Coaching stał się ostatnio takim trochę chłopcem do bicia. Każdy jutuber i bloger, któremu akurat zabrakło tematu do poruszenia, radośnie sięga po teksty o tym, jaki to coaching jest zły,bee i ściemą.

(No dobra, jutuberzy typu Jakóbiaka, którzy zostali mówcami motywacyjnymi jeszcze tego nie robią ;) Ale to kwestia czasu.)

Nie chcę mówić „a nie mówiłem?”, ale cóż zrobić? Muszę to powiedzieć: drodzy koledzy coachowie, trenerzy… A nie mówiłem?

Pixabay wskazała tą grafikę na hasło „hate”. Nie wiem na ile ma się do tematu, ale coś w sobie ma ;)

Przez długie lata punktowałem online różne patologie rozwoju osobistego. Raczej nie coachingu w prawdziwym rozumieniu tego słowa, bo sam coaching aż tak wiele patologii nie ma. Jasne, zdarzają się coachowie-oszołomi, ale to znajdziemy w każdej branży. (No dobra, może w coachingu jest ponadprzeciętnie duże stężenie takich osób, ale wciąż daleko mu do stężenia krytycznego, a i jest wśród nich zwykle spora rotacja, więc tu akurat rynek zdaje się sam czyścić…) Jasne, niektórzy coachowie nieco za bardzo wierzą w hasła ze szkoleń, a za mało próbują je weryfikować i sprawdzać. Ale to normalne ludzkie cechy i tragedii tu nie ma. Więc punktowałem nie tyle coaching, co mówców motywacyjnych i różnych dziwnych guru, którzy często medialnie lubili pod coaching się podłączać i określać mianem coachów. (Oczywiście, za chwile będą się już nazywali innym mianem, np. psychologów biznesu czy co akurat jest modne w google trends.)


To, że takie punktowanie spotkało się z negatywną, często bardzo ostrą reakcją fanów różnych mówców motywacyjnych… Cóż, to było do przewidzenia. Ludzie chcą wierzyć i gdy wskazuje im się, że może niekoniecznie ulokowali swoją wiarę w dobry sposób. Cóż, mało osób przyjmuje to z dystansem. Na szczęście przez lata wyrobiłem sobie naprawdę grubą skórę*, bo inaczej wylew pomyj przy wielu takich wymianach mógłby być naprawdę ciężki do zniesienia.

*Plotki, że to tak naprawdę tłuszcz to zwykłe kalumnie i pomówienia. Gruba skóra mówię! :P


Bardziej frustrująca, tak naprawdę, była reakcja środowiska coachingowego. Zdumiewająco często sprowadzała się ona do jednego z dwóch haseł:

a) rób swoje, rynek zweryfikuje dobrych.

b) nie róbmy do własnego gniazda, reagując na patologie tylko nagłaśniamy takie osoby.


Ilekroć spotykałem się z takimi hasłami, zawsze starałem się wskazywać, że to nie tak. Rynek słabo sobie radzi z weryfikacją w branży, w której nie ma dużej przejrzystości informacji. (Tzn. osoby nie znające branży nie są w stanie łatwo ocenić, co jest jakościowe, a co szajsem.) Do tego taka weryfikacja wymaga czasu. A ewentualne skutki weryfikacji uderzą w całą branżę, a nie tylko w problematyczne osoby. Niezadowolony klient dentysty pójdzie do innego dentysty, bo jest przekonany o wartości dentystów w ogóle. Niezadowolony klient coacha (czy mówcy motywacyjnego podającego się za coacha) uzna, że cały coaching to ściema.

Nie jest też tak, że reagując nagłaśniamy takie osoby. One i tak same dbają o swoje nagłośnienie. Ale gdy brakuje reakcji ze strony innych członków rynku, to opinia publiczna ma wrażenie, że wszyscy są tacy sami. Że wszyscy akceptują takie sytuacje i uznają je za coś normalnego, a może nawet zdrowego i pożądanego.

To musiało mieć określone konsekwencje i od początku o nich pisałem… Prędzej czy później opinia publiczna w końcu zareaguje. Ale jak już zacznie tłuc, to będzie tłukła bez opamiętania. Dobrzy, źli, brzydcy, nieważne. Wygląda jak kołcz, to napierdalamy!


Mówiłem o tym wielokrotnie. Mówiłem o tym, gdy to się zaczęło. Mówię o tym i teraz.

Wciąż nie do wszystkich dociera. Wciąż pojawiają się te same racjonalizacje, przemieszane z oburzeniem czemu ci jutuberzy i blogerzy nie rozróżniają coachingu od ściemy motywacyjnej.


Wiecie czemu, kochani, kochane?

Bo my im na to pozwoliliśmy. My jako branża.

My woleliśmy „nie robić do wspólnego gniazda”… Więc ktoś właśnie podpalił drzewo.

My woleliśmy „nie robić marketingu patologii”… No to ktoś właśnie nas wszystkich ustrzelił.

My woleliśmy „robić swoje”… No to wszyscy sumarycznie trafimy w dyby, a gawiedź będzie rzucała w nas pomidorami.

Jasne, patologii też się dostanie. Może trochę bardziej. Ale my też oberwiemy i to mocno.


To jedna z tych sytuacji, gdy trafność własnych przewidywań, spełnienie swoich ostrzeżeń, nie daje żadnej satysfakcji.

Tak, wiedziałem, że tak będzie. Pisałem kiedyś o tym, że wiedza umożliwia trafniejsze przewidywanie przyszłości.

Tak, przestrzegałem. Tak, większość z Was nie słuchała.

Fakt, że miałem racji nie daje mi niestety przyjemności. Wolałbym jej naprawdę nie mieć.

Ale trzeba nazwać sprawy po imieniu: coachowie coachom zgotowali ten los. Sami jesteśmy sobie winni. Sami nie czyściliśmy swojego środowiska tak, jak mogliśmy. I teraz zbieramy tego plony.


Nie jest jednak za późno. Będzie trudniej, jasne, ale mamy jeszcze przestrzeń na zawalczenie o swoje. Na zadbanie o przedstawienie naszej branży w lepszy sposób.

To jednak wymaga jasnego, wspólnego i zdecydowanego powiedzenia „dość” patologii. Jasnego odcięcia się od mówców motywacyjnych i ich ideologii.

Jak tego nie zrobimy, będzie tylko gorzej.


Ja sobie dam radę. Coaching jest tylko jedną z gałęzi mojej działalności, ucięcie jej zabolałoby, ale bym przetrwał. Jak wielu z Was może powiedzieć to samo? Jak wielu z Was szkoli coachów i z tego żyje? Co się stanie, gdy to ta gałąź spróchnieje?

Więc proszę, weźmy się wspólnie do roboty w tej kwestii.



Potrzebujesz dawki solidnej determinacji do działania? Chcesz zaangażować się bardziej, usprawnić swoje działanie, wesprzeć swoją motywację? Chcesz by Ci się bardziej chciało, a co ważniejsze - chcesz być w stanie robić to co trzeba, nawet gdy Ci się niezbyt chce? Poznaj e-kurs Determinacja w Działaniu! 26 lekcji wideo, 210 minut, praktyczne i konkretne rozwiązania do wprowadzenia w życie od razu! Już teraz na Mindstore.pl


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis