Co zrobić, gdy czujesz się pokrzywdzony przez coacha?

Brałem ostatnio udział w całkiem fajnym badaniu n.t. coachingu w Europie. W sekcji poświęconej temu, jakie tematy poruszam w kontrakcie z klientem padły m.in. kwestie „jak sprawdzać skuteczność coachingu” oraz „co zrobić, gdy czujesz się pokrzywdzony przez coacha”.

Pomyślałem sobie wtedy, że kwestiom tym warto poświęcić miejsce na tym blogu i zasugerować pewne rozwiązania.

Dla jasności, post ten dotyczył będzie sytuacji, w której pokrzywdzona czuje się osoba będąca z coachem w relacji klient-coach. (Choć wiele z wymienionych rozwiązań można spróbować odnieść również do innych relacji, np. dla pracowników czujących się pokrzywdzonymi przez danego coacha.)


Co to konkretnie znaczy, że coach nadużył zaufania klienta? Możliwości są tu różne, ale najpopularniejsze z nich to:

  • ujawnienie poufnych informacji zdobytych na sesji (lub szantażowanie klienta takim ujawnieniem);
  • nieuprawnione wykorzystanie lub przekazanie danych osobowych klienta;
  • nadużycia emocjonalne, seksualne lub finansowe wobec klienta;
  • uzależnianie klienta od siebie i pracy ze sobą;
  • obiecywanie klientowi wyników niemożliwych do osiągnięcia, nieuczciwa i wprowadzająca w błąd reklama.

Oczywiście, bywa, że klient i coach inaczej mogą oceniać tą samą sytuację. Tym bardziej, że często w relacji coachingowej występuje zjawisko tzw. przeniesienia, czyli przypisywania coachowi intencji, emocji czy zachowań innych osób z którymi klient ma relacje. Choć przeniesienie jest przede wszystkim narzędziem w psychoterapii, występuje też w coachingu i może zniekształcać odbiór relacji coachingowej.

Postawmy sprawę jasno  – nie każda osoba, która będzie się czuła pokrzywdzona przez coacha faktycznie pokrzywdzona będzie. W środowisku małopolskim słynna jest pewna pacjentka z zaburzeniem typu borderline, która chodzi od coacha do terapeuty do coacha i każdego potem pozywa. Sam jestem jedną z osób napastowanych przez pewnego dziwnego człowieka, który kiedyś ubzdurał sobie, że nauczony zostanie hipnozy by tak zdobyć sobie harem (pracował faktycznie w tym zakresie z jednym z naszych polskich anty-guru), a obecnie napastuje każdego, kto mu się nawinie. To ryzyko zawodowe, nieco wyższe niż w innych branżach. Jednocześnie jednak co jakiś czas wychodzą na jaw (lub krążą jako tajemnica poliszynela) przypadki faktycznych nadużyć. Przemoc seksualna, oszukiwanie klientów, ujawnianie poufnych informacji, szantaż – słyszałem już o takich i innych problemach.  Co w tej sytuacji możemy zrobić?


a) kontakt z samym coachem – w przynajmniej części z powyższych przypadków, dana osoba może nie mieć świadomości, że zrobiła źle. Bezpośredni kontakt i wskazanie np. na różnice między otrzymaną, a oferowaną usługą może pomóc skutecznie załatwić sprawę i skłonić takiego coacha do zaproponowania jakiegoś rozwiązania, które usatysfakcjonuje obydwie strony.


b) kontakt z organizacją zrzeszającą – wielu coachów należy do organizacji branżowych, takich jak ICF, ICC, czy Izba Coachingu. Możemy wtedy napisać do takiej organizacji i złożyć skargę do jej komisji etycznej. Istnieje wtedy szansa, że komisja upomni danego coacha lub nałoży na niego odpowiedzialność zadośćuczynienia klientowi. Oczywiście, nie każdy coach takiej organizacji posłucha, nie każdy też do jakiejś organizacji należy. Ale można próbować.

W wypadku coachów będących również psychologami możemy zwrócić się też do Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Jest to organizacja dobrowolna, ale mająca na tyle duży prestiż, że jej interwencja ma szansę przynieść jakieś efekty. Podobnie w wypadku coachów- psychiatrów (Polskie Towarzystwo Psychiatryczne), psychoterapeutów (Polskie Towarzystwo Psychoterapeutyczne, towarzystwa w różnych nurtach, np. Psychodynamiczne), itp.


c) kontakt z firmą z którą współpracuje – jeśli coach nie pracuje sam, a jako część większej grupy, zawsze można spróbować „uderzyć w górę” (albo „w bok”) i odezwać się do innych osób z którymi pracuje.


d) droga sądowa – najbardziej pracochłonna, ale dająca potencjalnie największą siłę nacisku. Nie każda sprawa będzie się nadawała do sądu – Polska to nie Ameryka, nasze sądownictwo nie sprzyja pozwom o każdą możliwą rzecz. Czasem jednak – zwłaszcza w wypadku takich kwestii jak nieuczciwa reklama – już samo przedsądowe wezwanie do zapłaty – zwłaszcza podbite pieczątką jakiejś kancelarii, jeśli masz taką możliwość – może zdziałać cuda. Większość osób nigdy nie była w sądzie i po prostu się go boi. Z drugiej strony warto pamiętać, że frywolny pozew też nie jest dobrym pomysłem, choćby ze względu na konieczność pokrycia kosztów sądowych przez stronę przegrywającą.


e) kontakt z organizacjami zajmującymi się pomocom ofiarom nadużyć – przydatne zwłaszcza dla ofiar przemocy seksualnej czy innych podobnych nadużyć ze strony coachów


f) kontakt z UOKiK, GIODO oraz organizacjami typu „watchdog” zajmującymi się prawami klientów – mogą udzielić pomocy prawnej, wsparcia, a niekiedy nagłośnić kwestie


Jak widać z powyższej listy, nie mamy być może jakiegoś ogromnego zakresu możliwości. Coaching jest w dużej mierze nieuregulowany, co niestety ogranicza możliwości nacisku na nieetyczne osoby w branży. Mamy ich jednak dość, by przynajmniej spróbować coś zdziałać w tej sytuacji i warto swoich praw być świadomym i z nich korzystać.



Chcesz uczyć się skuteczniej, łatwiej zapamiętywać i wydajniej przywoływać informacje? Nie obiecuję nauki szybszej - obiecuję, że czas, który na nią poświęcisz będzie zdecydowanie lepiej wykorzystany. Skuteczna Nauka już teraz na MindStore.pl!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Adrian

    Pisanie do Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego nie ma większego sensu, bo ewentualne usunięcie z szeregów organizacji nie jest dotkliwą karą. Zresztą sporo osób zapisało się przed egzaminem specjalizacyjnym, żeby mieć papier o tym, że należą ;) Trochę inaczej jest z osobami, które posiadają certyfikat psychoterapeuty PTP, bo ten papier akurat ma znaczenie, zwłaszcza w kwestiach typu NFZ.

    W przypadku lekarzy o wiele sensowniejsze jest złożenie skargi do Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej – do Izb Lekarskich należymy wszyscy, bo jest to wymagane, żeby móc wykonywać zawód. Nie wiem tylko jak OROZ podszedłby do takiej sprawy.