Posts Tagged 'Recenzje'

Rozwój przez gry planszowe

Czerwiec 17 2010   3 Comments   Tagi: , , , ,

Czas czytania: ok 8 min.

Przyznaję, jestem niepoprawnym “nerdem” – lubię fantastykę, gry planszowe i komputerowe, a jednym z moich marzeń jest sfinansować kiedyś w pełni serial Jossa Whedona (”Dollhouse”, “Angel”, Firefly”, “Buffy”), tak, żeby mógł zaszaleć i zrobić coś od początku do końca po swojemu.

Ponieważ jestem nerdem – daje mi to okazję spojrzeć na niektóre rzeczy z nieco szerszych perspektyw niż czysto rozwojowa.  Tak też chciałem zrobić w tym wpisie, pisząc nieco o różnych planszówkach, w tym o rozwojowym hicie czyli Cashflow.

Cashflow

W Cashflow gracze wcielają się w typowych ludzi – lekarzy, sekretarki, nauczycieli, itp. których zadaniem jest wyrwanie się z tzw. wyścigu szczurów (nieustannego zarabiania na siebie) poprzez stworzenie tzw. przychodu pasywnego – inwestycji, które zarabiają na siebie bez potrzeby doglądania ich. Gracze robią to inwestując w  firmy, nieruchomości i akcje.

Gra ta, stanowiąca sztandarowy produkt Roberta Kyosakiego, ma za zadanie zwiększyć inteligencje finansową grających. Jak sprawdza się w praktyce?

Na początek duża zaleta gry – na pudełku wyraźnie pisze, żeby nie traktować nauk z niej wziętych jako absolutne i przed wprowadzeniem ich w życie zasięgnąć dalszej edukacji. Nawet jeśli jest to, w sumie, reklama dalszych szkoleń i produktów, uważam tą przestrogę za bardzo trafną.

No dobrze, a co z samą grą? Testowałem ją w dwóch opcjach – 2-osobowej (kilkukrotnie) i 4-osobowej (raz). Wnioski:

- ogromna losowość. W praktyce cała gra opiera się na losowości, a nawet najbardziej trafne decyzje mogą nic nie dać długoterminowo. Jak dla mnie spory minus, jak na grę, która ma uczyć inteligencji finansowej – chyba, że głównym przekazem ma być “nic od Ciebie nie zależy”.

- absolutnie spaprany endgame (czyli, dla nie nerdów, końcowa, zaawansowana faza gry). W momencie gdy wyjdziesz z wyścigu szczurów, jakiekolwiek ślady planowania idą do piachu i wszystko sprowadza się  do losowości i szczęścia w rzucaniu kostką. O ile wcześniej tury innych graczy miały jeszcze jakieś znaczenie, bo można było np. liczyć na sprzedanie wtedy posiadanych akcji, o tyle teraz cała gra sprowadza się do bezmyślnego rzucania kostką.

- interakcja między graczami jest minimalna – w zasadzie jedyne co można robić w tym obszarze, to sprzedawać konkurentom okazje, z których sami nie możemy skorzystać.

- wbrew pozorom, gra uczy graczy raczej wydawania pieniędzy niż ich oszczędzania. Np. niemożliwe jest ograniczenie wydatków własnych, zwrot kredytów z którymi się startuje jest mocno nieopłacalny, wszelkie inwestycje długoterminowe (akcje z dywidendami) mają wręcz żałosną stopę zwrotu, do wyboru jest niemal absolutnie bezpieczne inwestowanie w nieruchomości (mniej niż 1% szans na grę, że się na tym straci) albo próby spekulacji na giełdzie czy złocie.

- to powiedziawszy, gra potrafi być przyjemna, zwłaszcza w grze na cztery osoby. Natomiast jeśli chodzi o wartości edukacyjne, to w sumie nie różni się ona zbytnio od Monopolu pod tym względem, co najwyżej oprawą. Natomiast ani sama gra, ani zawartość pudełka nie uzasadniają obscenicznej więc (w porównaniu z innymi tytułami dostępnymi na rynku) ceny gry.  Przy średniej cenie 360 zł, przebija nawet takie cegły jak Twilight Emperium, World of Warcraft, Starcraft: The Board Game czy Horus Heresy, których pudła zawierają dosłownie kilogramy figurek, plansz i żetonów.  Nie wspominając już o klasycznym monopolu, który można spokojnie kupić za dwie dychy (czyli 1500% mniej!) w większości sklepów z zabawkami. Wychodzi więc na to, że zakup gry o inteligencji finansowej sam z siebie jest sprzeczny z tą inteligencją finansową.

Ale co tam, pograć można.

Co ważne, powyższa recenzja dotyczy głównie Cashflow 101, nie wiem jak sprawdza się w wersji 202 z dodatkiem bardziej zaawansowanej gry na giełdzie. Być może w takiej wersji rozwiązanych jest choć część problemów z wersji podstawowej.

Dla odmiany sięgnijmy więc po inny tytuł ekonomiczny który miałem okazję testować, Agricola.

Agricola

“Agricola” czyli rolnik i tym właśnie staje gracz. Startując od dwuizbowej, drewnianej chaty i młodego rolniczego małżeństwa, celem graczy jest jak najskuteczniej zaadoptować posiadaną ziemię. Ma na to czternaście tur, przy czym w każdej turze ilość dostępnych dla graczy akcji wzrasta. Jednocześnie pojawia się dodatkowy problem, bo każdą z dostępnych akcji może wykonać tylko jeden rolnik spośród wszystkich będących w grze. Co pewien czas pojawiają się także żniwa, kiedy niezbędnym jest posiadanie odpowiednich zasobów do wykarmienia rodziny – inaczej muszą oni iść na żebry, co boleśnie odbija się na końcowej punktacji.

Jakie wrażenia z gry?

- Ogromna zaleta, w porównaniu z porównywanym Cashflow – ZAWSZE jest co robić. Nie zawsze można zrobić to, co zamierzałeś – inny gracz mógł Cię uprzedzić – ale zawsze masz coś do zrobienia. Jeśli nie wyszła Ci akcja, którą akurat zaplanowałeś, musisz po prostu bardziej pomyśleć i dostosować się do nowych warunków, zobaczyć jak najlepiej możesz z nich skorzystać. Dla mnie – perełka, ucząca ogromnej elastyczności i kreatywnego wykorzystania zasobów.

- Ograniczona ilość ruchów, konieczność wyprzedzenia konkurencji, a jednocześnie inne czynniki (”jak zaczekam jedną turę, to zbiorę z tego lasu 6 drewien zamiast 3… chyba, że ktoś mnie wyprzedzi, może więc lepiej zebrać teraz”) uczą gospodarowania swoimi zasobami i czasem w dynamicznym środowisku i wyważenia między korzystaniem z okazji na szybko oraz czekaniem na potencjalnie większy zwrot z inwestycji,  za większa cenę.

- Interakcja między graczami nie  zbyt duża, choć możliwość “blokowania” zagrań innych graczy może być bardzo potężnym narzędziem i zdecydowanie wpływa na korzyści z rozgrywki. Jednocześnie rzadko kiedy patrzy się na zaszkodzenie innym graczom – jest się zbyt zajętym realizacją własnych planów.

- Gra nagradza dywersyfikację i maksymalne wykorzystanie posiadanych zasobów. Im bardziej różnorodne uprawy i hodowle będziemy mieli, tym lepiej dla nas w końcowej rozgrywce.

- Bardzo podkreślana jest kwestia odpowiednich rąk do pracy – posiadanie dwóch dodatkowych członków rodziny naprawdę czyni  w grze ogromną różnicę. Ale nawet w tej sytuacji można stracić okazję, na którą się polowało.

- W grze pojawia się losowość, zwłaszcza w kwestii doboru kart “Pomocników” i “Małych usprawnień”, ale nie jest to losowość zbyt wkurzająca, ponieważ niezależnie od niej zawsze jest co robić i zawsze można pewne rzeczy zaplanować. Dodatkowo, “rodzinna” wersja gry pozwala uniknąć tej losowości, nie wykorzystując zupełnie pomocników ani małych usprawnień.

Podsumowując – świetna gra (która wygrała zresztą sporo plebiscytów na najlepszą grę wszechczasów), ucząca sporo praktycznego, biznesowego myślenia w łatwy do przyswojenia sposób. A przy tym cena o dobre 200 zł niższa od Cashflow, przy nieporównywalnie lepszej jakości elementów.

Oczywiście, powyższe recenzje są mocno stronnicze i subiektywne. Jestem pewien, że znajdzie się sporo osób, dla których Cashflow jest super grą. Dla mnie jest po prostu ok, natomiast jako narzędzie edukacyjne nie przebija raczej Monopolu – natomiast stanowi świetną demonstrację tego, co może zdziałać dobry marketing…

Tyle ode mnie. Baw się i rozwijaj z pasją!

-Artur

Książki rozwojowe, cz. 1

Lipiec 29 2009   Leave a Comment   Tagi: , , ,

Witaj,


Czas czytania: około 5 minut.


W tym wpisie chciałbym napisać Ci o kilku książkach z tematyki rozwoju, z którymi się spotkałem – o moich wrażeniach na ich temat i doświadczeniu z nimi związanym. Jeśli któraś z tych książek zainteresuje Cię i chciałbyś ją mieć dla siebie -doceniłbym, gdybyś kupił ją przy użyciu linku podanego przy jej nazwie  i zdjęciu.








Jorge Bucay – Listy do Klaudii

http://www.nlp.net.pl/index.php?p1404,listy-do-klaudii?pid=46ea6479fafb56a6bdeee2fdb4622cb58880


Jedna z lepszych książek o tematyce terapeutycznej, z którymi miałem okazję się zetknąć. Pisana w formie listów do wymyślonej pacjentki, “Listy do Klaudii” Bucaya zdecydowanie dają do myślenia i pokazują wiele rzeczy z odmiennej perspektywy. Bucay korzysta tu ze swojego znaczącego doświadczenia terapeutycznego i przedstawia wiele ciekawych kwestii, z którymi stykają się – zarówno prywatnie, jak i w pracy z klientami – chyba wszyscy “zmieniacze”.

Książka jest bardzo mocno przesiąknięta filozofią Gestalt (a może Bucay’owską interpretacją tej filozofii? Przyznam, że zbyt mało wiem o Gestalt, by móc jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie), co nie każdemu musi się spodobać, ale polecam jej lekturę z podejściem “co mogę z tego wziąć dla siebie”, zamiast “to albo pełna prawda, albo gniot”. Sam nie mogę zgodzić się z całym jego podejściem, uważam że często nie docenia możliwości ludzkich – ale widać takie ma doświadczenia i warto również z nich czerpać.

Generalnie, jest to,  jak na mój gust, lektura obowiązkowa i to z dziedziny tych, do których chętnie się wraca wielokrotnie. Zdecydowanie polecam.








Paul Arden “Cokolwiek Myślisz, Pomyśl Odwrotnie”

http://www.nlp.net.pl/index.php?p1243,cokolwiek-myslisz-pomysl-odwrotnie?pid=46ea6479fafb56a6bdeee2fdb4622cb58880


Mam mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony, uważam że każdy zainteresowany marketingiem, a nawet zwykłą kreatywnością, powinien ją przeczytać. Treść, pod względem jakości, jest naprawdę świetna.

Z drugiej, biorąc pod uwagę faktyczną ilość treści, mógłby to spokojnie zrobić stojąc przy półce w Empiku i nawet nie zabolałby go od tego nogi.

Książka zawiera bardzo wiele cennych pomysłów, niestety – być może mając na celu wyrażenie tej oryginalności myślenia, którą chciał przekazać autor – faktycznego tekstu jest tu niewiele i gdyby zapisać go normalnie – zmieściłoby się w 30-stronnej broszurce za 5 zł, a nie książce za 25 zł. Jak widać, status guru marketingu ma swoje prawa – wątpię, by normalnemu autorowi coś takiego uszło płazem.

Przeczytać warto, ale raczej z biblioteki albo w księgarni, niekoniecznie radzę kupować – chyba, że ktoś lubi kolekcjonować takie książki i mieć je jako punkt odniesienia w dowolnym momencie.








Jorge Bucay “Pozwól, że Ci opowiem”

http://www.nlp.net.pl/index.php?p1384,pozwol-ze-ci-opowiem?pid=46ea6479fafb56a6bdeee2fdb4622cb58880


Kolejna książka Jorge Bucaya, którą uważam za niezwykle przydatną dla każdego Zmieniacza – a w sumie, dla każdej osoby zainteresowanej staniem się lepszym.  Książka napisana jest w formie cyklu sesji terapeutycznych, z których każda kończy się pewną, metaforyczną historią, tytułowym “Pozwól, że Ci opowiem”. Metafory te są idealnym narzędziem do wykorzystania w pracy terapeutycznej, coachingowej czy prowadzeniu szkoleń.

Dodatkową zaletą, przynajmniej dla mnie, jest fakt, że książka jest dużo mniej “Gestaltowska” niż “Listy do Klaudii”, a podane metafory można łatwo odnieść również do innych podejść terapeutycznych i filozoficznych (choć w sumie to jedno i to samo – każda terapia jest przecież w dużej mierze wyrazem filozofii oraz skłonności i awersji jej twórcy).

Książka z rodzaju tych, które warto mieć na półce.


Maciej Benniewicz “Coaching, czyli przebudzacz neuronów”

http://www.nlp.net.pl/index.php?p1433,coaching-czyli-przebudzacz neuronow?pid=46ea6479fafb56a6bdeee2fdb4622cb58880


Lubię tą książkę – tak najłatwiej jest mi ją podsumować.  Nie jest ona szczególnie odkrywcza czy kreatywna – a jednoczęśnie znajdzie w niej wartościowe materiały i podejścia zarówno stary wyjadacz w tematyce rozwoju osobistego, jak i ktoś zupełnie nowy w temacie. Jest napisana luźno, ale bez silenia się na nadmierny luz. Ciepło – ale nie przytłaczająco. Z wiarą w ludzkie możliwości – ale bez hurraoptymizmu.  Dobrze wyważona, ciekawa, dotykająca różnych tematów – jednym słowem, lubię ją ;)

Oczywiście, nie zgadzam się ze wszystkim, co jest w niej zawarte – ale to naturalne, z żadnej książki nie weźmiesz dla siebie wszystkiego, przynajmniej nie wtedy, gdy czytasz ją ze zdrowym dystansem. Natomiast jest to prawdopodobnie ta książka, którą dałbym do przeczytania komuś, kto chciałby zrozumieć o co chodzi w tym co robię. Mógłbym być pewien, że zostanie do odebrane w dobrym i zdrowym świetle, dlatego zdecydowanie, z mojej strony – oby więcej takich książek na rynku!


Na dzisiaj tyle, odezwę się wkrótce. Rozwijaj się z pasją!

-Artur

 
     
Copyright © 2009 Wszystkie Prawa Zarezerwowane. Stosuje WordPress 2.7 Zaprenumeruj RSS