Cold reading i hot reading, czyli „czytanie w myślach” w praktyce

Jeden z moich klientów mi opowiadał o tym,  jak kto chce się wybrać na kurs czytania w myślach, organizowany przez pewnego bioenegoterapeutę. Opowiadał też o tym, jak kiedyś wróżka dokładnie opisała jego sytuację, jako o dowodzie na takie czytanie w myślach. Co prawda po krótkiej dyskusji przyjął moją kontr-argumentację, że gdyby ktoś potrafił czytać w myślach, to raczej nie robiłby kursów z tego, tylko na przykład zarabiał krocie grając w pokera. Jednocześnie jednak dał mi powód, żeby przyjrzeć się na blogu temu jak działają takie sytuacje. Jak „czytają w myślach” wróżbici… albo na przykład iluzjoniści.

Jak to się dzieje że wróżbici są w stanie powiedzieć o nas tak wiele szczegółowych i osobistych faktów? A jak to robią magicy sceniczni? Pierwsza grupa twierdzi, że ma dostęp do jakiejś nadprzyrodzonej mocy. Czyta nasza aurę, widzi nasze duchy opiekuńcze. Druga mówi, że korzysta z pewnych technik psychologicznych. (No, dla ułatwienia tak je nazwijmy). Obydwie wydają się uzyskiwać podobne efekty. Łatwiej więc chyba założyć, że to druga mówi prawdę. W końcu po co przywoływać moce nadprzyrodzone, skoro można te same zjawiska wyjaśnić czymś naturalnym i wyuczonym?

Skoro jednak iluzjoniści twierdzą, że opierają się na technikach, to czym są te techniki?


Są dwie główne metody wykorzystywane przez magików, iluzjonistów i mentalistów do ”czytania w myślach”.  Tak zwane zimne i ciepłe odczyty – Cold Reading i Hot Reading.


Zimny odczyt/ Cold Reading polega na wnioskowania na temat danej osoby z obserwacji jej wyglądu i zachowania.  Doświadczony magik będzie miał bardzo rozbudowane modele mentalne ludzi. Będzie w stanie zwrócić uwagę, często poniżej progu świadomości, na bardzo wiele drobnych detali z których odczyta pewne założenia na temat takiej osoby.  Zwróci uwagę na to jak taka osoba wygląda, w jakim stanie są jej ubrania, jak się porusza, czy na przykład ma na ubraniach jakąś zwierzęcą sierść. Z takich drobnych detali jest w stanie powiedzieć bardzo dużo na temat danej osoby.  Pomyśl o dedukcji Sherlocka Holmesa z wielu filmów czy seriali. To właśnie wersja tej metody.  Holmes/magik/wróżbita patrzy na daną osobę, rozpoznaje pewne wzorce i wypowiada się na podstawie tych wzorców.


Oczywiście taki zimny odczyt nie zawsze będzie trafny. Dlatego jest on wspomagany bieżącym odczytem reakcji rozmówcy. Jeśli mówimy coś i dostrzegamy nawet drobne zawahanie po stronie słuchacza, natychmiast stawiamy naszą wypowiedź na głowie. Na przykład możemy powiedzieć „Jesteś osobą która bardzo dba o szczegóły… ” a gdy widzimy że rozmówca nie podąża za nami, możemy nagle dopowiedzieć „A przynajmniej to wyrażenie ma wiele osób wokół ciebie, ale ty tak na wiesz, że masz dość luźne podejście do takich rzeczy.”  W ten sposób nawet nasze chybione wypowiedzi mogą być zmodyfikowane na coś zrozumiałego i prawdziwego dla słuchacza.


W wypadku zimnego odczytu często korzysta się też ze statystyki. Na przykład mogę wiedzieć, że najpopularniejsze imiona psów w latach 90 to (powiedzmy) Kuba i Ares. Kiedy rozmawiam z osobą która była dzieckiem w latach 90, mogę powiedzieć „Widzę w twoim dzieciństwie psa o imieniu na A… Chyba Ares” i pozwolić odbiorcy dopowiedzieć czy chodzi o własnego psa czy o psa sąsiadów. Jakiś taki pies się znajdzie, Aresów było wtedy dość.


Jak mogliście już zwrócić uwagę, wypowiedzi stosowane w cold reading, są zwykle bardzo ogólne i wieloznaczne. Tak, żeby pozwolić odbiorcy samemu dopowiedzieć sobie co konkretnie mieliśmy na myśli.  Ludzka skłonność do dostrzegania wzorców załatwia resztę.

Pomaga to też selektywność naszej pamięci. Będziemy mieli tendencji do zapamiętywania tych sytuacji, gdy wróżbita czy Iluzjonista trafił. Oraz do ignorowania tych gdy niezbyt się wpasował.  W efekcie możemy z trafności 30% łatwo zrobić 80% czy nawet 100%. Przynajmniej w swoich wspomnieniach.


Trzeba tu powiedzieć, że Cold Reading nie musi być świadomy. Jestem pewien, że wielu wróżbitów szczerze wierzy, że czyta aurę, albo anioły, demony, czy nawet wróżki-zębuszki swoich klientów. (Ej, nie śmiejcie się z wróżek-zębuszek! Dużo można powiedzieć o człowieku po stanie jego zębów!) Jednocześnie nieświadomie wypracowali sobie spore umiejętności w cold readingu, która teraz wykorzystują. Przez lata obserwowania klientów i ich reakcji po prostu nauczyli się intuicyjnie wyłapywać trafne i nietrafne wzorce. Tacy wróżbici oszukują więc zarówno siebie, jak i swoich klientów, ale nie robią tego ze złej woli. Po prostu wierzą w coś nieprawdziwego.


O ile zimny odczyt jest czymś, co można robić nieświadomie, to ciepły odczyt/Hot Reading jest czymś co wymaga świadomej decyzji. Nie da się go zrobić przypadkiem. Polega na zapewnieniu ludziom okazji do ujawnienia informacji o sobie bez ich świadomości, że informacje te dojdą do wróżbity/iluzjonisty.Na przykład w poczekalni wróżbity może być podstawiony człowiek. Taka osoba angażuje innych do rozmowy o swoim życiu, nie ujawniając, ze w poczekalni są mikrofony przekazujące całą rozmowę do wróżbity, który akurat „medytuje” przed sesją. Magicy potrafią pójść jeszcze dalej. Np. proszą uczestników o zapisanie tajnego hasła w notatniku, wydarcia i schowanie kartki z hasłem i wyrzucenia notatnika do śmieci. Po czym przeszukują kosze w teatrze, wydobywają notatnik i sprawdzają odcisk jaki długopis zostawił na stronach pod wydartą kartką. Ponieważ nikt nie podejrzewa takiego stopnia manipulacji, ludzie uznają że odczyt który dostają jest niesamowity i cudownie trafny.


Jak więc widać, wystarczy połączenie kilku prostych, choć wymagających wprawy technik, oraz skłonności naszego własnego umysłu, by uzyskać pozornie bardzo głęboki wgląd w to kim jesteśmy i jak działamy. Trzeba też powiedzieć, że cały efekt wspomaga jeden fakt. Po prostu nie jesteśmy aż tak wyjątkowi jakbyśmy chcieli o sobie myśleć.  Mówi się ,że większość powieści czy filmów opiera się na kilku powtarzalnych fabułach. to samo dotyczy ludzi. tak jesteśmy wyjątkowi. ale jesteśmy równocześnie bardzo powtarzalni. Nasza wyjątkowość sprowadza się raczej do naszej indywidualnej konfiguracji powtarzalnych wzorców, niż do tego, że nasze wzorce są aż tak unikatowe i wyjątkowe. Gdy to dostrzeżemy, zrozumiemy też jak łatwo takim zjawiskiem manipulować.


Jasne, fajnie by było, gdyby czytanie w myślach i podobne techniki faktycznie działały. Jak konkretnie miałoby to wyglądać i na ile w ogóle da się „czytać w myślach”, nawet hipotetycznie, to oddzielny temat, któremu może się kiedyś przyjrzymy. W praktyce okazuje się, że to „czytanie”, które ludzie uprawiają to jakaś forma uważnego wnioskowania. Być może rozwiewa to nieco czar, choć z drugiej strony, pokazuje też jak wiele można się nauczyć mówić o drugiej osobie, tylko z drobnych sygnałów, które daje… A to, jak dla mnie, ma swój własny, choć nieco innego rodzaju, urok.

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis