Czy coachowie potrzebują wiedzy psychologicznej?

Dr. hab. Mirosława Huflejt-Łukasik znam jeszcze z lat studenckich na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, miałem z nią m.in. zajęcia z etyki w ramach programu specjalizacji psychoterapeutycznej. Ponieważ na Psychologii UW startują niedługo studia podyplomowe, które w mojej ocenie przydałyby się bardzo wielu coachom – psychologia w coachingu – pomyślałem, że warto z nią porozmawiać o tej kwestii i o tym co psychologia może dać w coachingu.

Artur Król: Ponieważ będziemy mówili o temacie „psychologii dla coachów” jako kierunku studiów, zacznijmy może od podstawowej kwestii – po co coachom w ogóle psychologia? Jasne, ja mam jakieś swoje spojrzenie na temat i jak najbardziej cenię taką wiedzę, ale gdy rozmawiam z niektórymi coachami, to słyszę „ja mam szkołę coachingu, wiem co mam wiedzieć, nie potrzebuję jakichś badań psychologicznych, mi klienci pokazują co działa.” Czemu wg Ciebie coachowie mogliby w ogóle potrzebować psychologii?


Mirosława Huflejt-Łukasik: Nie wyobrażam sobie, żeby w szkoleniu coachingowym, choć w pewnym zakresie, wiedza psychologiczna się nie pojawiała. Powinno się odwoływać do podstaw psychologicznych choćby ucząc technik, wyjaśniając jak dana technologia działa, dlaczego działa. Wszak coaching to pomoc  psychologiczna, choć jako zawód otwarty często jest wykonywany nie tylko przez psychologów.

To pytanie jest zatem dla mnie trudne, bo ja w ogóle nie wyobrażam sobie zawodu coacha bez psychologicznego zrozumienia tego, dlaczego robisz akurat dane rzeczy, czemu coś służy.

Nawet to, czemu niektóre techniki przeprowadzasz prosząc  ludzi, żeby stanęli na kartkach ułożonych na podłodze, a część technik przeprowadzasz używając małych karteczek na stole. Jest różnica? Oczywiście, że tak. Tu i tu jest odmienny proces. Jeżeli wędrujesz po dużych kartkach w przestrzeni aktywujesz maksymalnie asocjację, czyli emocje, stawiasz osobę w pozycji aktora (termin z obszaru psychologii społecznej). Jeśli kładziesz małe karteczki na stole po części uruchamiasz pozycję aktora, czyli emocje, odczucia, ale też jesteś w stanie wejść w pozycję obserwatora, możesz podsumować i analizować daną sytuację. Jeśli nie wiesz, że decydując się na dany sposób pracy przeprowadzasz człowieka bliżej emocji lub dalej od nich, to jak możesz prowadzić proces?

Być może odpowiedzią na twoje pytanie jest to, że część coachów jest nieefektywna, bo nie za bardzo wie, co robi. Jeśli chcesz prowadzić faktycznie coaching – metodę psychologiczną, bazująca na procesie – to potrzebujesz ten proces widzieć i rozumieć, i wiedza psychologiczna jest do tego niezbędna.


Artur Król: Jeden z moich znajomych zwykł mawiać, że wielu coachów pracuje metodą „kupy o ścianę” – rzuca technikami w klienta i patrzy co się przyklei, co zadziała.


Mirosława Huflejt-Łukasik: Dobra metafora, choć chyba takie metafory mogą nieco ludzi zniechęcać. Z drugiej strony wielu osób nie trzeba zachęcać do uczenia się dalej, bo mają niedosyt. Pomysł na te studia wziął się z tego, że część osób po kursach coachingowych mówiło nam, że potrzebuje takiego szkolenia, że potrzebują lepiej zrozumieć procesy w coachingu, funkcjonowaniu ludzi.

Kiedy uczysz ludzi, na początku uczysz kroków techniki. Na kolejnych etapach uczysz ludzi elementów procesu. I proces jest ważniejszy niż technika, niż to czy podążasz za jej krokami. W ramach studiów  coachingowych przeprowadzamy ewaluację sesji coachingowych i na tym etapie, gdy widzę ludzi podczas pracy, kiedy oni już rozumieją proces, to jestem dumna. Gdy jesteś dobrze nauczony zawodu, to nie ma znaczenia czy to jest twój pierwszy, piąty czy trzydziesty klient, Twoja praca jest równie dobra. (Oczywiście, są przewagi przychodzące z doświadczeniem, ale one pojawiają się w innych momentach pracy coacha, np. rozumienie uwikłań systemowych.) Jeśli były nieliczne kłopoty w tych pierwszych sesjach coachingowych, to właśnie wtedy, gdy ktoś wyćwiczył technikę, czy schemat zadawania pytań, i podążał za tym, zamiast skupić się na procesie i słuchać uważnie klienta.

