Czy da się odzyskać wspomnienia hipnozą?

Przeciętnie co półtorej miesiąca ktoś kontaktuje się ze mną z krótkim pytaniem. Czy da się odzyskać wspomnienia hipnozą? Czy mogę czymś wypełnić dziury w pamięci? Czy trans pomoże mi sobie przypomnieć?

Krótka odpowiedź: nie. Dłuższa: hipnozą nie, ale być może są inne narzędzia.

Temat hipnozy i wspomnień poruszałem już kilkakrotnie na blogu. (Czy da się wykasować wspomnienia hipnozą? , Mit wypartych wspomnień). Pomyślałem jednak, że przydałoby się takie krótkie podsumowanie kwestii odzyskiwania wspomnień, tak by domknąć całą tę sprawę. Zapewnić czytelnikom odpowiedni punkt odniesienia.


Jeśli chodzi o odzyskiwanie wspomnień hipnozą, to nie jest to dobry kierunek. Wbrew medialnym reprezentacjom rodem z „Mentalisty” czy podobnych seriali detektywistycznych, hipnotyzer ma raczej marne szanse na przywołanie prawdziwych wspomnień z danej sytuacji. Co gorsza, ma nader duże szanse na stworzenie fikcyjnych wspomnień dotyczących danej sytuacji. Wspomnień realistycznych i przekonujących – ale nieprawdziwych.

Kluczem jest tu zrozumienie, że nasza pamięć to tak naprawdę kilka oddzielnych procesów twórczych. Jednym takim procesem jest zapisywanie wspomnień – gdzie twórczym elementem jest to, jakie części wspomnienia zostaną zapisane, a jakie zostaną pozostawione do odtworzenia z kontekstu. Nasz mózg nie działa jak kamera wideo, nie zapisuje wszystkich elementów. Rejestruje jedynie kilka kluczowych, a pozostałe „dodaje” kontekstowo. (Ilustrują to ładnie eksperymenty, w którym ludzie muszą przypomnieć sobie pokoje, przez które przechodzili i dodają do nich stereotypowe, choć nieobecne elementy – np. kuchenkę w kuchni czy półkę z książkami w pokoju naukowca.)

Oddzielnym procesem twórczym jest przywoływanie wspomnień, w trakcie którego nie dość, że mózg generuje dużą część wspomnienia na nowo, ale zachodzi też dużo groźniejszy proces. Przywołane wspomnienie staje się tymczasowo elastyczne i może być utrwalone na nowo w zmodyfikowanej formie. Innymi słowy, im częściej coś sobie przypominasz, tym bardziej, prawdopodobnie, to zniekształcasz.

Hipnotyczne przywoływanie wspomnień jest formą takiego przypominania, ale bez jakościowej „podkładki” w formie uprzedniego wspomnienia. Innymi słowy, tak naprawdę tworzymy zwykle zupełnie nowe wspomnienie, które może, ale wcale nie musi pokrywać się z oryginalnym. Dzieje się tak zwłaszcza, jeśli osoba hipnotyzowana ulega mniej lub bardziej zwerbalizowanym oczekiwaniom (własnym, hipnotyzera lub osób trzecich). Np. zgłasza się do hipnotyzera człowiek chcący sprawdzić, czy jak zabalował podczas wieczoru kawalerskiego, to nie doszło do czegoś ze striptizerką. Człowiek ten ma ogólnie silne poczucie winy względem narzeczonej, z różnych przyczyn. Jest duża szansa, że podczas transu przywoła takie wspomnienie seksu ze striptizerką nawet, jeśli w rzeczywistości do niego nie doszło. Wspomnienie będzie pasowało do kontekstowego uczucia winy, które nosi w sobie ten człowiek.

Innymi słowy – hipnotyczne przywoływanie wspomnień to gra w rosyjską ruletkę. Zdecydowanie odradzam.


No dobrze, ale co w takim razie gdy chcesz po prostu sobie coś przypomnieć, a nijak nie jesteś tego w stanie zrobić?

Cóż, kluczowe pytanie brzmi, czy tam w ogóle jest jakiś ślad pamięciowy, czy doszło do utrwalenia wspomnienia. Niestety, tego nigdy nie wiemy. Jeśli Twoja uwaga była skierowana gdzieś indziej, np. myślałeś o pracy zamykając drzwi – to Twój mózg mógł nie zarejestrować czy i jak je zamknąłeś. Jeśli byłeś pod wpływem substancji psychoaktywnych – alkoholu, narkotyków, dopalaczy – mogły one zaburzyć proces formowania się wspomnień. Podobnie różne urazy i mikrourazy mózgu (np. w wyniku zderzeń z innymi graczami na boisku). Te wszystkie czynniki – jak również kilka innych – mogły doprowadzić do tego, że wspomnienie mogło w ogóle nie powstać. A z pustego i Freud nie przeanalizuje, czy jakoś tak ;) Nie ma wspomnienia, to nie ma jak go przywołać.


Jeśli jednak jakiś ślad jest, to są dwie sprawdzone metody, które mogą pomóc go aktywować.


Metoda pierwsza, stosowana niekiedy przez policję przy przesłuchiwaniu świadków, to próby przywołania na różne sposoby. Zamiast próbować sobie przypomnieć po kolei co się wydarzyło, zamieszaj trochę. Przywołuj, ale od końca. Albo od połowy. Przywołuj co się działo z inną osobą i przy okazji możesz przywołać siebie. Innymi słowy, postaraj się aktywować inne ścieżki do danego wspomnienia, niż tylko zwykłą, standardowo uruchamianą.


Druga metoda jest nieco bardziej złożona i sprowadza się do tego, że nasza pamięć działa kontekstowo. Jeśli zapamiętasz coś po alkoholu, łatwiej to przywołasz po alkoholu. Jeśli zapamiętasz coś nurkując, łatwiej to przywołasz nurkując. Innymi słowy, poboczne elementy takie jak miejsce, pora dnia, stan umysłu, muzyka, strój, towarzystwo, itp. wszystkie przyczyniają się do przywołania danego wspomnienia. Możesz więc starać się aktywować dane wspomnienie przez przywołanie jak najpełniej kontekstu, w jakim pierwotnie powstało. (Notabene, ten mechanizm też wykorzystuje policja, np. w ramach tzw. wizji lokalnej.)

Jeśli zapomniałeś gdzie schowałeś klucze, bo ganiałeś za czymś przed pracą, ubierz się w strój służbowy. Pochodź w podobnym tempie po domu. Jeśli leciało w tle wtedy radio, włącz radio. Dopiero wtedy staraj się przywołać jak potoczyła się dana sytuacja.

Jeśli urwał Ci się film na imprezie i nie pamiętasz jak się skończyła, ubierz się w podobny strój, wychyl kilka kolejek, puść podobną muzykę i dopiero próbuj sobie przywołać co się wydarzyło.

Metody te nie dają gwarancji przywołania wspomnień. Może ich po prostu nie być, albo mogą być i tak zbyt trudno dostępne. Dają jednak największe szanse na to. A jednocześnie chronią przed przywołaniem realistycznej fantazji zamiast wspomnienia.



Jeszcze tylko kilka dni zostało na skorzystanie z przedpłaty na wiosennego Praktyka Beyond NLP! 17-25 marca 2018, Warszawa, 9 dni intensywnej pracy nad sobą. Więcej informacji znajdziesz TUTAJ


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Piotr Bekier

    Ciekawe jak to jest z osobami które zapierają się że byli kimś ważnym w poprzednim życiu. W sensie podejrzewam że większość z nich łże dla rozgłosu ale ciekawe czy zdarzają się przypadki gdzie ani choroba psychiczna ani kłamstwo nie odpowiadają za słowa takiej osoby? Czy wytworzenie się fałszywego doświadczenia chociażby właśnie przez hipnozę mogłoby spowodować zaparcie się w takim przekonaniu

    • Tak, oczywiście, choćby u małych dzieci częsty wzorzec (niekoniecznie bycia kimś w przeszłym wcieleniu, różnych odlotów).

      Dla mnie nr. 1 argumentem przeciw pamiętaniu przeszłych wcieleń są otakukini :) Jeśli przyjmiesz a, musisz przyjąć b, zaś b jest zbyt absurdalne :D

      • Piotr Bekier

        Rozumiem że chodzi ci o otaku czy to jeszcze coś innego? :D bo choć interesuje się anime to w terminologi fachowej szalenie Głupi :P.

        • Heh, witaj w jednym z naprawdę walniętych obszarów internetu…

          Jest taka grupka jak ludzie wierzący, że są czyimś kolejnym wcieleniem… W sumie nie wiem jaką mają nazwę wspólną ;)

          Jej (niewielką) podgrupką są otherkini, czyli ludkowie wierzący, że są kolejnym wcieleniem… smoka. Albo elfa… Albo wampira. Albo innej fantastycznej postaci… Z naszego lub innego wymiaru.

          A niewielką podgrupką otherkinów są otakukini. Czyli ludkowie wierzący, że są kolejnym wcieleniem… Luke’a Skywalkera. Albo Alucarda z Hellsing. Albo Cyphera w tej wersji Matrixa, w której to Cypher był prawdziwym wybrańcem i zabił Neo i zbawił ludzkość. Albo wszystkich powyższych i jeszcze paru.

          Bo wiesz, skoro są alternatywne wymiary, to gdzieś matrix był prawdą i dusza z tego wymiaru mogła się reinkarnować w naszym i oto jest otakukin :D

          Internet to studnia bez dna powalenia…

          • Piotr Bekier

            Mózg mi eksplodował w wypływa z niego tęcza. Dzisiaj widziałem wywiad w telewizji kolesie który zrobił sobie różne ryzykowne operacje plastyczne by wyglądać jak elf… Tak a pro po.

            Ciekawy jestem jaki jest średni żywot takiego „Alucarda” w naszej rzeczywistości :D ? Albo jak tłumaczy sobie taki Luke brak swojej mocy… Czekaj chyba zaczynam rozumieć przecież oni znajdują się teraz w innej rzeczywistości :D wiec nie mają już swoich mocy

          • Mają najważniejszą moc – wyjątkowości. :D

          • Piotr Bekier

            Przez tą wyjątkowość mam ochotę dowiedzieć się więcej. Nie wiesz może czy nie ma jakiejś polskiej strony na ten temat ? Jak wpisałem otakukin to nic po polsku nie wyszukało… A z językiem angielskim trochę kuleje

          • Niestety :(

          • Piotr Bekier

            szkoda :(, będę musiał w końcu nauczyć się angielskiego bo mnie chyba omija bardzo dobry kawałek internetu :D

  • Adam314

    Co ciekawe, przywoływanie kontekstowe można wykorzystać w praktyce. Jesli nie chcę jutro rano zapomnieć zabrać z lodówki drugiego śniadania to po przyszykowaniu kanapki na jutro na chwilę biorę ją do ręki i staję przed drzwiami tak, jakbym wychodził z domu. Rano kanapka sama mi się przypomni. :)

  • Konrad

    Arturze czy moglbys polecic jakies ksiazki na temat hipnozy, najlepiej po polsku?

    • Niestety niezbyt. Popytaj Michała Cieślakowskiego może.

  • Krzysztof

    A w jaki sposób można zapamiętywać wydarzenia, aby wspomnienia nie były potem (za bardzo) zniekształcone? Tzn. jak zminimalizować wpływ tych czynników, które zniekształcają wspomnienia?

    • Piotr Bekier

      Przestań je wspominać :D bo za każdym razem gdy to robisz może dość do takiego zniekształcenia. Innymi słowy nie ma raczej ucieczki od tego…
      Mógłbyś zapisywać najważniejsze wydarzenia w pamiętniku i po prostu do nich wracać, ale zapiski musiałbyś chyba robić podczas takiego wydarzenia żeby właśnie ograniczyć rekonsolidacje

      • Piotr doskonale to podsumował :)

        • Krzysztof

          W Średniowieczu „summa” oznaczało dzieło obejmujące całą wiedzę z danej dziedziny. Z tego punktu widzenia, trudno nazwać podsumowaniem tę krótką uwagę :)

          Napisałem „zminimalizować wpływ”, a nie „zlikwidować wpływ”. Może jednak dałoby się coś zrobić, żeby pamięć raczej pamiętała niż tworzyła? W końcu są ludzie o tzw. fotograficznej pamięci, niekoniecznie sawanci.

          • Pamięć fotograficzna to w dużej mierze fikcja – przy weryfikacji takie osoby (zwykle synesteci, co ułatwia kodowanie) mają równie zniekształcone wspomnienia jak inni.

            Niestety najlepszym rozwiązaniem wynikającym z badań jest właśnie ograniczenie przywoływania danych wspomnień. Okrutny paradoks.