Archive for the 'NLP' Category

Gdzie są te wszystkie modele?

Lipiec 1 2010   Leave a Comment   

NLP to modelowanie. Programowanie Neurolingwistyczne opiera się o tworzenie modeli skutecznego działania, modeli ekspertów w swoich dziedzinach.

No więc pytam, tak czysto praktycznie… Gdzie są te wszystkie modele?

Gdzie modele, pozwalające na skuteczne opanowanie fizyki, chemii czy np. gotowania?

W praktyce, z tego co udało mi się znaleźć, jest nieco modeli okołoterapeutycznych, nieco modeli okołosprzedażowych, Charles Faulkner podobno stworzył modele n.t. gry na giełdzie a Ron i Eddie Perry model pracy fizjoterapeutycznej i…

Koniec. Zero. Nic więcej.

Przy tak wielu obszarach życia, można by oczekiwać, że modeli będzie jednak nieco więcej, zwłaszcza, że badania psychologiczne zdają się potwierdzać ideę tworzenia modeli. Ericsson stwierdził,że eksperci w różnych dziedzinach faktycznie mają swój własny sposób kodowania i przetwarzania informacji, który daje im zdecydowaną przewagę nad laikami.

Więc co tu jeszcze robią ci wszyscy NLPowcy, zamiast brać się za tworzenie modeli?

Modelowanie niezrozumiane…

Kwiecień 6 2010   Leave a Comment   Tagi:

Witaj,

Czas czytania: ok. 10 minut.

Jak na dziedzinę, której podstawą jest tworzenie modeli zachowań, NLP przez ostatnie lata wypuściło ich zdumiewająco mało. Po części wydaje mi się, że jest to dlatego, że większość NLPowców tak naprawdę nie ma pojęcia jak zabrać się do stworzenia modelu, ani nawet nie do końca rozumie czym ten model jest.

Model, ze swoich NLPowskich założeń, dotyczy konkretnego, powtarzalnego zachowania. Innymi słowy, możemy stworzyć model tego, jak świetnie strzelać, jak świetnie grać w piłkę czy jak zanudzać ludzi na śmierć.

Ponieważ model dotyczy zachowania powtarzalnego, dlatego nie możemy stworzyć modelu np. wygrywania w lotto, chyba, że mamy kogoś, kto potrafi regularnie trafiać 6 w lotka co np. 20 zakładów.

Problem pojawia się również przy dziedzinach, w których rezultaty rosną logarytmicznie, a nie liniowo. Prosty przykład- pisanie książek. Każdy się chyba zgodzi, że jeśli ktoś już raz napisał książkę, która uzyskała status bestsellera (co mogło być całkowicie losowym wydarzeniem), szanse na to, że kolejne książki tej osoby również zostaną bestsellerami są dużo większe. Utrudnia to z kolei stwierdzenie, czy taki autor faktycznie ma umiejętność pisania bestsellerów, czy może po prostu wciąż zbiera korzyści z pojedynczego sukcesu. Obiektywnym miernikiem byłaby sytuacja, gdyby ten sam autor wydał np. 3 różne książki pod różnymi pseudonimami i wszystkie osiągnęły status bestsellera – ale takie sytuacje są z kolei naprawdę rzadkie.

Dodatkowo, ponieważ model dotyczy konkretnej umiejętności, absurdem są próby tworzenia modelów osób. Nawet jeśli niektóre stosowane w NLP modele nazywają się po osobach – np. model Miltona, czy strategia Disneya – to i tak dotyczą one konkretnego aspektu ich zachowa. To model HIPNOTYCZNEGO JĘZYKA Miltona, to strategia KREATYWNOŚCI Disneya.

Dużo, jak się wydaje, namieszał tu Dilts ze swoimi “poziomami” “neuro-”"logicznymi”. Spotkałem wielu NLPowców -sam do takich należałem przez pewien czas – którzy uznawali, że opisanie kogoś wg. piramidki Diltsa jest już tym, co możemy nazwać modelem takiej osoby. Jak dla mnie – jest to obelga zarówno dla tej osoby, jak i dla kompetencji, które sobie wyrobiła w swoim obszarze, bo sugeruje, że wystarczy zrobić tak, jak ktoś opisał na 2-3 stronach i viola! Już jesteś dokładnie tą osobą, od początku do końca!

Nie znaczy to, że piramidka Diltsa – mimo całej swojej nielogiczności – nie jest użytecznym narzędziem dla osoby podejmującej się tworzenia modelu. Ale jest użyteczna jako pewnego rodzaju wskaźnik, na zasadzie “Ok, zreplikowaliśmy zachowanie, ale jeszcze nie mamy takiej poprawy efektów, jakie byśmy chcieli. Co jeszcze możemy poprawić? Może przyjrzymy się środowisku? Co jest takiego w środowisku tej osoby, co może wpływać na jej skuteczność? Czy jak zreplikujemy środowisko, to uzyskamy poprawę skuteczności? A skoro tak wyszło, to teraz możemy wyizolować ze środowiska to, co faktycznie wpływa na tą skuteczność… Itp.”

Czy to się komuś podoba, czy nie, stworzenie modelu to nie jest zabawa na 10 minut, ani nawet na tydzień pracy – to długi i żmudny proces ciągłego testowania i wybierania tego co działa, a co nie. Z drugiej strony, w pełni przygotowany model pozwala na naprawdę szybką naukę konkretnej umiejętności – wciąż nie błyskawiczną, każdy model trzeba ćwiczyć, ale dużo szybszą niż się zwykle uznaje za możliwe.

Baw się i rozwijaj z pasją,

-Artur

NLP – Studium Struktry Doskonałości?

Sierpień 24 2009   Leave a Comment   Tagi:

Witaj,


Czas czytania: ok. 3 minuty


NLP nazywa się często studium doskonałości (the study of excellence) – dlaczego więc tak często NLPowcy zadowalają się, w swojej własnej pracy czy produktach, czymś zdecydowanie poniżej doskonałości, a często poniżej przeciętności?

Niedbałe materiały sprzedażowe, średnie produkty, a często nawet bardzo przeciętny wizerunek lub wizerunek świetny, ale zupełnie niedostosowany do grupy docelowej – gdzie w tym wszystkim poszukiwanie doskonałości? Ogromne deklaracje tego, co to ktoś nie zrobi – zwykle kończące się tylko na deklaracjach, obniżających zaufanie rynku dla całej marki. Próby skupienia się na wszystkim i w efekcie, co przewidywalne – realne nieskupianie się na niczym. Takie podejście pojawia się nawet (a może nawet zwłaszcza) u tych ludzi, którzy jako trenerzy lub coachowie nlp mają naprawdę spore umiejętności… Problem w tym, że umiejętności w jednej działce, bez wsparcia umiejętnościami w innych obszarach, po prostu nie wystarczą do osiągnięcia doskonałości. Bo każdy biznes opiera się na wielu filarach i na ich nieustannym ulepszaniu. No, a jak dotąd nie spotkałem trenera czy coacha NLP (ani żadnego innego) który szkoliłby albo coachował nie biznesowo, a czysto hobbistycznie. Jasne, niektórzy już nie muszą pracować – bo stać ich na to, żeby nie pracować do końca życia – ale jakoś tak to zwykle wygląda, że hobby jest czymś, do czego się dopłaca, a nie na odwrót ;) Nie, żeby był to jakiś zarzut – jestem zdecydowanym zwolennikiem zarabiania na posiadanych umiejętnościach. Po prostu uważam, że warto nazywać sprawy po imieniu.

Ciekawe doświadczenie w kwestii dążenia do doskonałości miałem wczoraj. Wybraliśmy się z moją partnerką w jej rodzinne strony, do Krasnegostawu, gdzie akurat odbywało się doroczne święto chmielarzy i piwowarów – Chmielaki. Jak to bywa przy okazji takich świąt, były tam m.in. wybory Miss Chmielaków, których sporą część obejrzeliśmy w oczekiwaniu na późniejszy koncert.

I tam właśnie pięknie było widać różnicę, między dążeniem do doskonałości, a poddawaniem się w przedbiegach. W momencie, gdy poszczególne kandydatki wchodziły na główny wybieg, wszystkie oczywiście starały się iść najlepiej jak potrafiły. Ale ogromną różnicę widać było później – gdy wracały na tył sceny, albo gdy wchodziły na tył sceny po zmianie stroju. Niektóre szły cały czas starannie i elegancko, jeśli niosły akurat jakieś akcesoria, np. różę – dbały o to jak ją trzymać. Ale większość z kandydatek po prostu dawała sobie w tych sytuacjach zupełnie na wstrzymanie – szły niezgrabnie, byle jak, nie wiedząc co mają robić z rękoma, itp. Zapalały się jedynie przy wejściu na wybieg, a pozatym – po prostu olewały sprawę. Różnica, w tych momentach, była kolosalna, i naprawdę wyróżniała te kandydatki, które się starały (zwłaszcza późniejszą Miss Elegancji) i pozostałe dziewczyny.

I to, wydaje mi się, jest ogromnie ważna kwestia jeśli chodzi o pościg za doskonałością. To dawanie z siebie wszystkiego nie tylko wtedy, gdy jesteś na świeczniku, ale i później. Nie tylko na pierwszej prezentacji dla klienta, ale przez całą współpracę. Nie tylko przez pierwszą godzinę treningu, ale przez każdą jego minutę.

To odróżnia doskonałość od przeciętności. I tego jest, niestety, potwornie mało.

Rozwijaj się z pasją!

-Artur

Czy jest coś, czego się lękasz?

Lipiec 22 2009   Leave a Comment   Tagi: , ,

Czas czytania: ok. 2 minuty.


Ostatnio miałem okazję pracować z wieloma osobami, które miały kłopoty z powodu napadów lęku. Przy okazji tej pracy zaobserwowałem ciekawą strukturę, która stała u podstawy lęku u większości z nich, co z kolei dało okazję do stworzenia konkretnej metody na pracę z takim lękiem.


Efekty tej pracy znajdziesz poniżej:


Typowy styl myślenia, który prowadzi do reakcji lękowych, to wyobrażanie sobie negatywnych sytuacji, aż do momentu największego napięcia emocjonalnego… Zdrowym rozwiązaniem byłoby teraz przejść przez ten moment i iść dalej, obserwując kolejne wydarzenia i konsekwencje tej sytuacji lękowej.  Tymczasem osoba czująca lęk dochodzi do punktu o maksymalnym poziomie lęku, zatrzymuje się tuż przed nim i wraca do początku, żeby wyobrazić sobie tą sytuację jeszcze raz, często z jeszcze intensywniejszymi emocjami.


W pewien sposób przypomina to strategię często stosowaną przez osoby z PTSD, które przeżywają swoje traumy raz za razem, nigdy nie przechodząc przez cały scenariusz. Różnicą jest tutaj to, że w PTSD dotyczy to wspomnień,a w wypadku lęku – oczekiwanej przyszłości. W obydwu wypadkach jednak, przejście scenariusza do końca, poprzez punkt największej intensywności emocjonalnej i dalej, może prowadzić do rozwiązania problemu.


Struktura Pracy z Lękiem:


1. Pomyśl o scenariuszu wzbudzającym u Ciebie lęk.


2. Pozwól mu się rozwijać, aż do najgorszego momentu.


3. Teraz zapytaj się „Co dalej?” i przejdź przez ten moment, patrząc na jego konsekwencje.


4. Powtarzaj punkt 3 aż do momentu, gdy dojdziesz do sytuacji, która jest dla Ciebie komfortowa – odpowiednio długo kontynuując wyobrażenie, praktycznie każdy scenariusz dojdzie do takiego momentu.


5. Sprawdź teraz, czy ta sytuacja wciąż wywołuje Twój lęk.


6. Powtórz to ćwiczenie z innymi, podobnymi sytuacjami.


Przewidywanie – “Mój nałóg jest ważniejszy od Ciebie, Synu”

Lipiec 16 2009   Leave a Comment   Tagi: , ,

Witaj,


Czas czytania: ok. 2 minuty.


Akurat w temacie przewidywania konsekwencji własnych działań, wczoraj trafiło mi się bardzo ciekawe doświadczenie. Koło 17-tej szedłem coś kupić do lokalnego sklepiku, gdy wbiegł do niego dzieciak – ok. 4-5 letni – i po chwili wyszedł z butelką napoju w dłoni.  Ojciec tego chłopaka, dopiero dochodzący do sklepu powiedział mu wtedy “Nie, odłóż to, nie mam na to pieniędzy.”


Jak na razie, wszystko ok, przecież to zrozumiałe, że rodzic może nie mieć przy sobie akurat pieniędzy na spacerze…


Po chwili jednak i rodzic i dziecko weszli do sklepu,  a chłopak po raz kolejny stwierdził, że chce napój. “Przecież mówiłes, że nie jesteś spragniony. A za pół minuty będziemy w domu, to się napijesz,” powiedział ojciec.


I w tym momencie dodał coś, co mnie osobiście przeraziło…


“Poza tym, mam tylko dziesięć złotych, a muszę kupić papierosy, nie paliłem już od 14-tej.”


Innymi słowy, ojciec powiedział synowi “Mój nałóg jest ważniejszy od Ciebie,  Synu.”


Nie zrozum mnie źle – jestem daleki od sugerowania spełniania każdej zachcianki dziecka. Jednocześnie dawanie mu takich przekazów jest dla mnie przerażającym przykładem braku perspektywy.


Co mógł zrobić wtedy ojciec? Mógł udać, że zapomniał pieniędzy, odprowadzić syna do domu, żeby ten się napił, a potem wrócić się do sklepu po pety. W końcu, wedle jego własnych słów, mieli do domu pół minuty. W ten sposób pokazałby mu, że dba o niego, że nie spełnia wszystkich zachcianek oraz mógłby spokojnie wrócić po papierosy… Ale łatwiej było powiedzieć dziecku co innego… A że może to mieć dla niego niemiłe konsekwencje za jakiś czas, gdy dziecko będzie się czuło mało ważne? Detal, kto by się przejmował perspektywicznym myśleniem?


Wychodząc ze sklepu słyszałem jeszcze długo płacz dziecka. Nie dziwię mu się.


Ćwiczenie na dziś:

1. Pomyśl o czymś, co chcesz zrobić.

2. Wypisz wszystkie konsekwencje, które Ci przyjdą do głowy:

-co się wydarzy, jeśli to zrobisz?

-co się nie wydarzy, jeśli to zrobisz?

- co się nie wydarzy jeśli tego nie zrobisz ?

- co się wydarzy jeśli tego nie zrobisz?

3. Teraz, mając te dane, zdecyduj czy chcesz działać dalej, czy może warto coś zmienić lub jakoś rozbudować plan działania.

4. Jeśli dokonasz jakiejś korekty – powtórzy punkty 1-3, aż do chwili gdy będziesz zadowolony.


Baw się i rozwijaj z pasją,

-Artur

Przewidywanie Przyszłości

Lipiec 15 2009   Leave a Comment   Tagi: , ,

Witaj po pewnej przerwie.

Czas czytania: ok. 4 minuty.

Planowałem dla Ciebie nieco inny wpis, n.t. coachingu improwizacyjnego, ale akurat wydarzenia, które miały miejsce, dały mi dobry materiał na inny temat.

Widzisz, kiedy zakładałem ten blog, nie zadbałem o zainstalowanie odpowiednich wtyczek, które blokowałyby spammerów, w związku z czym, gdy dzisiaj wszedłem na bloga, poprzedni wpis miał 960 komentarzy – a każdy z nich to spam! W efekcie miałem do wycięcia 48 stron komentarzy (i ciągle przybywały nowe) – nad czym zresztą wciąż pracuję, w końcu musiałem także ściągnąć wtyczkę zabezpieczającą przed spamem.

Dlaczego tak zrobiłem?

Bo wcześniej nie pomyślałem o tym, co może pójść nie tak i nie podjąłem odpowiednich zabezpieczeń.

W środowisku rozwoju osobistego, taki styl myślenia jest dość popularny. Podejścia płynące z “Potęgi Podświadomości”, “Sekretu”, itp. każą skupiać się wyłącznie na pozytywach i na tym, co dobrego może się wydarzyć, bo w ten sposób ukierunkowujemy na to naszą podświadomość.

Po części jest to prawdą – efekt samospełniającej się przepowiedni czy efekt pigmaliona to zjawiska świetnie opisane i dobrze potwierdzone. Jednocześnie jednak, skupianie się WYŁĄCZNIE na pozytywach może prowadzić do bardzo szkodliwych sytuacji. Niekiedy będzie to tylko 1000 wiadomości spamu. A niekiedy dużo więcej – klęska w biznesie,  zaprzepaszczony związek, długi – możiwości jest wiele.

Oczywiście, nadmiar negatywnego myślenia jest nawet bardziej szkodliwy niż nadmiar myślenia pozytywnego. Dlatego ważną kwestią jest tutaj równowaga.  Słynna “Strategia Kreatywności Walta Disneya” jest świetnym przykładem takiej równowagi. Jeśli jeszcze jej nie znasz, albo chciałbyś ją sobie przypomnieć, oto ona:

1. Wybierz temat, z którym chciałbyś pracować. Może to być np. cel, których chciałbyś zrealizować, albo problem, który chciałbyś rozwiązać.

2. Wyznacz na podłodze trzy miejsca (możesz położyć tam jakieś znaczniki). Będą to pozycje 1. optymisty/marzyciela, 2. pesymisty/krytyka oraz 3. realisty/pragmatyka.

3. Wejdź w pozycję 1 i przywołaj sytuacje, w której byłeś bardzo optymistyczny i marzyłeś o przyszłości i o tym co się wtedy wydarzy. Zobacz co wtedy widziałeś, usłysz co wtedy słyszałeś, przywołaj wszystkie submodalności tego stanu, jeśli możesz wzmocnij go jeszcze, przyjmij taką pozycję ciała, która najbardziej pasuje Ci do marzenia. Ta pozycja najlepiej sprawdza się w miejscu, w którym masz dużą perspektywę i możesz wyobrazić sobie wiele rzeczy. Poeksperymentuj też ze zwiększeniem jasności oświetlenia, gdy jesteś w tej pozycji.

4.  Z tej pozycji pomyśl o swoim celu, poszukaj możliwych rozwiążań, spędź tak kilka minut.

5. Przejdź do pozycji 2 i przywołaj sytuację, w której byłeś bardzo krytyczny i analityczny i wręcz na siłę szukałeś tego, co może nie wyjść. . Zobacz co wtedy widziałeś, usłysz co wtedy słyszałeś, przywołaj wszystkie submodalności tego stanu, jeśli możesz wzmocnij go jeszcze, przyjmij taką pozycję ciała, która najbardziej pasuje Ci do krytycznej analizy.

6.  Z tej pozycji pomyśl o swoim celu i o rozwiązaniach zdobytych w pozycji 1, poszukaj tego co może pójść nie tak, przez kilka minut.

7. Przejdź do pozycji 3 i przywołaj sytuację, w której byłeś skutecznie szukałeś rozwiązania problemów i znajdowałeś je w kreatywny sposób.  Zobacz co wtedy widziałeś, usłysz co wtedy słyszałeś, przywołaj wszystkie submodalności tego stanu, jeśli możesz wzmocnij go jeszcze, przyjmij taką pozycję ciała, która najbardziej pasuje Ci do pragmatycznego rozwiązania problemów.

8.   Z tej pozycji pomyśl o swoim celu i o rozwiązaniach zdobytych w pozycji 1, oraz o zagrożeniach odkrytych w pozycji 2 i znajdź takie rozwiązania, które pomogą uniknąć lub zminimalizować te zagrożenia.

9. Teraz wejdź do pozycji 1, biorąc na warsztat efekt swoich rozważań z pozycji 3.

10. Przejdź ponownie przez cały cykl, aż dojdziesz do wyników, które Cię zadawalają.

Zauważ, że w tej strategii krytycyzm jest co najmniej równie ważny jak optymistyczne wizje. Kluczem jest tutaj kolejność – krytycyzm na pierwszym miejscu lub na ostatnim zablokowałby cały proces, podobnie sam optymizm + pragmatyzm niewiele by dały, nie mówiąc już o samym optymizmie + krytycyzmie.

Metodę tą warto stosować przy rozpoczynaniu wszelkich nowych przedsięwzięć, oraz do rozwiązywania problemów z obecnymi. Ja wiem, że skorzystam z niej następnym razem, gdy będę coś tworzył, co może mi zaoszczędzić nieco zabawy z usuwaniem spamu ;) Albo czegoś gorszego…

Baw się i rozwijaj z pasją!

-Artur

 
     
Copyright © 2009 Wszystkie Prawa Zarezerwowane. Stosuje WordPress 2.7 Zaprenumeruj RSS