Wiem, pisałem już o tym. Wciąż jednak spotykam się z takim podejściem – argumentacja „byłem sceptykiem, ale uwierzyłem, więc to musi działać”.

Cóż, jakby to ująć – nie musi. Co więcej, to zdanie z miejsca demonstruje, że taka osoba nie była wcale sceptykiem.

Mogła mieć jakieś wątpliwości, mogła być podejrzliwa, ale sceptykiem zdecydowanie nie była.

Z tego powodu, że osoba faktycznie korzystająca z narzędzi sceptycyzmu nigdy nie uznałaby, że jej zmiana zdania miałaby być dowodem na cokolwiek. Jeśli już, podejrzewałaby, że jej zmiana zdania była przejawem tego, że sama dała się nabrać. Sceptycyzm – faktyczny sceptycyzm – zakłada bowiem świadomość ograniczeń swojego poznania. Wiedzę o tym, że jesteśmy ludźmi i pewną pokorę (nie lubię tego słowa, jest strasznie nadużywane, ale tu pasuje). Pokora ta pozwala sobie uświadomić, że nasz mózg jest podatny na milion fałszerstw i oszustw. Choćby na tak banalne triki jak ten:


To powiedziawszy, chciałem zapytać o coś nieco prostszego. Słyszałeś kiedyś, żeby ktoś powiedział…

„Byłem naiwnym frajerem, ale uwierzyłem, wiec to musi działać”?


Nie?


To może…

„Rozpaczliwie chciałem wierzyć, ale uwierzyłem, więc to musi działać?”

dziecko

Byłam sceptyczna, ale Mikołaj naprawdę istnieje…

Też nie? To dość oczywiste. Jako ludzie mamy tendencje do pozytywnego myślenia o sobie. Uznajemy, że jesteśmy raczej inteligentni, a przynajmniej zdecydowanie powyżej średniej. (Nie wierzysz? Zrób anonimową ankietę w dowolnym środowisku, pytając „czy uważasz, że jesteś bardziej inteligentny/a niż 50% osób w tym pokoju/miejscu?” 70-80% osób powinno odpowiedzieć „tak” ;) )

Skoro zaś uznajemy, że jesteśmy inteligentni, to wynika z tego, że raczej nie jesteśmy łatwowierni. Nie, my jesteśmy mądrzy. Cwani. Obeznani z życiem. Szczwani. Z głową. Co naiwność, to nie  my!

A to oznacza, że skoro w coś uwierzyliśmy, to musieliśmy być wcześniej sceptyczni – przynajmniej w swojej głowie. Wymaga tego nasz dobry obraz na swój własny temat, nasze ZPZ (zajebiste poczucie zajebistości*).

*Cudny termin, który zawdzięczam jednemu z uczestników Praktyka ;)

Z tego zaś wynika, że jakiekolwiek twierdzenia typu „byłem sceptyczny, ale”, mówią nam jedynie o tym, że dana osoba stara się utrzymać pozytywny wizerunek swojej osoby. Nie mówią nam absolutnie nic o temacie, do którego dana osoba dała się przekonać. Jeśli sam stosujesz takie zagrywki – warto, żebyś to sobie uświadomił.


Tradycją jest już, że w okresie od Świąt do moich urodzin - 5-go stycznia - mamy na MindStore promocję. 

Tak jest i w tym roku. 30% na wszystko (niedługo będzie też okazja kupić kilka szkoleń otwartych zaplanowanych na 2019, tak stacjonarnych jak i webowych). Zapraszam!


 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis