Brexit i wiele światów w polityce

Czwartkowa decyzja Brytyjczyków o wyjściu z Unii była zaskoczeniem dla wielu osób. Choć sondaże były dość bliskie, większość obserwatorów zakładała, że na koniec dnia wygra tzw. status quo, tendencja do pozostania w Unii.

To, czemu tak się nie stało będzie zapewne tematem analiz na wiele następnych lat, na gorąco chciałem jednak zwrócić uwagę na fascynujący – i trafny także na naszym gruncie – aspekt kampanii przedreferendalnej.

W kampanii tej bowiem nie toczyła się dyskusja na temat przyszłości Wielkiej Brytanii. Zamiast tego miały miejsce dwa zupełnie oderwane od siebie monologi.

wordcloud

Źródło: Twitter dziennikarza, Iana Bremmera

Chmura słów to technika graficznej reprezentacji popularności różnych sformułowań w tekście (mówionym, lub pisanym). Im większe słowo, tym częściej się pojawia. Można więc domniemywać, że jest dla piszącego bardziej istotne. (Dobrze zaprojektowany algorytmy tworzenia takich chmur odfiltrowują wszelkie powtórzenia wymuszane przez strukturę języka.)

Powyżej znajdziesz odnośniki do dwóch chmur słów, przygotowanych przez jedną ze stacji telewizyjnych.

Czerwona odwzorowuje internetowe wypowiedzi zwolenników Brexitu.

Niebieska – przeciwników opuszczenia UE.

Zwróć uwagę, że praktycznie się nie pokrywają.


Zwolennicy Brexitu mówili przede wszystkim o imigracji (nie, nie o uchodźcach, chodziło przede wszystkim o Polaków!), kraju, kontroli, samostanowieniu, prawach (w rozumieniu przepisów prawnych) i granicach państw. Ich przekaz był też dość homogeniczny, mieli kilka dużych haseł, których się trzymali.

Przeciwnicy mówili o ekonomii. O handlu, stabilności, przyszłości i bezpieczeństwie. Dość dużo o Europie jako całości, jak również o prawach, ale w rozumieniu praw człowieka i swobód obywatelskich. Ich przekaz był też nieco bardziej zróżnicowany, więcej tu było mniejszych haseł. (Względnie – używali bardziej zróżnicowanych słów na przekazanie tych samych idei.)


To dwie zupełnie odmienne rozmowy. A nawet nie rozmowy, tylko monologi.

„Ograniczmy imigrację! Jako kraj mamy prawo samostanowienia  i kontroli swojego prawa i granic.”

„Zadbajmy o ekonomię! Handel z Europą zapewni nam stabilną i bezpieczną przyszłość oraz pomoże chronić nasze swobody obywatelskie!”

Tam totalnie, absolutnie nie ma punktów wspólnych. Te dwie strony w ogóle siebie nie słyszą, nie mają nawet potrzeby zaangażowania się w dyskusję z drugą grupą. Wszelkie pozorne dyskusje służą tak naprawdę przedstawieniu swojego świata, swojej wizji. Może i zachowujemy się tak w pozytywnej nadziei „wciągnięcia” drugiej osoby do naszego świata – bo w końcu z tego świata dana decyzja wydaje się oczywista! Tylko co z tego? Tak długo, jak operujemy w dwóch światach, wszelka dyskusja traci sens. Mówimy „obok” siebie, nie ze sobą.

Trzeba tu podkreślić, że żaden z tych światów nie był w swej naturze gorszy czy lepszy. Jasne, główni zwolennicy Brexitu przyznali w dzień po referendum, że trzy spośród ich głównych haseł rozmijały się z prawdą, ale nie ma to większego znaczenia dla sedna różnic między zwolennikami i przeciwnikami Brexitu. Takie różne światy po prostu są, to, który z nich uruchomimy u rozmówcy zależy najpewniej od tego które silne skojarzenia aktywujemy u niego najpierw. Bo gdy już człowiek raz zacznie patrzeć na dany temat z perspektywy takiego świata, takiego zestawu przekonań i wartości, to raczej w nim pozostanie.


Sądzę, że to właśnie te różnice wyjaśniają „moralniaka” osób, które głosowały za opuszczeniem UE, a dosłownie dzień później żałują swojego wyboru (co stanowi zaskakująco dużą grupę). Głosując występowały przede wszystkim przeciwko imigracji (by Anglia była Anglią) i dla zaznaczenia swojej potrzeby kontroli.

Cóż, to się niespecjalnie zmieniło z dnia na dzień. Za to ekonomia? Ekonomia wdarła się z przytupem w życie wszystkich, w formie dramatycznych spadków na giełdzie i największego spadku wartości funta w historii. Przyszłość, stabilność, bezpieczeństwo… to wszystko stanęło pod wielkim znakiem zapytania, na tyle dużym, że wymusiło ściągnięcie uwagi takich osób na rozmowę, której wcześniej w ogóle nie słyszały. „Wyrwało” je z jednego świata koncepcji do drugiego, zupełnie innego, do świata w którym właśnie przyczynili się do ogromnego błędu i zaraz za niego będą płacić.


Co z tego wynika dla nas? Przede wszystkim to, żeby zacząć dostrzegać różne światy, w jakich toczą się u nas debaty polityczne. Bo nie ma wątpliwości, że wyborcy PiS, Kukiza czy .N mentalnie żyją w bardzo różnych światach i po prostu nie słyszą tego, co mówią wyborcy innych partii. Tam nie ma żadnego miejsca na dialog, w żadną stronę.

Kolejnym krokiem może być próba podjęcia dyskusji w świecie drugiej strony. Ryzykowna, bo ten świat umacnia.

Alternatywnie, może potrzeba poszukać na tyle dużych i głośnych sygnałów, żeby zdołały „przeciągnąć” takie osoby z ich świata, do świata w którym proponujemy dyskutować.


W sumie, może to dobra rada nie tylko na politykę, ale też na wszelkie inne debaty, choćby te z kategorii nauka vs medycyna alternatywna?



Rekrutacja na wiosennego Praktyka Beyond NLP już się rozpoczęła :) Zarezerwuj swoje miejsce już teraz i skorzystaj ze zniżki w przedpłacie! Więcej informacji znajdziesz na BeyondNLP.pl


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


 

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Bekier Piotr

    Arturze, ciekawi mnie co ty sądzisz ogólnie o Unii Europejskiej? Nie pytam bo jestem jakim korwinowcem i chce się kłócić niemerytoycznie. Pytam bo widzę, że polityke obserwujesz a i człowiekiem racjonalizmu i rozumu jesteś, co sprawia, że twoje zdanie byłoby o wiele bardziej wartościowe od tego co czasami można usłyszeć zarówno od skrajnej prawicy i lewicy.

    • System wadliwy, ale lepszy niż alternatywy. Plus większość krytyki opiera się na skrajnym niezrozumieniu ustaw i tego do czego się odnoszą (np. słynna krzywizna banana dotyczyła nie handlu detalicznego, a kategoryzacji przy handlu międzynarodowym – i takie wytyczne jakościowe są standardem w prawach handlowych różnych krajów i to od wieków; pomagają unikać oszustw i nadużyć). Są realne problemy, jasne. Przede wszystkim brak naprawdę perspektywicznego myślenia. Tyle, że to przypadłość większości świata obecnie.

      • Bekier Piotr

        Dziękuje za odpowiedź. Teraz to ma większy sens jak tak przedstawiasz sprawę. Poszukam na ten temat trochę wiecej info w necie :)

      • Michał Kowalski

        socjalizm. musi być wadliwy.

        • Aprioryzmy. Cóż za jakoś (sic ;) ) dyskusji.

  • Pawel

    Tak twoimi oczami, to jak dalej widzisz przyszłość UK? Zastanawiam się, czy będzie drugie referendum, na co liczę ze względu na możliwość studiowania.

    • Nie mam pojęcia, niestety. Opcje są różne, od tego, że parlament nie ratyfikuje, przez to, że będzie przeciągał 2-3 lata i zrobi nowe referendum, az po szybkie wyjscie.

      • Pawel

        A cała sytuacja z Brexitem w twojej osobistej opinii? Dla mnie jest to kuriozum jakieś.

        • Cameron chciał zagrać politycznie, przestrzelił się, całe państwo dostaje za to po zadku (niezależnie od kontynuacji obecnej zabawy.)

      • Jacek

        Mimo, ze jestem za pozostaniem UK w Unii, to organizowanie drugiego referendum to kpina z instytycji referendum. Po co w ogole je robic, jesli nie respektujemy werdyktu? Rozpisywac nowe, az wynik bedzie po naszej mysli? Logika Kargula i Pawlaka: ‚sąd sądem, ale sprawiedliwosc musi byc po naszej stronie’

        • Pawel

          Tylko, że w tym wypadku również liczy się głos ludu, który chce referendum. A poza tym cała ta sytuacja jest absurdalna i chyba znaczna część ludzi zdaje sobie z tego sprawę.

          • Jacek

            No tak, ale referendum juz sie odbylo:) Wszyscy mieli szanse glosowac. Niestety, ci, ktorzy mogli utrzymac status quo, nie staneli na wysokosci zadania. Natomiast zdyscyplinowany elektorat starszej czesci spoleczenstwa poszedl do urn. I ponad jednym milionem glosow wygral. Taka jest wlasnie wspolczesna demokracja. Ludzie nie zdaja sobie sprawy, jak wazna jest kartka do glosowania. Korwin czesto ma racje – ludzi glupich (niedouczonych) jest wiecej niz madrych i niestety demokracja to ustroj oparty na emocjach, nie na racjonalnych wyborach. Ludziom brakuje wiedzy i checi zdobywania wiedzy, by racjonalnie glosowac. To widac na obrazkach, ktore Artur zamiescil na poczatku posta.

            Zgodzisz sie ze mna, Arturze? ;)

          • Pawel

            Właśnie widzę, że rząd odrzucił internetową petycję z 4 mln głosów.

          • Michał Kowalski

            Korwin ma dużo racji negując obecną UE.

          • Ok, fan Korwina. To wszystko wyjaśnia :)

  • Michał Kowalski

    Wielka Brytania ma dość antydemokracji brukselskiej, EUROSOCJALIZMU i centralnego sterowania wszystkim. Zwolennicy pozostania w UE nie mają pojęcia o ekonomii, kapitalizmie. Poczytaliby Adama Smitha. Misesa, itp. to zrozumieli by. że Anglia powinna mieć status Szwajcarii, a nie socjalistycznego brukselskiego landu.

    • Zanim odpiszę Ci dokładniej na ten i drugi komentarz, które wrzuciłeś, dwa pytania:
      1. Czy TY czytałeś Adama Smitha?
      2. Czy TY czytałeś pierwotne źródła na które powołuje się (w drugiej dyskusji) Zięba?

      Pytam, bo obstawiam, że w obydwu przypadkach odpowiedź brzmi jasno i wyraźnie: NIE ;) Mylę się? :)

      • Ok, nie odpisujesz przez tydzień, uznam, więc, że nie czytałeś.

        Otóż mój drogi, sam nie masz pojęcia o ekonomii ani kapitalizmie. Znasz się może na fantazjach gościa, który wprost deklarował, że jest fantastą i jego tezy nie są weryfikowalne empirycznie – czyli Misesa. A i w to wątpię, prawdopodobnie kojarzysz jakieś popłuczyny po popłuczynach.

        Proponuję Ci na początek sięgnąć faktycznie do Smitha. Wtedy możesz odkryć m.in. że był on (przerażone westchnienie!) zwolennikiem silnej państwowej regulacji w wielu kontekstach :) Publikacje Smitha są do zrzucenia legalnie i za darmo z Projektu Guttenberg, nic tylko czytać :)

        • Michał Kowalski

          przepraszam, za zwłokę w odpisaniu. Mam małe dziecko i jak się Pan może domyślać ekstremalnie mało czasu.
          Szybko odpowiem na kolejne postawione mi pytania i zaetykietowaną odpowiedź, która nie jest prawdziwa.
          1 – oczywiście, że czytałem A. Smitha. Czytałem Misesa, Bastiata, Hayeka i Friedmana. To tak na szybko. Latami czytałem panów z polskiego Centrum im. Adama Smitha, ze szczególnym uwzglednieniem rewelacyjnego bloga Roberta Gwiazdowskiego. Do dziś nie poznałem bloga stojącego na wyższym poziomie. Robert świetnie rozprawiał się z mitami socjalizmu, liberalizmu, atakami na A. Smitha jak Twój itp. Niemniej, super, że z góry zakładasz iż kojarzę popłuczyny po popłuczynach….:/
          Także obstaw następnym razem panie kolego jasno i wyraźnie, że mylisz się. To nie wstyd.
          Nawiązując do pkt 2 – tu się zgadza, nie czytałem źródeł, na które powołuje się Jurek Zięba. I nie uważam tego, że wadę. Natomiast bardzo dużo czytałem innych publikacji i autorów, nawet biorę udział w konferencjach i panelach dyskusyjnych (chociaż w ostatnich miesiącach z racji dziecka dużo mniej). Natomiast co do Zięby – oczywiście nie wierzę w niego, nie ufam bezrefleksyjnie, ale w dużej części uważam, że ma rację. Powiem więcej, kilka ‚tricków’ które podał w książce i na wykładach pomogło mi, czemu zdziwił się nawet lekarz w luxmed – chodzi o zatoki i żołądek.

          Także, jednak trochę poczytałem tego i tamtego :) A przy odrobinie wolnego czasu chętniej podyskutowałbym bardziej szczegółowo. O ile partner w dyskusji nie będzie jasno i wyraźnie szufladkował mnie do popłuczyn :)

          • No niestety, ale jeśli Gwiazdowski dla Ciebie cokolwiek świetnie rozprawiał, to wciąż nie wierzę, że Smitha w ogóle czytałeś :) Albo, alternatywnie, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, to też opcja :)

        • Michał Kowalski

          p.s. Na jakiej podstawie zdyskredytowałeś mnie pisząc „Otóż mój drogi, sam nie masz pojęcia o ekonomii ani kapitalizmie.” ?

          Mam trochę pojęcia, nawet qrcze sporą biblioteczkę książek i podręczników na regale w domu. Jestem ekonomista, dokładniej finansista. A teraz dowiaduję się, że nie mam pojęcie w tematach, w których średni poziom krajowy pobijam kilkukrotnie…

          • Np. na podstawie tego, że powołujesz się na Misesa. W ekonomii nie mającego żadnego znaczenia, choćby dlatego, że wprost odrzucał empiryczną weryfikacje sowich fantazji ;)

            Twierdzić, że jest się ekonomistą i finansistą może każdy anonim w necie. Niestety argumenty nie podpierają tezy :)