata, yerba mate, tauryna, guarana… Owoce acai tez maja mase innych sprzedawcow w Polsce, sa w wielu supermarketach, w roznej formie, soki, owoce, lody. Preparatow aloesowych tez jest masa od lat, tez w supermarketach zwyczajnie na polce stoi AloeVera w roznych wersjach smakowych. Obawiam sie, ze to genialny przyklad na to jak zaslepiony propaganda jestes, ze az nie dostrzegasz masy innych rozwiazan, a zwykle soki owocowe z jakims dodatkiem witaminowym uwazasz za wielkie WOW.

    • Mateusz Brykczyński

      „Ja już nasłuchałem się o suplementach, które leczą raka, albo kosmetykach które odmładzają skórę o 10 lat. Albo z drugiej strony o biznesie który pozwala zarabiać 10 000 zł po 3 miesiącach pracy, a do tego auto pod domem.”

      I to mowi osoba, ktora w poprzednich wypowiedziach pisala o „obrocie 30 tys. po mniej niz pol roku” zeby pozniej stwierdzic „teraz to ja mam juz 70 tys.” i sporo podobnych niedorzecznosci o autach. Nie widzisz, ze ta wypowiedzia zaczynasz strzelac sam do siebie?

      • Mateusz Bryczyński – podaj mi swojego maila, to Ci pokażę parę rzeczy.
        W sierpniu tamtego roku miałem 9 tysięcy netto obrotu w grupie.
        W grudniu miałem 36 tysięcy, w styczniu ponad 50 000, a w czerwcu miałem nieco ponad 70 000.
        Co w tym dziwnego, że informacje się dezaktualizują?

  • d

    Tylko jedna uwaga: „à propos” (rzuciło mi się w oczy ;)

  • Zgłęb bardziej temat – o ile Energetyk nie jest przełomowym wynalazkiem, to sprawdź jak wyglądają inne produkty Aleoseowe i ile i jakiego jest w nim Aloesu. A w tym produkcie nie tylko o aloes się rozchodzi. Zresztą zdarza mi się jeść jeszcze Flavon i o ile na mnie on mnie ma większego wpływu, bo nie mam żadnych chorób czy dolegliwości, to znam osobiście (nie zasłyszane) 2 przypadki kiedy ten akurat produkt zdziałał cuda. Z etykiety też nie do końca wiadomo co w nim drzemie, ale jak poczytasz trochę więcej to zobaczysz w czym tkwi rzeczy.

  • Ach ten Marketing….

    Marketing = Robienie ludzi w bambuko…

    Ciągle trwa walka o to, kto bardziej jest w stanie wcisnąć ludziom towar, którego nie potrzebują. To jak sprzedaż mnichowi prezerwatywy. Wkurza mnie, że na takie rzeczy ludzie dają się nabierać. popieram Tych którzy z nim walczą…

    @Artur – jeśli chodzi o wpis to popieram :) Zastanawiam się do czego to wszystko prowadzi że ludzie wciskają sobie wzajemnie nieprawdę???

    • Damian, w sumie było tak od zawsze, choć powoli, z mozołem udaje się nam jako społeczeństwu tworzyć systemy przeciwdziałania temu. Jeszcze tak z 500 lat i będzie naprawdę dobrze ;)

      • No właśnie mam wrażenie, że są wykorzystywane coraz to nowe techniki aby lepiej poznać ludzi, ich psychikę i wykorzystywać to w marketingu… Nawet taka prozaiczna rzecz jak muzyka w centrach handlowych jest dopierana na podstawie badań, tak aby wpłynąć na sprzedaż…

        Ja się nie znam na marketingu dlatego zakładam, że 80% rzeczy nie zauważam a i tak mam wrażenie że co chwilę ktoś chce mi coś wcisnąć…albo podstępem spowodować myśl że jest mi to potrzebne…

  • Paweł

    Artur proponuję zmienić przekonanie za temat „dochodu pasywnego”.
    Pokazujesz błędy poznawcze a sam w nie wpadasz. Mamy tu do czynienia z błędem ekspozycji – w Twoim przypadku braku i efektem przywiązania do własnych obserwacji i przekonań.
    Przykłady padły już w tej dyskusji , reklama stacjonarna, nieruchomości albo chociażby lokata bankowa. Dochód istnieje tylko – tak jak w innych dziedzinach są bardziej i mniej dochodowe. Mając 1 mln zł na lokacie 5% można skromnie żyć i np pisać książkę szkolić się itp. Mając np 3 mln zł można kupić Biedronkę, albo zrzucić się w 3 osoby i założyć spółkę która kupi taką Biedronkę. Umowa jest na 10 + 10 lat więc spokój jest a ROI 10% czyli całkiem godnie już można żyć. Osoba bardziej operatywna sama kupi ziemię pod market i z 2 mln zrobi pożytek. Samych marketów w Polsce jest ponad 3000 tys. a ile jest lokali usługowych i kamienic? Opcji jest sporo wbrew pozorom tylko nikt się z tym nie ujawnia w gazetach, portalach itp ….
    Aby uzbierać kapitał trzeba zarabiać, odkładać i mądrze inwestować. Większość woli wydawać i dlatego prawo Pareto trzyma się dobrze….

    • „Pokazujesz błędy poznawcze a sam w nie wpadasz. Mamy tu do czynienia z błędem ekspozycji – w Twoim przypadku braku i efektem przywiązania do własnych obserwacji i przekonań.”

      Paweł, nie ma czegoś takiego jak „błąd ekspozycji” w zakresie błędów poznawczych. Mamy „efekt częstej ekspozycji”, ale nijak nie pasuje on do tematu, bo to efekt polegający na tym, że im częściej się z czymś stykamy, tym bardziej to lubimy. Jak na razie zarzucasz więc błąd poznawczy, ale nie uzasadniasz tego trafnie.

      „Przykłady padły już w tej dyskusji , reklama stacjonarna, nieruchomości albo chociażby lokata bankowa.”

      Reklama stacjonarna – co jakiś czas musisz szukać kolejnych klientów i wtedy wykonujesz pracę, więc gdzie tu ta pasywność?

      Nieruchomości – ponownie, szukanie kolejnych klientów co jakiś czas. Remontowanie nieruchomości po wynajmie (co potrafi wymagać duuużo pracy). No i kwestia szczęścia, bo jak masz trudnego wynajmującego, to możesz mieć regularne przejścia i regularny czasopochłaniacz, a i wywalenie takiego najemcy nie raz nie jest takie łatwe.

      Lokata bankowa – realnie kwoty pieniędzy, które nie mają prawdziwego znaczenia. Jednak ludzi mających milion na koncie w gotówce mamy na tyle niewiele, że możemy takie wyliczenia wsadzić między bajki dla czytelników tego bloga. Ale nawet biorąc je „na twarz” – mając milion złotych na lokacie 5% (czyli de facto 4% – podatek Belki) możesz wprawdzie z tego skromnie żyć, ale ten milion przejadasz, bo tych 1-2% inflacji zżera kwotę początkową. Więc znów, pasywności tu niewiele, chyba, że bierzesz jako zysk 2% z miliona, kiedy to wychodzi Ci jakieś 1,5 tysiąca miesięcznie. Ok, jedna osoba jest w stanie z tego wyżyć, zwłaszcza jeśli posiada nieruchomość – ale to zwiększa jej majątek już co najmniej do 1,2 miliona (gotówka+niewielka nieruchomość) i dochodzimy do opcji które owszem, są prawdziwe – ale na poziomie majątku, na którym są absolutnie bezużyteczne dla czytelników tego bloga. Więc ok, masz rację na tym poziomie – jak masz milion złotych w banku (+ nieruchomość w której mieszkasz) to możesz mieć z tego jakiś przychód pasywny. Wielkości niskiej zusowskiej emerytury (w tym układzie czy powinniśmy Zus uznać za przychód pasywny ;) ?), ale jest. Jednak jako, że nie jest to sytuacja czytelników tego bloga, to rozważania na tym poziomie byłyby dla nich bezużyteczne, więc wyciąłem tą opcję z omówienia.

      Zakup marketów, Biedronek, itp. – oczywiście, że możesz z tą gotówką kupić. Ale jak Ci się wydaje, że „bycie właścicielem marketu” to przychód pasywny w którym nie musisz pracować i dbać o firmę, to, parafrazując Kamila Cebulskiego, modlę się za Ciebie, żebyś nigdy nie był właścicielem marketu. Bo szybko stracisz swoje 3 miliony.

      Nie dyskutuje z tym, że da się zarabiać na takich rzeczach jak nieruchomości (sam na nich zarabiam). Dyskutuje z tym, że nie jest to przychód PASYWNY. Zbudujesz ziemię pod market, wybudujesz, ok, super i co dalej? Samo się będzie kręciło? Czy jednak będzie potrzebny Twój nadzór, nawet jak wynajmiesz menadżera, bo ten może Cię najnormalniej wyrolować?

      • Paweł

        Co do błędów poznawczych rzeczywiście może źle się wyraziłem, ale uważam że jesteś wystawiony na zbytnią ekspozycję tematów, biznesów które się nie kręcą, a zbyt małą tych które są ok.

        Reklama stacjonarna, czy np. domek w górach pod wynajem – korzystasz z pośrednika, który zajmuje się pozyskiwaniem klienta. Ja np. mam kawałek ziemi i wynajmuję go agencji reklamowej, a oni tam postawili 2 banery i zarabiają na tym, a mnie płacą stałą opłatę za wynajem. Jestem w stanie wyobrazić sobie wiele osób które mają takie tematy w kilku miejscach i na „opłaty” zarabiają. Brylują w tym wspólnoty mieszkaniowe i spółdzielnie mieszkaniowe, ale jeśli ktoś ma nieruchomość w dobrym miejscu – trasa szybkiego ruchu, skrzyżowanie , centrum miasta….

        Budki pod kebaby, kioski kiedyś minikasyna – sprawdź jakie są ceny wynajmu takich miejsc- kosmos -z budki 10 m2 można wyciągnąć 3 a nawet 5 tys brutto – problem brak podaży nikt nie chce sprzedać kur które znoszą złote jaja – ale szukać warto

        Podobnie domek w górach czy nad morzem – są agencje które się zajmują wynajmem

        Lokaty – to nie są bajki zobacz ile jest oszczędności na lokatach globalnie w Polsce
        inną kwestią jest rentowność – o czym z resztą pisałem

        Biedronka – nie zrozumiałeś mnie – nie pisałem o operowaniu marketem a wynajmie operatorowi. Widać właśnie na tym przykładzie że w tym temacie nie masz zielonego pojęcia.
        Biedronka działa jako operator i nie jest w większości przypadków właścicielem nieruchomości, natomiast podpisuje z właścicielami długoterminowcze umowy ( 10+10 + 5 lat)
        Jesteś właścicielem miejsca i marketu ale nic nie robisz przez minimum 10 lat – umowa stała automatycznie przedłużana jeśli nie będzie wypowiedziana. Podobnie jest ze stacjami benzynowymi- ale tutaj ROI jest kosmiczny.

        Budowa marketu to zmniejszenie kwoty inwestycji. Markety poszukują miejsc cały czas – jeśli masz takie podpisujesz umowę i firma przez nich wskazana buduje na twojej działce market wg ich wymagań. Twoim bonusem jest jakieś 500-700 tys mniejsza inwestycja. Jedyną pracą jest znalezienie miejsca i załatwienie pozwoleń- następne 10+ 10+ 5 lat tylko wysyłasz faktury.

        Wiele osób ma mieszkania na wynajem niektórzy po kilka, mają też drogie własne nieruchomości. Zamiast tego lepiej jest zbudować stabilny dochód – nawet w kredycie a mieszkać tam gdzie taniej.

        Jeżeli przyjąć że 3 osoby zrzucają się po 1 mln zł i każda z tych osób dostaje miesięcznie 10 tys brutto dochodu to warto np wziąć kredyt inwestycyjny i odliczyć odsetki od dochodu.
        Przy takiej stopie maksymalny kredyt to 300 tys więc 700 trzeba odłożyć, odziedziczyć itp ale nawet po spłacie raty i zusu zostaje ci 4 tys na życie a jeśli wybierzesz wieś to wtedy wszystko się zgra. Mając taki dochód możesz pracować ale już nie musisz.

        Przedstawiając a raczej wkręcając przekonanie „DOCHÓD PASYWNY NIE ISTNIEJE” zamykasz czytelnikom swojego bloga opcje z których np. ja będąc w ich wieku bym skwapliwie skorzystał. Gdybym zaczął 15 lat temu byłbym o wiele dalej niż teraz – mało tego nie musiałem szukać okazji one same do mnie przychodziły ale odrzucałem je mając notabene wyższe wykształcenie ekonomiczne na flagowej uczelni w Warszawie :-D

        • „Co do błędów poznawczych rzeczywiście może źle się wyraziłem, ale uważam że jesteś wystawiony na zbytnią ekspozycję tematów, biznesów które się nie kręcą, a zbyt małą tych które są ok.”

          Niestety, wręcz przeciwnie. A szkoda, bo bym się mógł dużo więcej nauczyć z tej pierwszej grupy, ale naprawdę niełatwo jest znaleźć dużo informacji o nich. Propaganda sukcesu rulez ;)

          „Reklama stacjonarna, czy np. domek w górach pod wynajem – korzystasz z pośrednika, który zajmuje się pozyskiwaniem klienta. Ja np. mam kawałek ziemi i wynajmuję go agencji reklamowej, a oni tam postawili 2 banery i zarabiają na tym, a mnie płacą stałą opłatę za wynajem. Jestem w stanie wyobrazić sobie wiele osób które mają takie tematy w kilku miejscach i na „opłaty” zarabiają. Brylują w tym wspólnoty mieszkaniowe i spółdzielnie mieszkaniowe, ale jeśli ktoś ma nieruchomość w dobrym miejscu – trasa szybkiego ruchu, skrzyżowanie , centrum miasta….”

          Ok, dobry argument- tylko jaki procent czytelników tego bloga jest w takiej sytuacji lub ma prawdopodobieństwo w niej być? (Zakładając zakup ziemi inwestycyjny – po jakim okresie taka inwestycja by się zwróciła, by móc mówić o przychodzie pasywnym?

          „Podobnie domek w górach czy nad morzem – są agencje które się zajmują wynajmem”

          Remontem itp. również?

          „Lokaty – to nie są bajki zobacz ile jest oszczędności na lokatach globalnie w Polsce”

          Sprawdziłem, do tego się właśnie odnosiłem.

          „Biedronka – nie zrozumiałeś mnie – nie pisałem o operowaniu marketem a wynajmie operatorowi. Widać właśnie na tym przykładzie że w tym temacie nie masz zielonego pojęcia.
          Biedronka działa jako operator i nie jest w większości przypadków właścicielem nieruchomości, natomiast podpisuje z właścicielami długoterminowcze umowy ( 10+10 + 5 lat)
          Jesteś właścicielem miejsca i marketu ale nic nie robisz przez minimum 10 lat – umowa stała automatycznie przedłużana jeśli nie będzie wypowiedziana. Podobnie jest ze stacjami benzynowymi- ale tutaj ROI jest kosmiczny.”

          Ponownie – jak to się odnosi do typowego czytelnika bloga? :)

          „Wiele osób ma mieszkania na wynajem niektórzy po kilka, mają też drogie własne nieruchomości.”

          Sam mam takie i pisałem już dwukrotnie o wiążących się z tym obciążeniach, które oznaczają, że nie mówimy tu o prawdziwym przychodzie pasywnym. Zdajesz się zupełnie ignorować ten aspekt mojej wpowiezi.

          „Jeżeli przyjąć że 3 osoby zrzucają się po 1 mln zł i każda z tych osób dostaje miesięcznie 10 tys brutto dochodu to warto np wziąć kredyt inwestycyjny i odliczyć odsetki od dochodu.”

          10 tys brutto dochodu to 120 tys. rocznie, a więc 12% zwrotu z inwestycji – jeśli postulujesz, że przy takiej stopie zwrotu nie ma żadnego ryzyka, to musisz to lepiej wykazać. Jeśli jest ryzyko, to mówienie o przychodzie pasywnym jest chybione.

          „Przedstawiając a raczej wkręcając przekonanie „DOCHÓD PASYWNY NIE ISTNIEJE” zamykasz czytelnikom swojego bloga opcje z których np. ja będąc w ich wieku bym skwapliwie skorzystał. Gdybym zaczął 15 lat temu byłbym o wiele dalej niż teraz – mało tego nie musiałem szukać okazji one same do mnie przychodziły ale odrzucałem je mając notabene wyższe wykształcenie ekonomiczne na flagowej uczelni w Warszawie :-D ”

          Innymi słowy, jak rozumiem na razie nie jesteś na etapie miliona i życia z odsetek, tylko teoretyzujesz?

          • Paweł

            „Ok, dobry argument- tylko jaki procent czytelników tego bloga jest w takiej sytuacji lub ma prawdopodobieństwo w niej być? (Zakładając zakup ziemi inwestycyjny – po jakim okresie taka inwestycja by się zwróciła, by móc mówić o przychodzie pasywnym?”

            Ja się odnoszę do wkrętki „Dochód pasywny nie istnieje”, nie znam twoich czytelników ale statystycznie mają jakieś oszczędności, plany inwestycyjne albo myślą o tym jeżeli to czytają. Pod reklamę wystarczy skrawek ziemi albo można wykorzystać ścianę domu. Można też pogadać z sąsiadami jeżeli oni mają i np. podzielić się zyskiem. itp itd

            Większość ludzi z nadwyżką finansową tak naprawdę nie wie co z tym zrobić i idą w mieszkania – co w mojej opinii jest mało opłacalne- co zresztą sam podkreślasz – problemy remonty itp . Także odnoszę się do mieszkań – odradzam zakup, chyba że okazyjnie do dalszej odsprzedaży(licytacje itp) Być może w śród Twoich czytelników są przyszli menedżerowie, lekarze inżynierowie którzy za 5-10 lat będą mieli taką nadwyżkę i może już teraz warto pomyśleć co z nią zrobić

            Temat Biedronki- zamiast przyznać się do ignorancji odwracasz kota ogonem. Czytaj jak wyżej może za kilka lat niejeden z czytelników stanie przed taką szansą

            Ryzyko. Co ma ryzyko do pasywności dochodu. Na etacie masz ryzyko utraty pracy, w biznesie zmiany prawa uwarunkowań itp. Całe życie to jedno wielkie ryzyko…
            Jeżeli masz umowę podpisaną na czas określony – 10 lat to nie ma ryzyka – nie ma możliwości zerwania umowy. Oczywiście może być wojna itp itd ale to dotyczy każdej działalności, poza tym zawsze cegła może spaść Ci na głowę …

            Wcale nie teoretyzuję ale nie mam też potrzeby epatowania swoimi osiągnięciami bo wszystko zależy od kontekstu, dla jednych sukces dla innych na waciki . Spłacona inwestycja jest lepsza od niespłaconej , pieniądze pracujące są lepsze od leżących, ziemia tańsza jest lepsza od droższej w zakupie itp itd
            Inna sprawa ze apetyt rośnie …..

          • „Ja się odnoszę do wkrętki „Dochód pasywny nie istnieje”, nie znam twoich czytelników ale statystycznie mają jakieś oszczędności, plany inwestycyjne albo myślą o tym jeżeli to czytają. Pod reklamę wystarczy skrawek ziemi albo można wykorzystać ścianę domu. Można też pogadać z sąsiadami jeżeli oni mają i np. podzielić się zyskiem. itp itd”

            Są cztery wymiary komunikatu (Hayley): nadawca, odbiorca, treść i kontekst. Ty próbujesz właśnie zanegować wymiary drugi, odbiorcę, oraz czwarty, kontekst, mojego komunikatu. W kontekście i w odniesieniu do osób, dla których pisany był ten artykuł, to co rozumiane jest popularnie jako przychód pasywny nie jest bynajmniej przychodem pasywnym.

            „Temat Biedronki- zamiast przyznać się do ignorancji odwracasz kota ogonem.”

            Nope. Po prostu wskazuje Ci po raz kolejny na rzeczy, które ignorujesz uparcie w swoich wypowiedziach.

            „Ryzyko. Co ma ryzyko do pasywności dochodu. Na etacie masz ryzyko utraty pracy, w biznesie zmiany prawa uwarunkowań itp. Całe życie to jedno wielkie ryzyko…”

            I Ty mi zarzucasz odwracanie kota ogonem. Inwestycje wysokiego ryzyka z definicji nie klasyfikują się jako przychód pasywny, z tego banalnie prostego powodu, że musisz wykonywać pracę aby je nadzorować i ew. interweniować, bo inaczej nie będziesz miał żadnego przychodu i stracisz kapitał.

            „Wcale nie teoretyzuję ale nie mam też potrzeby epatowania swoimi osiągnięciami bo wszystko zależy od kontekstu, dla jednych sukces dla innych na waciki”

            Innymi słowy, teoretyzujesz, pisząc o skali, do której Ci daleko i de facto broniąc swoich fantazji. Zrozumiałe, ale utrudniające racjonalną dyskusję.

          • Paweł

            Skoro zarzucasz mi negowanie odbiorcy i kontekstu to opisz proszę konkretnie do kogo pisałeś. Jak napisałem nie mam wiedzy na temat Twoich czytelników pod kątem zarobków oszczędności itp ale uważam ze nawet młodym ludziom bez oszczędności warto pokazać ze jest inna droga poza etatem i własną działalnością.

            Biedronka – 1 mln złotych to wcale nie jest abstrakcyjna kwota – ludzie dostają np mieszkanie w spadku w Warszawie, albo biorą kredyt na podobne kwoty na mieszkania …. no ale Ty piszesz w takim razie do studentów….
            Nawet jednak jeżeli miałoby się pracować 20 lat na takie equity to warto potem dobrze to spożytkować zamiast wynajmować mieszkania….

            Ryzyko.
            „Inwestycje wysokiego ryzyka z definicji nie klasyfikują się jako przychód pasywny, z tego banalnie prostego powodu, że musisz wykonywać pracę aby je nadzorować i ew. interweniować, bo inaczej nie będziesz miał żadnego przychodu i stracisz kapitał.”

            1. Jaką masz definicję wysokiego ryzyka? Czy umowa na wynajem to jest wysokie ryzyko? 10 letnia?
            2. jaką pracę musisz wykonywać w takim przypadku? wystawianie faktur jest dla Ciebie a ciężkie ?
            3. Czyli jednak dochód pasywny istnieje…..? Co się na niego kwalifikuje?
            4. Pokaż mi jak w tym przypadku mogę stracić kapitał ?

            „Innymi słowy, teoretyzujesz, pisząc o skali, do której Ci daleko i de facto broniąc swoich fantazji. Zrozumiałe, ale utrudniające racjonalną dyskusję.”

            Tym mnie przekonałeś Artur , masz rację ja zostanę przy swoich fantazjach, a Ty przy racjonalnej dyskusji
            Dzięki pomogłeś mi

          • „Skoro zarzucasz mi negowanie odbiorcy i kontekstu to opisz proszę konkretnie do kogo pisałeś.”

            Proponuję zapoznać się z tym blogiem i zobaczyć dla kogo jest pisany przez komentowaniem :)

            „Biedronka – 1 mln złotych to wcale nie jest abstrakcyjna kwota – ludzie dostają np mieszkanie w spadku w Warszawie, albo biorą kredyt na podobne kwoty na mieszkania …. no ale Ty piszesz w takim razie do studentów….”

            Proponuję się zapoznać ze stołecznym rynkiem nieruchomości. Aby odziedziczyć mieszkanie o wartości miliona zł w Warszawie musiałoby to być ponad 100-metrowe mieszkanie w śródmieściu lub ponad 120 metrowe w innej dzielnicy (mowa o nowym budownictwie, oczywiście). Milion złotych to już raczej cena domku na Żoliborzu. (Pomijam kwestię problemów ze spieniężeniem takiego majątku – jest na nie obecnie niewielki popyt i ogromna podaż). W Polsce w 2002 mieliśmy ok. 100 tys. osób z majątkiem o wartości miliona lub więcej, niech będzie że obecnie jest ich 2x tyle i że wszyscy czynią swoimi spadkobiercami pojedyncze osoby i majątek nie ulega rozdrobnieniu. Nawet przy tak nierealistycznych założeniach szanse są wciąż skrajnie niewielkie, bo wszak wiele z tych osób ma jeszcze przed sobą wiele lat życia, więc w ciągu roku mielibyśmy ilu takich dziedziców? Milionowych kredytów mieliśmy w 2012, z tego co udało mi się znaleźć, niecałych 500. Więc, ponownie, prawdopodobieństwo dość niewielkie, za to opowieści nader rozległe…

            Aż mam takie skojarzenie jak z Tobą dyskutuję – zajmujesz się doradztwem finansowym? ;) Bo styl retoryki podobny.

            „1. Jaką masz definicję wysokiego ryzyka?”

            Ponawiam moją pierwotną uwagę, którą de facto zignorowałeś, a teraz próbujesz odwrócić kota ogonem Przypominam „10 tys brutto dochodu to 120 tys. rocznie, a więc 12% zwrotu z inwestycji – jeśli postulujesz, że przy takiej stopie zwrotu nie ma żadnego ryzyka, to musisz to lepiej wykazać. Jeśli jest ryzyko, to mówienie o przychodzie pasywnym jest chybione.”

            „2. jaką pracę musisz wykonywać w takim przypadku? wystawianie faktur jest dla Ciebie a ciężkie ?”

            J.W.

            „3. Czyli jednak dochód pasywny istnieje…..? Co się na niego kwalifikuje?”

            Precyzująć: „Nie kwalifikuje się do kryteriów przychodu pasywnego”. Więc nie, nie istnieje, kryteria są takie, że realistycznie nic się nie kwalifikuje.

            4. Pokaż mi jak w tym przypadku mogę stracić kapitał ?”

            JW.

            Poleciałeś z ogólnym przykładem, nie uzasadniłeś naciąganej stopy zwrotu, uciekając od konkretów, a teraz to ja mam Ci dowodzić? Sorry, zaczynamy od Ciebie :)

    • Mateusz Brykczyński

      Przykladowo bedac franczyzobiorca McD i wielu innych sieciowych restauracji musisz najpierw ukonczyc kilkuletni mocno upierdliwy kurs, ktory szczegolowo zapoznaje Cie z wszystkimi produktami i procedurami. Z tego, co wiem to chociazby w Zabce tez jest cos podobnego – w innych moge sie tylko domyslac, ale zgaduje, ze podobnie.

  • Tomek

    Miałem nie przyjemność działać w tym samym MLM-ie co Kacper Bisantz.Nie zarobiłem zbyt dużo, a straciłem wiele długoletnich znajomości.Warto żebyście o tym wiedzieli.Pieniądze zawsze można zarobić w inny sposób, relacje bardzo ciężko odbudować.

  • Piotr

    Słyszeliście może o czymś takim jak inwestowanie w grunty z dźwignią finansową? http://www.agrofortis.com/agrofortis/agrofortis3.html

    Tylko nie rozumiem jakim cudem działka może być moja jeśli nie włożyłem tych 30% wartości? Nawet jeśli jest moja to trzeba ją spłacać? i co za tym idzie, na jakiej podstawie mam otrzymać ten zysk za parę lat?

    Te informacje są z 2011 roku ale sama idea mnie ciekawi.

    • Paweł G.

      Jeśli coś wygląda na skomplikowane i pachnie szwindlem to zwykle nim jest. Amber Gold też oferował nie lada bogactwo:)

  • Michał Żółtowski

    Tak apropo dochodu pasywnego – najprostszy i w zasadzie niepodważalnym przykładem jest emerytura. Nie musisz robić absolutnie nic :)

    „„Podobnie domek w górach czy nad morzem – są agencje które się zajmują wynajmem”

    Remontem itp. również?”

    Tak. Znam przynajmniej dwie takie agencje, które w całości przejmują nieruchomość w dowolnym stanie i przygotowują ją do najmu i są odpowiedzialne za jej stan. Znam nawet jedną taką, która gwarantuje wysokość czynszu (bez względu na to czy wynajmie czy nie).

    Kiedyś robiłem produkty cyfrowe – grafiki itp. na sprzedaż. Porzuciłem to jakieś dwa lata temu. Do dziś się sprzedają i dochody są w miarę stabilne. Oczywiście serwis który pośredniczy bierze sporą prowizję, ale właśnie ten układ gwarantuje pasywność (ten sam sposób myślenia co przy agencjach nieruchomości).

    A teraz mój ogólny komentarz do powyższej dyskusji – mam wrażenie że wiele argumentów wynika z tego, że nie ustalono definicji dochodu pasywnego. Od tego zależy czy i w jakim wymiarze on istnieje. Jeżeli ja wykonuję jakąś pracę i zdarzy mi się rozchorować na tydzień, tak że nie będę pracować i to nie odbije mi się w ogóle na dochodach – to znaczy że zarabiam przynajmniej po części pasywnie.

    Albo idąc w drugą skrajność – bo nie można być bardziej pasywnym niż 2 metry pod ziemią – czy strumień pieniędzy dalej płynie mimo naszej śmierci? Tu nawet emerytura się nie kwalifikuje.

    Tak naprawdę wszystkim co poruszają ten temat chodzi o to żeby zarobić i się jak najmniej narobić, a dyskusja na temat istnienia pasywnego dochodu jest bardzo akademicka.

    Pozdrawiam :)

  • Tomasz

    Branża MLM generuje od wielu lat miliardowe zyski na całym świecie. Proponuję zebrac trochę więcej informacji, zanim się wystosuje taki post. Jak powiedział Lem: „Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu…” Znamy to? Większości ludzi, którym nie wyszło w MLM brakowało wytrwałości i tempa w działaniu. Słowem zabawny post Królu Arturze. Ale niektórzy muszą się dowartościowac. Pozdrawiam :)

    • Gratuluje wykazania, ze jesteś idiota i nie potrafisz czytać ze zrozumieniem (wg. kryteriów wskazanych w poście). Zapraszam do podjęcia dyskusji po przedstawieniu niezależnych badań w temacie :)

      • Paweł G.

        Arturze, w MLMie jak najbardziej można zarobić miliardy. Tylko, że te miliardy zgarniają właściciele, kilku pierwszych piramidkowiczów, a cała reszta ma figę z makiem :)