Co jakiś czas dostaje telefon lub mail z pytaniem, czy dałoby się rozmówcy w jakiś sposób usunąć wspomnienia. Najczęściej pytają o hipnotyczne usuwanie wspomnień, ale metoda ma dla nich mniejsze znaczenie. Istotne jest samo usunięcie wspomnienia.

Czy jest to możliwe?

memory

Często mówi się, że w psychologii standardową odpowiedzią na pytanie jest „to zależy”. To prawda – po prostu zwykle zadawane pytania są zbyt ogólne, by dało się na nie w prosty sposób odpowiedzieć. Niekiedy jednak pojawia się jeszcze lepsza odpowiedź: „Zadajesz złe pytanie.”

To, czy da się usuwać wspomnienia jest ciekawą kwestią i wrócimy do niej jeszcze w tym artykule. Jest jednak ważniejsze pytanie, które warto sobie zadać najpierw: „czy da się zobojętnić wspomnienia?”

Jest to po prostu kwestia doboru narzędzi do potrzeb.

Pomyśl o tym przez chwilę. Jeśli chcesz pozbyć się danego wspomnienia, to jest tak ze względu na emocje, które wywołuje. Gdyby tych emocji nie wywoływało, nie stanowiłoby problemu. Być może nie wierzysz teraz, że możesz mieć takie wspomnienie i nie mieć w tej kwestii żadnych emocji. Rozumiem to doskonale. Gdy coś jest w naszej głowie tak żywe i nasycone trudno nam sobie wyobrazić, że mogłoby być inaczej. Jest to jednak jak najbardziej możliwe i da się to uzyskać na wiele sposobów. Napiszę o nich zaraz trochę więcej. Zanim do tego jednak przejdziemy, chciałbym poświęcić chwilę „drugiej stronie medalu”, cenie, jaką musielibyśmy zapłacić, jeśli faktycznie udałoby się nam usunąć, a nie tylko zobojętnić dane wspomnienie.


Wspomnienie, które chcesz usunąć jest bardzo emocjonujące, prawda? Dlatego chcesz je usunąć. Zwykle w tej kategorii będą dwa rodzaje wspomnień:

1) przewlekłe doświadczenia, np. wspomnienia zakończonego związku

2) jednorazowe, intensywne doświadczenia, np. traumy.

Usuwając wspomnienia pierwszej kategorii stworzyłbyś sobie ogromną dziurę w swojej historii. Owszem, nie pamiętasz czasu spędzonego z partnerem/partnerką… Co oznacza, że nie pamiętasz o czym będą do Ciebie mówili wspólni znajomi… Niektórych w ogóle możesz nie rozpoznać na ulicy, bo w końcu poznałeś ich na wspólnym wypadzie z osobą, o której już nie pamiętasz… więc nie pamiętasz też wypadu. I tak dalej, i tak dalej. Usuwając jeden istotny element pamięci rozbiłbyś duży obszar swojego życia i próbował go później bezskutecznie pozbierać przez długie lata.

Druga kategoria nie niesie ze sobą zwykle takich konsekwencji, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Tyle tylko, że taka trauma zwykle przekłada się na zmianę życia doświadczonej osoby. Bez jej wspomnienia jako wyjaśnienia tej zmiany, możemy mieć powtórkę pierwszego scenariusza. Drugim istotnym problemem jest kwestia bezpieczeństwa. O ile trauma niekiedy ma miejsce całkowicie losowo – nagle samochód stracił przyczepność i uderzył w przystanek tuż obok Ciebie – o tyle często są jakieś czynniki ryzyka w zachowaniu ofiary, które zwiększyły szanse na takie doświadczenie. Nie chodzi tu pod żadnym pozorem o obwinianie ofiary, ale świadomość czynników ryzyka daje szanse na ich redukcje na przyszłość. Jeśli zapomnimy o doświadczeniu traumy, problem może się powtórzyć.

Jak widać, usuwanie wspomnień, nawet gdyby było możliwe, miałoby konsekwencje, o których warto pomyśleć.



Przerwa na reklamę ;)


Zbliża się koniec semestru/roku szkolnego? Chcesz wesprzeć w nauce siebie, lub swoich bliskich? 

Kurs Skuteczna Nauka, w 100% oparty na konkretnych, przebadanych rozwiązaniach, to prosty przepis na przyśpieszenie i usprawnienie procesu uczenia się. Tak, żeby ucząc się krócej zapamiętywać więcej. E-kurs dostępny na MindStore, tylko 79 zł za pełen program.


Wracamy do artykułu :)



Jak zobojętnić wspomnienia?

Realistyczną alternatywą do usuwania wspomnień jest ich zobojętnianie. Mam przez to na myśli takie przestawienie połączeń w mózgu, żeby przywoływane wspomnienie nie wywoływało żadnych reakcji emocjonalnych. Wiemy, że dana rzecz się doświadczyła, możemy na jej podstawie podejmować jakieś decyzje, ale nie cierpimy w związku z tymi wspomnieniami. Nie angażujemy się w nie uczuciowo. Są, wiemy o nich, ale nie rządzą naszym życiem i emocjami.

Metody uzyskania tego efektu są różne. Mamy cały szereg technik dysocjacyjnych, używanych w psychoterapii i coachingu, które spełniają ten efekt. Jest nieco narzędzi opierających się nie tyle na pracy z dysocjacją, co modyfikowaniem odbioru wspomnienia w toku jego rekonsolidacji (ponownego utrwalenia po przywołaniu). Są ostatnio bardzo ciekawe eksperymenty nad interwencjami chemicznymi, w których pacjenci otrzymują substancje zobojętniające, przywołują wspomnienia, a potem – gdy przywołują je ponownie bez tych substancji – emocje również ulegają osłabieniu. (Co istotne, samodzielne próby takiego wygaszania, np. przy użyciu alkoholu, nie będą raczej miały pozytywnych efektów, gdyż dostępne powszechnie „zobojętniacze” zniekształcają zbyt wiele innych procesów poznawczych i zaburzają ten proces.)

Dlaczego więc ludzie nie pytają o zobojętnienie wspomnień, tylko o ich usunięcie?

W mojej ocenie po prostu taka opcja nie przychodzi im do głowy. Nie wiedzą, że jest to możliwe, zakładają, że skoro mają jakieś wspomnienie, to jest ono wpisane „na twardo”. Nie wiedzą, że da się inaczej.


Czy da się usunąć wspomnienia?

No dobrze, a co z pierwotnym pytaniem? Znamy ryzyko i je akceptujemy. Chcemy usunąć wspomnienia. Hipnozą lub jakkolwiek inaczej. Czy to możliwe?

Według obecnego stanu wiedzy – raczej nie. Raczej, ponieważ jest jedne wyjątek – tyle, że ryzykowny i nieprecyzyjny. Pacjenci poddani terapii przy użyciu elektrowstrząsów mogą doświadczyć amnezji wstecznej, która – w obrębie kilku tygodni do miesięcy przed zabiegiem – może być trwała. Problem w tym, że nie wiemy jakie konkretnie wspomnienia zostaną zatarte, a jakie nie, proces jest więc dość ryzykowny.

Jeśli chodzi o narzędzia, które mogą się pojawić… Tu potencjał jest nieco szerszy. Być może wynajdziemy nowe formy terapii chemicznej, podobne do tych używanych w zobojętnianiu wspomnień. Drugim narzędziem o ciekawych możliwościach jest przezczaszkowa stymulacja magnetyczna (TMS). Być może kiedyś dojdziemy w niej do takiej precyzji, by móc odpowiednim impulsem elektromagnetycznym zablokować aktywację pewnych konkretnych neuronów i w ten sposób usunąć określone wspomnienie (lub przynajmniej uczynić je niedostępnym do przywołania). To jednak mocno futurystyczne wizje.

A co z hipnozą? Mamy przecież wiele popkulturowych reprezentacji hipnotycznej amnezji, mamy też osoby, które w trakcie sesji hipnotycznych faktycznie zapominają co miało miejsce na sesji. Cały problem sprowadza się do tego, że taka posthipnotyczna amnezja owszem, wydaje się być potwierdzona… Ale tylko w skali obejmującej to co działo się w samym stanie transu. Trwałe zapominanie traumatycznych wspomnień nie zostało, niestety, nigdzie potwierdzone.

Dlatego też, tym bardziej, warto się skupić na zobojętnianiu, a nie usuwaniu problematycznych wspomnień. Da to lepsze efekty i doprowadzi do zdrowszej sytuacji.



Tradycją jest już, że w okresie od Świąt do moich urodzin - 5-go stycznia - mamy na MindStore promocję. 

Tak jest i w tym roku. 30% na wszystko (niedługo będzie też okazja kupić kilka szkoleń otwartych zaplanowanych na 2019, tak stacjonarnych jak i webowych). Zapraszam!


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis