Anty-Guru

Cykl Anty-Guru ma na celu przeciwdziałanie patologiom powszechnym w świecie rozwoju osobistego.

Anty-Guru – zapowiedź cyklu

Robert Kiyosaki

Donald Trump

Osho

Frank Kern

Tony Robbins

James Arthur Ray

Anty-Guru: Krzysztof Kanciarz, czyli nieco obserwacji n.t. reakcji na cykl anty-guru :)

Richard Bandler

Byron Katie

Roger Hamilton i Dynamiki Bogactwa

Anty-Guru: Próba podsumowania

Anty-Guru: Artur Król

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
  • Aniołek

    Artur, ok. Co lub kogo, za wyjątkiem oczywiście siebie, proponujesz w zamian?

  • Cyprian

    Mam pytanie – jak to w ogóle jest, że nagle pojawia się guru ze swoimi gadkami i przekonuje innych, nie wiem czy jestem normalny czy super inteligentny ale mnie te wszystkie gadki przypominają dobrze napisany spam komputerowy i nic więcej. Pierwszy lepszy sprzedawca powinien zauważyć w sposobie mówienia oraz zachowaniu różne techniki, których się uczy na (prawdziwych) szkoleniach dla sprzedawców i to już powinno budzić podejrzenia. Jak to działa że ludzie dają z siebie robić wała?

    A pytam dlatego, że mój kumpel się w to wciągnął i nic do niego nie dociera.

  • Guest

    Hej, jak to jest, że nagle pojawia się jakiś guru, który coś sprzedaje i nagle go ludzie zaczynają słuchać, mimo że wiedzą, że on ciągle tylko sprzedaje? Przecież to pachnie wałem i brzmi jak słabej jakości spam komputerowy.

    I mam też pytanie, jak wyleczyć mojego kumpla z takich badziewi, żeby zamiast włazić w pułapki szkoleniowe wziął się za siebie, ogarnął i sam zaczął coś robić zamiast robić z siebie debila i dawać się manipulować.

  • Cyprian

    Hej, jak to jest, że nagle pojawia się jakiś guru, który coś sprzedaje i nagle go ludzie zaczynają słuchać, mimo że wiedzą, że on będzie chciał coś im sprzedać?

    Przecież to pachnie wałem i brzmi jak słabej jakości spam komputerowy. Konkretnie mi chodzi o Robbinsa i mojego kumpla który własnie jest po wykładzie, czuje moc i moim zdaniem robi z siebie debila, bo jak wyjdzie, to jego problemy życiwoe tylko zmienią nazwę, na problem Robbinsa.

    I teraz szczerze – ale bez obrazy, ale jak widzę ile kasujesz za podobne usługi, to pasujesz mi do tej samej zasady, tylko że np. robiąc antyreklamę Robbinsowi i kilku innym gościom próbujesz się wybić i znajdujesz swoją niszę której oferujesz parę godzin gadki za 800zł(obyś zarabiał jak najwięcej, ja po prostu nie lubię ludzi z Twojej branży).

    Może ja po prostu nie potrzebuję trenera, ale spróbuj mnie przekonać bo dla mnie póki co każdy changemaker to jak różdżkarz gadający o energii i ściekach wodnych. Nie ma czegoś takiego jak changemaking, jest tylko wymiana jakiegoś kompleksu na kompleks słuchania guru, co oznacza, że w dalszym ciągu człowiek jest niesamodzielny.

    Pozdrawiam,

    Cyprian Gepfert – programista

    • Prośba – wyedytuj posta by zawrzeć myśli z poprzednich gościnnych, tak by można je było wyciąć, nie ma co zaśmiecać wątku.

      Czemu ludzie szukają guru? Parę artykułów w temacie na blogu jest – bo szukają prostych rozwiązań.

      Co do przekonywania – przejrzyj tego bloga, zobacz co tu jest i jakie mam podejście i zobacz czy Ci pasuje. O energii i ściekach tu za wiele nie znajdziesz, chyba, że ironicznie :) Jednocześnie nie mam zamiaru się bawić w gierkę (bo to jest gierka, czy zamierzona, czy nie) p.t. „przekonaj mnie, choć może nie potrzebuję trenera”. Nie pracuję z ludźmi, którzy nie widza potrzeby konkretnej pracy nad sobą, bo niewątpliwie 800 zł to deczko za dużo za pogawędkę o niczym. Dlatego pracuję z osobami mającymi konkretne cele do osiągnięcia/problemy do przepracowania.Jeśli coś widzisz w temacie, daj znać, natomiast „rozwój dla rozwoju” to niewątpliwie bezsens i sam do niego zniechęcam. Rozwój, changework, itp. zawsze ma być narzędziem do celu.

      • Cyprian

        Spoko – z tym „przekonaj mnie” przesadziłem i sorki za bałagan z postem. Natomiast chodzi mi o to żeby „odratować kumpla” który się dał w te pułapki szkoleniowe złapać. jeśli znasz jakieś materiały albo sposób w jaki docierać do ludzi to o to chciałem zapytać :)

        Cyprian

        • Generalnie jest duże ryzyko, że jak zaczniesz go przekonywać i wejdziecie w dyskusję, to sam siebie przekona do jeszcze głębszej wiary w ten odlot, broniąc go. Potencjalną, choć ryzykowną opcją jest pojechanie na „ultrazapalonego”, przebicie go wielokrotne w jego wkręcie – tak, żeby to Ciebie zaczął uspokajać. Dysonans poznawczy, ten sam który umocniłby go w „wierze” przy jej obronie, sprawi, że po takim działaniu sam się zniechęci.

  • Pat

    Tytul artykulu to szkodliwosc osob ktore dzialania sa patologiczne lub szkodliwe. Niewiem jak mozna wcisnac do tej szuflady Anthony Robinsa czy tez Osho. A co apropo Deepaka Chopry? Ja dzieki tym ludziom wyleczyl sie ze stresu i ciaglego przejmowania sie wszystkim. Czy pan panie Arturze praktykowal kiedys medytacje, czy pana celem nie jest po prostu bycie ponad i zaspokojenie tym swojego ego bo cos mi sie tak wydaje sledzac pana komentarze. Niedlugo siegne po pana ksiazke, ale nie przekonal mnie pan podajac linki do wikipedii. I wcale nie chce byc przekonany

    • Bardzo łatwo można do tej szuflady wcisnąć Robbinsa czy Osho – bo szerzą patologię. Choopra bardziej klasyfikuje się do kategorii fake guru – promuje bezwartościowy szajs przemieszany ze stekiem bzdur, ale przynajmniej nie krzywdzi ludzi na tą skalę na jaką bohaterowie tego cyklu.

      Jeśli zaś chodzi o mój cel, to jest on dość prosty – promocja tego, co w rozwoju jest faktycznie skuteczne i pomaga ludziom. Połączona z czyszczeniem rozwoju z patologii, które te niezwykle wartościowe rzeczy potrafią niestety przykryć.

      Co do medytacji – jeśli masz na myśli mindfulness/uważność praktykowałem, nawet jestem po kursie z wykorzystania tejże w kontekście terapii. IMO narzędzia uzyskiwania uptime pochodzące np. z impro są nieporównywalnie bardziej wydajne.

      Co do tego, że nie chcesz być przekonany – cóż, niewątpliwie życie w krainie fantazji jest przyjemne. Tylko niestety mało zdrowe.

  • Konrad

    Warto dodać do tej dyskusji T Harva Ekera który również stosuje platform selling na swoich seminariach, co prawda jeśli ktoś ma ochotę rozwijać się dalej nie można mu tego zabronić.
    Rok temu byłem na seminarium millionaire mind intensive i trzeba powiedzieć że za tą cenę było wszystko okej ale podczas trzech dni seminarium było bardzo dużo sprzedaży.
    W tym jeden kurs „never work again” kurs był dość drogi kosztował ponad 6000 złotych I z założenia miał uczeć jak osiągać dochody pasywne a tak naprawde na kursie na scenie występowali ludzie którzy osiągają dochody pasywne i po każdej prezentacji można było kupić u nich kolejny kurs i tak przez wszystkie dni seminarium.
    Żadnej konkretnej wiedzy.

    Cały cykl anty guru oceniam bardzo pozytywnie ponieważ większość tak zwanych „prawdziwych wyznawców” nigdy nie powie nic złego na temat swojego guru warto wiec czasem poczytać wnioski za i przeciw poczym samemu wyciągnąć wnioski.
    Pozdrawiam

    • Jeśli kurs nie realizował zapowiedzi, to masz podstawy do żądania zwrotu pieniędzy zgodnie z prawami konsumenta.

  • Tomek

    Szkoda, że nie ma Pan formularza kontaktowego na stronie. Chciałem Panu coś wysłać. Nie wiem, czy Pan zauważył, ale polski guru Maj Gad właśnie przekroczył swój kolejny próg facebookowej podłości i posługuje się śmiercią 14-latka, by indoktrynować ludzi na model anty-hejtingowy. Widać zrobi wszystko, żeby blogi takie jak diligito i Pański uznano za szkodliwe. Zapytałem go tam, czy podjąłby się tego tematu, gdyby nie fala hejtu jaka na niego spływa ze względu na jego manipulacje i oszustwa, ale zapewne komentarz zostanie szybko skasowany przez panów pijarowcuf.

    Oto link: https://www.facebook.com/mateuszgrzesiak/photos/a.110072662396222.9322.109501372453351/842444812492333/?type=1&theater

  • pogo

    Znowu tu trafiłem…..o rany :) Tak się zastanawiam dlaczego na Twojej stronie znajduje się krytyka samych zagranicznych guru, którzy nawet nie wiedzą o Twoim istnieniu. W Polsce jest wielu znanych „guru” mniej lub bardziej podobnych do ich zagranicznych kolegów. Dlaczego nie zajmiesz się ich krytyką ? Czyżby chodziło o obawę przed bezpośrednią konfrontacją ? Czy i w Twoim przypadku sprawdza się przysłowie „Kozak w necie, p***a w świecie” ?

    • Nie kontrolujesz gdzie przebywasz w necie, że zaskakuje Cię gdzie trafiasz? :)

      Śpieszmy się kochać polskich guru, tak szybko odchodzą. Jeden właśnie znika z kraju (ptaszki ćwierkają, że z powodu problemów finansowych), drugi ma „małe” kłopoty z załogą (nie płacenie, molestowanie, takie rzeczy kończą się w sądzie) i klientami, trzeci co i rusz musi się rebrandować, gdy „pali” kolejnych odbiorców i nawet fortuna wydawana na agencję PR mu nie pomaga… Ostali się jeszcze jacyś inni? Czy masz już na myśli drobnice, jak pajacyka od policzkowania? ;)

      Po co debunkować kogoś, kto zaraz zniknie i na jego miejsce wyjdzie inny pajacyk? Lepiej nauczyć ludzi jak pajacyków rozpoznawać :)

      Co oczywiście spotka się z silnym oporem osób, które się w pajacyków wpatrzyły i chciałyby bardzo, by pajacyki były jednak prawdziwymi chłopczykami… A nie zwykłymi kukłami ;)

      • Paweł

        Jedna rzecz niezmiernie mnie zastanowiła . Przeszedłeś na drugą stronę mocy . Kiedyś nazwijmy to wyznawca i propagator sekretu , szkoleń itd ( uogólniam ) Jakoś tam odnajdywałeś się w tym – czułeś się bardziej świadomy , może i lepszy od innych miałeś wrażenie że ma coś czego nie maja inni ( zakładam ) Jednak z czasem cos tam brzdękło pierdyknęło i zmieniłeś stronę mocy . W sumie zmienił się punkt odniesienie – kiedyś sekrety teraz twarde dowody . Zakładam schemat się nie zmienił – ciągle wytrwałość i determinacja w argumentacjach . W sumie zmieniła się treść ale forma nie uległa zmianie . Czujesz się podobnie bardziej świadomy , doinformowany , oświecony . Kiedyś jedno extremum nienamawianie teraz jesteś o drugiej stronie lustra . A co jeśli robisz ciągle to samo ? i za jakis czas spotka cię coś co znów podważy obecną zatwardziałość w swoich przekonaniach ? Mam czasem wrażenie ze brak ci szerszego oglądu sytuacji . I wąsk ciągle wpisujesz się w dany schemat .

        • Nie czuję się „bardziej świadomy, oświecony”. Przeciwnie – jestem dużo bardziej uwrażliwiony na błędy we wnioskowaniu, na które jestem narażony :) Dlatego opieram się na twardych dowodach. Jeśli pojawią się nowe, silne dowody – tak, oczywiście zmienię zdanie. Do tego czasu racjonalne jest opieranie się na tych, które są dostępne :)

          • Paweł

            Jesteś zadowolony z tego co robisz i gdzie jesteś ?

          • Ogólnie tak, choć parę ostatnich wydarzeń na scenie politycznej sprawia, że zaczynam żałować, że nie włożyłem więcej energii w promocję na zachodzie, tak by w razie czego mieć łatwiejsze przenosiny tam.

  • Krzysztofix

    heh chyba dobrze czułem co do Anthonego Robinnsa, wczesniej praktykowałem tylko jedną książkę Briana Tracy’ego – Maksimum Osiągnięc i jakos na podstawie odczuć mam wrażenie ze Robibins pier*doli od rzeczy, tak jak by chwalil sie ze naukowcy to naukowcy sramto albo zmienil kogoś fizjologie i twierdzi że go uleczył. W ogole nie wiem czy to co napisalem jest z sensem, dla porównania powiem ze gdy czytalem briana tracego i anthonego robbinsa to czytalem po jeden rozdział dziennie dla wlasnych retrospekcji itd. W moim porównaniu wyszło tak ze nie moglem do konca przeczytać robbinsa ciagle go odkladałem a rozdziały Tracy’ego byly tak ujmujace i w naprawde ciekawy sposób tlumaczone ze nie moglem sie doczekac kiedy nastepny rozdział przeczytam. I ksiązka Maksmium Osiagniec – b. Tracego
    pokonałem do końca moja dluga przygode z umiarkowanie cięzką depresją (+ dodatki) . Teraz staram sie rozwijać dalej i dziękuje ze ktoś mówi jak jest o tych całych guru, szkoda czasu a przedewszystkim zdrowia.
    Dzieki Artur powodzenia zycze wszystkim