To jest ten najważniejszy moment w mojej ocenie w stawaniu się profesjonalnym coachem, gdy ludzie zaczynają myśleć o procesie.


Artur Król: „Dlaczego coś działa, co jest pod spodem?” Niestety, mam wrażenie, że duża część coachów o tym nie myśli, dlaczego zadać akurat takie pytanie.


Mirosława Huflejt-Łukasik: Kiedy uczę ludzi, sporo uwagi poświęcam także  na rozróżnienia między metodami. Sam coaching jest taką metodą, którą można łączyć z różnymi rolami zawodowymi, tylko trzeba wiedzieć z jaką rolą można łączyć i w jaki sposób.

Dla coacha jest też ważne, by odróżnić, czy klient potrzebuje coachingu, czy psychoterapii. Możesz poprowadzić coaching pod hasłem psychoterapii i klient z tego skorzysta w jakiś sposób i tak, natomiast nie da się poprowadzić psychoterapii pod hasłem coachingu. W tym sensie, że jeśli ktoś rzeczywiście potrzebuje psychoterapii, to coaching nie zadziała, to są naprawdę inne metody. Musiałam nauczyć się jak uczyć rozpoznawać różnice, a jest to w miarę trudne.


Artur Król: Kiedy mówiłaś o tej kwestii różnic między doświadczonymi i niedoświadczonymi coachami, przypomniało mi się badanie przywoływane przez Ericssona w temacie celowego ćwiczenia, gdy wskazywał, że lekarze tuż po studiach często mają lepsze wyniki niż lekarze z wieloma latami doświadczenia. Za jednym wyjątkiem – chirurgów. Bo większość lekarzy nie ma bezpośrednich informacji zwrotnych co do swoich wyników. Wydaje mi się, że podobnie jest z coachami, często ludzie nie mają jak sprawdzić czy to co robią działa. Czasem klient może wyjść niezadowolony choć proces „zaskoczył” lub odwrotnie, wyjść rozpromieniony i przekonany o zmianie, choć żadnej realnej zmiany nie było.


Mirosława Huflejt-Łukasik:Chirurg w trakcie operacji nie jest w relacji komunikowania się z pacjentem, więc może to jest ta różnica. W zawodach, w których kluczowy jest kontakt z klientem, rozmowa, otwartość, nie myślenie schematami, tylko widzenie każdej osoby jako unikalnej,  jest niezbędne. Każdy klient wymaga innego, nowego sposób pracy. Istotnym czynnikiem skutecznego nabywania kompetencji coacha jest też spójność programu nauki. Bywa bardzo mylące, kiedy ktoś opanowuje nowe kompetencje, a każdy z nauczycieli przekazuje inne, sprzeczne treści i spojrzenie na model pracy, lepiej jeśli – mimo naturalnych różnic – tworzą jeden przekaz.


Artur Król: Gdybyś miała wskazać czego najczęściej nie wiedzą coachowie, jedna-dwie najważniejsze rzeczy, które powinny wiedzieć.


Mirosława Huflejt-Łukasik: Trudne zadajesz pytania.


Artur Król: Ej, dyskusja dwóch coachów, muszą być trudne pytania.


Mirosława Huflejt-Łukasik: Czego ludzie nie wiedzą? Tak jak już wspominałam, często nie wiedzą czemu coś robią, co jest pod spodem ich działań, technik, pytań. Mają dobre intuicje, ale nie wiedzą jak je odkodować. Mogą nie dostrzegać znaczenia rzeczy, które wydają się drobne, ale wcale drobnymi nie są. Np. kwestia kontraktu indywidualnego w coachingu, czy przygotowania projektu w organizacji. Jeśli nie znasz znaczenia i roli takich kwestii, możesz samemu sabotować proces coachingu, a takich drobnych min, kiedy nie rozumiesz, jaki tam jest aspekt psychologiczny, jest bardzo wiele. Jeśli pracujesz z organizacją i nie wiesz, jakie procesy społeczne działają w systemach, jakie mogą być potencjalne  konflikty, to nie jesteś w stanie prowadzić skutecznie procesu coachingu. Jeśli tego nie rozumiesz, sam sobie storpedujesz pracę na starcie. Albo np. jak uczysz zasad etycznych. Czy na zasadzie dekalogu, to wolno, a tego nie, czy na zasadzie prawidłowości psychologicznej, jak np. to, że jeśli zaprzyjaźnisz się z klientem to zmienić to może podejście klienta, jego gotowość do pracy, odbiór Ciebie w roli coacha. Jeśli tego nie rozumiesz, nie pomożesz, albo wręcz możesz zaszkodzić.

Może najważniejsza rzecz, jak teraz myślę – gdyby coachowie uczyli się psychologii, to sami by reagowali, potrafili ocenić zawartość danego tekstu  i pisali rzeczy prawidłowe merytorycznie. Mnie naprawdę czasem przerażają teksty, które czytam i twierdzenia, na jakie ludzie się powołują. Jeśli nie rozumiesz czegoś i używasz haseł z nauki, które traktujesz jako pustą wydmuszkę, to ja się czasem zaczynam wstydzić, że jestem coachem. Najgorsze są niektóre zbitki reklamowe, które wprowadzają ludzi w błąd po prostu.


Artur Król: A to jest problem, bo jak ktoś rozczaruje się na coachu, to zniechęci się nie do tego coacha, tylko do całego coachingu.


Mirosława Huflejt-Łukasik: Niestety tak.


Artur Król: Oprócz psychologii w praktyce uczysz też na innych studiach, m.in. uczysz swojej metody Multi Level Coaching. Czym się odróżnia od innych struktur coachingowych?

Mirosława Huflejt-Łukasik: Jedną z pierwszych rzeczy, które sobie uświadomiliśmy, które odróżniają nasz sposób pracy  od innych modeli jest to, że korzystamy z wiedzy psychologicznej w tym, co robimy. Kiedy korzystamy z określonych technik, np. poznawczo-behawioralnych czy z obszaru NLP, to wiemy jaka prawidłowość psychologiczna za nimi stoi i rozumiemy, co się dzieje w trakcie procesu, a nie tylko używamy technik. Podobnie, gdy uczymy ludzi, to przekazujemy im to zrozumienie. Często mówię, że gdy rozumiesz, jak coś działa, to będziesz mógł stworzyć coś nowego. Natomiast jeśli tylko nauczysz się, to będziesz powtarzać procedury i nigdy nie będziesz w tym dobry, bo każdy klient jest inny i potrzebuje innego podejścia.

Druga duża różnica – wiem, że teraz już to się zmieniło, ale w początkach powstawania szkół coachingowych w Polsce, inne szkoły uczyły pracy tylko na jednym-dwóch poziomach, nie brały pod uwagę całego systemu, jakim jest osoba. Wielopoziomowość, ten Multi-Level w nazwie dotyczy tych różnych poziomów, z którymi pracujemy razem z klientem. Początkiem powstania nazwy było zatem wskazanie tego, że są różne poziomy funkcjonowania osoby, i są systemy społeczne, w których funkcjonuje osoba (rodzinny, zawodowy). Musisz być tego świadomy w pracy z klientem oraz odpowiednio dobrać sposób pracy.

To studia może zostały nieco niefortunnie nazwane, bo one nazywają się „Coaching w organizacji”, natomiast skierowane są zarówno do osób chcących pracować z organizacjami, jak i z klientami indywidualnymi. Pierwotnie celowaliśmy ze studiami w grupę osób z HR, bo w tym czasie startowały duże projekty coachingowe w organizacjach, a dziś wiesz kto do nas najczęściej przychodzi?


Artur Król:  Coachowie indywidualni?


Mirosława Huflejt-Łukasik: Menadżerowie, którzy chcą z tego korzystać by lepiej pracować ze swoimi ludźmi i usprawniać swoją pracę.

Może dla podsumowania naszej rozmowy, jeśli udało mi się zachęcić do uczenia się coachingu w podejściu MLC, oraz do studiowania, to tylko doprecyzuję: studia „Coaching w organizacji” są dla osób, które chcą nauczyć się tego zawodu, i dodatkowo chcą się specjalizować w wykorzystaniu coachingu w organizacji.

Studia „Psychologia w coachingu” skierowane są do osób, które posiadają certyfikat coacha, a chcą zwiększyć wiedzę psychologiczną i poznać zaawansowane narzędzia pracy coacha. Wykłady z psychologii prowadzą  naukowcy – autorytety w danym obszarze psychologii, a podczas warsztatów uczą naukowcy-praktycy coachingu. Kieruję tymi studiami i będę w ramach nich prowadzić zajęcia, a mimo to wybieram się na wykłady z tych obszarów nauki, którymi na co dzień sama się nie zajmuję, i bardzo zachęcam coachów, a szczególnie tych, którzy uczą innych coachingu, do udziału w tych studiach.   .


Kierunki studiów podyplomowych wspomniane w wywiadzie:

Psychologia w coachingu

Coaching w organizacji



Lean Mind Experience - kurs, który zapewni Ci narzędzia do niezwykle głębokiego rozwoju. Dziewięć intensywnych dni, trzy zjazdy rozwojowe, poświęcone Twoim relacjom, skutecznemu działaniu i świadomości emocjonalnej. Nasycony praktycznymi rozwiązaniami, skupiony na tym, co buduje w Twoim życiu realną, codzienną wartość. Esencja ponad dziesięciolecia pracy nad skutecznym rozwojem. Pierwszy zjazd rozpoczyna się już 21 września! 


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis