Udało się! Skończyłem Fake Guru, skończyłem rozszerzone Anty-Guru!

O tym, że nie było łatwo, o paru lekcjach z procesu i o planach na kolejne cykle poniżej :)

Przy okazji, Anty Guru, Fake Guru jest do pobrania za darmo z MindStore :)

Trudno mi dziś uwierzyć, że Anty-Guru zaczynałem pisać zaledwie w 2013 roku. Ledwie cztery lata temu! Niesamowicie zaskakuje mnie, jak bardzo przez tych kilka krótkich lat zmieniło się środowisko rozwoju osobistego w Polsce. Zaskakuje pozytywnie, dodam!

Jasne, jest jeszcze wiele do zmiany i usprawnienia. Ale w porównaniu z tym, co było?


Gdy zaczynałem pisać Anty-Guru, środowisko powoli się już zmieniało, ale wciąż byłem jednym z nielicznych mówiących wprost o problemach i patologiach w branży. Wciąż było to przez wielu traktowane jako „triki marketingowe”, czy „próba wybicia się na krytyce”.

Cztery lata później (naprawdę tak krótko? naprawdę?) i jesteśmy już w zupełnie innym świecie.

Spośród trzech najpopularniejszych polskich anty-guru tamtego okresu, dwóch zwinęło lub zwija manatki (często również w związku z kolejnymi sprawami sądowymi), trzeci jest w stanie przetrwać tylko dzięki nieustannej „ucieczce do przodu” i paleniu za sobą mostów do kolejnych grup docelowych. Kilku z bohaterów anty-guru wstąpiło do Polski… i raczej już tu nie wróci, bo ptaszki ćwierkają, że finansowo ich wystąpienia były taką piękną katastrofą…

„Magazyn Porażka” i „Zdelegalizować Coaching i Rozwój Osobisty” świecą triumfy na Facebooku. Wykop i Youtube „masakrują” różnych Anty-Guru…

(Ok, jeden z bohaterów anty-guru został prezydentem USA… i doczekał się już listu podpisanego przez kilkadziesiąt tysięcy psychiatrów, domagających się jego ustąpienia ze względu na zaburzenia psychiczne… Nie mówiłem, że wszystkie zmiany były na lepsze…)

Świat się zmienił.


Gdybym dzisiaj zakładał bloga i nie było w blogosferze czegoś takiego jak Anty-Guru czy Fake Guru, nie podjąłbym raczej decyzji o napisaniu tych artykułów. Nie byłyby już aż tak potrzebne.

Nie zrozum mnie źle – dobrze, że są. Jestem z nich dumny. Włożyłem w nie kawał ciężkiej pracy i jestem z nich dumny. No właśnie – włożyłem w nie kawał ciężkiej pracy. Typowy czas przygotowania takich artykułów był kilka-kilkanaście razy dłuższy od moich standardowych wpisów. Zgromadzenie i weryfikacja źródeł, ich kompilacja w spójny i merytoryczny tekst, dodanie czegoś od siebie. Kawał roboty. Dlatego tak trudno było mi się zabrać do dokończenia Fake Guru… Te wpisy były ważne, ale nie czułem już, żeby były tak palącą potrzebą jak 3-4 lata temu.

W końcu się to udało – wszystkie są już na blogu, są też dostępne w formie darmowego ebooka na MindStore. Jest to też dla mnie trochę symboliczne – w końcu jakiś skończony tom, po kilku latach  przerwy :)


Czego mnie te cykle nauczyły?

  • Cóż, niewątpliwie tego, jak zawzięcie niektórzy fani są gotowi bronić swoich guru, niezależnie od ich przewin. Z drugiej strony cenne były informacje od osób, które z tych cyklów skorzystały i uwolniły się od różnych dziwnych guru (nie tylko tych wymienionych w artykułach).
  • Wiem już, by na przyszłość zaczynać takie cykle od napisania najcięższych, a nie najłatwiejszych artykułów – ułatwi to późniejsze dokończenie.
  • Wiem, by dawać sobie z góry jakiś termin na całość – inaczej może się to rozwlec w nieskończoność.
  • Spójna formuła artykułów dla cyklów -jak zastosowana w Fake Guru – jest wygodna, ale nie do końca się sprawdziła pod względem jakości artykułów i raczej będę z niej rezygnował.
  • No i w końcu – pomysł na łączenie co ciekawszych cykli w e-book całkiem mi pasuje i chętnie będę z niego na przyszłość korzystał


Co dalej, skoro te materiały udało się skończyć? Jeśli chodzi o bloga, mam kilka pomysłów na nowe cykle. Jeden to, już rozpoczęty, cykl wprowadzający do różnych metod zmiany osobistej – o co chodzi z tym NLP, coachingiem czy hipnozą już mamy, czas na kolejne podobne wpisy. Drugi cykl, który niedługo wystartuje, będzie wyjaśniał psychologiczne podstawy różnych paranormalnych doświadczeń. Innymi słowy – czemu ludzie wierzą w przewidywanie przyszłości? Jak, neurologicznie, działa poczucie wyjścia z ciała? Mam nadzieję, że Wam się spodoba.

Dalszych pomysłów jeszcze nie mam :) Zobaczymy co wyjdzie!



Lean Mind Experience - kurs, który zapewni Ci narzędzia do niezwykle głębokiego rozwoju. Dziewięć intensywnych dni, trzy zjazdy rozwojowe, poświęcone Twoim relacjom, skutecznemu działaniu i świadomości emocjonalnej. Nasycony praktycznymi rozwiązaniami, skupiony na tym, co buduje w Twoim życiu realną, codzienną wartość. Esencja ponad dziesięciolecia pracy nad skutecznym rozwojem. Pierwszy zjazd rozpoczyna się już 21 września! 


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis