Archive for the 'status' Category

Rolnicy, Łowcy i Pewność Siebie

Marzec 11 2010   Leave a Comment   Tagi: , ,

Witaj,

Czas czytania: ok. 10 minut


Niedawno, na świetnym blogu Setha Godina pojawił się bardzo ciekawy wpis o ewolucyjnym podziale na “łowców” i “rolników”. Żeby krótko podsumować – 10.000 lat temu, kiedy wynalezione zostało rolnictwo, sposób funkcjonowania ludzi zmienił się o 180 stopnii. Potrzebne stały się inne zachowania, inne sposoby myślenia i reagowania.

Łowcy potrzebowali szybkich reakcji, myślenia taktycznego (”co zrobić tu i teraz, podczas polowania”), zdolności do krótkoterminowej, bardzo głębokiej koncentracji (”nie ważne, że chce mi się pić, muszę poczekać aż antylopa się zbliży jeszcze parę kroków i zaatakować”). Ceniona była odwaga, krótkoterminowa sprawność fizyczna, gotowość do czekania w bezruchu przez długi okres czasu i gwałtownego uderzenia. Bardzo liczył się status, ponieważ grupa łowiecka była ściśle hierarchiczna.

Rolnicy potrzebowali być zupełnie inni. Zamiast długoterminowego skradania się za zwierzyną i gwałtownego ataku, potrzebowali być w stanie regularnie ciężko pracować, myśleć strategicznie (”co muszę zrobić, żeby za pół roku mieć duże plony, a za dwa lata wciąż móc obsiewać to pole”). Ceniona była zdolność współpracy, pracowitość i długoterminowa sprawność fizyczna, gotowość do pracy przez długie godziny, dzień po dniu i cierpliwego czekania na rezultaty. Status miał mniejsze znaczenie, bardziej istotne były umiejętności interpersonalne, pozwalające np. na zmówienie razem sąsiadów do wspólnej pracy nad nawadnianiem pól.


No dobra, fajna teoria, a jak to się ma do pewności siebie?


Oba sposoby myślenia i działania w jakiś sposób są obecne zarówno w naszych genach, jak i w naszej kulturze. Są w nas elementy zarówno łowców, jak i rolników. Jednocześnie, nasze społeczeństwo od co najmniej kilkuset lat bardzo wyraźnie promuje myślenie jak rolnicy (np. “ucz się dobrze, to dostaniesz dobrą pracę, to będziesz zarabiał dużo pieniędzy, to awansujesz, itp.”), wypychając “łowiecki” styl życia do strefy mitów, wyobrażeń i bohaterów reprezentujących tą potrzebę. Mam tu na myśli takie dziedziny jak sport i kult sportowców, filmy, kult buntowników-łowców w rodzaju Che. Czyni to łowieckie zachowania dużo atrakcyjniejszymi, a jednocześnie u wielu osób tworzy swoiste rozdarcie – “społeczeństwo szkoli mnie, żebym był jak rolnik, a jednoczęśnie chciałbym być jak łowca, bo to atrakcyjne”.


Patrząc z tej perspektywy na wiele spośród sesji n.t nieśmiałości/pewności siebie, które przeprowadzałem, pojawia się ciekawy wzorzec. Bardzo często duża część problemów prowadzących do nieśmiałości opierała się na jednym z trzech filarów:

1) klient chciał zachowywać się jak łowca, ale był wyuczony, żeby zachowywać się jak rolnik

2) klient NIE CHCIAŁ zachowywać się jak łowca, ale wpojono mu, że jest to atrakcyjny sposób zachowania i że powinien się tak zachowywać, mimo, że wcale nie czuł takiej potrzeby

3) klient nie wiedział w którą stronę pójść, dostawał masę sprzecznych informacji z wewnątrz i z zewnątrz i nie był pewien czy ma się zachować jak łowca czy jak rolnik


Rozwiązania dla tych trzech sytuacji są dość łatwe:

1) pomóc klientowi zrozumieć różnicę między jego własnymi potrzebami i potrzebami społeczeństwa i znaleźć punkt równowagi między nimi, tak by czuł się dobrze jako łowca

2) pomóc klientów dostrzec wartość zachowań rolnika i umożliwić mu stanie się lepszym rolnikiem, co również zwiększy jego atrakcyjność, bez zbędnego poczucia winy

3) pomóc klientowi zrozumieć te dwie przeciwstawne role i zbudować swoją własną równowagę między nimi


Ćwiczenie:

1. Pomyśl o rolach łowcy i rolnika, tak jak opisane zostały powyżej.

2. Przyjrzyj się swoim zachowaniom i potrzebom. Przyjrzyj się temu, jaki chciałbyś być. Przypisz te zachowania do jednej z grup – czy bardziej pasują do łowcy, czy do rolnika? Czy ucząc się raczej polujesz na jeden atrakcyjny kawałek informacji, czy też stopniowo budujesz dużą strukturę wiedzy? Czy w pracy raczej łowisz tego jednego klienta, czy też wolisz budować duże, strategiczne plany rozwoju firmy?

3. Nikt nie będzie tylko łowcą ani tylko rolnikiem – ale w danym obszarze życia jedna z ról będzie zwykle dominowała.

4. Przyjrzyj się temu, które z Twoich zachowań są dla Ciebie naturalne i łatwe, a które wyuczone.  Zastanów się, jak w obszarach zachowań wyuczonych mógłbyś wprowadzić zachowania bardziej pasujące do Twojej roli. Czy, jeśli w sprzedaży lepiej czujesz się budując długoterminowe strategie sprzedaży, niż ganiając za klientami, nie warto wynająć pomocnika – łowcy?

5. Czy są jakieś zachowania, które odrzucasz i wypierasz, dlatego że nie pasują do roli, jaką przyjmujesz w danym kontekście? Czasami, zamiast próbować zmieniać swoje “łowcze” skłonności w danym obszarze, lepiej jest je po prostu zaakceptować i zacząć je postrzegać jako element swojej natury. Nie znaczy to, że nie da się ich zmienić – nie zawsze będzie to po prostu opłacalne.

6. Wyobraź sobie swojego idealnego siebie i zobacz, jakie cechy łowcze i rolnicze mu przypisujesz. Poeksperymentuj z zamianą tych cech na ich odpowiedniki z przeciwnej grupy i zobacz jakie różnice dostrzegasz. Może się okazać, że stworzysz swój ideał zarówno dużo prostszy do osiągnięcia, jak i dużo Ci bliższy emocjonalnie – TWÓJ ideał, zamiast ideał tego “jaki powinieneś być”.

7. Podziel się rezultatami ćwiczenia np. w komentarzach.


Baw się i rozwijaj z pasją!

-Artur

Krucjaty

Sierpień 29 2009   Leave a Comment   Tagi: , ,

Witaj,


Czas czytania: ok 4 minuty.


Niewiele osób wie, że w Krucjatach nigdy nie chodziło tak naprawdę o religię czy wiarę. Po prostu, w tamtym okresie czasu w Europie skończyły się tereny do podbojów,  a pozbawieni możliwości awansu i dorobienia się bogactwa młodsi dziedzice szlachty zaczęli się burzyć. Niektórzy podburzali do wojny, inni zajęli się wręcz otwartymi rabunkami – coś z tymi ludźmi trzeba było zrobić. Decyzja, żeby nasłać ich na państwa Bliskiego Wschodu, podjęta przez Papiestwo, była w związku z tym głównie decyzją polityczną, a nie religijną. Religia stanowiła jedynie ładną wymówkę dla możliwości grabieży bogactw i zajęcia nowych ziem w rejonie. Podobnie było zresztą z praktycznie każdą inną wojną religijną. Wojny te w zasadzie nigdy nie toczyły się dla ideologii, choć ideologią się wspierały. Zawsze toczyły się jednak o zasoby – ziemię, pieniądze i wpływy.


Waluta czy Wiara?


Co ważne – zjawisko to nie zmieniło się do dzisiaj.  U podstaw większości konfliktów wciąż tak naprawdę kwestia rozchodzi się po prostu o zasoby i ich podział. Zasoby te mogą być materialne (pieniądze, towary), mogą też być niematerialne (prawa intelektualne, status – globalny lub w danej grupie), ale tak czy tak większość konfliktów dotyczy właśnie konfliktów zasobów, nawet jeśli “oficjalnie” chodzi w nich o coś innego.


Co jakiś czas spotykam się z pytaniami w rodzaju “Skoro NLP tak ułatwia komunikację, dlaczego Bandler i Grinder (wstaw też dowolnych innych “pokłóconych” trenerów, albo np. światek NLP i Michaela L. Halla) nie potrafili się dogadać?” Dlaczego podążają własnymi ścieżkami,  dlaczego zaliczyli po drodze proces sądowy, a nie współpracują ze sobą, skoro są takimi dobrymi komunikatorami?


Cóż, przyczyny oficjalne to jedno – i jest tam nieco dobrych wyjaśnień, które w dużej części są pewnie prawdziwe (np. kwestia kierunku, w jakim miało rozwijać się NLP). Jednocześnie, długoterminowo, cała zabawa rozbija się właśnie o zasoby, a dokładniej – o subiektywne postrzeganie puli zasobów jako ograniczonej (w tym wypadku – ile szkoleń można sprzedać klientom). Oczywiście w dużej mierze rozbija się to właśnie o tego rodzaju subiektywizm, ponieważ w rzeczywistości “tort do podziału” może być dużo większy niż możliwości zjedzenia go przez ludzi chcących tego podziału dokonać.


Podobnie działa to w wypadku konfliktów statusowych – dążenie do utrzymania statusu jest często oparte o błędne założenie, że najważniejszy jest status w jednym, zamkniętym środowisku i przez brak dostrzeżenia możliwości podwyższenia swojego statusu inaczej niż przez otwarty konflikt i obniżenie statusu kogoś innego.

Konflikt często wynika z niepełnej perspektywy.

Niestety, w momencie wystąpienia sytuacji (pozornie) konfliktowej, następuje zwykle znaczące zawężenie pola percepcji stron konfliktu, co prowadzi do problemów z dostrzeżeniem alternatywnych rozwiązań sytuacji. Dlatego też, jeśli przypadkiem trafiłbyś na taką sytuację:


1. Zdysocjuj się i przyjrzyj się całości na chłodno

2. Sprawdź, czego konkretnie dotyczy konflikt

3. Sprawdź jakie są alternatywne możliwości zaspokojenia potrzeb każdej ze stron konfliktu.

4. Zaproponuj te alternatywy, zamiast skupiać się na głównym konflikcie.


Może się okazać, że konfliktu tak naprawdę nie ma – i nie trzeba urządzać Krucjat. A jeśli jednak będzie – to będziesz chociaż świadomy tego, o co faktycznie toczy się konflikt, zamiast skupiać się na pozorach go dotyczących.


Rozwijaj się z pasją!

-Artur

Wampiry Statusowe

Sierpień 25 2009   Leave a Comment   Tagi: ,

Witaj,


Czas czytania: ok. 2 minuty


W ostatnim wpisie wspominałem o konkursie Miss Chmielaków. Przy okazji tego konkursu miałem okazję zetknąć się z fascynującym zjawiskiem, które dobrze wpisuje się w moje obecne zainteresowania teatrem improwizacyjnym i grami statusowymi.

Zjawiskiem tym był prowadzący imprezę – nie pamiętam jego imienia i pewnie dobrze dla niego, że nie zwróciłem na nie uwagi, bo zaliczyłby tutaj dosyć nieprzyjemną recenzję. Człowiek ten przejawiał zachowanie, które określiłem tytułem “Wampira Statusowego” – wysysał status ze wszystkich i wszystkiego, byle podnieść swój własny. Regularnie obniżał wartość:

1. Imprezy (np. domagając się od publiczności braw słowami “Dajcie hałas” lub znudzonym głosem, nie patrząc poza kartkę z której czyta “Hałas, hałas.”)

2. Publiczności

3. Artystów i uczestników imprezy

4. Sponsorów (np. zapominając i myląc nazwy firm, mamrocząc je niezrozumiale, traktując sponsorów protekcjonalnie “Panie Tadeuszu! Panie Tadziu!”, czy próbując im nakazywać zachowanie na scenie)

Jednocześnie sam podłączał się pod każdą sytuację gdzie pojawiała się choć odrobinka statusu – np. gdy występ się podobał, od razu łączył siebie z tym występem, próbując stanowić jego przedłużenie.

Oczywiście, taki Wampiryzm Statusowy wyszedł na złe wszystkim – obniżył rangę imprezy, pogorszył jej odbiór, a i samemu Wampirowi pewnie się po sprawie oberwało. Jedynie ja na tym skorzystałem, bo mam co opisać na blogu ;)

Dało mi to jednak do namysłu ile tego typu wampiryzmu statusowego zachodzi na codzień, w normalnej sytuacji. I jak można takiego wampirka zneutralizować, albo skierować w zdrowszym dla nas kierunku.

To takie krótkie rozważanie.

Rozwijaj się z pasja,

-Artur

 
     
Copyright © 2009 Wszystkie Prawa Zarezerwowane. Stosuje WordPress 2.7 Zaprenumeruj RSS