Archive for Listopad, 2009

Dbaj o swoich byłych klientów

Listopad 30 2009   1 Comment   Tagi: ,

Witaj,

Czas czytania: ok. 2 min.

Takie szybkie przemyślenie. Niby banał, niby każdy to wie, a jednak czasami warto przypomnieć, żeby mogło to być wprowadzone w życie.

Dbaj o swoich byłych klientów.  Naprawdę, dbaj o nich, bo to od nich, w dużej mierze, zależy to, ilu będziesz miał następnych. Zwłaszcza wtedy, gdy usługi które oferujesz są drogie i zwłaszcza gdy ci klienci sami z siebie są dobrze znani w internecie.

Średnio raz na miesiac-dwa ja i moja dziewczyna dostajemy od różnych ludzi pytania odnośnie szkoleń pewnego znanego trenera, z którego usług korzystaliśmy. Ponieważ w chwili obecnej nie jesteśmy w stanie polecić jego szkoleń – niestety, jego styl mocno się zmienił, subiektywnie oceniając, na gorsze – zniechęcamy raczej do korzystania z jego usług. Przez ostatni rok-dwa kosztowało go to prawdopodobnie ok.  50 tysięcy zł, przy założeniu, że zniechęcone osoby kupiłyby tylko podstawowe szkolenie (i dużo więcej, zakładając, że kupowałyby pakiet szkoleń, a wiem, że wiele osób się nad tym zastanawiało).

To o czym piszę nie ma na celu popisanie się “zobacz jacy jesteśmy ważni i co mówimy”. Nie ma, bo i nie jesteśmy – na necie jest MASA osób dużo bardziej wpływowych od nas i one mogą być naszymi – albo Twoimi – klientami. Od ich opinii o Tobie – także ich opini długo po tym, jak skorzystały z  Twoich usług – zależeć może to, czy Twój biznes się utrzyma, czy będzie się rozwijał, czy też z jakiegoś tajemniczego powodu nagle przestaniesz mieć nowych klientów.

Dlatego bądź tego świadomy. Dbaj o to, jak ludzie Cie postrzegają, dbaj o to, żeby byli klienci miło Cię wspominali – bo nawet, jesli nie dostaniesz od nich bezpośrednio ani grosza więcej, pośrednio mogą uczynić Cię BARDZO bogatym człowiekiem.

Warto o tym pamiętać przy kontaktach z nimi.

To powiedziawszy – niektórzy klienci naprawdę nie są warci wysiłku, jaki byłby niezbędny do ich zadowolenia, bo oprócz świetnego towaru czy usługi potrafią oczekiwać zaspokojenia innych swoich potrzeb, np. samotności czy poczucia wartości. Więc nie traktujcie powyższego twierdzenia jako jedynej wykładni – zawsze potrzebna jest pewna równowaga, żadne podejście doprowadzone do przesady nie jest zdrowe.

Baw się i rozwijaj z pasją!

-Artur

Nasreddin i inne opowiastki

Listopad 26 2009   Leave a Comment   Tagi: ,

Uwielbiam opowiastki Sufickie takie jak ta.  Zarówno bawią,  jak i mogą uczyć.

“Kazanie Nasreddina”

Jako,  że Nasreddin uważany był on prawie za Swietego, pewnego dnia sąsiedzi  poprosili go, żeby wygłosił kazanie w ich meczecie.  Kiedy nadszedł ten dzień, Nasreddin stanął przy pulpicie powiedział:
- Ludzie, czy wiecie o czym zamierzam wam mówić?
- Nie, nie wiemy.
- Dopóki nie wiecie, nie mogę nic więcej powiedzieć. Jesteście ignorantami, którzy marnują tylko mój czas! – powiedział z oburzeniem i poszedł do domu.
Trochę tym zmartwieni udali się z delegacja do jego domu i poprosili o kazanie w kolejnym tygodniu.

Nasreddin rozpoczął kazanie, takim samym pytaniem. Tym razem zgromadzeni ludzie odpowiedzieli jak jeden maż:
- Tak, wiemy.
- W takim razie nie ma potrzeby, zebym zatrzymywal was dluzej. Mozecie isc.
I wrócił do domu.

Poproszony po raz kolejny do wygloszenia kazania,  zapytal:
- Wiecie wiec czy nie wiecie?
- Niektorzy z nas wiedza, a niektorzy nie.
- Wspaniale, więc niech ci, którzy wiedzą, wyjaśnią tym, którzy jeszcze nie wiedzą.

To powiedziawszy, wrócił do domu.

Tytułomania

Listopad 25 2009   Leave a Comment   Tagi:

Witaj,

Czas czytania: ok. 3 minuty.

Przeglądaliśmy sobie ostatnio z moją partnerką, Beatą, profile naszych znajomych rozwojowców na Goldenline i trafiliśmy na prawdziwą plagę tytułów. “Dyrektor Generalny”, “Dyrektor Regionalny”, “Trener Trenerów”, “Prezes”, “Partner Strategiczny”, itp. – tytuły mnożą się jak grzyby po deszczu, każdy coraz bardziej wydumany i napuszony względem poprzedniego… A tymczasem, jak celnie skomentowała moja Beata odnośnie kilku spośród nich “Ja nie jestem żadnym dyrektorem, a zarabiam więcej niż każdy z nich. A możliwe, że i więcej, niż oni wszyscy razem wzięci.”

I coś w tym jest – bo generalnie jakoś tak dziwnie jest, że ci, spośród naszych znajomych, którzy mają solidne dochody, nie czują zwykle potrzeby tytułować się prezesami. Dlaczego? Bo nie potrzebują podwyższenia statusu jakie – ich zdaniem – przyniesie im posiadanie tytułu prezesa czy dyrektora generalnego, ani nie potrzebują grać ważniejszych niż realnie są.

Dlatego, jeśli coś takiego robicie, jeśli bawicie się w tytułomanię, to mam do Was wielką prośbę:

Ludzie, obudźcie się!

Dyrektor Generalny, czyli CEO, to po polsku Prezes Zarządu – a żeby być prezesem zarzadu, trzeba najpierw MIEĆ zarząd, a więc być zarejestrowaną spółką, albo stowarzyszeniem.  Gdy tak określa się szef paruosobowej firemki – albo, co jeszcze lepsze, jednoosobowej działalności gospodarczej, lub komórki MLM-u, no cóż…

W tej sytuacji takie zachowanie jest to śmieszne,  często żałosne, czasem nawet trochę smutne – ale nie jest to pozytywne, ani nie robi to zbytniego wrażenia, chyba, że na ludziach mających minimalne obeznanie z biznesem. A jednocześnie widzę, jak coraz więcej – skądinąd bardzo rozsądnych ludzi – popada w tytułomanię, z tego prostego powodu, że pozwala im to budować sobie status, w momencie gdy nie mają do tego innych podstaw, gdyż np. MLM-y jako takie nie cieszą się w naszym kraju zbyt dużym prestiżem.

Co gorsza, zwykle tacy ludzie nie są nawet tego świadomi, nie dostrzegają tego, co robią – co utrudnia nawet rozmowę z nimi na ten temat, gdyż dla nich, na świadomym poziomie, wszystko jest ok i wcale nie chodzi o status. Jest to dodatkowo potęgowane przez fakt, że tzw. gry statusowe są w naszej kulturze zwykle tematem tabu, nie są czymś, o czym można by otwarcie porozmawiać. A przez to – nie są zwykle świadomie uprawiane, co prowadzi do dosyć przykrych efektów.

Dlatego raz jeszcze – jeśli bawisz się w tytułomanię – daj sobie spokój, proszę. Jeśli masz kogoś bliskiego, kto się w nią bawi – namów go, żeby z tym wyluzował. Koniec końców ludzie i tak nie przyjdą do Ciebie, bo jesteś Prezesem, Dyrektorem Generalnym czy nawet Panem Świata (tego jeszcze nie widziałem, ale kto wie?). Przyjdą dlatego, że to co im oferujesz jest dla nich wartościowe. I na tym warto się skupić.

Baw się i  rozwijaj z pasją!

-Artur (Król, ale z nazwiska, nie z tytułu ;) )

Nadganianie…

Listopad 12 2009   Leave a Comment   

Witaj,

Przepraszam Cię, że ostatnio niewiele tutaj piszę. Jestem w środku wyjątkowo intensywnego okresu. Najpierw, dwa tygodnie temu, spędziłem pięć dni w górach, na Treningu Interpersonalnym w ramach Szkoły Profesjonalnego Coachingu ( www.ipri.com.pl – polecam). Następnie w poprzednim tygodniu gościliśmy w Polsce Andrewa Austina – zorganizowaliśmy z nim darmowy wieczór na Wydziale Psychologii UW,  gdzie został bardzo ciepło przyjęty, jak również 3 dni szkoleniowe, które zebrały również masę pozytywnych opini. W końcu, w tej chwili, szykuje się właśnie do wyjazdu do Leeds w Wielkiej Brytanii, gdzie Nick Kemp zaprosił nas na szkolenie które współprowadzi z amerykańskim hipnotyzerem, Doug’iem O’Brianem.  Zapowiada się bardzo ciekawy czas, zwłaszcza, że będziemy przez ten czas mieszkać z Nickiem i jego przesympatyczną żoną, Sue.

Te wszystkie doświadczenia dały mi oczywiście mnóstwo materiałów do pisania i obiecuję, że gdy tylko wrócę – materiał ten będzie się tutaj regularnie pojawiał.

Do tego czasu zaś – baw się i rozwijaj z pasją!

-Artur

 
     
Copyright © 2009 Wszystkie Prawa Zarezerwowane. Stosuje WordPress 2.7 Zaprenumeruj RSS