To jedna z tych popularnych fraz w rozwoju osobistym. „Żeby to zrozumieć, trzeba mieć otwarty umysł.” „Nie masz otwartego umysłu, dlatego tego nie dostrzegasz.” itp. itd.

Przyjrzyjmy się wiec temu, co to stwierdzenie naprawdę znaczy, a jak bywa zwykle nadużywane.

Mówiąc w skrócie, większość osób uznaje, że „mieć otwarty umysł” oznacza ni mniej, ni więcej, tylko „bezrefleksyjnie wierz w te same wkręty, w które ja wierzę, wtedy będziemy się mogli wzajemnie głaskać i mówić, że mamy otwarty umysł,a ci, co nie wierzą – zamknięty.”

Cóż, to nie „otwarty umysł”. To po prostu naiwność.

Z małą domieszką lekkiego sekciarstwa dla smaku.

Otwarty umysł nie jest definiowany przez łatwowierność. Otwarty umysł definiuje zdolność do zmiany zdania.

Innymi słowy, czy są konkretne kryteria, których spełnienie skłoniłoby Cię do zmiany zdania w danym temacie? Nie oczekuję, że będziesz je znał na pamięć, czy nawet miał wszystkie przemyślane dla wszystkich rzeczy, w które wierzysz. Ale czy jesteś w stanie, jeśli zostaniesz o to poproszony, podać konkretne realistyczne kryteria, po spełnieniu których zmienisz zdanie?

Przez „realistyczne kryteria” mam na myśli kryteria, które mają szanse na spełnienie, które podlegają falsyfikacji. Innymi słowy, jeśli oczekujesz np. miliona badań podważających Twoje przekonanie, które zbudowałeś w oparciu o jeden przeczytany artykuł czy jedno doświadczenie, to nie jest to realistyczne. Można to opisać jako „proporcjonalne” kryteria – nie powinieneś wymagać znacząco większej ilości dowodów na podważenie Twojego przekonania, niż miałeś dowodów na jego zbudowanie.

Jeśli masz absolutnie otwarty umysł, będziesz w stanie – choć może to wymagać nieco wysiłku i chwili przerwy w dyskusji – podać takie kryteria dla dowolnej rzeczy, w którą wierzysz. To właśnie miara otwartości – to, jak skłonny jesteś do zmiany zdania, a nie to w jak wiele dziwnych rzeczy wierzysz.

Oczywiście, podanie takich kryteriów jest ryzykowne i ludzie robią zwykle wszystko, byle tylko ich nie podać. A nuż ktoś je spełni i będzie trzeba faktycznie zmienić zdanie albo przyznać się do irracjonalności? Ale „no risk, no fun” – jeśli faktycznie chcesz mieć otwarty umysł, to oznacza to właśnie ryzyko tego, że czasem zdanie trzeba będzie zmienić. Albo przynajmniej postawić się w sytuacji, w której uczciwie trzeba będzie przyznać przed sobą i innymi „to bzdurne i nieuzasadnione przekonanie, ale i tak chcę w to wierzyć.”


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis