Serio ;) Choć może lepiej, żebym wyjaśnił nieco motywację, bo jeszcze uznasz czytelniku, że mi odbiło i znajdę się w kolejnym rankingu anty-guru.

www.dianadomin.com


Czytam teraz bardzo ciekawą książkę „What would Google do?” Jeffa Jarvisa (recenzja wkrótce). Książkę specyficzną, gdyż niby próbuje analizować strategie Google, ale w praktyce wychodzi z niej swego rodzaju manifest współczesnego internetu. Manifest fascynujący i do mnie osobiście dość dobrze trafiający. Jednym z elementów tego manifestu jest postawienie na otwartość – im bardziej jesteś otwarty, im więcej o sobie mówisz, o swoich poglądach i powiązaniach, tym lepiej.


Postanowiłem wiec, w ramach jednorazowego eksperymentu, zrobić post cały o sobie. Nie o tym co wiem, ale o tym co uważam. Pisać nie o faktach, czy nawet o stosunkowo silnie podpartych przekonaniach, a o poglądach właśnie. Jeśli kiedyś brałeś udział w dyskusji ze mną i chciałeś mi wykazać brak logiczności czy nietrafne wnioskowanie – tu się ewidentnie podkładam, bo wiele z tych poglądów na pewno jest nieracjonalnych, opartych na niewystarczających danych, itp.

Nie mam różowego pojęcia, czy ten post będzie dla kogokolwiek ciekawy. Może dla stałych czytelników? Może nawet nie dla nich. Tak jak powiedziałem, to jednorazowy eksperyment, wyjdzie czy nie, w kolejnym poście wracamy do normalnego programu :) Tym bardziej jestem jednak ciekawy Twoich wrażeń w temacie. Zaczynamy więc – oto moje poglądy:


Polityka:

Jestem zwolennikiem patriarchialnego libertarianizmu. Innymi słowy, uważam, że państwo nie powinno w bezpośredni sposób narzucać niemal niczego ludziom (za wyjątkiem sytuacji, gdy czyjeś zachowanie zagraża życiu, mieniu i zdrowiu innych ludzi). Jednocześnie uważam, że państwo powinno, poprzez techniki drobnego wpływu (priming, itp.) wpływać na standardowe zachowania ludzi w sposób, który byłby dla nich korzystny. Np. ZUS czy jego odpowiednik zdecydowanie nie powinien być obowiązkowy, ale powinien być domniemany – by się z niego wypisać, musisz podjąć taką decyzję i to zgłosić.  Przez sytuację zagrażające mieniu czy życiu mam też na myśli różnego rodzaju oszustwa, nieuczciwy marketing, itp. w którym to przypadku państwo powinno moim zdaniem interweniować i jasno stawiać granice.

(Jestem tak nieprzyzwyczajony do pisania o „państwie”, że ilekroć pisze „państwo”, dłonie automatycznie próbują pisać „Państwo”, jakbym pisał do kogoś w liczbie mnogiej ;) ).

W wyborach głosowałem zwykle na PO, ostatnim razem na RP, nie mam pojęcia na kogo i czy zagłosuję kolejnym razem. Na pewno nie na RP – na który głosowałem zachęcony sugestią bardziej zorganizowanego, biznesowego podejścia do polityki i skupienia na kwestiach gospodarczych, z pewnymi elementami lewicowości społecznej,  a otrzymałem 99.9% lewicowości społecznej i 0.1% podejścia gospodarczego. Szkoda, już podziękuję. PO widzę obecnie jako najmniejsze zło – PiS i pokrewne postrzegam jako mocno szkodliwe, SLD jako nieudolne, zdecydowanie zaliczam się do osób nie mających obecnie nikogo, na którego z chęcią bym zagłosował ( i marzącego o partii głoszącej hasło „zajmujemy się tylko gospodarką, kwestiami światopoglądowymi możemy później”). Jako nastolatek byłem – jak pewnie wielu, fanem Korwina-Mikke, regularnie czytywałem jego felietony w Angorze, aż coraz częściej zaczynałem wyłapywać błędy, głupoty i wywalone w kosmos fantazje w jego tekstach.

Nie kupuję gazet ani tygodników, chyba, że do pociągu. Długo kupowałem regularnie Newsweeka, ale od dłuższego czasu mam do tego pisma uraz po tym, gdy jeden z redaktorów, gdy wysłałem do pisma list niezgadzający się z jego artykułem, strzelił mi niedwuznaczną sugestię p.t. „jak będziesz dyskutował, to obsmaruję twoją firmę”. Fakt, później chyba się połapał, że przesadził, ale uraz do pisma pozostał. Z niepolitycznych pism kupowałem też Kuchnię, Men’s Health, a dziś kupuję w zasadzie tylko CD-Action.

Choć podoba mi się idea jednomandatowych okręgów wyborczych, mam pełną świadomość, że nie ma to szans na zaistnienie. Dużo ważniejsze – ale i nierealne – wydaje mi się zaprzestanie finansowania partii z budżetu państwa.

Jestem zwolennikiem merytokracji tam, gdzie to tylko możliwe. Niech decydują kompetencje. Jednocześnie jestem świadomy problemów z trafnym pomiarem wielu kompetencji i wiem, że nie jest to podejście łatwe do wprowadzenia.

Uważam, że światowa panika antyterrorystyczna jest irracjonalna i skrajnie przesadzona.


Gospodarczo

Jestem za podatkami najlepiej niskimi, ale przede wszystkim prostymi – proste przepisy są moim zdaniem dużo ważniejsze niż sama wysokość podatków (w granicach rozsądku, oczywiście). Uważam, że pod względem przepisowym w Polsce jest ogólnie źle, ale przez ponad 5 lat prowadzenia firmy jestem naprawdę zadowolony z zachowania Warszawskich urzędników w US i ZUS. Plus, znajoma zakłada właśnie firmę w Czechach i słuchając jej historii – nie jest źle (choć dobrze też nie).

Jestem za w pełni dobrowolnym zusem, z pełnymi tego konsekwencjami (nie płacisz = nie licz na żadne wsparcie od państwa na starość, sorry, jesteśmy dorośli i mamy wybór). Wbrew pozorom, sądzę, że duża część płatników dalej by w tym systemie pozostała, a ci, którzy – jak ja sam – chcą oszczędzać samemu, też mieliby ten komfort.

Jestem za prywatyzacją służby zdrowia i edukacji – co da się wbrew pozorom połączyć sensownie z zabezpieczeniem przez państwo dostępu do tych usług, np. w formie bonów edukacyjnych.

Nie mam problemów z wielkimi korporacjami, tak długo jak usługi przez nie świadczone są na dobrym poziomie – i uważam, że da się to pogodzić, choć nie jest łatwe. Jednocześnie doceniam największa chyba w historii siłę jednostki w starciu z takimi firmami w sytuacji, gdy usługi nie są na wystarczającym poziomie.

Wierzę, że państwo (znów chciałem napisać przez P) nie ma żadnego zobowiązania, by zapewnić ludziom pracę. Ma natomiast ogromne – i nierealizowane – zobowiązanie by maksymalnie ograniczyć lub zlikwidować bariery, jakie stoją przed tym by ludzie sami sobie i sobie nawzajem zapewnili pracę.

Uważam, że protekcjonizm państwowy jest zły ALE w przypadku przedsiębiorstw funkcjonujących międzynarodowo niekiedy może być uzasadniony (gdy inne państwa same go stosują w danym sektorze).

Uważam, że kapitalizm jest ogólnie dobrym systemem i przydałaby się jego pełniejsza forma, a rolą państwa powinno być wspieranie przepływu informacji (bo rynek najlepiej działa przy pełnym dostępie do informacji, bez tego są miejsca na przekłamania).

Uważam, że ideologie p.t. „znieśmy pieniądze, mamy dość zasobów dla każdego” są naiwne i nierealne. Szlachetnie naiwne – co doceniam – ale wciąż naiwne.

Uważam, że firmy mają odpowiedzialność społeczną poza odpowiedzialnością wobec akcjonariuszy, czy może raczej – że odpowiedzialność społeczna firm jest jednym z elementów ich długoterminowej odpowiedzialności wobec akcjonariuszy.

Uważam, że wydatki na kulturę powinny być oparte na zapotrzebowaniu rynkowym, ale również, że to zapotrzebowanie państwo może aktywnie kreować.


Obyczajowość

Jestem za prawem związków homoseksualnych do małżeństw, nie mam nic przeciwko adoptowaniu dzieci przez takie związki – oczywiście po spełnieniu tych samych wymogów, jakie są obecnie przy adoptowaniu.

Jestem za legalizacją i opodatkowaniem prostytucji. Nigdy nie korzystałem, nigdy nawet się nad skorzystaniem nie zastanawiałem, a jednocześnie jestem świadom, że nie sposób tej działki zlikwidować, można więc ją chociaż objąć państwową opieką i przy okazji podreperować budżet.

Jestem za depenalizacją narkotyków – czy legalizacją, tu nie jestem pewien – połączoną z mocnym programem edukacyjnym w tym zakresie. Razem zrobi to więcej dobrego, niż obecny system. Ale też muszę tu dodać, że mam za sobą ładnych kilka lat kariery w organizacjach zajmujących się redukcją szkód od narkotyków, co niewątpliwie wpływa na moją ocenę.

Jestem za wczesną i pełną edukacją seksualną. Nie zamiatajmy pod dywan realnych kwestii, bo będą z tego tym większe problemy.

Nie uważam seksu pozamałżeńskiego u dwojga dorosłych ludzi, za cokolwiek złego – ich prywatna decyzja, ich biznes, o czym w ogóle rozmawiamy?

Nie jestem wierzący, ale nie jestem też antyklerykałem – uważam, że kościół jako instytucja robi u nas sporo dobrego, mimo realnych problemów z nim związanych. Z miłym zaskoczeniem czytam doniesienia o działaniach Franciszka I i jego nastawieniu do wiernych.

Strasznie mnie irytuje martyrologiczne podejście do bycia Polakiem. Zdecydowanie wolę podejście  oparte o docenianiu tego, co nam się, jako naród udaje… Może zrezygnowanie z tak dobitnego świętowania powstań listopadowego i styczniowego na rzecz świętowania udanego powstania wielkopolskiego byłoby fajnym krokiem?

Uważam, że kanon literatury wrzucanej do głowy uczniom to ciężka zbrodnia. Tak – to laickie, niedouczone twierdzenie, ale zmuszanie uczniów do czytania Mickiewicza czy Sienkiewicza uważam za absurd. Te książki nawet w swoim czasie były po prostu miałkie, a dziś – gdy standardy w literaturze, uwadze czytelnika, itp. naprawdę się zmieniły i tego typu lektury jedynie zniechęcą większość młodych do czytania. A przecież to zainteresowanie rywalizuje z wieloma innymi atrakcyjniejszymi dla nich, więc po co dodatkowo rzucać sobie kłody pod nogi? Bo to „klasyka” w opinii osób, które w dużej mierze same przeszły indoktrynacje, że to „klasyka”?

Uważam, że edukacja, wiedza i kompetencje są bardzo ważne, choć papierek niekoniecznie. Jednocześnie, mając świadomość wysiłku niezbędnego do zdobycia określonych papierków, uważam fałszywe przypisywanie sobie doktoratu, itp. za niedopuszczalne.

Jeśli chodzi o identyfikację, najsilniej się chyba identyfikuję z byciem człowiekiem cywilizacji zachodu i mieszkańcem Warszawy (a nawet mocniej chyba po prostu „miejskim zwierzęciem”), dużo mniej z rodzinnymi Kielcami, z byciem Polakiem czy nawet Europejczykiem.

Wydaje mi się, że nie mam specjalnych uprzedzeń odnośnie żadnej rasy, natomiast jestem świadomy, że działają na mnie stereotypy odnośnie narodowości i państw – np. ze względów bezpieczeństwa nie mam nigdy zamiaru odwiedzać Brazylii czy Rosji.

Jestem przeciwko biciu dzieci. Nie mam tu szczególnie silnych emocji w jedną czy w drugą stronę, po prostu dane jasno pokazują – to po prostu nieskuteczne i szkodliwe.

Nie wierzę w równość kultur. Nie znaczy to, że w innych kulturach nie ma wartości, albo nasza nie ma wad, ale wierzę, że cywilizacja zachodnia jest obiektywnie najlepszą kulturą i najkorzystniejszą dla jej członków.

Nie uważam, żeby któraś religia była lepsza czy gorsza – w każdej pojawiają się fanatycy, w większości działający tak naprawdę w imię nie religii, a bardziej pierwotnych, plemiennych tradycji, dla których religia jest jedynie wymówką.

Wierzę, że decyzję w ważnych kwestiach należy podejmować w oparciu o wiedzę i dowody naukowe.

Nie jestem zwolennikiem kary śmierci, ze względu na możliwości nadużywania. Uważam, że więzienie powinno być dużo bardziej niż obecnie nastawione na resocjalizację i znam osobiście przypadki bardzo udanej resocjalizacji. Jestem świadomy, że takie nastawienie wymaga dużo większej ilości zasobów, zasobów, których nie mamy.

Nie przepadam za sztuką nowoczesną. W sumie nie uważam jej zwykle za sztukę, tylko za poszukiwanie uwagi.

Uważam, że sztywne przypisywanie stałych ról płciowych, zwłaszcza wg. schematu „mąż pracuje, żona z dziećmi” jest szkodliwe, natomiast jeśli ktoś tak chce i obydwu stronom pasuje – ich sprawa, ich życie, nie mój biznes.


Zdrowotnie

Jak już wspomniałem, jestem za prywatyzacją służby zdrowia, małymi opłatami za każdą wizytę, opcją dobrowolnego ubezpieczenia zdrowotnego. Szalenie mi brakuje na naszym rynku ubezpieczenia zdrowotnego pokrywającego hospitalizację wszędzie na terenie kraju.

Jestem za legalnością in vitro, ale przeciw jego refundacji – wychowanie dziecka jest drogie. Jeśli nie stać Cię na in vitro, prawdopodobnie nie będzie Cię też stać na zapewnienie dziecku odpowiednich warunków.

Jestem za obowiązkowymi szczepieniami – bo odporność stadna jest w interesie nas wszystkich. Doceniam dobre intencje większości antyszczepionkowców, bardzo ubolewam nad ich niedoinformowaniem (a celowymi manipulacjami pogardzam).

Jestem świadomy wielu problemów z medycyną i farmacją – a jednocześnie uważam je za cudowne wręcz rozwiązania, które w sposób nie do opisania zmieniły ludzkie życie. Dla jasności – nie mam żadnych związków finansowych z medycyną ani farmacją, prowadziłem jedno szkolenie dla handlowców ze  firmy z tej branży i to firmy nie sprzedającej, z tego co wiem, leków.

Uważam, że największym problemem współczesnej medycyny, obok ograniczonych zasobów, jest niepełny dostęp dodanych medycznych.


Ogólnie

Jestem kosmicznie wdzięczny za to, że żyję dziś, a nie 100 lat temu – przy wszystkich wadach naszego świata, uważam, że żyjemy w absolutnym raju na ziemi.

Dostrzegając wady „systemu” społecznego w jakim żyjemy, jednocześnie uważam, że i tak ma on zdecydowanie więcej zalet niż wad.

Im więcej uczę się o historii, tym mniej idealistycznie podchodzę do różnych obszarów życia, przechodząc od „tak powinno być” do „tak jest, a teraz co możemy zrobić, by było choć trochę lepiej?”

Mam dość mieszane poglądy co do kwestii praw autorskich, dostrzegając wartość argumentów obydwu stron – tak, świat się zmienia, tak internet wprowadza nowe normy, a jednocześnie autorzy powinni być wynagradzani za swoją pracę i argument „jak ściągam, to nikt na tym nie traci” jest dla mnie dość absurdalny. Gorąco wspieram inicjatywy takie jak KickStarter czy PolakPotrafi i widzę w nich realne szanse na zmiany w tym obszarze – zmiany w pełni oddolne.

Uważam, że wiadomości powinny być bardziej skupione na informacjach niż na rozrywce, choć jestem świadomy, że stacje telewizyjne muszą zarabiać. Sądzę, że obowiązkowe pasmo wiadomości bez prawa do puszczania reklam byłoby ciekawym rozwiązaniem.

Jestem mocno zmartwiony tym, że internet pozwala i wręcz promuje takie selekcjonowanie informacji, by potwierdzać swoje uprzedzenia.

Uważam, że jeśli jesteś świadkiem oszustwa i nie reagujesz, stajesz się współwinnym.

Uważam, że żyjemy w dużo lepszym świecie i nawet w naszym kraju mamy nieporównywalnie lepsze warunki, niż ocenia większość osób.



I to chyba tyle :) Jak mówiłem, eksperyment, jestem ciekawy czy ktoś w ogóle to doczytał do końca i ciekawy Waszych reakcji.


Gry Planszowe w Szkoleniach - ostatnie miejsca na kurs poświęcony wykorzystywaniu gier planszowych w procesie rozwojowym. Dla trenerów i coachów chcących wzbogacić swój warsztat o szereg nowych narzędzi i rozwiązań!

 


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis