10 ogromnych luksusów, których nie jesteśmy świadomi, cz. 1

Trafia mnie, ilekroć ktoś narzeka na współczesną cywilizację, medycynę, itp. Trafia mnie dlatego, że w każdym takim przypadku, z jakim się spotkałem, dana osoba narzeka,gdyż to co jest obecnie nie pasuje do jej wizji ideału. Nie ma jednak przy tym żadnego porównania z tym, jak było jeszcze zaledwie 50, 100 czy 200 lat temu i jak wielki skok do przodu wykonaliśmy, jako gatunek.

Czysto praktycznie- żyjemy w raju. Raju głęboko wadliwym i niedoskonałym, ale w porównaniu z czymkolwiek, z czym mieliśmy do czynienia w historii ludzkości, żyjemy w raju.

Dlatego postanowiłem poświęcić post na przybliżenie kilku przejawów tego raju i tego, jak niedawno jeszcze wyglądało życie ludzi.


Feliks W. Kres, pisarz fantastyki, wspomniał kiedyś, że fani zarzucają mu, że powieści, które pisze są osadzone w świecie zdecydowanie zbyt brutalnym i chorym, świecie, w którym normalni ludzie nie zdołaliby nigdy przeżyć. Dodał zaraz potem, że jego świat opiera się na zwykłym wzięciu średniowiecza i życia ludzi w średniowieczu, po czym pewnym go upiększeniu i ułatwieniu, tak by było bardziej strawne dla współczesnego czytelnika.

Jak już mówiłem, żyjemy w raju. Czas to sobie uświadomić.


1. Światło – zastanawiałeś się kiedyś, czemu w każdej praktycznie kulturze światło kojarzone jest z wiedzą i wybitnością, wręcz duchowością? Mamy oświeconych w buddyźmie, chrześcijańska iluminację, oświecenie jako okres w kulturze, itp. Dlaczego?

Bo światło, za wyjątkiem ładnych, słonecznych dni, było czymś, czego nawet najbogatsi nigdy nie mieli za wiele. Świece były drogie – im mniej dymiące, tym droższe – ale nawet te najdroższe rozświetlając pomieszczenie jednocześnie je zadymiały i czyniły ciemniejszym. A to oznaczało, że nawet najbogatsi i najpotężniejsi ludzie w historii nie byli w stanie mieć tyle światła, ile by chcieli. Im więcej świec kupili – tym szybciej komnata była zadymiona i ponownie ciemna.

Wszystko to zmieniło się na początku XX wieku, dzięki Edisonowi. Wbrew popularnym wyobrażeniom, nie wynalazł on żarówki – pierwsze próby z nią to początek wieku XIX. Edison natomiast usprawnił żarówkę tak, by była stosunkowo tania i trwała. To zaś umożliwiło, po raz pierwszy w historii, na praktycznie nieograniczone oświetlenie naszego świata. Oświetlenie tak oczywiste, że nie myślimy nawet o jego wyjątkowości – a tymczasem jest to coś, czego jeszcze 150 lat temu nie mieliby najpotężniejsi nawet władcy świata.

Nawet najbogatsi mogli kiedyś liczyć tylko na takie nędzne światło.


2. Zdrowie – tak, współczesna medycyna nie jest idealna, o służbie zdrowia, zwłaszcza w Polsce, nie wspominając. Tak, jest masa rzeczy do korekty i powinniśmy je skorygować. Ale wiesz co? W ciągu niecałych 200 lat nasza średnia życia wzrosła z ok. 30 do ok. 70 lat. Śmiertelność niemowląt spadła z 4/10 do 5.8/1000, co daje nam spadek niemalże 100-krotny. Chorujemy mniej (choć, będąc bardziej świadomi tych chorób, ludziom wydaje się, że jest ich więcej -ale twarde dane są tu jasne). Szybciej radzimy sobie z tymi chorobami i mamy mniejsze efekty uboczne. Zlikwidowaliśmy – zmietliśmy z powierzchni Ziemi! – ospę prawdziwą, jedną z najgroźniejszych plag w historii ludzkości. Byliśmy o krok od podobnego usunięcia m.in. gruźlicy i polio.

Niestety, ludzie umierają. Co więcej, 100% ludzi umiera. Raczej jeszcze długo nie uda nam się tego uniknąć. Mamy jednak nieporównywalnie więcej czasu na tym świecie, spędzamy go w nieporównywalnie lepszym zdrowiu i umieramy, typowo, doświadczywszy nieporównywalnie mniej cierpienia niż kiedykolwiek w historii ludzkości. Nawet w krajach 3-go świata, gdzie jest najwięcej do poprawy, jest obecnie dużo lepiej niż kiedykolwiek wcześniej.

Przy świadomości i szacunku dla tragedii, jaką jest dla ludzi choroba i śmierć kogoś bliskiego, psioczenie na współczesną medycynę, biorąc pod uwagę to o ile lepiej mamy w tym obszarze, jest dla mnie szczytem bezczelności.

Ospa prawdziwa – żadne dziecko, żaden dorosły już nigdy na nią nie zachoruje.


3. Bezpieczeństwo – jeszcze do początku XX-go wieku, gdy wypłaty comiesięczne stały się pewnym standardem, idiomem na „żyć od wypłaty do wypłaty” na zachodzie było „utrzymać wilka u bram” („to keep the wolf at the door”). Dlaczego? Bo jeszcze do początku XX wieku wiele osób mieszkających na wsi było zagrożonych tym, że w trakcie groźnej zimy stado wilków dosłownie wyłamie im drzwi do domu, zabije i pożre ich oraz ich rodzinę. Zagrożenia ze strony dzikich zwierząt – czy zdziczałych ludzi – to naprawdę bardzo świeża kwestia, ale dziś tak przywykliśmy do naszego codziennego poczucia bezpieczeństwa, że nawet nie przychodzi nam ono do głowy. Paradoksalnie, w epoce osiedl za kratami, potrzeby inwigilacji i obserwacji, poziom przestępczości jest skrajnie niski, a ludzie niesamowicie bezpieczni.

Wilki u bram – jeszcze do całkiem niedawna.


4. Głód – z tego co wiem, w ciągu minionych kilkunastu lat były w Polsce dosłownie dwa przypadki śmierci z głodu:

– 6-latek z porażeniem mózgowym, zaniedbany skrajnie przez matkę

– ponad 80-letnia kobieta mieszkająca samotnie, daleko poza najbliższą wsią, którą w zimie choroba unieruchomiła na tyle, że nie mogła zadbać o przyniesienie sobie pożywienia

W żadnym z tych przypadków bieda/brak możliwości zdobycia pożywienia nie były przyczyną śmierci. Śmierć z głodu w dzisiejszych czasach, w krajach cywilizacji zachodu, jest tak naprawdę bardzo trudna do osiągnięcia. Ponownie, nie zawsze tak było – jeszcze 60 lat temu, po drugiej wojnie swiatowej, czy 80, w czasach wielkiej depresji, głód był naprawdę ogromnym problemem. Nie wspominając nawet o jeszcze dawniejszych okresach, gdzie np. w czasach przed rewolucją francuską typowa dieta typowego Francuza składała się z suchego, twardego chleba (nie raz z domieszką ziemi, wiórów czy gnoju, tak by nie zużyć za wiele mąki) oraz cienkiej zupki – jeśli mógł to w ogóle zdobyć.

Nawet najubożsi ludzie dzisiaj mają dostęp do pożywienia skrajnie nieporównywalnej jakości.

Wielka depresja – to naprawdę nie było tak dawno temu.


5. Mieszkanie – jakoś tak wytworzyło się w naszym społeczeństwie przekonanie, że każda para powinna mieć własne mieszkanie, a najlepiej własny dom i każdego powinno być na taki dom stać już w wieku 20-30 lat. Nikomu nie przyszło chyba do głowy zapytać „dlaczego niby?”

Dom czy mieszkanie na własność były długo czymś, na co pracowały całe pokolenia. Nawet wieloosobowe, zatłoczone pokoje na wzór dzisiejszych hosteli/schronisk były stosunkowym luksusem. Biedni spali na ulicy albo, jeśli im się poszczęściło, nocowali na stojąco w specjalnych noclegowniach, rozwieszeni na linach. Rano, gdy ich opłata się skończyła, lina była zdejmowana z haku na ścianie i poleciała na ziemię, razem z nocującymi. Jak sobie coś złamali – ich problem, znaczy, że za ciężko spali.

W porównaniu z tym, jakiekolwiek problemy ludzi w dzisiejszym świecie są naprawdę żadne.

Pobudka? Odpinamy linę i nocujący walą głową w ziemię…

Żadna z tych rzeczy naprawdę nie była jakoś szczególnie dawno temu. Kilkadziesiąt, góra 100-200 lat. Co to takiego w świetle dziesiątek tysięcy lat ludzkiej historii?

Może warto to docenić?


W drugiej części m.in. o prawie/policji, wolnościach obywatelskich czy czasie pracy.


Rekrutacja na wiosennego Praktyka Beyond NLP już się rozpoczęła :) Zarezerwuj swoje miejsce już teraz i skorzystaj ze zniżki w przedpłacie! Więcej informacji znajdziesz na BeyondNLP.pl


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Jacek

    „Jestem niesamowicie wdzięczny losowi, że żyję w takim okresie czasu i w takim rejonie świata, w jakim żyję. Nie, nie żartuję, nie spadłem na głowę, nie poraził mnie prąd. Nie bawię się również w żadne McDuchowościowe, ideologiczne „wdzięczności”. (No, stali czytelnicy odetchnęli w tym momencie z ulgą, jednak zupełnie nie odleciałem. ;) ) Jestem wdzięczny nie ze względu na ideologię, a dlatego, że jestem bardzo, ale to bardzo świadomy alternatyw.”

    Arturze, uwazam, ze bycie wdziecznym nawet powodowane ideologia, to juz skarb. Bo jesli ktos zacznie doceniac to co ma, po lekturze jakiegos ‚wdziecznosciowego poradnika’, to juz jest krok na przod wobec kogos, kto nieustannie narzeka na swoj los. Taka osoba jest w stanie z czasem rozwinac swa praktyke bycia wdziecznym w nieco mniej ‚wyezgaltowanej’ otoczce, choc uwazam, ze dziekowanie za chleb powszedni Bogu, przy posilku, jakkolwiek ideologiczne by sie to wydawalo – z pewnoscia szkodliwe nie jest.
    Pozdrawiam!

  • Jacek

    Przepraszam, iż nie zaznaczylem powyzej: w cudzyslowiu fragment innego, podobnego w temacie, postu Artura, ktory uwazam – ze uzupelnia temat.

  • Krzychu

    „Zlikwidowaliśmy – zmietliśmy z powierzchni Ziemi! – ospę prawdziwą, jedną z najgroźniejszych plag w historii ludzkości.”

    Chyba, że któregoś dnia z tych dwóch laboratoriów gdzie przetrzymywana jest ospa coś ujrzy światło dziennie….

  • Radek Olszak

    Niestety część ludzi spod znaku radykalnego islamu chce podpalić ten świat. Afganistan, Pakistan, Afryka, Kraje Sehelu, Syria, Somalia to wylęgarnia tych ,którzy chcą wysadzić ten świat w powietrze i zburzyć naszą cywilizacje. Teraz ten atak w Kenii, któremu prawdopodobnie przewodziła biała Brytyjka konwertowana na islam. Wojny religijne widać nie wygasły i części wariatom wydaje się ,że zaprowadza swój porządek siła.

  • Jan Kowalski
    • Ponownie, nie wywołana śmierć brakiem pożywienia, tylko czyjąś decyzją o nie jedzeniu, więc niespecjalnie wpływa na argumentację.

  • Łukasz Kozioł

    „Kiedy byłem dzieckiem, jako szczyt rzeczy niemożliwych ludzie wymieniali lądowanie na Księżycu. Nie minęło wcale dużo czasu – zaledwie piętnaście lat od moich narodzin – jak człowiek spojrzał na Ziemię z powierzchni Księżyca i powiedział: „To wielki krok dla ludzkości”.

    Prawda jest taka, że projekty kosmiczne przyczyniły się do powstania całej masy różnego rodzaju produktów ubocznych, w tym między innymi jednorazowej igły do zastrzyków. To dzięki niej udało się zmieść ospę z powierzchni Ziemi.”

    Richard Bandler „Sekret NLP”
    Wydawnictwo HELION, str. 229

    • Jednorazowe igły to wczesne lata 50-te, gdy Bandler dopiero sięrodził, a do lotów kosmicznych był jeszcze kawałek czasu. Choć ogólna idea trafna, tylko raczej korzyścią będzie tu np. GPS.

  • d

    Od dawna uświadamiam marudzącym znajomym, w jak dobrych czasach żyjemy. Gdy dziś umiera młody człowiek, towarzyszy temu szok i niedowierzanie. Kiedyś śmierć była rzeczą powszednią. Choć może przez to właśnie ludzie dawniej mieli w sobie więcej wdzięczności: przeżycie zimy, czy zarazy było nie lada wyczynem. I wcale nie gwarantowało przeżycia kolejnej. Śmierć, choroba, cierpienie, głód… wszystko to czyhało za rogiem. „Żyjemy w raju” – bardzo mi się spodobały te słowa.Dostrzegam, jak ludzkość, cywilizacja ewoluują. Szukają najlepszych rozwiązań. Zmierzają ku doskonałości. Dlatego uważam, że z samej ciekawości warto żyć, jak najdłużej.

  • jurek

    czesc, trafilem przez przypadek tutaj i jestem w szoku.

    mam dopiero 20 lat wiec jestem z pokolenia ktore chce wszystko teraz, najlepiej za darmo i bez pracy. wchodze w dorosle zycie i jest ciezko SZCZEGOLNIE ze poprzez internet, facebook mam wygorowane wymagania, nierealne oczekiwania, wizje rzeczywistosci.

    do tej pory (chyba przez internet) myslalem ze zawsze bylo lepiej, ja mam pecha, moi rodzicie powinni mi zapewnic pieniadze na studia, mieszkanie itp.

    coraz bardziej otwieram oczy i witam sie z rzeczywistoscia.

    zna ktos jakies publikacje – pisane w jakis prosty sposob ktore opisuja te czasy do ktorych autor tego postu nawiazywal?

    • olek

      Jeżeli chodzi o postęp w medycynie, polecam lekturę „Stulecia chirurgów”. Niesamowita opowieść o tym, jak wynalazek znieczulenia, rozwój aseptyki czy t.p. zmienił nasze życie.
      Opis cierpień związanych z choćby kamicą nerkową wystarczy, by każdego dnia dziękować za to, że żyjemy na początku XXI wieku, a nie choćby XIX…

      • Fakt. Ludzie popełniający samobójstwo byleby nie poddać się terapii tej przypadłości mówią sami za siebie. Albo Pepys świętujący rocznicę udanego usunięcia kamieni…

  • Dobre:)

  • Karolina

    Jeszcze przed wojną ludzie na wsi w wielu regionach Polski regularnie głodowali (przednówek, nieurodzaj). Mamy krótką pamięć :) Dobry tekst!