Kilka dni temu w polskim światku rozwojowym, czy może raczej jego facebookowej wersji, nagminnie udostępniany był wywiad z pewna psycholożką, deklarującą jak to depresji w rzeczywistości prawie nie ma, a firmy farmaceutyczne uzależniają ludzi od leków przeciwdepresyjnych, a w ogóle to 4/5 leków (wszystkich) nie działa. Cóż, być może rzeczona psycholożka jest kompetentna w swojej pracy, ale to, co mówiła w tym wywiadzie to nie mniej, ni więcej, tylko potworne brednie. Co gorsza, wiele osób ze środowiska rozwojowego to podchwyciło, a choć co najmniej jedna wpływowa później wycofała się i doprecyzowała (za co ogromny szacun), to jednak wieść poszła w świat.

Dlatego, choć już kiedyś pisałem o depresji, pomyślałem, że warto zadbać o rozwianie pewnych mitów powiązanych z tym problemem. Być może skłoni to kogoś do poszukania w porę pomocy.


Mit 1. Depresja to w większości wymysł firm farmaceutycznych, które chcą nas faszerować lekami. Okazyjny dół przydarza się każdemu i nie należy z niego robić choroby!

Zgoda, okazyjny dół przydarza się chyba każdemu. Smutek ma swoje przeznaczenie, jest dla nas konkretnym sygnałem, mającym nas skłonić do pewnego wycofania się i nabrania sił. Nie zmienia to faktu, że w danym momencie około 10% społeczeństwa ma objawy depresji, a w toku życia doświadczy jej około 50% z nas. Co więcej, znaczna część chorujących to osoby młode (nastolatki) oraz w podeszłym wieku, co zmniejsza szansę na trafną diagnozę.

Dobra wiadomość jest taka, że pokazuje to, iż z depresji można wyjść, często też bez profesjonalnej pomocy. Nie znaczy to jednak, że nie należy takiej pomocy szukać, gdyż takie „samoistne” wyjście może kosztować bardzo wiele – czasu, życia, relacji z ludźmi, możliwości. Niekiedy też może nieść ze sobą najwyższą cenę, w postaci samobójstwa (co do którego należy pamiętać, że zwiększa też ryzyko kolejnych samobójstw, np. wśród przyjaciół i rodziny).

Faktycznie, nie należy mieszać depresji z chwilowym złym samopoczuciem, „jesienną chandrą”, itp. Tyle tylko, że żaden kompetentny psychiatra tego nie zrobi, ba, wbrew stereotypowi tacy specjaliści naprawdę nie rzucają się byle by faszerować klientów lekami. Oczywiście, nieco patologicznych przypadków się znajdzie, ale to jednostki, a nie reguła. Dobry psychiatra zwykle odeśle pacjenta na psychoterapię, stosując farmakoterapię (leki) tylko wg. potrzeby.


Mit 2. Firmy farmaceutyczne wmawiają Polakom depresję, by wciskać im antydepresanty, których nie potrzebują.

Wg. danych, które można znaleźć np. w tym artykule, średnia tzw. zdefiniowana dzienna dawka antydepresantów na 1000 mieszkańców danego kraju to w Polsce 16,66. Innymi słowy, na 1000 osób wydawanych jest około 16 standardowych dawek antydepresantów każdego dnia. Jedyne kraje mające niższe wyniki w tej kwestii niż my, przynajmniej w Europie, to Bułgaria i Rumunia. Średnia unijna bliższa jest 50, najwyższa jest chyba w Islandii (98), w USA, gdzie powszechnie zarzuca się nadmierne podawanie takich środków, średnia wynosi 86.

Osiemdziesiąt sześć. Ponad PIĘĆ RAZY WIĘCEJ niż w Polsce! Nawet zakładając, że w USA ludzie otrzymują za dużo leków antydepresyjnych, szalonym byłoby twierdzenie, że otrzymują ich o ponad 80% za dużo (tyle byłoby wymagane, aby Polacy też dostawali zbyt wiele). Dużo bardziej prawdopodobne jest to, że otrzymujemy takich leków zdecydowanie za mało. Polacy nie chodzą do psychiatrów (mamy ich zresztą absurdalnie mało). Psychiatria, psychoterapia to wciąż dla większości osób tabu. Edukacja n.t. zdrowia psychicznego leży i kwiczy. A środowisko rozwojowe niestety szkodzi bardziej niż pomaga, promując mity i nierealne, cukierkowe oczekiwania wobec swoich członków. To wszystko sprawia, że ogrom ludzi cierpi w milczeniu, niekoniecznie nawet świadoma, że mogłoby być lepiej.

woman-244180_640

Mit 3. Depresja to efekt lenistwa i luksusu. Jakby ludzie musieli zapier***ć, to by nie mieli czasu na depresję.

W tym twierdzeniu jest pewne ziarno prawdy. Kiedyś faktycznie ludzie nie mieli czasu by zadbać o siebie kiedy doświadczali depresji. Nadal musieli walczyć o przetrwanie. Co kończyło się po prostu większą ilością „wypadków” (w praktyce samobójstw), czy różnymi niezdrowymi strategiami radzenia sobie z problemami (choćby alkoholizm). Więcej osób cierpiało w milczeniu. Więcej było po prostu klasyfikowanych jako np. lenie czy niedorajdy, takimi kwestiami jak depresja nikt się nie kłopotał.

Nie znaczy to jednak, że depresji było w tamtych czasach mniej. Jeśli już, było ich więcej – ubóstwo i izolacja społeczna są wyraźnymi czynnikami ryzyka.


Mit 4. Depresanci powinni wziąć się w garść, nic im nie jest.

Ten mit jest szczególnie wredny, gdyż dodaje dodatkową warstwę poczucia winy do poważnej choroby. Chory nie tylko cierpi w wyniku depresji, ale dodatkowo obwinia się za brak siły, słabość, itp. Tymczasem depresja jest poważnym zaburzeniem, działającym na poziomie zarówno psychiki jak i neurobiologii. Trudnym doświadczeniom towarzyszom często bardzo problematyczne zmiany w procesach chemicznych w mózgu, takie jak zmniejszenie ilości receptorów zdolnych reagować na tzw. „hormony przyjemności”. Mózg takiej osoby może więc mówić „jesteś szczęśliwy”, ale ten sam mózg nie słyszy tego sygnału, nie ma jak go usłyszeć.

Wzięcie się w garść nie wystarczy – potrzebna jest tutaj pomoc, czy to w formie psychoterapii (depresja umiarkowana) czy farmakoterapii (depresja poważna).


Mit 5. Depresja to choroba słabych ludzi.

Podobnie jak w przypadku mitu 4, to fikcja. Jej głównym zadaniem jest prawdopodobnie, paradoksalnie, budowanie poczucia bezpieczeństwa. „Jeśli depresja tyka tylko słabych, a ja jestem przecież silny, to jestem bezpieczny.” Niestety, ten mit prowadzi po prostu do prób radzenia sobie z objawami choroby na inne sposoby, najczęściej w formie tzw. automedykacji – samodzielnego stosowania różnych używek, takich jak alkohol, papierosy czy narkotyki, próbie zniwelowania problemów i bólu przy ich wykorzystaniu. Inne formy takiej automedykacji to np. objadanie się słodyczami (czekolada wywołuje produkcję hormonów szczęścia).

Depresja to choroba wszystkich ludzi. Silnych, słabych, wszystkich. Prawdziwa siła polega w jej wypadku na poszukaniu pomocy, słabość, na uciekaniu przed przyznaniem, że ma się problem i tej pomocy się potrzebuje.


Mit 6. Jeśli chory weźmie leki, przykryje to jego prawdziwy problem i nie będzie go chciał rozwiązać.

Jeśli chory jest faktycznie chory, to leki pomogą mu zacząć funkcjonować nieco lepiej i zebrać siły na faktyczne rozwiązanie problemu (m.in. dlatego w głębokiej depresji zaczyna się od farmakoterapii, a potem wspomaga się ją psychoterapią). Nie uczynią go ślepym na problemy życiowe, jedynie pozwolą mu się z nimi zmierzyć na równym poziomie. Wbrew popularnym wyobrażeniom, leki na depresję to naprawdę nie „otumaniacze”* ani nie „pigułki szczęścia”, zaślepiające na wszystko co nie tak.

*Aczkolwiek osoby z tzw. zaburzeniem dwubiegunowym, czyli przejściami miedzy okresami depresji i okresami manii (hiperaktywności, poczucia wszechmocy, itp.) mogą otrzymywać również leki uspakajające na potrzeby epizodów maniakalnych.


Mit 7. O co ten cały szum, jak ktoś ma depresję to poboli i przejdzie!

Niestety, u średnio jednej osoby na trzydzieści, depresja skończy się tragicznie. Około 3,5% osób z depresją skutecznie popełnia samobójstwo (zaś u ponad 60% samobójców zdiagnozowano depresję lub pokrewne zaburzenie), zwiększa ona również ryzyko śmierci z innych przyczyn (m.in. choroby układu krążenia). Biorąc pod uwagę, że samobójstwo stanowi jedną z 10 głównych przyczyn śmierci, a w niektórych grupach, takich jak młodzi mężczyźni, awansuje na 2 lub 3 miejsce, to wystarczający powód by naprawdę się przejmować tematem, mówić o nim, edukować, a jeśli podejrzewamy, że z kimś nam bliskim jest coś nie tak – bezwzględnie posłać taką osobę do lekarza lub psychoterapeuty!


Mam nadzieję, że ten artykuł nieco „przewietrzył” w temacie i udało mi się wywiać przynajmniej niektóre mity. Depresja to poważny problem. nie ignoruj go – u siebie, ani u innych.


Potrzebujesz dawki solidnej determinacji do działania? Chcesz zaangażować się bardziej, usprawnić swoje działanie, wesprzeć swoją motywację? Chcesz by Ci się bardziej chciało, a co ważniejsze - chcesz być w stanie robić to co trzeba, nawet gdy Ci się niezbyt chce? Poznaj e-kurs Determinacja w Działaniu! 26 lekcji wideo, 210 minut, praktyczne i konkretne rozwiązania do wprowadzenia w życie od razu! Już teraz na Mindstore.pl


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis