Cienka, subtelna linia między racjonalnością i naiwnością…

W ostatnim wpisie opisywałem wzorce przekonywania wg. George’a Polya’i. Sposoby w jakie ludzie przekonują się do różnych kwestii. Jak uznają, że działają one w taki, a nie inny sposób.

Fascynującą rzeczą we wzorcach Polya’i jest fakt, że są one używane na równi przez  wszystkich. Przez ludzi wierzących, że (płaską) Ziemią rządzą zmiennokształtni jaszczuroludzie, próbujący wymordować ludzkość przy użyciu szczepionek, GMO i chemitrialsów i obawiających się tylko ekologicznych wegańskich burrito naładowanych energią czakry trzeciego oka. Przez najwyższej klasy naukowców. Przez sceptyków i przez wierzących. Religijnych i ateistów.

Każdy człowiek w swoim wnioskowaniu, gdy się temu przyjrzymy, sięga do wzorców, które opisał Polya.

Jaka jest więc różnica między ekstremalnymi sceptykami, a tymi, którzy wierzą w każdy odlot wystawiony akurat na rynku idei?

Czy może różnicy nie ma i jak niektórzy chcieliby „nauka jest tylko kolejną religią”?

Cóż, powiedziałbym, że różnica jest, choć może się ona wydawać subtelna.

Cienka, dyskretna linia między racjonalizmem, a naiwnością. Między otwartym umysłem, a umysłem na tyle otwartym, że mózg dawno już wyślizgnął się na ziemię i popełzał po hot-doga na stację benzynową. (Skoro nie jest w użytku, to po co ma czekać bez sensu?) Względnie granica w drugą stronę. Między skrajnym konserwatyzmem, a gotowością zmiany zdania. Między ludźmi skłonnymi się zmienić i ludźmi tak zamkniętymi na zmianę, że potrzebują otworzyć dwadzieścia zamków w głowie tylko po to, by upewnić się, że dziś jednak nie pada, bo przecież wydawało im się, że będzie.


Wszyscy ci ludzie – wszyscy ludzie po prostu – korzystają z wzorców Polya’i.

Różnica leży w tym, jak dużą przestrzeń damy sobie w ramach tych wzorców.


1. Prawdopodobieństwo – jak dobrze jesteśmy w stanie wyliczyć prawdopodobieństwo i jakie prawdopodobieństwo uznamy za warte uwzględnienia.


2. Weryfikacja Konsekwencji – jak nieprawdopodobna była konsekwencja, którą weryfikujemy. Jak wiele różnych konsekwencji tego samego weryfikujemy.


3. Warunkowość – jak mało prawdopodobny warunek wstępny.


4. Wnioskowanie z Analogii – jak wiele różnych analogii jest trafnych, jak wierne analogie akceptujemy jako wystarczająco trafne.


5. Obalenie konkurencyjnej tezy – jak wiele innych konkurencyjnych tez bierzemy pod uwagę? Jak bardzo prawdopodobne to tezy?


6. Porównanie z losowością – o ile trafniej potrafimy przewidywać, względem losowej szansy? Jak duża była pierwotna szansa?


Nie zdziwiłbym się, gdyby duża część problemów w komunikacji między sceptykami i wierzącymi w różnych dziedzinach brała się właśnie z niedostrzeżenia tej prostej kwestii. Jedna strona mówi do drugiej „ale musisz brać pod uwagę X”, gdy druga uznaje, ze już to „X” wzięła pod uwagę. Nie zdając sobie sprawy, że ich kryteria akceptacji i przekonania są dużo mniej surowe -w w tym obszarze – niż drugiej strony.

Dla jasności będzie to działać w obydwie strony – czasem kryteria będą zbyt surowe, czasem zbyt luźne, by trafnie zobrazować rzeczywistość. Ale uświadomienie sobie, że jedziemy, poznawczo, na tym samym wózku, może być przydatne.



Gry Planszowe w Szkoleniach - chcesz nauczyć się korzystać z gier planszowych w toku swoich szkoleń? To kurs dla Ciebie! 18 VI 2018, Warszawa


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis